Siedzi u mnie w łazience,ma na moje oko 7 tygodni ,TŻ na zawał padnie po powrocie z pracy.
Koty postawione w stan gotowości,burczą,syczą .Czyli wszystko w normie

Prawie, bo najgorzej pobyt nowej znosi Melka.Prycha na mnie na Szymka i ogólnie na wszystko co się rusza.Drze przy tym pychol niemożebnie

Nowoprzybyła Sonia nie wywoływała w niej tylu emocji
Malutka natomiast zaprychana po pas na widok Sonii..
Nie ja ją znalazłam lecz jedna z koleżanek wracająca z nocy kinowej.
A właściwie nie znalazła bo ... a z resztą zacytuję maila jakiego od niej dostałam
Cytatbyłam w na nocy kinowej, wracam sobie o 4 rano nocnym MPK, po drodze wsiada dwóch 17-letnich chłopaszków z kotkiem na rękach... niby się nim bawi, przytula... pomyślałam znalazł i się zaopiekuje, ale tuż przed ich wysiadką usłyszałam jak mówi do kolesia, że jak tylko wysiądą to go puści "w osiedle"...
wysiedli na Podolanach, plus jakieś 10 innych osób, widzę, że puszcza kotka na chodnik, więc przepycham się i wyskakuję z autobusu, przepycham się przez ten tłum na chodniku, nie wiedziałam, że tak potrafię się pchać na chama... wyzywam szczonka od idioty (a chętnie jakby był bliżej, a malucha miałabym na rękach do skopałabym mu dupę!!!! taka ku....a mnie wzięła) łapiąc w tym samym czasie tego małego biedaka...
no i z powrotem do autobusu już mi się nie udało wsiąść, ruszył mi sprzed nosa... chociaż musiał kierowca widzieć całą akcję jak wylatuję jak z procy po kotka, nadusiłam guzik a i tak mi odjechał...
i tak zasuwałam (szczęście było jasno) pieszo do chaty, ze 2 kilosy... z maluchem na rękach... mruczał mi pięknie, a temu szczonkowi w autobusie piszczał...
Tak więc kooomu piękną koteczkę kooomu. Poźniej wrzucę foty bo nie opanowałam jeszcze umiejętności przestawiania aparatu fotogr. z RAW na JPG