23.06.14, 21:18
Padme/Kluska jest skrzywdzonym kotem. Byla jak nic bita, miala zlamany ogon i ma uszkodzone oko. Widzi, ale z lewym okiem jest 'cos nie tak', swiatlo sie inaczej odbija, troche inaczej reaguje zrenica i widac mala plamke. To akurat jest najmniejszym jej problemem.

Kluska jak do nas nastala byla kotem bardzo wycofanym i chyba tylko wychowanie Luka i Leii trzymalo ja przy zyciu. Powoli, powoli pokonywala swoje strachy i juz bylo na tyle dobrze, ze nawet pozwalala sobie na spanie na kanapie w pozycji leniwego kota. Wprawdzie wystarczylo podejsc zbyt blisko i juz brala azymut na swoje servico, ale sukces byl. Bawila sie i sama i z dzieciakami. Normalniala po prostu.

Ale jakis czas temu wszystko sie skonczylo sad Nie wychodzi z servicio, poleguje na stole, w koszyku wymoszczonym spiworem. Zlazi tylko do kuwety, do miski i jak cos ja przestraszy, ale to 'cos' to moze byc wszystko. Staramy sie jak mozemy, przesiadujemy z nia, glaskamy, rozmawiamy, czeszemy, czasami pos[aceruje po stole, czasami dojdzie do progu ale do kuchni juz nie wejdzie. Ba, nawet wizyty Kurnikowcow nie robia na niej wrazenia, a byla pierwsza do bitki z Kicia.Yoda i jak nastaly Kurnikowe Tymczasy to tez podchodzila pod ich drzwi i syczala, czasami bojac sie wlasnego syku zwiewala do siebie.

Nie wyglada na pychu na apatyczna, ale najwyrazniej odzyly w niej jej leki i nie wiemy co je spowodowalo sad Fizycznie jak dotad w porzadku, je, kuwete odwiedza, bolu nie odczuwa.
Martwi nas jej stan, co z tego, ze zdrowa na ciele, jak dusza szwankuje. Caly czas jest skurczona, spieta, uniesiona reka powoduje jeszcze wieksze zamkniecie, dopiero po chwili glaskania zaczyna mruczec, kladzie sie na boku, pozwala na karesy brzuchowe.

Do tej pory pomagal jej feliway i krople bacha, w tej odslonie nie podzialalo. Zaczynamy powaznie myslec o psychotropach, ale tutaj weci nie maja zielonego pojecia o takim leczeniu.

echhh, biedna ta nasza Kluska sad
Obserwuj wątek
    • wiesia.and.company Re: Depresja? 24.06.14, 19:08
      Mysiulku, ona te lęki ma i pewnie bardzo długo będzie miała. Wasze podejście jest najlepszym lekarstwem na jej duszę. Takie lęki czasem wracają i trzeba zaczynać znów od początku. Ale to zadziała. Oczywiście trzeba dać czas czasowi.
      Dużo czasu. W końcu przez całe jej dotychczasowe życie spotykało ją coś złego. Krótkotrwałe Wasze działania nie przykryją tego złego wieloletniego ciągu. To prawie jak z paleniem papierosów - płuca oczyszczają się bardzo wolno po rzuceniu palenia - ale w końcu jest różnica.
      Spokojnie zatem, nie denerwujcie się, to działa, oczywiście lęki wracają - jak moczenie nocne dzieci. Ale się wyrasta w którymś momencie. Potrzebny czas i stałe "wdrukowywanie" w jej pamięć nowych doświadczeń.
      Feliway i krople Bacha podawajcie dalej, nie zaprzestawajcie. One się sprawdzają, czasem jest jakiś bodziec, wydarzenie, które powoduje jakby nawrót lęków u Padme. Ale ona już bazuje na pozytywnych doświadczeniach, więc oczywiście dołek się zdarza, a potem Wy jej pokazujecie, że nie musi tak nerwowo reagować - bo nie dzieje się w końcu nic złego, czyli chwila strachu i czekania na coś złego - i... okazuje się że nie ma złych następstw.
      To widziałam u swoich kotów, dokarmianej trzynastki, kotów sąsiadki.
      Spokój, Wasze pieszczoty i Wasze opanowanie daje Padme oparcie. Plus Feliway i krople Bacha. Czyli stały modus operandi.
      Na razie nie szukajcie środków chemicznie wspomagających. Dacie radę.
      Można by było pokusić się o Kalm Aid Kot (50 ml - uwaga: ma być Kot z wizerunkiem kota, a nie psa i kota). To produkt ScanVet (www.scanvet.pl) tak wygląda pojemnik z pompką (jedno naciśnięcie to porcja różowego żelu dla jednego kota). Opis wygląda tak:
      Przywraca równowagę nastroju, sprzyja relaksacji i zmniejsza nadpobudliwość nerwową. Polecany do podawania w sytuacjach takich jak niepokój i stany lękowe (np. rozłąka z właścicielem, zmiany otoczenia, podróż), strach (np. głośnie dźwięki, burze), problemy behawioralnie spowodowane stresem. Może być stosowany wspomagająco przy chorobach wywoływanych lub potęgowanych przez stres. np. przy idiopatycznym zapaleniu pęcherza, dermatozach psychogennych". Lek nie jest na receptę, można "zanabyć" przez internet - ale musi być Kalm Aid "Kot" z tą dozującą pompką dla kotów (nie dla psów).
      Tyle o Kalm Aid Kot. Ale czy to akurat się sprawdzi? To, co robicie jest najlepszym medykamentem na zbolałą duszę. smile
      • mysiulek08 Re: Depresja? 24.06.14, 19:46
        Kochana Wiesiu smile

        Padme/Kluska jak ja zgarnelismy z przychowkiem spod wiadomych krzakow, miala wg wetki okolo roku, z nami jest ponad poltora, wiec lepsze zycie ma dluzsze jakby nie patrzec.

        Feliway sie nam skonczyl, nastepna dostawa albo za dwa tygodnie albo za dwa miesiace (zalezy od kaprysu poczty). KalmAida nie mamy, ale jest cos podobnego, nazywa sie Paz-Pet:

        www.mascotasonline.cl/producto/2215-PAZ+PET.+Solución..html
        zreszta juz sobie o tym pisalysmy smile. Okropnie niesmaczny ten syropek sad Domowe Kurnikowce dostawaly z surowizna i ledwo zjadaly, Kluska strzykawka dostaje plus porcje lacidu (dla lepszej parcy jeli, w koncu caly dzien poleguje) i juz na sam moj widok zwiewa do swojej budki.

        Przy kociej bandzie nie zawsze jest tyle czasu ile bysmy chcieli Klusce poswiecic, ale kazdy z nas do neij zaglada, zagduje, glaska. Co tu duzo mowic, najlepsze wyniki ma MD, ale on kazdego dzikusa na domowego kota wyprowadzi.

        Podejrzewamy gdzie tkwi przyczyna. Kluska uwaza servicio za swoje gniazdo, bezpieczna przystan, do czego ma prawo, tam w koncu wychowywala maluchy i nawet jak byla na pokojach to za nic w swiecie nie mozna bylo zamknac drzwi do kuchni (wejscie do servico z kuchni, otwartej na jadalanie-drzwi wahadlowe). Od razu zaczynal sie rozdzierajacy placz i chowanie w ciemny kat za kanapa. Poddalismy sie i kuchnie mamy caly czas otwarta plus to nieszczesne servicio ( to jest pomieszczenie gospodarcze, sila rzeczy niezby wyjsciowe smile).

        Problemem jest comiesieczna dostawa gazu. Butle stoja w servicio i tylne drzwi sa jedynym miejscem ktoredy gaziarz te butle moze wstawic (prawo nakazuje dostawcy montaz i sprawdzenie, nie mozemy kupic butli 'na bramie' i samodzielnie ich zatargac do servicio). Przyjecie butli to cala zabawa. Trzeba sprawdzic, czy SW sa na pokojach, zamknac drzwi do servicio od strony kuchim otworzyc od tylnego tarasu, poczekac na zamontowanie butli, zamknac jedne drziw, otworzyc drugie, wpuscic SW. Jak towarzystwo bylo male, to zamykalam sie z nimi z lazience, potem nastapila reorganizacja i objecie calego servico przez SW, co za tym idzie wykladzina, w tym obicie drzwi zeby mialy sie gdzie wspinac itp. Kluska juz zaczela wychodzic i jakos gazowa przygode raz w miesiacu przezywala. Ale jednego razu tak zle przezyla chwilowe odciecie od gniazda, ze jak weszla spowrotem to do dzisiaj nie wyszla. Z gazem zrobil sie jeszcze wiekszy klopot, bo musimy sciagac wykladzine, zeby drzwi od 'pokoju' Kluski choc przymknac, byc z nia na czas dostawy, ona wpada w panike, chowa sie do budki i tak w kolo macieju sad Czyli ma regularna, comiesieczna traume.
      • elzbieta.24 Re: Depresja? 24.06.14, 20:02
        Mysiulku,u mnie taką wycofaną kotką jest Munia.Bezdomna kotka po ciężkich przejściach.Bardzo długo trwało zanim zaufała ludziom.Tak jak Kluska paniką reaguje na szybszy ruch ręką.Nie potrafi się bawić z innymi kotami,chociaż ostatnio nieśmiało zaczepia Milę i Susziego.Ma swoją bezpieczna budkę z kartonu a jak zbierze się na odwagę i przemknie na parapet to ciepły kocyk.Jest u mnie ponad dwa lata ,zrobiła ogromne postępy ale chyba nigdy nie stanie się taka jak koty wychowane od małego w domu.Serce mi pęka jak patrzę na jej samotne zabawy z myszką na kanapie,bardzo bym chciała żeby uczestniczyła w szalonych gonitwach stada i mam świadomość że to prawdopodobnie nigdy nie nastąpi.Ślady bezdomności pozostaną na zawsze.Też ma takie etapy że wychodzi z budki tylko na jedzenie i do kuwety.Daję jej wtedy spokój i po jakimś czasie znowu się odblokowuje.Mam nadzieję , że u Kluski ten etap też minie.
        • mysiulek08 Re: Depresja? 24.06.14, 20:21
          Elu, wiemy ze Kluska miala zle przezycia, uraz duszy zostanie, ale juz bylo tak dobrze. Bawila sie i sama i z dzieciakami i z nami, ba nawet lezac na kanapie czasami dawala sie poglaskac, byla rozluzniona, lazila po domu, polegiwala na lozku Starszego, a zeby tam dotrzec musiala pokonac 10m korytarza smile Zapowiadala sie na niezla rozbrabiare. Zreszta foty widzieliscie.
          A tu taki zonk.

          Z cala kocia moca szla w starcie z Kicia.Yoda a teraz wizyty Kurnikowcow nie robia na niej wrazenia.

          Zdajemy sobie sprawe, ze ona zawsze zostanie kotem specjalnej psychicznej troski, ale wdzac co bylo i jak sie poprawilo, serca nas bola na to co jest teraz.

          Ona chce, laknie dotyku, uwielbia byc czesana, ale 'cos' kaze jej sie bac, kulic, 'znikac'. A jej sprinty do miski sa rewelacyjne.
          • wladziac Re: Depresja? 24.06.14, 21:55
            możliwe że dobrze dobrane tabletki psycho by ją odblokowały ale pewnosci żadnej nie ma a skoro są nieosiągalne to nawet nie masz możliwości sprawdzić,poza tym byłby to proces długotrwały i dla wszystkich uciązliwy takie ciągłe podawanie tabletek zanim się to coś w główce odblokuje więc dajcie sobie więcej czasu może zrobi swoje,moja Zuzka urodzona i wychowana w domu u syna przez nikogo nie skrzywdzona niestety strachulec i niedotykalska od urodzenia ot taka się urodziła ma już osiem lat a dopiero od niedawna nieco poluzowała swoje napięcie nerwowe i daje się bardziej dotykać,do niedawna wyciągnięta ręka do głaskania oznaczała że trzeba zwiewać

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka