Dodaj do ulubionych

Posterylkowo

17.03.12, 15:09
Jedna z moich kotek - Iwa - miała zabieg przedwczoraj. Dwa pierwsze dni była biedna bardzo - okazało się, że głównie przez kaftanik. Dziś w nocy sama go sobie ściągnęła i odżyła.
Byłam na kontroli, wszystko w porządku. Iwa nie rozlizała rany, ale wet zaleciła nałożyć kubraczek, bo rana gojąc się zacznie swędzieć i kicia może się nią zainteresować.

Na czwartek i piątek wzięłam urlop, w poniedziałek niestety koty znowu zostaną same. I mam zgryz. Ponowne założenie kaftanika ją unieszczęśliwi, równocześnie nie chcę, żeby sobie zrobiła krzywdę. To będzie czwarty dzień po zabiegu.
Pierwszy raz sterylizowałam kotkę, więc kompletnie nie mam doświadczenia. Jak to było u Waszych kotek?
Obserwuj wątek
    • miriam_73 Re: Posterylkowo 17.03.12, 15:43
      Melce kubrak wyjątkowo się nie podobał, łaziła na sztywnych łapkach, przewalała się, była taka "spowolniona". jak w niedzielę rozpruła kaftan i się z niego wyplątała (była cięta w piątek) to od razu inaczej zaczęła się poruszać. Ponieważ jednak w tygodniu też nie było mnie w domu, to Kocica ponownie została zapakowana w kaftan. Była z tego powodu bardzo nieszczęśliwa, ale uniknęłam najgorszego, czyli rozpaprania ranki operacyjnej. Po uwolnieniu z więzów Kota odzyskała dawny temperament.
      • barba50 Re: Posterylkowo 17.03.12, 16:49
        Jak tak czytam historie z kaftanikiem w tle i mam w pamięci okres abażurowy (obie moje starsze kocice) to błogosławię Nadwornego, który sterylki robi tak:

        Brzuszek Gałci w kilka godzin po zabiegu (nie minęła doba!)

        https://wstaw.org/m/2011/02/07/szewpowieksz.JPG

        Pokazywana niedawno Józia koteczka córki

        https://wstaw.org/m/2012/03/13/jozia_szew.JPG

        To jest majstersztyk big_grin
        • maryshaa Re: Posterylkowo 18.03.12, 09:20
          Ona tego kaftanika nie będzie nawet pamiętać. Właduj ją w kaftanik jeśli masz najmniejsze wątpliwości, że może interesować się szwem. To tylko jeden dwa dni, a będziesz miala spokój psychczny i nie będziesz myśleć pół dnia, czy sobie czegoś nie rozliże. Zrób to dla siebie, naprawdę one udają bardziej nieszczęśliwe w kaftaniku niż to jest w rzeczywistości, bo kaftan to przecież zamach na ich wolność osobistą smile Podobno najbardziej krytyczne są pierwsze cztery dni po sterylce, bo wtedy zrastają się naczynka krwioności wewnątrz, potem to już z górki i trzeba uważać tylko, żeby sobie nie rozlizała szwu, bo się będzie paprać, ale nie powinno być już zagrożenia krwotokiem wewnątrz. Moja chodziła w kaftanie prawie tydzień, bo ja jestem panikarz smile
          • lauralay Re: Posterylkowo 18.03.12, 14:09
            Dzięki. Wątpliwości mam, a panikarz też jestem. smile
            Zatem jutro Iwa znowu ląduje w kaftanie (jakkolwiek to brzmi). Ale obawy i tak będą - w końcu już raz go jakoś zdjęła.
            • mysiulek08 Re: Posterylkowo 18.03.12, 14:33
              Kicia, choc miala spore ciecie (echh niby taka tu technika medyczna a weci ciagle w tyle) nie miala ani kaftanika ani kolnierza. Zreszta ani my ani wetka nawet o kafatniku nie wiedzielismy, a kolnierz dla Kici bylby nie do przyjecia.

              Ale my jestesmy w sytuacji komfortowej, zawsze kos jest w domu, wiec mozna bylo Kicie pilnowac.
              • lauralay Re: Posterylkowo 18.03.12, 14:42
                W poniedziałek niestety kociambry będą parę godzin same. Iwa podczas toalety, zapędza się z jęzorem w niebezpieczne rejony, toteż mam uzasadnione obawy.
                U niej rana ma długość ok. 2 cm i zdaje się, że ma jeden szew. Nie wiem, jak się fachowo określa takie szycie - jakby zszyto ją na okrętkę i zawiązano na końcu supełek. Więc jedno pociągnięcie zębem i nieszczęście gotowe. uncertain
    • zielistka00 Re: Posterylkowo 18.03.12, 15:01
      Moja Mamba nie pozwoliła założyć sobie kaftanika. Przez dwie kolejne doby po sterylce (akurat sobota i niedziela) obserwowaliśmy czy nie gmera przy ranie, ale szwem nie była przesadnie zainteresowana. Natomiast drażnił ją ogólnie wygolony brzuszek, ciągle go wylizywała, nie uszkadzając przy tym zupełnie szwu.
      Bałam się ją zostawić samą w poniedziałek, to był czwarty dzień, ale stan szwu i jej ogólne samopoczucie wskazywało że wszystko powinno być w porządku i faktycznie tak było smile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka