Witam wszystkich serdecznie i przedstawiam moje 2 księżniczki: Sati siweczek i Inka czarnulka miłościwie nam panujące od 3 lat. Sati lubi zwracać na siebie uwagę i jest bardzo ale to bardzo gadatliwa, za to Inka to leniuszek, która kocha 2 rzeczy: jedzenie i kolanka.
Sati:

Inka:

Satinka
Ostatnio z mężem zdecydowaliśmy się na dokocenie. Chcieliśmy, żeby tym razem była to trudna adopcja, kotek fundacyjny\schroniskowy, którego nikt nie chce. Jednak los zdecydował inaczej. Ostatnio mąż jadąc do pracy (pracuje na wsi) zauważył 2 kociaki przebiegające przez dość ruchliwą jezdnię. Po wywiadzie okazało się, że kotka jednego z mieszkańców wioski okociła się i ma 4 kociaki w tym jednego bez lewej tylnej łapki. „Kuśtyczek”, bo tak kociak został przez męża roboczo nazwany jest 2 razy mniejszy od całej reszty kociaków z miotu, jednak poza tym wygląda na zdrowego (niestety oględziny przeprowadzone zostały na odległość, bo kotek jest nieufny i widać, że woli trzymać dystans). Zdecydowaliśmy się na przyjęcie bidula do naszej rodzinki, bo zdajemy sobie sprawę, że kaleki kot na wsi ma małe szanse na przetrwanie, tym bardziej, że koty latają samopas, śpią gdzie popadnie, a dodatkowo wielkimi krokami zbliża się zima.
Tutaj chciałam się zwrócić do Was, Kociarzy mających doświadczenie w przygarnianiu znajdek. Konkretnie chodzi o przeprowadzenie kwarantanny. Oczywiście kotek po złapaniu od razu trafi do weterynarza na podstawowe badania i ocenę stanu zdrowia itp. Potem trafi do naszego mieszkania. Czy wystarczy jak proces kwarantanny przeprowadzony zostanie w odpowiednio przygotowanym, zamkniętym pokoju?(mieszkanie w bloku) Ile się czeka na testy FIV, FeLV? Czy zrobić kociakowi jakieś dodatkowe testy? Jak długo ma potrwać kwarantanna no i jak my się mamy zachowywać, żeby i rezydentki i nowy czuli się dobrze? Pierwszy raz jesteśmy z mężem w takiej sytuacji (Sati i Inka przywędrowały do na z hodowli) i nie ukrywam, że obawiam się o moje rezydentki.
Z góry dziękuję za wszelkie sugestie.