wadera3
31.10.10, 10:13
Chciał, nie chciał - musiał.
Koleżanka zaalarmowała mnie, że jej pacjent postanowił uśpić, zdrowego, ośmioletniego kota.
Pan faktycznie jest w kłopocie(staruszek na wózku, bez nogi i z rurką w tchawicy) właśnie zmarła mu żona, która jakby bardziej zajmowała się kotem. Rodzina ma w dupie, a kot nie wie jaki miecz Damoklesa nad nim wisi.
Więc ubłagałam mojego M, coby kocieja wziąć na tymczas.
Trochę(bardzo trochę) się obawiamy, ale trudno.
Jak kot u mnie wyląduje, porobię zdjęcia i będę wszystkich błagała o stały dom.
Póki co wiem, że to pręgowany burasek - zdrowy miziasty kastrat.
Musi być fajny, bo koleżanka nie cierpi kotów. Hoduje jakieś węże.