Dostała chwilowo do dyspozycji sypialnię ( przenieśliśmy się z mężem do salonu ); w tej chwili siedzi w klatce, bo jest mocno wystraszona, pewnie jutro otworzę drzwi do pokoju ( już dziś miała odwiedzających, ale jest zbyt zestresowana, żeby w jakikolwiek sposób zareagować, nie je itd. ), potem drzwi klatki i będziemy się powoli do siebie przyzwyczajać. Panna nie jest w ogóle agresywna, dobrze reaguje na rękę, na człowieka, jak najbardziej do udomowienia. Jutro wstawię jakieś foty, dziś nie było warunków żeby je zrobić. Wiem jedno - ten u którego znajdzie dom stały, porządny najlepszy, będzie wielkim szczęściarzem!
Wszelkie rady dotyczące całkowitego udomowienia totalnie proludzkiego kota przyjmę z ogromną wdzięcznością. Do tej pory udomawiałam maluchy, a Marcelinka ma 2,5 roku.
Bardzo, bardzo, bardzo dziękuję Zakątkowemu Funduszowi za wsparcie futer z lisiarni. Sytuacja jest naprawdę dramatyczna, ale między innymi dzięki Wam jesteśmy w stanie na tyle, na ile to możliwe nad nią panować. Powiem szczerze - nie spodziewałam się ani wniosku do kapituły, ani tak dużej pomocy. Osobiście zapewniam, że rozliczymy się z każdego grosika i rozdysponujemy tę pomoc w sposób dający najwięcej profitów kotom. Naprawdę, nie Wiem jak jeszcze mogę podziękować. Może po prostu oddam kolejnemu kotu na mojej drodze, żeby świat był w równowadze