Dodaj do ulubionych

Stosunki między kotami.

16.10.12, 11:12
Znacie się coś na ich języku ? Szukam "tłumacza".
Już myślałam że u moich wszystko ok, dzisiaj rano się bawiły ale starsza jednak popłakuje (chyba popłakuje), a przynajmniej tak płaczliwie brzmi i dystansuje się. Wtedy idzie się schować (pers i podobno dlatego) ale z drugiej strony pilnuje malutkiej, pije z jej miski albo czuwa na straży żeby tamta nie weszła do kotłowni.
Nie wiem skąd obczaiła, że tam małej wejść nie wolno, ale ma rację, zagradzamy wejście dopóki nie kupimy drzwi.
Wczoraj wreszcie dala się namówić na głaski, wlazła na łóżko, nawet pomruczała ale dzisiaj znowu pilnuje i nic miłego dla siebie nie chce.
Kładzie się w miejscu skąd widzi cały dom i trenuje małą jakimiś miauknięciami, kiedy ta obok niej galopuje.
Mam wrażenie, że raz karci, innym razem wspólnie jedzą, a nawet się bawią.
Podpowiecie coś?
Nie wtrącamy się, rezydentce dostaje się nawet więcej głasków niż zazwyczaj ale często się uchyla i nie chce bliskości.
Obserwuj wątek
    • niutaki Re: Stosunki między kotami. 16.10.12, 11:45
      ja bym zalecila czas, choc w naszym przypadku i to nie zadzialalobig_grin i Ryszard ciagle ma nadzieje, ze Piszczalka jest na tymczasie i ktoregos dnia zabiora ja w piiii... daleko i nie wrociwink
      • wladziac Re: Stosunki między kotami. 16.10.12, 13:40
        źle to nie wygląda wcale,sama nie byłabyś zadowolona przynajmniej z początku z dokwaterowanego niechcianego lokatora z niemiłym zapachem dla Twojego nosa,koty są wrażliwe na zapachy i trzeba czasu [w różnym wymiarze dla różnych kotów] żeby nowa kotka nabrała zapachu domowego i nie drażniła tym co ze sobą przyniosła rezydentki,cierpliwości
        • pi.asia Re: Stosunki między kotami. 16.10.12, 18:02
          Kochana, nie jest źle! Ile Finka jest u Was? Trzeci dzień? To można powiedzieć, że dokocenie przebiega idealnie!
          Moje dwie panny starały się nawet nie wchodzić do pomieszczenia, w którym akurat rezydował maluch. Jak nie mogłam malucha namierzyć, to brałam Duszkę na ręce i robiłam obchód mieszkania. Wykrywacz działał bez pudła - Duszka zaczyna się prężyć i wyrywać = tu jest Amurka!
          Jedzenie z dwóch misek obok siebie nastąpiło dopiero po tygodniu, albo i później.
          • zwiatrem Re: Stosunki między kotami. 16.10.12, 20:44
            Czyli może nawet gra rolę opiekunki, co to jak w realu raz nagrodzi, a raz palcem pogrozi ?
            Trochę zmartwił mnie jej dystans do mnie, wręcz unikanie głasków i pomyślałam, że "zarżnęłam" ja psychicznie i teraz klapa i zamieszka pod szafą.

            Dodałyście mi otuchy Dziewczyny. Dzięki.
            • pi.asia Re: Stosunki między kotami. 16.10.12, 20:54
              Moja Duszka w ogóle przestała przychodzić na mizianki i na kolana, spała wyłącznie na drapaku. A przed przybyciem małej była kotem-plasterkiem, którego ciężko było od siebie odkleić. Nawet naczynia zmywałam z kicią siedzącą mi na ramieniu.
              Męczyło mi się Dusiątko kilka tygodni, w końcu poszłam z nią do weta, który dał jej leki na odstresowanie i pewność siebie. Znów jest miziak.

              Twoja rezydentka musi sobie teraz przewartościować świat i poukładać go od nowa. Będzie dobrze.
            • annb Re: Stosunki między kotami. 16.10.12, 22:15
              nie może przychodzic na mizianki bo wychowuje małą
              jak juz ją wszystkiego nauczy,i dojdzie do wniosku ze mala sobie poradzi, znowu wroci na kolana.(duza wroci)
              • zwiatrem Re: Stosunki między kotami. 16.10.12, 22:45
                Może to racja że rola teraz ważniejsza niż głaski, z tym że ona uchyla się nawet od pojedynczego spontana w przelocie.
                Właśnie jest pora pogadanek między nimi, z tym że młoda się aż chowa.
                Muszę przecierpieć skoro źle nie jest.
                • wladziac Re: Stosunki między kotami. 16.10.12, 23:14
                  mała musi zrozumieć kto był pierwszy i kto rządzi w tym domu,jak będzie nie pomyśli pani rezydentki to i klapsa mała dostanie
                  • niutaki Re: Stosunki między kotami. 17.10.12, 11:30
                    Wychowanie swoja droga, ale moze tez jest troszke urazona, ze sie powiekszyla rodzina, Rysiek byl tak oburzony, ze nie jadl nawet swoich ulubionych smaczkow, o glaskaniu nie bylo wcale mowy.
                    • wiesia.and.company Re: Stosunki między kotami. 17.10.12, 21:09
                      No pewnie, że jest obrażona! Nikt z nią nie uzgadniał, nie uprzedził. Została nagle postawiona przed faktem dokonanym, w konfrontacji z czymś, czego sobie nie życzyła. Jej spokojny dom został jej odebrany, nie wie, ile władzy i uwagi jej odebrano tak naprawdę. Czuje się niepewnie, wie że to jej ludzie tak ją urządzili. Dlatego unika głasków, ma pretensje, jest niepewna. Trzeba wzmocnić jej poczucie bezpieczeństwa, pokazać, że jej terytorium dalej pozostaje pod jej władaniem. Czyli ją najpierw witać w drzwiach, ją najpierw wypieszczać, brać na ręce, a dopiero potem nowego kota. Dawać jej odczuć, że jest najważniejsza. To także uczy nowego kota, że ludzie się liczą z rezydentem, uczy się więc stadnego życia i stadnej hierarchii. To jest ważne, bo powoduje ustabilizowanie stosunków w domu, daje poczucie bezpieczeństwa kotce rezydentce i młodemu kotu - koty które mają ustaloną stadną hierarchię nie muszą ze sobą rywalizować, nie stwarzają dla siebie nawzajem konkurencji, raczej współpracują. Wasza kotka pokazuje małemu, gdzie jest jego miejsce. Wy musicie jej w tym pomóc faworyzując rezydentkę (choć wiadomo, że siłą rzeczy obserwujecie zachowanie przybysza). Na razie dajcie jej odczuć, że jest najważniejsza, że nie utraciła Waszej miłości. A koty sobie dadzą radę we wzajemnych układach, młody się podporządkuje
                      starszemu, większemu. Duży może więcej... wink
                    • zwiatrem Re: Stosunki między kotami. 17.10.12, 21:37
                      No na pewno jest urażona, bo płacz oznacza tylko jedno.

                      Odnośnie uprzedzania - uprzedzana lojalnie oczywiście była, lecz co z tego, skoro nic nie rozumiała i zrobiła wielkie oczy na zawartosc transportera.
                      Ale obserwuję, że te ich zgryźliwe potyczki już są bardziej miękkie i dziewczyny nie syczą na siebie, tak jak wczoraj.

                      • andy3458 Re: Stosunki między kotami. 18.10.12, 08:50
                        Początki zawsze są trudne. Najgorsze masz już jednak za sobą. Teraz będzie już z każdym dniem tylko lepiej.
                        • zwiatrem Re: Stosunki między kotami. 18.10.12, 10:24
                          Dzięki, od tej nocki chyba się zaczęły bardziej lubić i leżeć tak z metr obok siebie.
                          Btw, masz fantastyczna sygnaturę i taka prawdziwą ...
    • zwiatrem mam do Was pytanie 07.11.12, 12:55
      Jako że nie ma pojęcia co to oznacza pomyślałam, że zapytam Was.
      Młoda kicia, skończywszy dzień codziennie wchodzi mi na okolice mojej tarczycy, przy czym jest bardzo natarczywa.
      Niby mruczy, całuje ale nie da się przesunąć na inne miejsce. Wciska się pod brode i koniec, tak ma być.
      Czy takie siedzenie na "bocianim gnieździe" jest zwyczajne czy mogę się dopatrywać, że będzie mnie leczyć albo czegoś chce oprócz głaskania ?
      • ajaksiowa Re: mam do Was pytanie 07.11.12, 13:35
        Moja kotka mnie kiedyś ,,leczyła,,guzek na karku-i wyleczyłasmile
        • wiesia.and.company Re: mam do Was pytanie 08.11.12, 16:26
          Może się pchać w celach leczniczych.
          A może to być zwyczajnie potrzeba wtulenia się w ciepłe i nobilitujące miejsce człowieka. Pod brodą są takie załomy, włosy, muskanie, przy uchu pulsowanie, to przypomina trochę miękki brzuszek kociej mamy. Tu się szuka bliskości, bezpiecznego azylu od świata. Ja to lubię. Moja malutka, porzucona Grosia uspokajała się tylko na mojej szyi pod brodą, jeszcze mnie do tego ssała po szyi. I tak jej zostało, tylko że teraz jest to uspokajające ją cmoktanie, nie zasysanie.
          Sierotka moja malutka. A teraz duża kobitka (7,45 kg) i ciągle taka pieszczoszka smile
          • zwiatrem Re: mam do Was pytanie 08.11.12, 18:59
            Rzeczywiście można by powiedzieć, że natarczywość była taka właśnie, osobliwa i osobiśta.
            Wciskała się na wszelkie sposoby, ale że mam chorobę tarczycy chciałam się upewnić.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka