Dodaj do ulubionych

Uratujmy rudego kocurka!

15.10.13, 12:21
https://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/ac/rf/wb6y/5iMMbb5zLchT8AHzTX.jpg
https://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/ac/rf/wb6y/2bXfXrRUvniKBGpA0X.jpg
https://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/ac/rf/wb6y/r5hzWbR6Ozv1UddE8X.jpg

Został wyrzucony w lesie razem ze swoim ojcem i bratem. Nie przeżyje tej zimy na wsi, jeśli nikt go nie przygarnie (mrozy są do -30 st). Wet mówił, że kocury żyją w lesie tylko rok, kotki dłużej - bo 2 lata... Przeganiany przez wszystkich, przybłąkał się do mnie. To ewidentnie domowy kot, bardzo miziasty i przytulny, ma ok. roku. Idealny dla rodziny z dziećmi, samotnej osoby lub na dokocenie.
Sąsiadom oczywiście przeszkadza, a jako że mam już 2 koty, to chodzą pogłoski, że to przeze mnie podrzucają takie koty... Jest superowy, byle tylko miał michę i ciepły kąt, a na pewno się odwdzięczy miłością - nie schodzi mi z kolan... Serce mi się kraje... Rozpuszczam wici gdzie się da, byle mu życie uratować
Tel. 85 722 17 28, 792 646 883, woj. podlaskie
Obserwuj wątek
    • wadera3 Re: Uratujmy rudego kocurka! 15.10.13, 20:24
      A czy ktoś na Zakątku nie szukał rudzielca?
      • chinagirl Re: Uratujmy rudego kocurka! 15.10.13, 21:31
        Dawno nie byłam, więc nie znajusmile na wsi tyle jest roboty, że nawet się nie spodziewałam...
        Nie ma tak, że pyk - odkręcasz karoryfer... ten karoryfer trzeba przynieść, ze 2 razy po 2 kg, rozpalić najpierw w płycie kaflowej, potem w piecu, pilnować żeby nie wygasło, nie zasnąć, bo zaczadziejesz itd. Wesoło jestsmile naprawdę...
        Muszę dla rudzielca znaleźć dom - jeśli go zostawię, nie przeżyje nawet do przyszłego roku. Tu są mrozy do -30/-35 st.. Sama mam kocurka, który przyszedł w takie mrozy w lutym tego roku. 2 dni się trząsł z zimna.
        Poza tym mój sąsiad ma taki stosunek do zwierząt, że kopie swojego psa 13-letniego, który ma traumę po schronisku i je wszystko, np. odpadki. Nie potrafię wytłumaczyć temu tępemu łbu, że pies ma traumę. Więc będzie jazda - bo kot mu oczywiście przeszkadza, bo wchodzi na podwórko.
        Straszne... Powinnam mieć go w dupie, bo to moja posesja, ale wiadomo, jak to jest - już się zaczęły plotki, że podrzucają koty dlatego, że ja mam dwa. Co ma piernik do wiatraka, do cholery?
        A może się skończyć kołkiem przez kręgosłup - bo w ramach żartów szczuje swoje psy na moje koty.
        Tak to jest na polskiej wsi
        • tami46 Re: Uratujmy rudego kocurka! 15.10.13, 22:50
          Byłam w ubiegłym miesiącu na wsi podlaskiej.
          Zgadzam się z moja poprzedniczką -biedne są psy i koty.
          • chinagirl Re: Uratujmy rudego kocurka! 15.10.13, 23:08
            I nie tylko podlaskiej...
            Krowa ma dawać mleko, kura nieść jajka - a kot łapać myszy. Baba ma gotować i zadowalać męża.
            Zwierzę jest rzeczą. Możesz z nim zrobić, co zechcesz. Wyrzucić do lasu lub gdziekolwiek. Pies, kot nie mają wstępu do domu.
            Niektórzy karmią np. 50-kg psa tylko suchą karmą. Pies wielkości cielaka jedzie na kukurydzy i soi. Ciężko ugotować gar kaszy z mięsem raz w tygodniu... Ale pi.... przez plot pół dnia to lekko.
            Pies sąsiada miał gronkowca w jątrzącej się ranie pod szyją. Co roku w upały to miał. Poczytałam, poszperałam. Okazało się, że gronkowiec jest objawem choroby, nie chorobą. Pies jest uczulony prawdopodobnie na białko (jest rasowy). Poszukałam karm, wysłałam sąsiadce na maila sklepy, gdzie można to kupić. Nic. Ani dziękuję, ani pocałuj mnie gdzieś. Ona wie lepiej
            • ajaksiowa Re: Uratujmy rudego kocurka! 16.10.13, 13:46
              Mogłabym dołożyć się do kosztów transportusmile
            • wadera3 Re: Uratujmy rudego kocurka! 16.10.13, 15:17
              No wlasnie, a konkretnie z jakich okolic jest kocurek?
    • elzbieta.24 Re: Uratujmy rudego kocurka! 16.10.13, 13:53
      Znalazłam stronę schroniska z Białegostoku może oni pomogą - kotkowo.pl/.
      • chinagirl Re: Uratujmy rudego kocurka! 17.10.13, 09:49
        Już on chodzi na stronie Kotkowa, będzie też w lokalnej gazecie. Ja jestem z okolic Krynek, ale mogę go podrzucić do Bstoku, tam w pociąg/auto - i w Polskę!
        Najlepiej, aby był domek wychodzący - bo się będzie męczył w bloku. Mój bezdomniak Szaraczek po przeniesieniu do bloku codziennie kopał jamę pod drzwiami, uciekał oknem, wył itd...
        Każdemu, kogo spotkam usiłuje wcisnąć go, a jak się nie da - proszę, żeby też popytał, kto by chciał się nim zaopiekować.
        Jest naprawdę cudowny, ma super charakter - baaardzo spokojny jest i cichy. Wczoraj próbowałam zrobić mu zdjęcia - ale ma silne zapalenie spojówek i wyszedł na zdjęciach jak przeciągnięty przez szambosmile Myłam go, czesałam, oczka przemywałam chyba godzinę - ani pisnął, grzecznie dawał się myć.
        Jak chciał wskoczyć na kanapę, to wzrokiem najpierw mnie zapytał: ale mogę? naprawdę? Ukokosił się na kocyku.
        Mój kocur oczywiście zazdrosny jak cholera, kotka obrażonasmile ale nie tłuką się. Nawet w 1 pokoju cała trójka 2 godz. spędziła bez jakichkolwiek awantur.
        On zasługuje na naprawdę dobry, kochający dom. Nie oddam go byle komu, bo na to nie zasługuje, tyle wycierpiał. Dziewczyny na forum znają się, jak uszczęliwić kota...
        • chinagirl Re: Uratujmy rudego kocurka! 17.10.13, 10:11
          Ma zapalenie spojówek. Odkryłam też strupy na przednich łapkach (drzwi, wnyki?)
          https://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/ac/rf/wb6y/xK90kI97vxxkZK8QxX.jpg
          https://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/ac/rf/wb6y/wsqGE0jxh8CD7EVkDX.jpg
          https://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/ac/rf/wb6y/3hDaTVh9IfNEwbe3GX.jpg
          https://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/ac/rf/wb6y/ocoY9RzZ6xSPwLUGeX.jpg
          • peonka Re: Uratujmy rudego kocurka! 17.10.13, 15:13
            Kochany jest... ja mam takiego samego, i też wieczne problemy z oczami. Ten typ tak ma?
            Trzymam kciuki, żeby szybko znalazł dobry dom. Rude jest piękne smile
            • chinagirl Re: Uratujmy rudego kocurka! 18.10.13, 15:17
              Boże, żeby się udało!
              Idzie chyba ku dobremu... Teraz tylko logistycznie rozwiązać problem i przetransportować go na drugi koniec Polski... 2 fajne kobitki już się nim zajmąsmile
              To chyba mój szaraczek, co umarł na nerki, tak czuwa z kociej chmurki nad namismile
              Tak się denerwuję, że spać ostatnio nie mogę. Będę spokojna, jak już rudzielec będzie w nowym, dobrym domku. Moje koty obrażone jak cholera.
              Być może będę musiała zrobić 500 km w 1 dzień, ale warto (najpierw pks, potem pociąg, powrót pociagiem, i znowu pks)
              • olinka20 Re: Uratujmy rudego kocurka! 18.10.13, 19:56
                Ojej jak super, teraz trzymamy kciuki zeby wszystko sie udało!!
                • chinagirl Re: Uratujmy rudego kocurka! 18.10.13, 20:32
                  Już się zadomowił.
                  Leży teraz na łóżku i puszcza tak żrące bączki, że aż szczypią w oczy.smile
                  Ale go rozgrzeszam, bo ma spuchnięty brzuch. A jak zaczął jeść codziennie i regularnie - to mu wraca normalnie trawienie.
                  Mój burasek z lasu też tak puszczał bączki przez tydzień. Spał, jadł, szedł na kupala i tak tydzień na okrągło.
                  Tak miał dość lasu, gdzie go ktoś wyrzucił, że teraz pilnuje posesji jak pies. Od domu oddala się najwyżej na 20 metrów, cały dzień leży na wycieraczce i pilnuje
                  • chinagirl Czekam... 19.10.13, 20:05
                    I nie wiem, co robić.
                    Moja kotka dostaje szału. Dziś w nocy zeszła z szafy i natknęła się na rudziaczka. Był krzyk, szał i rozpierducha. Ledwo żyję. Kotka śpi na górze, je i ma kuwetkę. Bury kocurek chodzi za mną i płacze zazdrosny. Za to rudzielec z każdym dniem coraz lepiej. Oczka niestety bez zmian, mimo rumianku i soli fizjologicznej, cieknie mu taka krwawa ropa. Śpi całymi dniami i nocami, z nami w łóżku, nawet pod kołdrą. Podchodzi do mnie i mizia się łepkiem o moją głowę.
                    Kochany bezdomniaczeksmile
                    • wadera3 Re: Czekam... 19.10.13, 20:13
                      A czy rudego widział weterynarz?
                      • wladziac Re: Czekam... 19.10.13, 20:23
                        natychmiast przestań przemywać oczy rumiankiem,wysusza i uczula!zaparzona herbata do przemywania oczów moze być ale wystarczy sama sól fizjologiczna i właściwe leki
                        • chinagirl Re: Czekam... 20.10.13, 16:26
                          Rozkaz! Przestać przemywać rumiankiem! smile
                          Jutro mama go zabierze do DT, bo sprawa z transportem się wydłuża w czasie o tydzień. W międzyczasie zostanie zawieziony do weta,który ma mu obejrzeć oczka, zaszczepić i wykastrować - kastracja to warunek tej adopcji.
                          Ja mam weta najbliższego 25 km, który by to zrobił, ale mąż wczoraj postawił veto, że nigdzie nie pojedzie, i mam piekło w domu... W nocy koty się ganiają, w dzień mąż trzaska drzwiami...
                          Więc mamuśka (zresztą też w kociej mafii) rozpuściła wici i znajdzie się domek do przetrzymania tych 5 dni. Kocik pojedzie prawdopodobnie razem z psem do adopcji - bo w tym przypadku psiarze pomagają kociarzom. Ale to się okaże w ciągu kilku najbliższych dni.
                          Rudy dostał na dodatek kataru, kaszle i kicha. Albo organizm - do tej pory na adrenalinie - zwalczał sam infekcję, albo ostatnie przymrozki tak mu się dały we znaki, bo reszta kociarstwa też kicha
                          • peonka Re: Czekam... 21.10.13, 10:00
                            Mam nadzieję, że Rudy w DT czuje się lepiej, i że wet coś zaradzi na ropiejące oczka. U nas pomogły dwa antybiotyki stosowane miejscowo. Widzę jednak, że problem wraca, trzeba będzie znowu iść po receptę..
                            Poza tym pani wet poleciła na odporność dawać mu betaglukan. Jest wersja kocia, ale wychodzi drogo, więc za zgodą pani doktor kupiłam "ludzki" (betaglukan 1,3/1,6 Invent Farm), tylko trzeba dzielić kapsułki - jedna wystarcza chyba na 15 porcji, tak że można tym karmić całą ferajnę kotów smile
                            • chinagirl To jednak koci katar 22.10.13, 22:00
                              Jestem z nim jednak sama w domu babci męża - DT oczywiście się wypięły. Jedna paniusia po 1 nocy dostała histerii, bo jej kotki podobno były bite przez niego. Dzwoniła nawet w nocy ta osoba do mojej biednej matki, która ją prosiła o DT. Sajgon...
                              Przyjechałam więc - bo jak zawsze -jak masz liczyć na kogoś, liczna siebie.
                              Wet stwierdził koci katar, stąd te oczka zaropiałe. Już jest o niebo lepiej, ale ma stale lekką gorączkę.
                              Na czwartek kastracja - niepokoi mnie jednak jego bardzo szybki oddech. Można podawać znieczulenie,jak jest 1 oddech prawie na sekundę?
                              Czy to po prosto zmiana warunków - w bloku jest gorąco?
                              Ja wolę 1 dzień zaczekać. W sobotę ma jechać do adopcji
                              • peonka Re: To jednak koci katar 22.10.13, 22:12
                                China, nie znam się na znieczuleniach, to wet musi ocenić, czy nadaje się do zabiegu.. ale proszę, napisz jak poszła operacja i adopcja, ja zaglądam do tego wątku parę razy dziennie, że może coś napisałaś, polubiłam Rudaska (no i Ciebie smile)
                                Życzę dużo zdrówka i wytrwałości!
                              • wladziac Re: To jednak koci katar 22.10.13, 22:49
                                myślę ze kastrację trzeba przełożyć ze względu na chorobę rudasia,tym niemniej trzymam kciuki żeby szybko wyzdrowiał
                                • chinagirl Już jest lepiej 23.10.13, 13:35
                                  Dzięki Wam dziewczyny za wsparciesmile naprawdę. Człowiek sam musi podejmować decyzje, a nie jestem weterynarzem, ale mam mózgsmile kobiecy, ale jednak...
                                  Rudy dziś lepiej,oddech się uspokoił do 2 na sekundę - ale to jest i tak za dużo.
                                  Oczywiście ze strony wszystkich wetów nie ma przeciwwskazań. Ale dla pewności o 15 dziś na echo serca - żeby sprawdzić, czy wydoli serducho.
                                  Wyjazd ma być w nocy z pt na sobotę. Z jednej strony to lepiej - bo rudy będzie prawdopodobnie spał. Nie chcę ryzykować z tabletką. Nie wiem,j ak zareaguje na nią.
                                  Na te chwilę 2 opcje:
                                  - kastracja i odkładamy wyjazd na przyszły tydzień. Jadę ja pociągiem, o 7.30, na miejscu 14.12, 10 minut na przesiadkę do domu. W domu jestem o 23...
                                  - kastracja jutro, piątek dochodzi do siebie, wyjazd w sobotę nad ranem - i albo tabletka, albo bez tabletki, jadę ja z nimi i wracam pociągiem
                                  Nie wiem, mam spuchnięty łeb od myślenia. Chętnych innych do transportu brak.
                                  Najspokojniejsza bym była, gdyby go do przyszłego tygodnia przetrzymać, odchuchać do pełnego zdrowia i wtedy szukać transportu. Ale raczej nikt się nie zgłosi.
                                  Jest jeszcze suczka, co szuka transportu do Krakowa - ale z kotem i psem w pociągu nie dam rady
                                  • wiesia.and.company Re: Już jest lepiej 23.10.13, 19:31
                                    Oj, jeśli ma kłopoty z oddechem, to lepiej przełożyć kastrację albo wykonać ją pod znieczuleniem miejscowym, nie pod narkozą ogólną (to jest standard). Ale uwaga: znieczulenie miejscowe musi być zrobione rozsądnie, nie byle jak "dla pieniędzy" Niektórzy weci lubią bardzo pieniądze, nawet operacje wysokiego ryzyka ich nie odstraszają, najwyżej pacjent umrze w trakcie albo tuż po operacji na niewydolność oddechową i niewydolność krążenia. A pieniądze się zakosi, a co po operacji - to nieistotne. Niech Ci oddadzą wybudzonego!!!
                                    Ale najlepiej: przełóż operację! Miałam kota astmatyka z kłopotami oddechowymi. Nie wolno było robić operacji kastracji!!! W trakcie operacji pod narkozą spowalnia się oddech. zatkany nosek nie pozwala na prawidłowe oddychanie, może też być zapchane gardło!!! bo katar przecież spływa z zatok!!! Zablokują mu się drogi oddechowe.
                                    Odczekaj, niech będzie dobrze przeleczony!
                                    Masz bardzo dobre serce. Nie ma się co spieszyć, bo rudziutki zasługuje na dalsze życie, na poprawę warunków, na to, co mu chcesz dać. To dla niego szansa, nie ma się co spieszyć i odbierać tej szansy, bo być może lekarze chcą zarobić (przepraszam, to mogą być insynuacje, ale trzeba wziąć po uwagę każdą opcję).
                                    Odczekaj... Pozdrawiam smile
                                    • chinagirl Re: Już jest lepiej 23.10.13, 20:03
                                      Mam takie samo zdanie nt. weterynarzy.
                                      Dziś zrobiliśmy echo serca - jest OK. Ale uzgodniliśmy z wetem (najbardziej rozumnym w tej klinice), że jutro się zastanowimy, co dalej.
                                      Oddech jest jeszcze przyspieszony - ale nie normalny. Gorączka powoli spada.
                                      Ale dziś dostał sraczki -tzn. walnął dwa kupale rzadkie, brązowe. Przyczyna: 2 opcje. Leki lub wątróbka. Jest osłabiony, to widać, i gorzej wygląda. Po każdej wizycie śpi jak kamień.
                                      Je gorzej niż wczoraj (sraczka). Oho - znowu sraka, ale już inny kolor, sama woda. Wątróbka kurdesmile
                                      Mówiłam o tym dziś o 15 wetowi - nie dał żadnych leków przeciwbiegunkowych. Nie zrobił zastrzyków z elektrolitów.
                                      I co mam sądzić o tym?
                                      • wladziac Re: Już jest lepiej 23.10.13, 20:17
                                        tak czasami bywa że zwali się więcej kłopotów niż człowiek się spodziewa,ratuj biedaka przed odwodnieniem bo osłabnie całkowicie,na biegunkę podaj raz dziennie lakcid i kilka razy dziennie kleik z zaparzonego siemienia lnianego strzykawką z boku pyszczka i jak najwięcej wody
                                        • chinagirl Re: Już jest lepiej 23.10.13, 20:59
                                          Przed chwilą zadzwoniła teściowa - KONIECZNIE musi przyjechać tutaj.
                                          Muszę się ewakuować z tego domu.
                                          Pan psiarz uważa, że niepotrzebnie pochopnie wyciągam wnioski o przekładaniu kastracji.
                                          Wyszłam na wariatkę, która niepotrzebnie panikuje
                                          • peonka Re: Już jest lepiej 24.10.13, 08:09
                                            Nie wiem, moim zdaniem dobrze robisz, że chcesz przełożyć. Jak pomyślę, że miałabym.. ehm, sraczkę, i zapalenie spojówek i katar, a jeszcze ktoś by mi dowalił nawet mały zabieg w narkozie, to słabo mi się robi.

                                            China, strasznie chciałabym Ci pomóc, ale niestety nie znam nikogo ani w Twoich stronach, ani w Krakowie. Mogę jedynie powiedzieć, że kilka razy dziennie myślę o Rudym i trzymam za niego kciuki, a Ty.. jesteś dla mnie ideałem, człowiekiem z wielkim sercem. Dzięki!!!!
                                            • chinagirl Pojechał... 26.10.13, 02:30
                                              Przed chwilą o 2 nad ranem pojechał do nowego domku.
                                              Chyba napiszę epopeję pt. "Walka z przeciwnościami losu, sraczką i weterynarzami w drodze do szczęśliwej adopcji". XIII tomów, czternastozgłoskowcem- lepiej niż "Pan Tadeusz".
                                              Strasznie się denerwuję. Jadą w 3 chłopa, suczką bullterierem i moim kocurkiem.Suczka do adopcji do Gliwic, kocurek pod Kraków.
                                              Bardzo się boję, bo oni z psami mieli do czynienia, na kotach średnio się znają.
                                              Jest w miarę zdrowy kocurek, lecz ciągle ma rzadką kupę.
                                              Z jednej strony się cieszę, że pojechał, z drugiej strasznie go pokochałam i serce się ściska. Ale innego wyjścia nie było. Chyba że walka z walniętym sąsiadem. I moje koty też szału dostawały. Kotka wczoraj się z nim tak szczepiła, że tylko futro fruwało.
                                              Mój kocur gdy zobaczył, że pakuję transporter, myślał, że to jego chce wysłać w świat. Błagał mnie, miział się, wisiał na ramieniu: "nie oddawaj mnie, proszę". I niech jakiś sk... powie, że zwierzęta uczuć nie mają!
                                              Dziękuję za wsparcie wszystkim. Napiszę więcej jak odpocznę, bo ledwo żyję
                                              • zaba_300 Re: Pojechał... 26.10.13, 06:38
                                                Trzymaj się dzielnie, dzielna kobieto.. Odpoczywaj. Jestem z Krakowa, to będę tu słać pozytywne myśli.
                                              • peonka Re: Pojechał... 26.10.13, 20:24
                                                Złota kobieta jesteś, i super, że udało się znaleźć Rudemu dom! Mam nadzieję, że dobrze trafi!
                                                Napisz koniecznie, jak będziesz miała wieści z nowego domku smile

                                                Nie da się każdej znajdki przygarnąć, a szkoda sad
                                              • wladziac Re: Pojechał... 26.10.13, 21:18
                                                masz jakieś wieści?daj znać
                                                • chinagirl Chyba trafiliśmy w 10:) 28.10.13, 18:12
                                                  Czyli trafił swój na swegosmile nowa pani zachwycona - bo ma się kim opiekować, kotek szczęśliwy - bo go ktoś stale dopieszcza. To taki typ narcyza - jestem, wszedłem, kochajcie mię! A jednocześnie dżentelmen - jak jesteś zajęty, to spokojnie poczeka, nie drze paszczy wniebogłosy. Wszędzie chodzi z nową paniąsmile jak ja się cieszę!!!
                                                  Napiszę jeszcze, jak walczyłam z wetami, bo to oddzielny temat.
                                                  I z teściową... Jakbym miała pod ręką granat, to bym z chęcią rzuciła w niąsmile Nazbieram kochanej mamusi tych grzybków czerwonych w białe kropki, kropki zetrę i dam z troską w prezencie... jak to dobrze, że synek po mamusi charakterku nie odziedziczył, chociaż może... troszkę...
                                                  Brrr, żeby na nasze dzieci nie przeszło!
                                                  • peonka Re: Chyba trafiliśmy w 10:) 28.10.13, 18:27
                                                    SUPER!!!! Kocina w końcu tam, gdzie ma być: we własnym, kochającym domku! A dzięki komu? Dzięki Chinagirl, jupijeeeej! smile

                                                    Napisz o wetach i o teściowej big_grin
                                                  • chinagirl Re: Chyba trafiliśmy w 10:) 28.10.13, 18:46
                                                    Peonko - bardzo dziękuję za wsparcie, Tobie szczególniesmile
                                                    I wszystkim, którzy zaglądali na ten wątek, a się nie wpisywali.
                                                    I Władziac, Wadera - supersmile mądrych ludzi to dobrze posłuchać!
                                                    Teraz muszę odpocząć, bo mam fioletowe worki pod oczami z niewyspania i wyczerpania. W międzyczasie pracuję przez internet.
                                                    O teściowej napiszę, jak się uspokoję. To przez nią za...iwaniam od 2 dni jak maszyna. Jakbym siedziała sobie spokojnie z Rudym do soboty, teraz miałabym luz.
                                                    Tak sobie myślę, że na tym forum spotkali się ludzie o innym stopniu wrażliwości. Tego się nie da wytłumaczyć. Tu to normalne, że jak zginie kot, to się go szuka miesiąc, dwa, aż się znajdzie. Albo jak zobaczysz kota chorego, potrąconego przez samochód - pomożesz...
                                                  • chinagirl Re: Chyba trafiliśmy w 10:) 28.10.13, 18:48
                                                    chinagirl napisała:

                                                    > Peonko - bardzo dziękuję za wsparcie, Tobie szczególniesmile
                                                    > I wszystkim, którzy zaglądali na ten wątek, a się nie wpisywali.
                                                    > I Władziac, Wadera - supersmile mądrych ludzi to dobrze posłuchać!

                                                    Oj, ja głupia pipa. Zapomniałam o Wiesismile walę się w czoło deska do krojenia...
                                                  • chinagirl Re: Chyba trafiliśmy w 10:) 28.10.13, 18:51
                                                    Wszystkim jeszcze raz dziękuję.
                                                    Jak się czyta wpisy, to człowiek wie, że nie jest sam, i jest lżej.
                                                    Mąż to mąż, coś kuma, ale nie do końcasmile wzdycha i wznosi oczy do nieba... No po prostu mężowie to inny gatunek ssaka niż kobieta
                                                  • wladziac Re: Chyba trafiliśmy w 10:) 28.10.13, 19:04
                                                    aleeee radocha a Ty odpocznij i nie myśl o tym co było,nie rozdrapuj ran,zrobiłaś tyle dobrego że wszystko inne jest bez znaczenia chociaż jak trudno jest bez wsparcia walczyć to ja wiem,trzymaj się Kochana
                                                  • peonka Re: Chyba trafiliśmy w 10:) 28.10.13, 19:10
                                                    Oj tak.. mój mąż niestety też z trochę innej bajki, często się o zwierzaki kłócimy, tzn. o to, że ja się za bardzo przejmuję i za bardzo je rozpuściłam. W sytuacjach krytycznych staje na wysokości zadania, na szczęście, ale na co dzień to ja jestem ta "miętsza"...
                                                    Do rudych kotów mam stosunek szczególnie emocjonalny, a dobroć ludzka i serce okazane słabszym mnie po prostu wzrusza, i w tym wątku się to skumulowało smile fajnie, fajnie, że jest happy end smile odpoczywaj i napisz później!
                                                  • bovirag Re: Chyba trafiliśmy w 10:) 31.10.13, 17:10
                                                    Super ze sie udalo. Juz mialam go wcisnac mojej tesciowej, ktora tez mieszka w okolicach Krynek wink ona pomoze kazdemu zwierzakowi, jie wazne jak bardzo choremu. Ale koteczek ma dom, to najwazniejsze!!
                                                  • salimis Re: Chyba trafiliśmy w 10:) 31.10.13, 17:52
                                                    Jak to się stało że ominęłam tak fantastyczno optymistyczny wątek, sama nie wiem.
                                                    chinagirl wielki podziw i ukłony do samej ziemi za odnalezienie się w sytuacji pomimo piętrzących się trudności . Spisałaś się na medal https://www.cosgan.de/images/smilie/sportlich/f015.gif Niech się rudziaczkowi dobrze żyje w nowym domku smile
    • super-kinia Re: Uratujmy rudego kocurka! 31.10.13, 20:48
      Codziennie zaglądam na koci,mam słabość do rudasków,najważniejsze,że ten piękny kocurek znalazł kochający domek,nie ważne co wymyślała ta teściowa,najważniejsze jest dobro kiciusia,jesteś wrażliwą wielką kobietą,oby takich ludzi było jak najwięcej.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka