Witam i od razu pytam, bo bardzo mnie martwi moje futro. Walczymy od jakiegoś czasu z łupieżem. Pierwszy raz pojawił się w zeszłym roku na wiosnę. Kocur dostał krople z kwasami nasyconymi (?), łupież zniknął. Pojawił się znowu w tym roku na wiosnę, też były krople i poprawa. A teraz znowu jest gorzej, a do tego wylizał sobie łysy placek na łopatce. I liże ten placek aż do krwi

. Dostał już dwa razy antybiotyk o przedłużonym działaniu, wet kazała zmienić karmę na hypoallergenic, bo to podobno alergia jest.
A może to stres? Bo prawie trzy lata temu kocur został zdetronizowany przez moją córeczkę. Tzn. ukochana mamusia-pańcia nie miała już tylu wolnych kolanek co dawniej, w nocy wstawała i co chwilę zrzucała Jaśnie Pana z poduszki, a w dodatku to nowe coś jest okropnie głośne! I nie wolno Jej drapać i gryźć (pańcia krzyczy).
Sama nie wiem już co robić, żeby kocur doszedł do siebie? Poradźcie coś.