Po licznych klopotach osobistych przyszedl chyba problem z kotem:/// Dzis kolo 17 zauwazylam jak kot wyskakuje z sykiem z kuwety, paca ja lapa ze zloscia i burczac pod nosem zaczyna lizac sobie siurka. Lizal, lizal i nie cchial skonczyc. Szedl pare krokow, klap na podloge i znow lize. Nigdy tak nie robil wiec sie zaniepokoilam. Obserwowalam go, lizal sie tak co jakis czas przez nastepne 40min, mzoe troce wiecej. Sprobowalam sie z nim pobawic sparwdzajac jaki ma humor i bawil sie, ganial za sznureczkiem, pare h pozniej latal jak szalony za laserkiem, ulubiona kocia kielbaske zjadl z apetytem jak zawsze. Nos zimny i mokry, poki co przestal sie lizac, ale....nie robil siku do tej pory.
Poczytalam na miau, ze takie zatkanie sie kota tzn brak moczu jest szalenie grozne i kot moze bardzo cierpiec. Na sama mysl jest mi slabo z niepokoju. Bede go oczywiscie onbserwowac, ale mzoe wy mi poki co cos poradziie?
I moze polecicie mi na wszelki wypadek weterynarza z super podejsciem w Wwie (Ursynow, ale w razie czego dojade wszedzie). Tu jest etz taki problem, ze Napi jest bardzo agresywny u lekarzy i dla obcych, rzuca sie z pazurami i gryzac przy jakichkolwiek probach dotkniecia. Bywa agresywny rowniez i dla nas, domownikow, u lekarza (u ktorego byl bardzo dawno) sa naparwde dantejskie sceny i doszlo do tego ze lakrz pare razy nei chcial go dotknac.
Aha, Napek ma 6 lat, kastrat, do tej pory zdrow jak ryba.
Podpowiecie cos? Czy jesli jutro gabinety beda zamkniete,a siku nie bedzie to moge mu jakos ulzyc?

((