Moje koty reagują na gwizdanie. Tak było od zawsze. Przychodzą obecne trzy i przychodziły już nieżyjące trzy. Dotychczas nie wydawało mi się, żeby dźwięk gwizdania jakoś je niepokoił. Wręcz przeciwnie. Przychodziły i prawie zawsze domagały się pieszczot, chyba jako zadośćuczynienia za wywabienie ich z kryjówek lub oderwanie od aktualnych rozrywek lub snu. Zdarza mi się dość często tak nawoływać futra, żeby przeliczyć kotostan. Mam taką małą obsesję, bo jak kot się schowa, nawet w małym mieszkaniu, to nawet św. Antoni od zgub nie pomoże i trzeba wywracać wszystko do góry nogami, odsuwać meble itd., żeby znaleźć delikwenta

Dziś słuchałam sobie tego
www.youtube.com/watch?v=8m-6bU4x7us
i miałam prawie na głowie najmłodszą kotkę. Mam wrażenie, że była lekko a może nawet mocno podenerwowana. Reszta futer tylko olewczo spojrzała a mała o mało nie wyszła z siebie, tak bardzo chciała być blisko mnie i zrozumieć dlaczego „coś” gwiżdże.
Podejrzewam, że dla kotek taki dźwięk może być związany z instynktem macierzyńskim. Dotychczas miałam kotki, które nigdy nie rodziły (wysterylizowane) oprócz Meli, również wysterylizowanej ale już po kilku ciążach i Fruzi (mała), którą dopiero czeka zabieg. Ale swoją drogą kocurek też przychodził na gwizdanie.
Mam pytanie, jak Wasze koty reagują na gwizdanie? Czy to je stresuje a może zaciekawia?