lub spotkalo ja cos rownie zlego ze trony czlowieka
Znamy sie prawie piaty tydzien, w piatek bedzie wlasnie rownie piec tygodni jak jest w domu ( znaczy w lazience) i ciagle jest bardzo spieta. Kazdy get wyciagniecia reki w jej strone skutkuje 'skurczeniem' sie kota, chowa lapy, schyla lebek. Daje sie dotykac, czesac, masowac brzuchol, nawwet przy tym mruczy ale ciagle jest dystans. Czasami chowa sie do budki jak ktos z nas wchodzi do lazienki, a jednoczesnie je z reki. Wczoraj przegladajac jej futerko pod katem pchel zauwazylam trzy sladt na skorze wygladajace jak siniaki

i ma najwyrazniej krzywo zrosniete kostki ogonka (bo ogon to nie jest

)
Nie wiem czy siniaki moga sie tak dlugo utrzymywac? Tzn ja nosze dlugo zanim sie wchlona.
Co tu duzo mowic, martwie sie o te kote,, maluchy sa najwyrazniej szczesliwe, bija sie, uprawiaja zapasy w kuwecie, robia z mamuska co chca, a ona nie reaguje.
Zagaduje do mnie, a ja nie wiem co chce powiedziec