Na razie przeprowadzam tylko mojego dzikuska,bezdomniaka.Spod moich drzwi wejściowych na tyły małego ogrodu,gdzie wczoraj mąż postawił dla niego piękną styropianową willę.
Póki co domek stoi między tujami,w dość intymnym miejscu ogródka,dziś rano jak kocurek przyszedł na śniadanie,to zaprowadziłam go tam wraz z miską i suchym.Owszem pochrupał suche,ale zaraz potem odmaszerował i walnął się z powrotem na moją wycieraczkę

Nie jest zainteresowany nowym lokalem.Mam nadzieję,że zakuma,że teraz micha będzie gdzie indziej i do tego czegoś można wejśc i się przespać.Dodam,że do domku włożyłam mu jego kocyk na którym do tej pory leżał.No jak obstawiacie zajarzy w końcu?A może jakoś mu pomóc można?Wszelkie rady i spostrzeżenia mile widziane