Prosimy o pomoc dla Anonima! kliknij, to nic nie kosztuje...
------------------
Dobry Człowieku - piszę ten apel z głębi mojego serca, zatrzymaj się, choć na chwileczkę... wysłuchaj proszę mojej historii. Przerwij agonię, która już tak długo trwa i trwa...
Brzdęk. Pękła moja nadzieja, która jest krucha jak lód wczesną wiosną...
Brzdęk. Pękło to, co tak długo budowałem. A więc muszę zacząć od nowa...
Brzdęk. Znowu tak bardzo boli...
Brzdęk. Odgłos otwieranej właśnie kraty, zwiastuje nadejście nowego dnia. Tylko promienie słońca wpadają przez pręty, uf... przyszedł nowy dzień, a z nim nowe nadzieje...
Ten Zły Sen poszedł sobie precz, ale ja dobrze wiem że niedługo wróci, żeby znowu mnie zaatakować, pozbawić złudzeń, marzeń. Po prostu wbić w ziemię i zostawić z potwornym bólem, na które nie ma skutecznego lekarstwa. Nie mogę się przed nim obronić, mogę tylko odliczać cenne minuty do czasu jego "wyjścia", czyli do czasu otwarcia krat mojego metalowego pudełka. Co chwilę zerkam na zegarek, czas tak szybko leci, wiem że mam go coraz mniej, wiem też że niedługo będzie już za późno...
Nie mam nic. Nawet własnego imienia. Tylko ból i koszmary, od których chce się uwolnić.
Ludzie przechodzą obojętnie.
"Uraz kręgosłupa" ciągle to słyszę - ale co to do licha jest? czy to moje imię? czy moja przyszłość wypisana na białej kartce papieru?
Nie. To symbol mojego cierpienia i znak, że mam się poddać. Nie mam najmiejszych szans...
Boję się zamknąć oczy, bo koszmar przeszłości znów da o siebie znać. Wróci z większą siłą i zaatakuje bez ostrzeżenia. Dlatego tak bardzo boję się zasnąć, boję się tych koszmarów, które mnie dręczą. Nie mam nawet do kogo się przytulić, wyżalić i wypłakać w rękaw swetra. A potrzebuję właśnie kogoś takiego. Chcę żeby ktoś mnie utulił i pozwolił spokojnie zasnąć. Szukam ukojenia i choć odrobiny ciepła, bo noce są najgorsze, takie zimne, lodowate, przepełnione pustką - czasami przez kraty widać odbicie księżyca w nowiu i miliony gwiazd świecących na bezchmurnym niebie. Piękny widok, czyż nie? Aż chcę się wracać do tych widoków, bo zdecydowanie przyciągają wzrok swoim czarem. A ja tylko siedzę w kąciku obrócony do ściany i cichutko odliczam sobie minuty, i odliczam, odliczam - czekam aż znów wzejdzie słońce... i znikną ciemności. Nie chcę patrzeć na ciemne niebo, chce żeby znów zaświeciło słońce.
Gdybym mógł cofnąć czas, nie byłoby mnie tutaj. Leżałbym właśnie na kanapie, opatulony ciepłym kocem.
Nie byłoby tego starego pudełka pachnącego smutkiem i tony gazet.
Nie byłoby też potwornego bólu, z którym muszę się codziennie zmierzać. Nie byłoby też... koszmarów.
Ale czasu nie można cofnąć...
Piękny. Srebrny. Jeszcze Anonimowy. Jeszcze... co nie zmienia faktu, że bardzo potrzebuje pomocy.
Zdjęcia oczywiście można powiększyć. Gorąco zachęcam!