Dodaj do ulubionych

Działkowe wieści, niestety nieciekawe.

27.04.14, 23:41
Na działkę dotarliśmy w piątek wieczorem. Zdziwiło nas, że nikt nas nie powitał. Późnym wieczorem na krótki posiłek pojawił się Kuzynek.
No cóż, jest wiosna, jest ciepło, więc gdzieś polazły, pomyśleliśmy sobie.
Sobota rano, pojawiła się Cioteczka, Mamuśka, Kuzynek, a Babci nie ma. Ż od razu była bardzo podenerwowana, bo kto jak kto, ale Babulka była zawsze. Coś się pewnie musiało stać. Pocieszałem ją, że jest ciepło i pewnie gdzieś zabradziażyła.
Minęła sobota i w niedzielę, dalej nic. Nigdzie jej nie było. Mamuśka całą sobotę przesiedziała na ganku pod drzwiami na dywaniku i nie chciała się ruszyć. Wyglądało na to, że Mamuśka sądziła, że Babulka jest w domu, dlatego cały czas na nią czekała. Nawet nie uciekała kiedy się koło niej przechodziło. Mamuśka i Babcia są ze sobą bardzo zżyte i zawsze i wszędzie biegają razem.
Godzinę przed naszym wyjazdem pojawiła się Babinka. Cicho płacząc ledwo przyczłapała się do drzwi na trzech łapkach, tylną prawą ciągnąc za sobą. Dramat.
Podzwoniłem po lokalnych weterynarzach i szybko zorientowałem się, że jeśli to nie koń, czy krowa, to nie ma szans na pomoc. Wyglądało na to, że kontuzjowany kot, to nie warty zachodu i straty czasu w niedzielę obiekt. Przecież on jest nic nie wart, a po drugie tyle tych "szkodników" kręci się po okolicy...

Na działce nie mam internetu, więc zadzwoniłem do naszej Basi po pomoc i radę. W międzyczasie pożyczyłem transporter, bo stało się oczywiste, że muszę zabrać Babunię do Warszawy. Czekała nas godzinna podróż z trzema kotkami w jednym aucie.
Po kilku rozmowach telefonicznych, okazało się, że Basi udało się załatwić wizytę u weterynarza chirurga, ale dopiero na poniedziałek rano.
Na szczęście ruch na drodze był niewielki i dotarliśmy na miejsc w niespełna godzinę. Żadna z kotek nie odezwała się w czasie podróży ani jednym dźwiękiem. Dzidzia spała u Ż na kolanach, a Nuszka i Babcia w transporterkach na tylnym siedzeniu. Anioły nie koty.
Prosto z trasy, nie zajeżdżając do domu, podjechałem do pobliskiej całodobowej kliniki weterynaryjnej, po doraźną pomoc w postaci leków znieczulających. Po zrobieniu rentgena okazało się, że złamana jest kość goleniowa i strzałkowa tylnej łapki. Babcia dostała zastrzyk znieczulający i przeciwzapalny, aby w miarę spokojnie przetrwała noc.
Rano jedziemy ze zdjęciami rentgenowskimi w garści do klinki do pana chirurga.

Jakie to szczęście, że Babulka dała radę przywlec się do nas zanim wyjechaliśmy z działki. Strach pomyśleć, co by było, gdyby została tam bez pomocy.

Po powrocie do domu Dzidzia i Nusia zaległa i śpi do tej pory, a Babinka trochę podsypia i co chwilę domaga się pieszczot, jak nigdy dotąd. Leży w nowo zakupionym dla Nusi posłaniu. Dziwnym trafem Nuszka wcale nie chce na nim przebywać i woli swoje miejsca. Czyli, nie ma tego złego...
Gdyby nie ta złamana łapka, Babcia wygląda na bardzo szczęśliwą. Wygląda na to, że środek znieczulający działa.

Proszę o kciuki jutro o 9.30.

J

ps. Dla przypomnienia. To nasza Babinka, seniorka rodu.

https://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/vg/tb/7xlq/mxnxFXpraoh5ptWhsX.jpg

https://lh6.googleusercontent.com/-VwUP2i9yw8A/UYoRBJc8_XI/AAAAAAAAAX8/wekE-0qL1as/w640-h853-no/babcia-0.jpg

A tu baraszkuje z Mamuśką.

https://lh6.googleusercontent.com/-i9WeFG6deuc/UeZNaSKksFI/AAAAAAAABzc/KL3dKlbjQhE/w641-h855-no/_DSC6563%2540.jpg
Obserwuj wątek
    • esimona Re: Działkowe wieści, niestety nieciekawe. 27.04.14, 23:48
      Biedna Babcia, pewnie bardzo cierpiała, dobrze, że jest taka dzielna.
      Trzymamy mocno kciuki za koteczkę, przesyłamy dobrą energię i czekamy na lepsze wiadomości.
    • dzedlajga Re: Działkowe wieści, niestety nieciekawe. 28.04.14, 00:03
      Szczęście w nieszczęściu, że zdążyła się pokazać przed waszym wyjazdem. Trzymam mocno kciuki za udany zabieg i szybki powrót do zdrowia seniorki
      • pi.asia Re: Działkowe wieści, niestety nieciekawe. 28.04.14, 05:13
        Ty piszesz "anioły, nie koty", ja dodam "anioły, nie ludzie". Trzymam kciuki.
    • zaba_300 Re: Działkowe wieści, niestety nieciekawe. 28.04.14, 06:42
      Trzymam kciuki. Jak to dobrze, że zdążyła do Ciebie przyjść!
    • ortolann Re: Działkowe wieści, niestety nieciekawe. 28.04.14, 07:16
      Trzymam kciuki za Babuleńkę. Dobrze, że trafiła na takich czułych i rozumnych jak Wy.
      I ja nie chcę nic mówić, ale...
      • barbara965 Re: Działkowe wieści, niestety nieciekawe. 28.04.14, 08:07
        Szczęśliwe koty, które trafiły na takich ludzi jak WY.
        • jolantas1955 Re: Działkowe wieści, niestety nieciekawe. 28.04.14, 11:01
          Mam nadzieję, że już poskładana i jest dobrze!
          • olinka20 Re: Działkowe wieści, niestety nieciekawe. 28.04.14, 11:19
            Tez mam nadzieje, ze juz po!
            Duzo zdrowia dla Babci, jestescie wspaniali. Ty, Jacku i twoja Żona!
            • yvi1 Re: Działkowe wieści, niestety nieciekawe. 28.04.14, 11:29
              Jestescie niesamowici!
              Kciuki za Babunie smile i jej szybki powrot do zdrowia!
            • barba50 Re: Działkowe wieści, niestety nieciekawe. 28.04.14, 11:34
              Składana będzie ok. 13-14, czeka na swoją kolej, ale jest już w lecznicy. Zespolenie dość skomplikowane. Koszt operacji (po preferencyjnej cenie) ok. 500 - 600 zł, a Jacek już wczoraj zapłacił za RTG i leki 150 zł. Chyba sięgniemy do kasy Funduszu, jak myślicie?
              To jest oficjalny wniosek do Kapituły.
              • klaryma Re: Działkowe wieści, niestety nieciekawe. 28.04.14, 11:43
                Trzymam mocno kciuki, mam nadzieję, ze zdrowienie bedzie mniej skomplikowane niż w przypadku Mysiulka Lei/Miki !
              • wadera3 Re: Działkowe wieści, niestety nieciekawe. 28.04.14, 12:19
                Jak wniosek to wniosek. Jestem ZA.
                • wiesia.and.company Re: Działkowe wieści, niestety nieciekawe. 28.04.14, 13:07
                  Och, porobiło się! Ale muszę powiedzieć, że Babunia ma szczęście (albo ją bogini Bastet prowadziła), że w odpowiednim czasie, przecież ciężko ranna, przyciągnęła się do domostwa Jacka i Ż. Kobieta, wiadomo, coś tam czuła, były niepokojące oznaki. Szczęśliwie w tym nieszczęściu to jedno: że Babunia się zameldowała, że były transportery, że wszystkie kocie dziewczyny dały się załadować do samochodu i zachowywały kulturalnie, że Jackowi i Ż. się chciało podjechać do weta po odpowiednie środki, że Basi udało się załatwić wizytę u chirurga, że mimo kosztownych koniecznych zabiegów nie było dyskusji operować czy nie.
                  Teraz czekamy na rekonwalescencję, ja tam jestem dobrej myśli. Ale swoją drogą - jak to się w życiu czasem nie da przewidzieć - kurczę, trójeczka w domu! I najciekawsze, że jak się miało już dwójeczkę, to i trójeczka już nie robi takiego wrażenia. wink Państwo ogarną smile A jak ciekawie się wtedy dzieje w domu (tfu, tfu, na wszelki wypadek), to nie jest jakaś ironia, po prostu dom się wypełnia, są nowe obowiązki, ale dające radość i satysfakcję. Trzymam kciuki za rekonwalescencję i układy domowe. Takie zbiegi okoliczności (w sumie pozytywne w tym nieszczęściu) - hm... pewnie tak to miało być. Kciukasy! smile
                  • poborowy102 Re: Działkowe wieści, niestety nieciekawe. 28.04.14, 14:15
                    Trują, skur.syny. Mi też się zalił jeden działkowicz, ze mu otruli kota, nawet wie kto. Czy ktoś z Was wie co robić w takiej sytuacji? Czy można gdzieś to zgłosić?
                    • pi.asia Re: Działkowe wieści, niestety nieciekawe. 28.04.14, 17:57
                      Na policję i to szybko. Równolegle do jakiegoś TOZ-u. Jest na to paragraf. Za znęcanie się nad zwierzętami, straszenie czy zabijanie grozi kara grzywny lub pozbawienia wolności do 2 lat.
    • dzedlajga Re: Działkowe wieści, niestety nieciekawe. 28.04.14, 19:59
      Jacku, czy już jest po zabiegu? Jak się Babunia czuje? Udało się wszystko poskładać jak należy? Daj znać jak znajdziesz chwilę, bo my to wszyscy czekamy na dobre wieści
      • lysy-jack Re: Działkowe wieści, niestety nieciekawe. 28.04.14, 20:10
        W tej chwili dostałem tel., że Babulka się wybudziła i czeka na mnie. Jadę.
        Za półtorej godziny będę z powrotem.

        .
        • peonka Re: Działkowe wieści, niestety nieciekawe. 28.04.14, 20:36
          Czekamy na wieści, oby tylko dobre.
          Wiedziała Babcia, kogo wybrać.
        • wadera3 Re: Działkowe wieści, niestety nieciekawe. 28.04.14, 20:47
          Błogosławiony między niewiastami.....Żona,Córka, Dzidzia, Niusia i w końcu Babcia.
          • pi.asia Re: Działkowe wieści, niestety nieciekawe. 28.04.14, 21:54
            A na działce jeszcze Mama i Ciotka. I jeden Kuzynek na osłodę wink
            • mist3 Re: Działkowe wieści, niestety nieciekawe. 28.04.14, 22:00
              Jeśli chodzi o finansowanie - to jestem jak najbardziej ZA.

              Jeśli chodzi o Babcię - dopiero co Jacku pisałeś, że ona też nadaje się na kota domowego, ale nie możesz jej wziąć. I wtedy pomyślałam sobie - "jak jest tak ufna to może trafić na jakiegoś #$^#$%^, który zrobi jej krzywdę." Nie napisałam tego, bo nie chciałam krakać, ale widocznie moje myśli to też krakanie....

              To wielkie wielkie szczęście, że koteczka zdołała pokazać Wam, że potrzebuje pomocy. Bo to, że trafiła na wspaniałych ludzi - to nie ulega wątpliwości... No i dobrze, że stało się to na wiosnę a nie w czasie mroźnej zimy
    • lysy-jack Re: Działkowe wieści, niestety nieciekawe. 28.04.14, 22:08
      Babinka jest już w domu. Leży sobie grzecznie w pożyczonej klatce i tylko patrzy. Oczy ma jeszcze błędne, ale to chyba normalne po tak długiej operacji. Dostała dawkę środków przeciwbólowych, które będzie dostawała jakiś czas.
      Na szczęście, na rękę na swojej główce reaguje mruczeniem, co oznacza, że to sama Babunia smile
      Miejscówkę ma w kąciku sypialni, koło łóżka, aby w nocy czuła naszą obecność i aby można ją było mieć na oku.
      Jutro będę rozmawiał z lekarzem który składał babciną nogę i dowiem się czegoś więcej o zabiegu. To na razie tyle.
      Dziękujemy za kciuki. To był baaaardzo dłuuugi dzień.

      J
      • tami46 Re: Działkowe wieści, niestety nieciekawe. 28.04.14, 22:52
        Pełna podziwu dla Pana Jacka i małzonki trzymam kciuki
        za pomyślne leczenie Babuni.
      • la.bruja Re: Działkowe wieści, niestety nieciekawe. 28.04.14, 23:17
        Koteczka prześliczna! I piękni duchem jej Dobroczyńcy.
        Trzymam kciuki z całych sił i niecierpliwie czekam na wieści.
        • lysy-jack Re: Działkowe wieści, niestety nieciekawe. 28.04.14, 23:23
          Babunia czuje się dobrze. Wystarczy zbliżyć się do klatki, a natychmiast włącza motorek smile
          Zaraz idziemy spać. Będę miał ją w zasięgu ręki. Dosłownie.
          Rano będzie upragnione jedzonko. Teraz jest jeszcze trochę oszołomiona, ale rano spodziewam się wylewnego MIAUUUU, CHCĘ JEŚĆ!
          • la.bruja Re: Działkowe wieści, niestety nieciekawe. 28.04.14, 23:28
            Kochane Miauczydełko smile smile

            Dobrej nocki dla Kici i dla Was. Ujmuje mnie to, jak czuje się przy Was bezpieczna (przepraszam za to "Wy", ale czuję więź między Kotolubnymi).
            • lysy-jack Re: Działkowe wieści, niestety nieciekawe. 28.04.14, 23:39
              Zdumiewające jest to, że wszystkie (WSZYSTKIE!) koleżanki z pracy żony, kiedy usłyszały tę historię jak jeden mąż zapytały - a nie szkoda ci forsy na kota?
              Pióra i wszelkie członki opadają. W jakim społeczeństwie my żyjemy?
              My tutaj na Zakątku, zamiast być ogromną większością, postrzegani jesteśmy jako jacyś poyebani ludzie – kociarze... Z tamtych ust to brzmi pejoratywnie.

              Każdemu z nich z osobna i razem zawsze mówię prosto w oczy - jeśli nie lubisz kotów, to nie lubisz zwierząt. Ty nie możesz być dobrym człowiekiem. Ty jesteś złym człowiekiem!
              Niech się obrażają. Mam to gdzieś.

              Przepraszam za wulgaryzm, ale ulewa mi się...
              • lisek.chytrusek Re: Działkowe wieści, niestety nieciekawe. 28.04.14, 23:54
                > Zdumiewające jest to, że wszystkie (WSZYSTKIE!) koleżanki z pracy żony, kiedy u
                > słyszały tę historię jak jeden mąż zapytały - a nie szkoda ci forsy na kota?

                Taaak, bo pewnie szminki, buty, torebki, czekoladki i inne pierdoły to są ważne sprawy, a ratowanie żyjącego, cierpiącego stworzenia to fanaberia...

                Ale jest nas więcej. Mój przyjaciel kilka lat temu 3 miesiące zbierał winogrona w Austrii, żeby opłacić leczenie psa. Tacy ludzie jak Ty czy on przywracają mi wiarę w nasz gatunek.
              • kadanka Re: Działkowe wieści, niestety nieciekawe. 29.04.14, 00:31
                to niestety nie jest zdumiewajace. tez mam w pracy takie okazy ktore non stop cwierkaja o swoich dzieciach, rozczulaja sie, ale np cierpienie bezdomnych zwierzat dookola maja totalnie w dupie, nie maja problemu z wywaleniem kota z domu, bo dziecko ma alergie itp itd. ja juz pozbylam sie wszelkich zludzen co do tego jak ogol spoleczenstwa traktuje zwierzeta.

                dokladnie tak jest jak napisales, kociarze sa przez reszte postrzegani jako nawiedzone oszolomy. a wszyscy "normalni" pukaja sie w glowe. zachwycac sie kotem? poswiecac mu czas, pieniadze?? bez sensu. dawac pieniadze na schroniska dla kotow? skandal! - na dzieci sie powinno, a nie na koty. tyle glodnych dzieci w polsce, a ty na koty pieniadze dajesz?? - takiego wykladu udzielila mi kiedys swiatla kolezanka, absolwentka socjologii.
                bo przeciez "LUDZIE SA WAZNIEJSI OD ZWIERZAT" - oto hymn (wiekszosci) Polakow.
                • 3-mamuska Re: Działkowe wieści, niestety nieciekawe. 29.04.14, 03:15
                  Trzymam kciuki !!!
                  Ale z tym zdaniem na temat kotów to nie nowość.
                  Znajomi mojego męża wiecznie komentują gdy słyszą ze jedziemy z kotem do weta bo cos tam....
                  Maz wtedy mowi kilka słówek i rozłącza sie... Lub kończy rozmowę.
                  • pi.asia Re: Działkowe wieści, niestety nieciekawe. 29.04.14, 05:47
                    "koleżanki z pracy"? Nie zasługują na miano koleżanek. Współpracownice - nic więcej. Człowieczeństwa w nich za grosz.
                    • jolantas1955 Re: Działkowe wieści, niestety nieciekawe. 29.04.14, 07:46
                      Ja jedną moją synową nie znoszę, bo nie lubi kotów. A najmłodsza ma coś takiego w sobie, ze Frelek natychmiast jak pojawi się w pobliżu, nagle się materializuje spod ziemi, wskakuje jej na kolana, pręży ciało jak w ekstazie i już tak jest aż do wyjścia dziecismile Też tak uważam, że ludzie, którzy nie kochają zwierząt, to źli ludzie!!!!! Ja w pracy (a jest z rzędu tych baaaardzo poważnych) mam na szczęście większość kociarzysmile
    • lysy-jack Re: Działkowe wieści, niestety nieciekawe. 29.04.14, 08:16
      Noc minęła bardzo spokojnie. Babcia rano dostała niewielką porcję jedzonka i pić. Bardzo dużo wody wypiła. To chyba dobrze i znaczy, że czuje się całkiem dobrze, jeśli w takim stanie w ogóle można "się czuć".
      Wieczorem jedziemy na zmianę opatrunku, zastrzyk i szkolenie co do dalszego postępowania, bo w długi weekend klinika jest nieczynna. Wygląda na to, że sam będę robił zastrzyki i zmieniał opatrunki. Damy radę.
      Na razie tyle dobrych wieści.
      • zaba_300 Re: Działkowe wieści, niestety nieciekawe. 29.04.14, 08:45
        No to trzymam kciuki. Oby tylko dobre wieści dalej!
      • wadera3 Re: Działkowe wieści, niestety nieciekawe. 29.04.14, 09:00
        Jakbyś potrzebował medycznej pomocy jestem na miejscusmile
        • lysy-jack Re: Działkowe wieści, niestety nieciekawe. 29.04.14, 09:07
          wadera3 napisała:

          > Jakbyś potrzebował medycznej pomocy jestem na miejscusmile

          Super, bardzo dziękuję za wsparcie i chęć niesienia pomocy.
          Jedyne co, to przydało by się jakieś szkolenie ze zmiany opatrunku i robienia zastrzyków. Będę dzisiaj widział się z chirurgiem prowadzącym Babcię i zobaczymy co się tam wykluje. Mam nadzieję dostać wszelkie instrukcje i wskazówki na najbliższe dni.
          • wadera3 Re: Działkowe wieści, niestety nieciekawe. 29.04.14, 09:11
            Spoko, dopytaj się dokładnie co trzeba robić(jeśli chodzi o opatrunek) a ja Ci to zrobię(znaczy Babciwink) co do zastrzyków, muszę tylko wiedzieć czy podskórny czy domięśniowy.
            • lysy-jack Re: Działkowe wieści, niestety nieciekawe. 29.04.14, 09:17
              Wszystkiego się dowiem bardzo szczegółowo.
              • wadera3 Re: Działkowe wieści, niestety nieciekawe. 29.04.14, 09:33
                Ok
            • lampka_nocna5 Re: Działkowe wieści, niestety nieciekawe. 29.04.14, 14:55
              jakby co, to ja też mogę robić podskórakibig_grin
              • lysy-jack Re: Działkowe wieści, niestety nieciekawe. 29.04.14, 15:37
                lampka_nocna5 napisała:

                > jakby co, to ja też mogę robić podskórakibig_grin

                Bardzo dziękuję. Będę pamiętał.
      • olinka20 Re: Działkowe wieści, niestety nieciekawe. 29.04.14, 09:34
        To naprawde swietne wiesci.
        Zdrowiej nam Babciu!
        A co do "kolezanek" opisanych wyzej to nie warto sie denerwowac. Takie połmózgi będą zawsze, dobrze Lisek napisała o tych szminkach, butach i ciuchach...
    • aankaa Re: Działkowe wieści, niestety nieciekawe. 29.04.14, 10:15
      uff
      no to Jack będzie miał trzy kicie...
      • niutaki Re: Działkowe wieści, niestety nieciekawe. 29.04.14, 11:53
        Biedna Babulka, ze musiala cierpiec, ale szczescie, ze ma takich Ludzi jak Jack i Jego Zonakiss a co do ludzkich reakcji, to niestety nie jestem zdziwiona, tez to spotykam, bardzo czesto. Z reszta co tu daleko szukac, moj wlasny maz mial przez chwile pomysl karmic nasze koty jakas dziwna karma z Lidla... Rysiek nawet nie podszedl do miseczek... na leczenie kotow, tez glownie ja wyskrobuje kase i co sie naslucham komentarzy to moje....
        • esimona Re: Działkowe wieści, niestety nieciekawe. 29.04.14, 14:03
          Tak, często spotykamy się z brakiem zrozumienia u ludzi myślących inaczej niż my.
          W ubiegłym roku przymierzałam się do kupna zmywarki. Długo szukałam małej, która zmieści się w mojej kuchni, wreszcie znalazłam, podjęłam decyzję i wtedy zachorowała kotka.
          Trudno było postawić diagnozę, wykonano szereg badań, było dużo wizyt i zmienianych leków.
          Na szczęście kotka wyzdrowiała.
          Na pytanie co z moją zmywarką powiedziałam, że na razie nie będzie, bo leczyłam kota.
          Odpowiedziało mi milczenie. Przyjęłam to jako aprobatę, chociaż zapewne niezupełnie tak było.

          Cieszę się, że Babcia już po operacji i będzie już tylko lepiej. Jaka to mądra koteczka, wiedziała co zrobić w swoim nieszczęściu. Wiedziała też, że może liczyć na pomoc wspaniałych ludzi.
          A "koleżankom" mówię: jesteście niższą rasą dwunożnych istot - pustą i okrutną.
          • lisek.chytrusek Re: Działkowe wieści, niestety nieciekawe. 29.04.14, 14:08
            No to sobie wyobraź reakcję ludzi na wieść, że odwołaliśmy wyjazd na urlop z powodu choroby kotki...
            • mag_da53 Re: Działkowe wieści, niestety nieciekawe. 29.04.14, 15:35
              Jak dobrze, że Babunia jednak zdążyła przyjść zanim odjechaliście.
              Ja kiedyś zabrałam z podwórka młodego kocurka, który trzymał w górze przednią łapkę - okazało się, że został postrzelony i śrut złamał mu kość. Długo chodził w gipsie (nie wrócił oczywiście na podwórko), i jemu i bratu znalazłam dobry dom.
            • la.bruja Re: Działkowe wieści, niestety nieciekawe. 29.04.14, 17:32
              Jest mi lżej, jak Was czytam i juz nie wydaję się sobie nienormalna :0 Wydałam się sobie taka po wizycie mojej znajomej, która na widok mego kota zakrzykneła "Jaki on brzydki!!!" . Chodziło jej o to, że ma lekka nadwagę (10 letni kastrat, blisko 10 kg). Dla mnie mój kot jest najpiękniejszy więc oczywiście poczułam ukłucie wink Wiem, że mnie zrozumiecie.
              • dzedlajga Re: Działkowe wieści, niestety nieciekawe. 29.04.14, 18:44
                Dla mnie leczenie zwierząt to nic dziwnego. Dwa lata temu ratując Tigerka wydałam majątek, choć z drugiej strony, to mam wrażenie, że kobieta mnie naciągała i żałuję, że nie skonsultowałam się z innym lekarzem - albo by się go może udało uratować, albo bym go tak długo nie męczyła. Ale to już historia. A znajoma wydała tyle samo lecząc ropomacicze kotki. A jak znalazłam na Tigerku pierwszego kleszcza to niemal z płaczem jechałam do kliniki, bo myślałam, że już po nim. Na szczęście okazało się, że koty są w miarę bezpieczne a i psa w większości przypadków da się uratować. I już dwa razy walczyliśmy z babeszjozą. Jak kogoś dziwi leczenie zwierząt to tak jakby jakby nie walczyć o zdrowie dziecka. Przecież jak umrze, to można sobie zrobić drugie, co za problem? Kompletnie nie rozumiem takich ludzi i nie chcę rozumieć
              • 3-mamuska Re: Działkowe wieści, niestety nieciekawe. 29.04.14, 22:13
                la.bruja napisała:

                > Jest mi lżej, jak Was czytam i juz nie wydaję się sobie nienormalna
                > :0 Wydałam się sobie taka po wizycie mojej znajomej, która na widok
                > mego kota zakrzykneła "Jaki on brzydki!!!" . Chodziło jej o to, że ma
                > lekka nadwagę (10 letni kastrat, blisko 10 kg). Dla mnie mój kot jest
                > najpiękniejszy więc oczywiście poczułam ukłucie wink Wiem, że mnie zrozumi
                > ecie.

                W takich chwilach mowie "niektórzy sa głupi i trzeba z tym zyc"
                • la.bruja Re: Działkowe wieści, niestety nieciekawe. 30.04.14, 10:25
                  Dobra rada. Dziękuję smile
        • kadanka Re: Działkowe wieści, niestety nieciekawe. 29.04.14, 20:33
          wiesz z tymi tanimi karmami to ja sie niektorym nie dziwie. sa ludzie ktorzy siebie karmia ludzkim odpowiednikiem karm z lidla... zupkami instant, produktami seropodobnymi, wedlinami w ktorych jest wszystko, tylko nie mieso..nie bez powodow tlumy ludzi sa w biedronce, a nie w almie.
          tzn dziwie sie oszczednosci twojego mezawink ale nie temu ze jakies babcie kupuja kotom zarcie w lidlu, jak maja emerytury kilkaset zl to nic dziwnego.
          fakt ze syf jest to niemozebny tez kiedys kupilam saszetke z dziczyzna (ha ha ha) i dalam bezdomniaczkowi. nie ruszyl... a niewiele drozsza karme z rossmana zjadl bardzo chetnie
      • wadera3 Aankaa, czy Ty wiesz co narobiłaś?! 30.04.14, 23:31
        forum.gazeta.pl/forum/w,299,150745677,150745677,Strzal_w_150_000_000_.html
        • lampka_nocna5 Re: Aankaa, czy Ty wiesz co narobiłaś?! 01.05.14, 08:17
          no co, trafiła w totka, niektórym się zdarzabig_grin
          • wadera3 Re: Aankaa, czy Ty wiesz co narobiłaś?! 01.05.14, 08:26
            Ale chyba nawet nie zauważyła, że o Niej się piszesmile
    • miriam_73 Re: Działkowe wieści, niestety nieciekawe. 29.04.14, 16:38
      Skad ja to znam... Mina niektorych ludzi, gdy mowie, ze Matka chodzi z psica na kroplowki, Bo potrzeba albo jej sciagala leki z Anglii...
      • esimona Re: Działkowe wieści, niestety nieciekawe. 29.04.14, 17:28
        Nam uciekły Mazury ze względu na niedyspozycję kotki. Ta niedyspozycja przewodu pokarmowego powtarza się co jakiś czas i już to znamy. Kotka już działa jak zdrowa, ale nie chcę jej zostawiać (opieka jest bardzo dobra), na wszelki wypadek zostajemy w domu.
    • lysy-jack Bardzo dobre wieści 29.04.14, 21:01
      Właśnie wróciliśmy od pana chirurga z pierwszej kontroli. Był bardzo zadowolony, bo łapeczka nie jest spuchnięta, bardzo ładnie wszystko się rusza, do tego stopnia, że kiedy robił łapce testy na uginanie (pracę stawów), to Babuńka nawet się nie skrzywiła. Dr powiedział, że jeszcze w tym sezonie będzie biegać po świerkach.
      Póki co, musi 6 tygodni spędzić w klatce. Serce nas boli, ale mus to mus.
      • usia44 Re: Bardzo dobre wieści 29.04.14, 21:09
        To super wiadomość .
        Niestety " działkowe " koty nie mają łatwego życia.
        Głaski dla kotów - dla Babuni szczególne .
        • dzedlajga Re: Bardzo dobre wieści 29.04.14, 21:24
          Tak jak piszesz: mus to mus. Teraz najważniejsze, żeby nie zepsuć efektów operacji, bo to przecież będzie skutkować dłuższą rehabilitacją. Również czułe głaski dla stadka, a dla Babuni podwójna dawka
          • lysy-jack Re: Bardzo dobre wieści 29.04.14, 21:34
            dzedlajga napisała:

            > Tak jak piszesz: mus to mus. Teraz najważniejsze, żeby nie zepsuć efektów opera
            > cji...

            To samo powiedział pan dr.

            Powiedział jeszcze jedno.
            – Wysoką cenę zapłaciła Babunia za to, aby się dostać do was do domu.
            W tym momencie przypomniał mi się ten wątek KLIK >>, w którym kilku osobom było żal Babci.
            Jak to życie bierze czasem dziwne zakręty.
          • mag_da53 Re: Bardzo dobre wieści 29.04.14, 21:36
            Bardzo dobre wieści, a 6 tygodni szybko minie. Babunia Was zna i wie że to wszystko dla jej dobra.
            • mist3 Re: Bardzo dobre wieści 29.04.14, 21:41
              Bardzo, bardzo się cieszę z dobrych wieści. A jak Czarnuszka i Dzidzia sobie radzą z nowym gościem?
              No i ciekawe jak ferajna na działce bez swojej seniorki.
              No i ostatnie pytanie - czy wet przypuszcza jak to się mogło stać?
              • esimona Re: Bardzo dobre wieści 29.04.14, 21:54
                Wspaniała wiadomość, cieszy też fakt, że Babunia tak wspaniale się zachowuje, nie boi się i ma do Was zaufanie. Biedaczka miała wielkiego pecha, okoliczności wypadku pozostaną zapewne tajemnicą. Najważniejsze teraz, że rokowania są pomyślne.

                JESTEŚCIE WIELCY
              • lysy-jack Re: Bardzo dobre wieści 29.04.14, 22:02
                mist3 napisała:

                > A jak Czarnuszka i Dzidzia sobie radzą z nowym gościem?

                Bardzo dobrze. Czarnuszka weszła do sypialni tam gdzie leży Babcia, dotknęły się noskami i to wszystko.
                Zaraza Dzidka, oczywiście też weszła, nosek do noska, a na odchodne fuknęła. Ostatnio na działce spały z Babunią wtulone w siebie, a tu...? Chyba czuje się tutaj bardziej u siebie.

                > No i ciekawe jak ferajna na działce bez swojej seniorki.

                Podobno kiepsko. Wczoraj w porze karmienia nie było żadnego kotka. Pozostała tam Mamuśka, Cioteczka, no i Kuzynek. Tego się obawiałem, że tak może być.

                > No i ostatnie pytanie - czy wet przypuszcza jak to się mogło stać?

                I Ty Brutusie przeciwko mnie?! wink
                Uśmiecham się tylko.

                Wet jest mężczyzną i nie "pisze opowieści" wyciskających łzy z oczu. Piszę tak, bo w domu cały czas słucham spekulacji wszystkich otaczających mnie kobiet, tzn. rodziny, sąsiadek i znajomych na temat - Jak to się mogło stać...? Faceci są inni. Jest złamanie, śladów brak, więc tak czy inaczej trzeba to naprawić. Szkoda jęzora strzępić
                Jak to było, wie tylko Babunia i wszelkie spekulacje tu nic nie zmienią.

                Ważne, że Babulka jest w doskonałej kondycji psychicznej, bo zaczęła już sobie myć łapki, a jak się do niej zbliżam natychmiast włącza motorek. Nawet nie muszę jej dotykać smile
                • mist3 Re: Bardzo dobre wieści 29.04.14, 22:55
                  Myślałam, że ślady są oczywiste - wskazują np. na pobicie - wtedy wiadomo, że pozostałe koty trzeba w trybie pilnym "zabezpieczyć', bo gdzieś grasuje w okolicy grasuje psychol.
                  Ja miałam kilka przypadków kotów, obrażenia były na tyle oczywiste, że wet (też mężczyzna tongue_out) powiedział mi, jaka była prawdopodobna przyczyna ran.

                  Powodzenia dla Babci, Dzidzi i Czarnuszki!
                  No i dla reszty kotów pozbawionych swojej liderki.
                  • lysy-jack Re: Bardzo dobre wieści 29.04.14, 23:02
                    Śladów nie ma żadnych. Mam na myśli stłuczenia, otarcia, zadrapania, nic. Być może upadek z dużej wysokości.
                    • yvi1 Re: Bardzo dobre wieści 29.04.14, 23:31
                      O to dobrze,ze wszystko jest w porzadku.
                      Jak popelniles watek o jedzeniu,ktore przygotowujecie dla Dzidzi,tak mi przemknela mysl,ze i wiecej kotow by sie tym najadlosmile, ze sie tak szybko dokocicie ,to dla was samych jest chyba najwieksza niespodzianka?smile
                      Kapelusz z glowy i gleboki uklon dla Was!
                      I kciuki za dalsze dobre wiesci!
                • dzedlajga off 30.04.14, 00:39
                  lysy-jack napisał:

                  > Wet jest mężczyzną i nie "pisze opowieści" wyciskających łzy z oczu. Piszę tak,
                  > bo w domu cały czas słucham spekulacji wszystkich otaczających mnie kobiet, tz
                  > n. rodziny, sąsiadek i znajomych na temat - Jak to się mogło stać...? Faceci są
                  > inni. Jest złamanie, śladów brak, więc tak czy inaczej trzeba to naprawić. Szk
                  > oda jęzora strzępić

                  Od dawna wiem, że tu jestem podobna do facetów. Mam ciotkę która zawsze snuje takie opowieści czasem tak nieprawdopodobne, że aż szkoda gadać. I potrafi tak godzinami. No i muszę się wykazywać ogromną cierpliwością, żeby tego wysłuchiwać, bo każda moja uwaga, że wyjaśnienie może być znacznie prostsze albo nie do odgadnięcia pozostaje bez echa a opowieść ciągnie się dalej. I kompletnie nie rozumiem skąd wielu kobietom się to bierze i co im takie rozkminianie daje
                  • pi.asia Re: off 30.04.14, 05:20
                    He, he. To fakt, faceci są inni.
                    Facet mojej koleżanki zaproponował jej spotkanie z jego znajomymi. Odparła "nie mam się w co ubrać" i temat spotkania zniknął. Ona nie wie dlaczego.
                    Dla niej "nie mam się w co ubrać" oznacza "muszę sobie kupić jakiś ładny ciuch, żeby dobrze wyglądać i wtedy chętnie się z nimi spotkam"
                    Dla niego "nie mam się w co ubrać oznacza "nie mam się w co ubrać = nie idę bo nie mam się w co ubrać"
                    Pół godziny zajęło mi wytłumaczenie jej tego. No ale ja też mam męski umysł wink
                    • mitta Re: Bardzo dobre wieści 01.05.14, 08:32
                      No, i stało się, Babulka wdarła się w Wasze progi podstępem, chociaż drogo on wszystkich kosztował.
                      A tak poważnie - cieszę się, że na Was trafiła i wszystko zmierza ku lepszemu. Przez te kilka tygodni sytuacja w stadzie może ulec zmianie, inny kot zajmie miejsce lidera. Ja też nie planowałam czterech kotów wink.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka