Dodaj do ulubionych

Totalna zalamka

23.09.12, 17:52
Ja juz wrocilam do domu, a mama zostala z dwoma chorymi kotami i jest zupelnie zalamana, ma ogromny zal do schroniska Ciapkowo w Gdynii, za niedoinformowanie, wrecz za bledne informacje. Inaczej by do sprawy podeszla gdyby miala swiadomosc tego ze kotka ktora bierze ma chyba wszelkie mozliwe choroby, gdyby nie zostalo jej wmowione ze kotka jest zupelnie zdrowa, ze nie ma potrzeby izolowania od rezydenta.
Kotka ze strasznym swierzbowcem w uszach, grzybica, lambia i kocim katarem, jest na antybiotykach, nifuroksazydzie, kroplach do oczu, uszu i masciach, a moja samotna mama ktora ciagle jeszcze pracuje i szukala towarzyszki dla swojego kota w czasie jej nieobecnosci, jest pelnoetatowa niechodzaca do pracy pielegniarka swoich kotow, ktora zaczynaja przerastac kwestie finansowe, bo do lekarza weterynarza musi z kotami jezdzic codziennie, a czas ktory jej zostaje pomiedzy tymi wizytami, aplikowaniem lekow i smarowaniem kotow, spedza na sprzataniu mieszkania, bo koty maja taka biegunke ze idac leje im sie z dupelkow.
Nie wiem jak mamie pomoc, do ludzi pracujacych w schronisku jest zal, czlowiek podpisuje ze bedzie dbal, kochal, leczyl i nie zaniedba pod grozba kary, a dostaje kota 4 miesiecznego, gdzie wmawiaja ze kot ma miesiecy 7 bo za kota powyzej 6 mies zycia trzeba zaplacic dwa razy wiecej i kot jest do tego w tak zlej kondycji...
Obserwuj wątek
    • marysia191 Re: Totalna zalamka 23.09.12, 18:34
      Bo czasami nie słucha się innych, tylko samemu, na chłopski rozum, myśli i podejmuje decyzje. Wiadomo, że w schronisku jest masa różnych chorób i adoptowane zwierze (nawet, gdy nie ma objawów) może je przynieść do domu. Trzeba po adopcji najpierw do weterynarza na ogólne oględziny, potem z 2 tyg. kwarantanny i dopiero po tym zapoznawać z rezydentem.
      Teraz to tylko obu kotkom życzę zdrówka smile
    • jarka63 Re: Totalna zalamka 23.09.12, 19:20
      Przykro mi bardzo, ale wiem też, ile jest biedactw w schroniskach i jak trudno o odpowiedzialnych opiekunów dla nich, więc jak już się ktoś pojawi, to uciekają się czasem do niezbyt uczciwych posunięć. Za dużo w Polsce bezdomnych zwierząt, za mało sterylizacji.
      Znajoma mieszkająca w UK adoptowała niedawno psa ze schroniska - najpierw cała rodzina (ona, mąż i dzieci) przeszła testy psychologiczne, potem dobrano "pod nich" psa, a potem jeszcze tydzień musieli poczekać, żeby schronisko miało pewność, że się nie rozmyślą. A w Polsce jest jak jest.
      ---
      kotydworcowe.pl/
      • jottka zaraz 23.09.12, 19:46
        ale o ile wiem, to jak bierzesz zwierzę ze schroniska, to ono ma zapewnioną darmową opiekę weterynaryjną u weta schroniska (a przynajmniej tak mi wiadomo w krakowie). rozumiem, że twoja mama może mieć swojego weta, któremu ufa itp., ale skoro koszty rosną, a leczenie nie wymaga genialnego diagnosty, tylko jest typowe (jak ten świerzb), to może lepiej podjechać do schroniska i skorzystać z usług?

        i jednak bym zadzwoniła (poszła) pogadać sobie z ludźmi ze schroniska, bo nie zgadzam się z tym, co pisze jarka - wciskając komuś podstępem chore zwierzę, zyskujemy w najlepszym wypadku niechęć, w najgorszym głośnego wroga, to ani schronisku, ani zwierzęciu nie pomaga. nie sugeruję oddawania kociny, ale oprzytomnienia schroniska i może jakiejś rekompensaty.
        • mist3 Re: zaraz 23.09.12, 20:02
          Bardzo często jest też tak, że w schronisku zwierzę się jakoś 'trzyma' - musi zebrać wszystkie swoje siły, żeby przetrwać, a po przejściu do nowego domu, upewnieniu się, że jest już u siebie - rozsypuje się i zaczyna chorować. Często choroby zaczynają się pojawiać po ok. 2 tygodniach pobytu w nowym domu (i to potwierdzają ludzie biorący zwierzęta ze schroniska choćby do DT, oraz pracownicy schronisk) - zdrowe na pierwszy rzut oka zwierzę zaczyna chorować.
          Oczywiście nie usprawiedliwiam ludzi ze schroniska (bo nie znam sprawy), ale często tak się właśnie zdarza.
          Na świerzbowca polecam stronghold lub advocate (powtórzone kilka razy) oraz oczywiście przynajmniej przez jakiś czas czyszczenie uszu (najlepiej u weta) - kotka moich rodziców (znajda) przyszła do nich z poważnie rozwiniętym świerzbowcem i te leki pomogły.
        • jarka63 Re: zaraz 23.09.12, 20:02
          Pogadać ze schroniskiem zawsze można, ale chyba głównie po to, żeby sobie ulżyć sad
    • circa.about Re: Lamblia 23.09.12, 20:10
      Sytuacja faktycznie nieciekawa, ale co teraz mama ma zrobić? Oddać do schroniska? Przecież nikt tam się nim nie zajmie.. Na pewno mama powinna spróbować leczenia u ichniego weta..

      Co do leczenia lamblii - jedynym, szybkim i naprawdę skutecznym sposobem jest podanie kotu tabletek na robaki zawierającej fenbendazol - Aniprazol albo Panacur. 5 dni terapii, powtórka za 10 dni i koniec.
      Jak przyszła do mnie Helka, też miała przewlekłą biegunkę. Próbowałam wszystkiego, antybiotyków, nifuroksazydu, probiotyków, zmian karmy itd. Dopiero na Miau spotkałam dziewczynę, która poradziła mi by przebadać qpala pod kątem lamblii. I to był strzał w dziesiątkę - kot wyzdrowiał w ciągu 2 dni, po pół roku męczarni.

      Cierpliwości życzę,
      • lianis Re: Lamblia 23.09.12, 20:31
        Do schroniska mama nie odda, to nie w tym rzecz, chodzi o jakis ogolny zal do tamtych ludzi, bo jesli ktos kto oprowadza po kociarni, mowi te sa u nas od niedawna i sa w trakcie leczenia, ale te tutaj sa zupelnie zdrowe i przebadane... I nie trzeba izolowac... Ani ja ani mama nie mialysmy nigdy wczesniej stycznosci z dokoceniem, czlowiek uczy sie na bledach...
        A wet jest faktycznie przez dwa tyg bezplatny, ale tylko w sprawie porady wszelkie koszty leczenia juz sie ponosi, no i porada tez w gre wchodzi tylko u kota schroniskowego, a rezydent teraz juz tez chory, a do tego dwa tyg mijaja a zdrowia u kota nie widac...
        Na swierzbowca zostal podany advocat, co do tabletek na lamblie to nie wiem jakie sa podawane, ale zapytam
        Tak tylko wyzalic sie chcialam...
        Tez myslalam o dokoceniu naszej diablicy, kotem schroniskowym, ale teraz juz zwatpilam zupelnie, bo koszt wziecia ze schroniska to jedno i potem wyrobienie paszportu, a przewoz za granice i koszty leczenia tutaj moga nas wykonczyc...
        • mist3 Re: Lamblia 23.09.12, 20:50
          Weź kotka z domu tymczasowego - to są kotki często wzięte ze schroniska przez doświadczonych kociarzy, którzy takie koty wyleczą, zsocjalizują i oddają w dobre ręce. Potem biorą następnego kociaka ze schroniska, doprowadzają do stanu właściwego i tak to się kręci. Wzięcie kotka z DT to naprawdę dobry pomysł
          Druga rzecz - rozumiem Cię, że chciałaś się wyżalić. Rozumiem też rozżalenie.
          Z drugiej strony - polskie schroniska to temat rzeka - wąski strumyczek pieniędzy (często niespodziewanie wysychający co jakiś czas), pensje nie są oszałamiające (pracują albo pasjonaci, albo wolontariusze - albo w gminnych schroniskach 'krewni i znajomi królika', którzy innej pracy by nie znaleźli). Brak pieniędzy na wszystko - a już na kompleksowe robienie badań (choćby właśnie na wykrycie bakterii i pasożytów) to już na pewno pieniędzy brakuje.
          Wspólczuję Wam i trzymam kciuki za wyleczenie kotów!
    • elle-joan Re: Totalna zalamka 23.09.12, 21:50
      Współczuje. Życzę mamie dużo sił, a kotkom powrotu do zdrówka. Oby jak naszybciej wyszli na prostą i mieli siły na cieszenie się sobą nawzajem.
    • lianis Co robic? 20.10.12, 20:41
      Kot leczony juz od poltora miesiaca i ciagle jest bardzo zle. Mama jest totalnie zdruzgotana. Kotka ciagle ma nieprzerwana biegunke, idzie i tylka jej sie leje, do tego rzyga wszedzie i co i rusz. Jest juz po trzech roznych seriach lekow na odrobaczanie w tabletkach, ostatni byl aniprazol, dostaje oslonowe na jelita i zoladek, specjalna karme, po tym jak tabletki nie pomogly wet zaczal podawac zastrzyki, niestety poprawy brak. Mama mowi ze wszystko w okolicy kotki jest w kociej kupie i wymiotach, sama kotka niestety tez jest do codziennego mycia. Wetow mama odwiedzila 3 roznych, ostatni najbardziej wiarygodny ale tez nic nie pomaga. Co robic?

      Jest mi strasznie przykro, ze wzgledu na koteczke, na mame i na siebie tez, w przyszlym miesiacu mama miala do mnie przyleciec na troche, brat i bratowa mieli w tym czasie zajmowac sie kotami, ale bratowa w ciazy i odmowili w obecnej sytuacji, wiec mama nie przyleci sad ech...
      • jarka63 Re: Co robic? 20.10.12, 20:57
        A jakie badania miala koteczka robione?
        • lianis Re: Co robic? 20.10.12, 21:07
          W sumie to nie mam pojecia dokladnie, jakies ogolne plus kilkakrotny kal na pasozyty, gdzie wyszly lamblie
          • wiesia.and.company Re: Co robic? 21.10.12, 19:53
            Nie znam się na lambliach. Znalazłam tylko takie wiadomości (akurat na stronie o specyfiku Noni) www.noni.com.pl/lamblioza.html
            i tam się też podaje, że : W infekcji trzeba zwrócić się do lekarza, aby otrzymać niezbędne skierowania na kolejne badanie kału, badanie morfologii, kwasowości krwi oraz przy okazji na obecność mikroelementów takich jak np. żelazo. Również lekarz ustala dawkę oraz rodzaj leku farmakologicznego (pochodne nitroimidazolu) w razie infekcji. Ustalenie takie jest o tyle istotne, że przedawkowanie chemicznych leków może doprowadzić do poważnego zatrucia, zaburzenia środowiska wewnętrznego w całym organizmie, do zatrucia i zablokowania ważnego kanału oczyszczającego organizm - wątroby i do zupełnego zniszczenia bariery obronnej przez infekcjami - do zniszczenia "przyjaznej" mikroflory w jelicie. Leków farmakologicznych nie wolno stosować ciągle jak również profilaktycznie, gdyż będąc lekami chemicznymi, w efekcie wraz z odpadami lamblii oraz innych pasożytów, leki te zatruwają cały organizm.
            Lamblioza swoją drogą, kotek miał podawane parokrotnie leki na odrobaczenie, może trucizna się skumulowała i wątroba nie daje sobie rady.
            Te nieustanne biegunki i wymioty nasuwają też podejrzenia o inne choroby (może nie tylko lamblie), może leki uszkodziły też trzustkę? Może dobrze by było zrobić morfologię także pod kątem chorób trzustki? Zapalenie trzustki opisane jest np. tu:
            www.vetopedia.pl/article327-1-Zapalenie_trzustki_u_kota.html
            lub niewydolność trzustki tu:
            www.vetopedia.pl/article166-1-Niewydolnosc_trzustki_u_kota.html
            Nasza Barba50 podawała w oddzielnym wątku kłopoty z biegunkową kotką i diagnozowanie choroby trzustki. Nie pamiętam tytułu wątku, ale chodziło o opanowanie nieustannej biegunki.
            Nie mogę pomóc, bo jest to jest zadanie dla weterynarzy, i to dobrych weterynarzy. Czasem trzeba odwiedzić kilku wetów i poddać się specyficznym badaniom, ukierunkować badania może tylko lekarz, ja sobie mogę tylko gdybać. A bardzo bym chciała kotce pomóc, także Twojej mamie. I nie mam takich możliwości. Trzymam kciuki za Twoją mamę i kotkę!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka