zielonages.62
19.10.11, 23:41
Jestem ciekawa, jak wygląda komunikacja Waszego kota z Wami i Wasza komunikacja z kotem.
Więc u mnie i u Tefci jest tak:
Na początku kompletnie nie rozumiałam, co do mnie mówi. Jak tylko pisknęła albo poruszyła się w ten a nie inny sposób, zaraz siadałam przy internecie i próbowałam dość do tego, co to np. oznacza, jak Cię kot liże.
Pierwszy wzrot, jaki się nauczyłam po kociemu, jest daj mi jeść! Wygląda to tak:
- Miau!
- Co Ci jest, koteczku?
- Miau, i kot idzie do przodu, cały czas sprawdzając czy idę za Nią. Nagle stajemy przy Jej pustej miseczce, a kotka patrzy na mnie z wyrzutem w oczach i mówi:
- Miau!
Robi to zresztą z każdym nowym gościem w tym domu ^^.
Drugi wzrot to, pobaw się ze mną!. Wtedy po prostu stoi przed Tobą i miałczy i lata tam i spowrotem, aż się Nią zajmę.
Wywalanie brzuszka do góry, to chyba jasne. Pogłaszcz mnie
Po dobrych dwóch miesiącach jestem już wstanie odróżnić pojedyncze mrr, miał, miau i mruuu. Wiem, kiedy mnie wita, kiedy jest na mnie wkurzona, kiedy chce, żeby ją gdzieś wpóścić, albo, żeby Ją zostawić w wspokoju. Też po ogonie widzę, w jakim jest humorze.
Za to ciągle nie jestem pewna co to oznacza, jeżeli notorycznie siada tyłem do mnie na łóżko. Rozgląda się wokół, jakby mnie pilnowała. Mója kotka stróżująca.
Nie jestem też pewna, czy mnie liże, bo śmierdzę, bo dobrze smakuje czy dlatego, że mnie lubi.
Ja się śmieje, że Tefcia jest kotem wielojęzycznym. Państwo do Niej mówią tylko po norwesku, a ja mówię do Tefci po norwesku w obecności Państwa, a po polsku lub po niemiecku jak jestem z Nią sama (jestem wychowana dwujęzycznie, polski i niemiecki). Jak tylko Tefcia się do nas sporwadziła, Państwo zabronili mi rozmawiać z kotką po polsku lub po niemiecku. Nie dyskutowałam, chociaż już wtedy wiedziałam, że to dla Tefci nie ma żadnego znaczenia.
Tefcia dostaje kompletnego szału, jak usłyszy piszczenie wagi, którą się warzy Jej jedzonko.
Jak ma dobre dni, to przychodzi, jak się woła Tefcia/ Teffy/ Tefnet. Jednak najlepszy sposób, żeby ją przywołać, jest kucnąć i stuknąć ręką kilka razy od podłogę, nawet nie trzeba ją wołać. Tak samo można ją zwabić na łóżko albo na kanapę. Fascynuje mnie ta komunikacja nonverbalna.
I, z czego jestem bardzo dumna, ta norweska kocina rozumie wzrot nie ma. Trzeba Jej wtedy popatrzeć głeboko w oczy. Wtedy obrażona odwraca się ogonoem i przychodzi znowu za pięć minut, żeby się spytać, czy teraz jest wreszcie czas na kolację/ śniadanie.
Pozdrowienia,
Panna LadidaLadida