31.10.10, 10:13
Chciał, nie chciał - musiał.
Koleżanka zaalarmowała mnie, że jej pacjent postanowił uśpić, zdrowego, ośmioletniego kota.
Pan faktycznie jest w kłopocie(staruszek na wózku, bez nogi i z rurką w tchawicy) właśnie zmarła mu żona, która jakby bardziej zajmowała się kotem. Rodzina ma w dupie, a kot nie wie jaki miecz Damoklesa nad nim wisi.
Więc ubłagałam mojego M, coby kocieja wziąć na tymczas.
Trochę(bardzo trochę) się obawiamy, ale trudno.
Jak kot u mnie wyląduje, porobię zdjęcia i będę wszystkich błagała o stały dom.
Póki co wiem, że to pręgowany burasek - zdrowy miziasty kastrat.
Musi być fajny, bo koleżanka nie cierpi kotów. Hoduje jakieś węże.
Obserwuj wątek
    • schiraz Re: Ha! 31.10.10, 16:44
      A w jakim mieście ten kotek będzie?
      ------
      Milcz, albo powiedz coś takiego co jest lepsze od milczenia.
      • barba50 Re: Ha! 31.10.10, 17:19
        Wadera z futrami mieszka w Warszawie smile
      • wadera3 Re: Ha! 31.10.10, 20:37
        Racja, we Warszawie, a gdzie chłopca dowieźć?, może się uda?
        • schiraz Re: Ha! 31.10.10, 22:02
          Ja mieszkam pod Poznaniem, dosłownie parę metrów od stacji kolejowej na trasie Warszawa-Poznań. Mój Łatek jest w domu już od dwóch miesięcy, przyzwyczaił się i zadomowił, nie gryzie i wchodzi na kolana (a na początku nie było mowy, żeby go dotknąćsmile) i coraz bardziej myślimy o drugim kociesmile Czekaliśmy tylko, żeby ten pierwszy poczuł się u nas jak w domu bo to dorosły, czteroletni kot, który żył do tej pory na dworze. Teraz już czuje się Panem i władcą i łaskawie obdarza nas swoim uczuciemsmile Myślę, że dogadałby się z drugim kotem. Przykro mi tylko na myśl, że tamten kot, całe życie pewnie kochany przez swoich opiekunów będzie cierpiał z tęsknoty, ale ja jestem w domu praktycznie cały dzień, będę mogła się nim zaopiekować, nie pracuję. Wadera w razie czego bierz mnie pod uwagę, muszę tylko pomyśleć nad transportem jeśli uznasz, że się nadajęsmile
          ------
          Milcz, albo powiedz coś takiego co jest lepsze od milczenia.
          • schiraz Re: Ha! 31.10.10, 22:31
            Gdybyś się mogła dowiedzieć, czy kot miał jakikolwiek kontakt z dziećmi, ja mam dwójkę - siedmiolatka i półtoraroczną córkę. Do Łatka Mała na początku podeszła jak do zabawki, ale drapnął ją raz i pacnął łapą drugi i nabrała szacunku do zwierzęciasmile Jeżeli by się okazało, że nie miał kontaktu z dziećmi musiałabym go spokojnie zapoznawać z moją rozbrykaną dwójką, żeby się kot jeszcze bardziej nie stresował.
            ------
            Milcz, albo powiedz coś takiego co jest lepsze od milczenia.
            • wadera3 Re: Ha! 01.11.10, 00:33
              Dowiem się, ale sądzę, że nie miał, właściciele to starsi ludzie.
          • wadera3 Re: Ha! 01.11.10, 00:35
            Moja siostra, mieszkająca w Poznaniu, właśnie jest w Warszawie, jeśli samochodem, spróbuję jej kota wsadzić do auta, jeśli pociągiem,, pomyślimy nad transportemsmile
            • schiraz Re: Ha! 01.11.10, 00:40
              Na priv napiszę ci mój numer telefonu i adres w razie czego. W każdej chwili jestem gotowa go przyjąć. Gdyby twój transport nie wypalił będę myślała nad swoimsmile
              ------
              Milcz, albo powiedz coś takiego co jest lepsze od milczenia.
              • flasterka Re: Ha! 01.11.10, 00:43
                takiej szybkiej adopcji to chyba tu jeszcze nie było! Super...
                • macarthur Re: Ha! 01.11.10, 18:56
                  Cytat
                  flasterka napisała:
                  takiej szybkiej adopcji to chyba tu jeszcze nie było!

                  chyba nie tylko tutaj - świetnie mam nadzieję że to nie ostatnia taka akcja na KZ
                  gratuluję

              • wadera3 Re: Ha! 01.11.10, 00:57
                Super, idę spać myśląc o tym, żeby siostra tym razem była samochodemsmile
                Dzięki.
                • kromisia Re: Ha! 01.11.10, 08:55
                  To ja trzymam kciuki i za samochod siostry i za szybkie zaaklimatyzowanie sie w nowym domku.
                  • wadera3 Re: Ha! 01.11.10, 10:46
                    Okazuje się, że wszystko jest na dobrej drodze i kot pojedzie jutro rano do Poznaniasmile
                    • jarka63 Re: Ha! 01.11.10, 10:59
                      Szerokiej drogi i witamy kolejnego forumowego kota w Krainie Podziemnej Pomarańczy! wink
                      • schiraz Re: Ha! 01.11.10, 11:04
                        Bardzo ładnie się wszystko ułożyłosmile Czekamy z niecierpliwością na nowego członka rodziny, ze swojej strony obiecuję obszerną fotorelację i zdawanie sprawozdań. Jednocześnie informuję, że jestem normalna, nie mam alergiiwink i prędzej oddałabym własnego męża niż kotasmile
                        ------
                        Milcz, albo powiedz coś takiego co jest lepsze od milczenia.
                        • asica74 Re: Ha! 01.11.10, 11:09
                          o ludzie! kocham wassmile)))
                          • wladziac Re: Ha! 01.11.10, 11:36
                            niezwykłe zdarzenie,trzymam kciuki za dobrą podróż i szybką aklimatyzację koteczków,dziękuję
                            • schiraz Re: Ha! 01.11.10, 18:12
                              Joasiu zapytaj jak się kotek nazywasmile Tak dopiero teraz z mężem pomyśleliśmy, że nie wiemy przecieżsmile
                              ------
                              Milcz, albo powiedz coś takiego co jest lepsze od milczenia.
                              • wadera3 Re: Ha! 01.11.10, 19:38
                                Kota mam już w domu, nazywa się "Kiciura", ale dziadek twierdził, że mówi do niegi Kotek, więc pewnie jakoś go z czasem nazwiecie.

                                Z trudem udał mi się porobić kilka zdjęć, bo kot mocno zestresowany przez moje futrzaki.
                                Ale jest naprawdę łagodny i spolegliwy. Moje na wszelki wypadek na niego posykują, a on albo milczy, albo pomiaukuje płaczliwie.
                                Resztę info podam na priv.



                                https://img813.imageshack.us/img813/3880/p1080042.jpg

                                https://img295.imageshack.us/img295/9677/p1080055.jpg

                                https://img185.imageshack.us/img185/7071/p1080062s.jpg
                                • jarka63 Re: Ha! 01.11.10, 19:54
                                  Piękny! Taki...koci!

                                  -
                                  • wladziac Re: Ha! 01.11.10, 20:04
                                    biedny zestresowany tygrysek,pewnie to pierwsza taka poważna zmiana w jego życiu,trzymaj się koteczku będzie dobrze
                                    • schiraz Re: Ha! 01.11.10, 20:11
                                      Jest piękny. Ja już nastawiłam moje dzieci, że od jutra mamy nowego lokatora, który bezwzględnie potrzebuje świętego spokoju na najbliższe dni. Zastraszyłam je hasłem: "I pamiętajcie, Mikołaj wszystko widzi..!" więc nie wątpię, że się zastosująsmile Będzie mu u nas dobrze, czekamy na niego.
                                      ------
                                      Milcz, albo powiedz coś takiego co jest lepsze od milczenia.
                                      • scrivo Re: Ha! 01.11.10, 20:38
                                        Wow Schiraz, normalnie łezka mi się zakręciła i ciepło pomyślałam o ludziach tak w ogóle, bo ostatnio nieszczególnie mi szło, zwłaszcza z sąsiadami co przegonili znowu mojego Obamę spod przytulnej komórki!!!
                                        Jacy jesteście fajni i dobrzy, modlę się codziennie by moich sąsiadów i inne wredoty duch święty i duch koci pospołu natchnęli do czynienia dobra zwierzętomsmile
                                        powodzenia i dużo miłości w waszym zakoconym domu.
                                        • macarthur Re: Ha! 01.11.10, 20:43
                                          piękny jest
                                          smile
                                      • barbasia3 Re: do schiraz ;) 01.11.10, 21:11

                                        Piękny, podobny do mojej Mamuśki. Jakby twoi panowie, bardzo chcieli do towarzystwa sympatyczną panią to polecam moją Mamuśkę wink Jest świetna i jest z …Poznania wink
                                        b.
                                • flasterka baaardzo ładny :-) 01.11.10, 22:56
                                  a Pana Dziadka też szkoda, bo nie dość, że mu żona zmarła, sam chory, to Kota też mu będzie pewnie brakowało... Super, że tak szybko dom się znalazł smile
                                • katikot Re: Ha! 01.11.10, 23:25
                                  Śliczny kiciuś! I jaka szybka akcja! Trzymam kciuki za szybką aklimatyzację smile
                                  • wadera3 Pojechali.... 02.11.10, 10:21
                                    O 9 rano wyekspediowałam kota wraz z siostrą do Poznania, via Strzałkowo.
                                    Koło południa powinno nastąpić spotkanie na szczycie i kot zazna w końcu spokoju.
                                    Ale w nocy miałam spokój jak rzadko, wszystkie koty prawie nie spały, tylko się obserwowałysmile
                                    • gosiownik Re: Pojechali.... 02.11.10, 10:37
                                      Niesamowita akcja. I kicius bardzo urodziwy... Trzymam kciuki za bezproblemowe dokocenie.
                                      • schiraz Re: Pojechali.... 02.11.10, 15:23
                                        Od dobrej godziny jesteśmy w domu i na razie jest tak jak trzeba czyli pełna nieufność z obu stron. Nowy kociak siedzi zamknięty w pokoju dzieci, ma tam wodę, jedzenie i kuwetę gdyż ponieważ mój rezydent atakuje go i to nie tylko syczeniem ale i pazurami. Chcę, żeby kot, którego nazwa jest nieustalona jeszcze, oswoił się i odpoczął po podróży i może się napił czy zjadł coś. Jest naprawdę śliczny, dzieci siedzą zamknięte w sypialni i komunikują się ze mną za pomocą kartek wsuwanych pod drzwi: "Kiedy możemy wyyjść!!!!????" Nie wypuszczę za skarby świata, bo wiem na pewno, że będą siedzieć pod drzwiami swojego pokoju i wprowadzać dodatkowe zamieszanie, że nie wspomnę, że na pewno "niechcący" otworzą te drzwi. Także sytuacja wygląda tak: nowy kot odpoczywa pod łóżkiem w pokoju dzieci, stary kot pilnuje pod drzwiami tegoż pokoju, dzieci zamknięte w sypialni a ja mam święty spokój jak rzadkosmile Chyba zostawię tak całe towarzystwo na zawszewink A na poważnie, to wiem, że nikt mi nie powie na sto procent, ale dajcie mi chociaż cień nadziei, że te kocury się nie zagryzą... Znaczy napiszcie tak: Ola na pewno z czasem się dogadają. A ja chwycę się tego i uwierzę od razuwink Zdjęcia jak już dopadnę ich w dogodnym momencie.
                                        ------
                                        Milcz, albo powiedz coś takiego co jest lepsze od milczenia.
                                        • macarthur Re: Pojechali.... 02.11.10, 15:32
                                          nie chcę cię straszyć ale jak kiedyś zostawiłem kota osiedlowego w domu żeby sobie podjadł to jak wróciłem to Helmutowi brakowało 1 cm kwadratowego skóry przy uchu i zakrwawioną całą mordkę i później musiał miesiąc chodzić w kołnierzu - tak więc może być różnie
                                          • schiraz Re: Pojechali.... 02.11.10, 15:37
                                            No cóż - najgorszą wersję już poznałamwink Najwyżej zapiszę obu na psychoterapięsmile Zobaczymy jak będzie.
                                            ------
                                            Milcz, albo powiedz coś takiego co jest lepsze od milczenia.
                                            • a.kudla5 Re: Pojechali.... 02.11.10, 15:51
                                              Ale ma piekne oczy i cale zdarzenie jest niesamowite ,trzymam kciuki zeby sie dogadaly(kotki oczywiscie)
                                          • wadera3 Re: Pojechali.... 02.11.10, 15:58
                                            No, to ją pocieszyłeśbig_grin
                                            Oczywiście, że będzie dobrze, tylko faktycznie chwilowo koty niech się poznają jedynie zapachowo.
                                            Głaszcz jednego i drugiego po mordkach, i niech się zapachy wymieszają.
                                            Za parę dni już nie będzie ataków, mam nadzieję.
                                            • wladziac Re: Pojechali.... 02.11.10, 16:37
                                              dogadają się tylko potrzeba czasu,ja jestem zwolenniczką początkowej izolacji nowego przybysza i niech domowe padają z ciekawości co też to za tymi drzwiami się czai,jakoś mi to wychodzi na dobre,w razie potrzeby może zastosujesz feliwaja do kontaktu ale to w momencie kiedy stwierdzisz że będzie trudno,ja jeszcze nigdy nie stosowałam i jakoś sobie łepków nie pourywały chociaż syczenia,warczenia i łapoczyny na każdego nowego przybysza były,trzymam kciuki żeby było dobrze
                                              • barbasia3 Re: Pojechali.... 02.11.10, 22:12
                                                Łeeee , jak oni mogą pierwszego dnia przebywać w jednym pomieszczeniu to, to jest super szybkie dokocenie. U mnie Mamuśka z rezydentką po 2 miesiącach wspólnego bytowania pod jednym dachem, mogą przebywać obok siebie , ale min odległość to różnica jednej kondygnacji wink
                                                • schiraz Re: Pojechali.... 02.11.10, 23:17
                                                  Przebywanie w jednym pomieszczeniu za pierwszym razem trwało 5 minut a za drugim jakieś 2 (potem walka aż futra się sypały, ale bez krwi)... Potem rezydent został jednak zamknięty w swojej sypialni wraz z jedzonkiem i kuwetą. Musiałam dać szansę Tofikowi (tak go nazwał mąż i tak pewnie pozostanie, bo kocurek nie miał swojego konkretnego imienia) i to była słuszna decyzja bo Tofik wszedł 15 minut temu do pokoju, podszedł do mnie i wywalił brzuch do głaskaniasmile Dał się wygłaskać po brzuszku, za uszkami, pod brodą, ocierał się i mruczał. Zwiał dopiero jak usłyszał rozdzierający miauk zza zamkniętych drzwi (Łatek dał znać, że słyszy i nie podoba mu się to). Będzie dobrze, jeszcze trochę i będzie dobrze. Narzekałam, że kot mi nie miauczy, teraz mam miauczenia ile tylko chcę, nocą mi się pewnie uszami wylejesmile Dziś ja śpię w pokoju gdzie ukrywa się Tofik, będę go przekonywać, że jest ok.
                                                  ------
                                                  Milcz, albo powiedz coś takiego co jest lepsze od milczenia.
                                                  • schiraz Re: Pojechali.... 02.11.10, 23:20
                                                    A najlepszy był mój mąż: "To co, następna kotka?" No bardzo zabawne, puki co ja przeżywam, że koty przepłacą to totalnym rozstrojem nerwowym a on myśli o kolejnym.. Wariat, kolejny kot będzie pół roku po tym jak tych dwoje będzie spało w siebie wtulonych. Nie wcześniej.
                                                    ------
                                                    Milcz, albo powiedz coś takiego co jest lepsze od milczenia.
                                                  • macarthur Re: Pojechali.... 02.11.10, 23:31
                                                    tak przemyślałem temat i myślę że starsze koty tylko syczą ale krew się nie leje gorzej jest z roczniakami bo te są brdziej ekspansywne ale to tylko teoria -koty oba są piękne więc nie mają powodu do zawiści
                                                    smile
                                                  • barba50 Re: Pojechali.... 03.11.10, 09:18
                                                    Ja kocham dorosłe koty. Bo kot to dorosły kot, a kociak ... to taka zabawka, zadatek na kota suspicious
                                            • schiraz Re: Pojechali.... 02.11.10, 16:39
                                              Nie umiem dodawać zdjęć tak, żeby były widoczne na forum w każdym razie pierwszy rekonesans:
                                              fotoforum.gazeta.pl/zdjecie/2492863,2,3,panowie.html
                                              fotoforum.gazeta.pl/zdjecie/2492864,2,4,panowie2.html
                                              przyczajony tygrys:
                                              fotoforum.gazeta.pl/zdjecie/2492865,2,3,przyczajony-tygrys.html
                                              ukryty smok
                                              fotoforum.gazeta.pl/zdjecie/2492866,2,2,ukryty-smok.html
                                              Niestety niełatwo jest zrobić fajne zdjęcia dwóm kotom, które mają w nosie moje zapędy fotograficzne.
                                              ------
                                              Milcz, albo powiedz coś takiego co jest lepsze od milczenia.
                                              • wadera3 Re: Pojechali.... 02.11.10, 16:46
                                                https://fotoforum.gazeta.pl/photo/4/tj/ef/i0ux/6xEX8a4S00TtDkaUdX.jpg

                                                https://fotoforum.gazeta.pl/photo/4/tj/ef/i0ux/wwselSSJL0zmu0lgJX.jpg

                                                https://fotoforum.gazeta.pl/photo/4/tj/ef/i0ux/nr0aEp9xSjNlzO7FaX.jpg

                                                https://fotoforum.gazeta.pl/photo/4/tj/ef/i0ux/ASUbyIrOTJoblXBtkX.jpg



                                                No, nie jest aż tak tragiczniesmile
                                              • barbasia3 I co u kotów?? 03.11.10, 18:10
                                                żyją wink wszystkie organy w komplecie wink
                                                b.
                                                • schiraz Re: I co u kotów?? 03.11.10, 19:19
                                                  Żyją, żyjąsmile Tofik w nocy spał ze mną, całą noc łaził jak potępieniec po meblach, łóżku, nawet faktu przespacerowania się po mojej twarzy nie odnotował z jakimś szczególnym przejęciem (ja po prostu zerwałam się na równe nogi). Potem usnął w swoim bezpiecznym kącie pod łóżkiem. A od rana sytuacja odwróciła się diametralnie, Łatek totalnie olał nowego kumpla za to Tofik nauczony wczorajszym doświadczeniem włącza syrenę alarmową gdy tylko dostrzeże Łatka, nawet przechodzącego obojętnie 5 metrów dalej. Wyje jak rasowa strażacka trąbka, nauczył się cwaniak, że jak zawyje to ktoś z nas leci na ratunek, a tu ratunku nie trzeba. Na szczęście je, zjadł suchego miskę, zjadł saszetkę mokrego i pije wodę, załatwił się też do kuwety (na nieszczęście o 3 nad ranem, zakopywał do wpół do czwartej, tuż obok mojej głowy bo spałam z nim zamknięta w małym pokoiku gościnnym). Także sytuacja, że tak powiem, ustabilizowana - łatek nie bardzo wie o co chodzi, bo on przecież jest niewinny a na niego miaucząwink Tofik siedzi pod łóżkiem i kontrolnie wyje a my chodzimy i głaszczemy raz jednego, raz drugiego, żeby wreszcie oba uwierzyły, że jest ok i niech już przestaną się wygłupiać. O! i jeszcze coś, jak łatek podszedł do miski Tofika sprawdzić, czy aby nie ma tam czegoś lepszego niż on dostał to Tofik pokazał taki szał, że wreszcie naocznie przekonałam się, że koty bez wątpienia pochodzą od tygrysów.
                                                  ------
                                                  Milcz, albo powiedz coś takiego co jest lepsze od milczenia.
                                                  • schiraz Re: I co u kotów?? 03.11.10, 19:29
                                                    Aha i wystarczy zamknąć się z Tofikiem w pokoju sam na sam, żeby otrzymać całą gromadę przytulanek, baranków i udeptywanek (od razu wychodzi do ludzi, na jedno kici kici), jest słodki i kochany i ufa ludziom, tylko musi się rozluźnić i nie bać, a na to potrzebuje jeszcze trochę czasusmile Damy radę.
                                                    ------
                                                    Milcz, albo powiedz coś takiego co jest lepsze od milczenia.
                                                  • barbasia3 Re: I co u kotów?? 03.11.10, 20:08
                                                    załatwił
                                                    > się też do kuwety (na nieszczęście o 3 nad ranem, zakopywał do wpół do czwarte
                                                    > j, tuż obok mojej głowy bo spałam z nim zamknięta w małym pokoiku gościnnym).

                                                    Taa.. mój kocur tez tak ma. Generalnie to kot wychodzący, wszystko załatwia dyskretnie na działce sąsiada suspicious, ale raz na jakis czas, oczywiście zawsze w nocy, postanawia zrobić do kuwety, to co sie wtedy dzieje to trudno opisać słowami , rumor , drapania, przesypywania żwirku, drapanie okolic kuwet (sic !) po dobrym kwadransie dochodzi do wniosku , że jednak pójdzie do sąsiada angry , siada przy łóżku i upierdliwie, do skutku, miauczy do ucha, a zaspana pańcia zwleka się z łóżka i wypuszcza go na dwór. No miodzio ...
                                                  • schiraz Re: I co u kotów?? 04.11.10, 17:56
                                                    Oto król pokoju dziecięcego, bardzo się polubili z moim Synem
                                                    https://fotoforum.gazeta.pl/zdjecie/2495714,2,1,Tofi.html

                                                    Mam też problem, Tofi siusia ale nie robi kupki, od przyjazdu nie zrobił. Apetyt mu dopisuje, wskakuje wszędzie, ociera się, mizia, tuli i myje się. Jutro idę do weta, mam nadzieję, że powie mi, że to normalne po zmianie środowiska i diety.
                                                    ------
                                                    Milcz, albo powiedz coś takiego co jest lepsze od milczenia.
                                                  • schiraz Re: I co u kotów?? 04.11.10, 17:57
                                                    Nie weszło mi zdjęcie, oto link:
                                                    fotoforum.gazeta.pl/zdjecie/2495714,2,1,Tofi.html------
                                                    Milcz, albo powiedz coś takiego co jest lepsze od milczenia.
                                                  • wladziac Re: I co u kotów?? 04.11.10, 18:14
                                                    piękne i wzruszające,serdecznie życzę powodzenia
                                                  • jarka63 Re: I co u kotów?? 04.11.10, 19:34
                                                    Cudne zdjęciesmile
                                        • mysiulek08 Re: Pojechali.... 02.11.10, 20:35
                                          Ola, to ja Ci powiem:

                                          "Bedzie dobrze smile, ba nawet juz jest dobrze jak widac na fotach. Nie takie dokocenia sie na Zakatku zdarzaly.Kociambry sie dogadaja, nie maja innego wyjscia smile"
    • mary4 Re: Ha! 03.11.10, 14:14
      z wielka radością i ciekawości czytałam informcję,
      bardzo sie cieszę że u Was znalazł się domek dla kolejnego ogonka wink
      dokocenie bywa różne, sama od 1,5 m-ca patrze na postępu moich 2rezydentów i Ness bokserki kociej oj bardzo zwinnej kici wink
      trzeba czasu to jest pewnik wink
      3majcie sie ciepło bedzie dobrze napewno!
    • mrumigawki Re: Ha! 04.11.10, 19:44
      Szczęściarz, ten kociej, jednak szczęściarz.
      Podziękowania za ratunek, i dla koleżanki za alarm, i Ciebie, za tymczas dla Kotasmile

      • schiraz Re: Ha! 04.11.10, 19:56
        A w życiu go nie oddam, dzieci by się mnie wyrzekły, mąż wydziedziczyłwink I kto by nas tak uroczo budził co noc miauczeniemsmile Nie, nie, zostaje, z tą myślą był brany, ja się w ogóle nie nadaję na tymczasy bo bym ich już nie oddała. Napiszcie mi tylko, Ci, którzy mieli z tym do czynienia, czy kot może trzy dni się nie wypróżniać? (w sensie stolca, bo siusia normalnie) Martwię się tym, pomartwię się do jutra do 16 kiedy mamy wizytę u weta. Mam nadzieję, że to pod wpływem stresu (możliwe?) albo zmiany diety (możliwe?) Kot zachowuje się jak kot (skacze, biega, je i mruczy oraz się myje) ale kupy brak..
        ------
        Milcz, albo powiedz coś takiego co jest lepsze od milczenia.
        • macarthur Re: Ha! 04.11.10, 21:56
          z tą kupą ja bym nie dramatyzował w tej sytuacji do 3 dni może się zdarzyć jak do jutra nie będzie to kontrolnie można pójść do weta - sprawdź ręką czy ma pękaty brzuchol bo może kupa była nie w kuwecie smile
          • wiesia.and.company Re: Ha! 05.11.10, 20:15
            No pewnie, że się takie zastopowanie nie raz i nie dwa zdarzało w moich dokoceniach smile Nie martw się, jak jest w takim stresie, to ma hm.... także i "dupościsk". Potem się (jak sama dobrze to nazwałaś) rozluźni, to i jelita zaczną pracować. Moja Leosia (przecież od 3 lat jesteśmy razem) robi kupkę raz na dwa dni, raz na trzy dni. Po prostu tak ma.
            W ogóle bardzo mi się podoba Twoje podejście do dokocenia, do ludzkich domowników. Tak pozytywnie, optymistycznie piszesz o trudnym dla każdego procesie dokocenia. Bardzo, bardzo budująco, i w dodatku przewidująco... bo będą niedługo, a może za pół roku spać wtuleni w siebie. Jak mi się podobają Twoje dzieci, a i mąż, który nie ma nic przeciwko przyjęciu drugiego samca (o, przepraszam, wliczywszy męża to trzeciego samca) na łono rodziny a myśli,że może jako następną przyjąć dla równowagi "dziewczynkę".... smile
            • schiraz Re: Ha! 06.11.10, 00:08
              Dziękuję za miłe słowa Wiesiu! Weterynarz zbadał ze wszystkich stron Tofika i okazało się, że kot jest absolutnie zdrowy i bardzo zadbany (na wszelki wypadek pobrał krew na podstawowe badania i jakieś testy, ale dokładnie nie wiem na co, jak będą wyniki to zobaczę). Oczywiście dwie godziny po napisaniu postu Tofi był tak miły i zostawił w kuwecie długo oczekiwaną niespodziankęsmile Sytuacja między obydwoma kotami jest w zawieszeniu: "nic mnie nie interesujesz pod warunkiem, że nie podchodzisz do mnie" oraz "moja miska i moja kuweta są TYLKO moje, podejdź a zginiesz". Także mam dwie stołówki kocie i dwie ubikacje kocie w różnych miejscach domu ale i tak jest lepiej niż pierwszego dnia a jutro będzie jeszcze lepiejsmile Bardziej myślami jestem przy kotce ze stada wolnożyjących, które dokarmiam, udało mi się zdobyć dofinansowanie od wójta na sterylki kotek (mam ich sześć w stadzie mniej więcej 14 kotów) i dziś pierwsza poszła pod nóż, to zupełnie inne doświadczenie niż przy kastracji kotów. Kotka zamknięta w garażu (jest ogrzewany i pusty) miauczy rozdzierająco bo chce wyjść na dwórsad A tu jeszcze kilka dni zamknięcia i następna idzie na cięcie. Na najbliższe tygodnie zamieniam się w pielęgniarkę, i cały czas biję się z myślami, czy dobrze robię, że kastruję i sterylizuję te koty. W życiu nie zdołam ich przygarnąć (nie taką ilość, ale mieszkają w moim ogrodzie a zimą śpią w kotłowni) i nie wyadoptuję ich bo to wieś i każdy ma kotów po uszy, że nie wspomnę, że te koty są bardzo nieufne i nie ma mowy o głaskaniu a znam je już kilka lat. Mogę je tylko karmić, dać im ciepły kąt zimą i właśnie wykastrować i wysterylizować, ale czy te zabiegi ich nie osłabią?
              ------
              Milcz, albo powiedz coś takiego co jest lepsze od milczenia.
              • wadera3 Re: Ha! 06.11.10, 14:20
                Bardzo dobrze robisz, że kastrujesz bezpańskie koty, nie przybędzie ich drastycznie, wiosna miałabyś z 14 pewnie ze 30, i co wtedy?
                Cieszę się, że Tofik kupknął, na swój użytek nazywam go racuszek, taki apetyczny jestwink
                • wiesia.and.company Re: Ha! 06.11.10, 20:00
                  Nie martw się, zabieg sterylizacji i kastracji powoduje mniejszą ochotę do seksualnych wypadów i kontaktów z kotami być może chorymi. Także kotki, które już być może są nosicielkami rezydentnego wirusa nie będą zakażać płodów i powodować narodzin kociaków już chorych lub kalekich (taka właśnie kocia matka urodziła moją Leosię, wirus kociego kataru spowodował niedorozwój móżdżku i Leosia źle chodzi, ma niezborność ruchów, z trudem trafia pyszczkiem na kąski jedzenia - nie przeżyłaby na wolności).
                  Naprawdę Cię podziwiam, bardzo rozsądnie postępujesz ze stadkiem kotów pozostających pod Twoją opieką. Żeby tak większość mieszkańców wsi... Bardzo Ci dziękuję, bo Twoje postępowanie może dać ludziom bodziec do przemyślenia i zmianę swojego stosunku do zwierząt przydomowych.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka