Dodaj do ulubionych

ŚMIERĆ PODCZAS PETSITTINGU

12.07.14, 00:31
Przerażające, aż nie chce się wierzyć sad
forum.miau.pl/viewtopic.php?f=1&t=163370
Obserwuj wątek
    • jan.kran Re: ŚMIERĆ PODCZAS PETSITTINGU 12.07.14, 05:18
      Nie przeczytałam całego a i tak chcę o tym szybko zapomnieć.
      Ale z drugiej strony dobrze że dziewczyna to opublikowała.
    • jan.kran Re: ŚMIERĆ PODCZAS PETSITTINGU 12.07.14, 05:21

      petbonton.pl/domowy-hotel-dla-kotow/hoteldlakotawarszawa/
      • niutaki Re: ŚMIERĆ PODCZAS PETSITTINGU 12.07.14, 17:36
        czytalam na fejsiesad przysiegam ze plakalam czytajac opis i mimo ze nie znam tej dziewczyny to napisalam do niej emocjonalna wiadomosc na fb, serce peka....
    • ewa_anna2 Re: ŚMIERĆ PODCZAS PETSITTINGU 12.07.14, 19:09
      Ja też nie mogę tego czytać. Sama mam 7 kotów + podopiecznego Putina.
      • salimis Re: ŚMIERĆ PODCZAS PETSITTINGU 12.07.14, 20:55
        Tu jest petycja za odwołaniem tej pani ze stanowiska wiceprezes Stowarzyszenia Zoopsychologów Polskich www.petycjeonline.com/apel_w_sprawie_julii_g_-_znanej_behawiorystki_i_petsitterki
        • jarka63 Re: ŚMIERĆ PODCZAS PETSITTINGU 12.07.14, 21:20
          Podpisałam petycję i udostępniłam link do niej na FB.
          Nie mogę przestać myśleć o tych dwóch nieszczęsnych stworzeniach.
        • mysiulek08 Re: ŚMIERĆ PODCZAS PETSITTINGU 12.07.14, 21:26
          Podpisalam.

          Ledwo doczytalam do konca... koty zginely w meczarniach we wlasnycm domu. Nie potrafie sobie wyobrazic co czuje Never. Okrutne i niewypbrazalne tym bardziej, ze zginely z rak osoby mieniacej sie fachowcem. To nie blad lekarza, nie zbieg niesprzyjajacych okolicznosci, nie wypadek, tylko najwieksza ludzka glupota i zadufanie.

          Zyciom kota nic nie wroci, przezyc Never rowniez. Nie wiem jak to wyglada od strony prawnej, mam nadzieje, ze Never nie bedzie miala nieprzyjemnosci z powodu upublicznienia danych owego fachowca. Ja jestem zawistna kocia talibanka, nie popuscilabym za nic. Byla umowa pomiedzy stronami, jedna ze stron doprowadzila do strasznej smierci zwierzat, ktora miala pod opieka, to juz chyba wystarczy by podac babe do sadu.
          • kromisia Re: ŚMIERĆ PODCZAS PETSITTINGU 13.07.14, 22:53
            Przeczytalam w 2 podejsciach......i brakuje mi slow. Takie nieszczescie i zéro skruchy...tyle cierpienia...
            Jak pomysle, ze ja kiedys przetrzasnelam cale mieszkanie w poszukiwaniu kocura, ktorym opiekowalam sie podczas nieobecnosci osoby,ktora zatrudnila mnie z polecenia, jak z nerwow spocilam sie, à t'en wariat schowal sie do kosza z praniem.....nie wyobrazam sobie, podczas catsittingow ( à robie ich calkiem sporo ) nie widziec kota, à tylko przychodzic, podac jedzenie i wyczyscic kuwete....ta kobieta dopuscila sie olbrzymiego zaniedbania i trzeba cos z tym zrobic.
            Oczywiscie petycje podpisze.
            • mysiulek08 Re: ŚMIERĆ PODCZAS PETSITTINGU 13.07.14, 23:21
              Oswiadczenie sprawczyni smierci zwierzat jest porazajace:

              petbonton.pl/w-nawiazaniu-do-sprawy-kotow-dominiki/
              Osoba mieniaca sie zoopsychologiem nie sprawdza przed wyjsciem gdzie sa powierzone jej koty???

              Wg info na miau przestala pelnic funkcje przewodniczacej stowrzyszenia zoopsychlogow. Na jak dlugo?

              Nie potrafie przetsac myslec o tych dwoch futrzakach, o tym co przezywaly powoli umierajac we wlasnym bezpiecznym domu???

              Nigdy, przenigdy nie wychodzilismy z domu nie sprawdzajac gdzie jest Kicia.Yoda. Teraz z uwagi na wiele czynnikow zawsze ktos jest w domu ale i tak sprawdza sie stan kociejstwa.

              Bardzo bym chciala, zeby sprawa miala final w sadzie, by 'fachowiec' odpowiedzial tak jak powinien. Ale czy tak sie stanie, przeciez w koncu to tylko koty...

              Gdyby w tej pralce udusilo sie dziecko, nie byloby 'sorry to byl wypadek'.
              • aankaa Re: ŚMIERĆ PODCZAS PETSITTINGU 13.07.14, 23:53
                to wg tej pani koty zostały zamknięte w pralce przez właścicielkę ?!!??
                • jan.kran Re: ŚMIERĆ PODCZAS PETSITTINGU 14.07.14, 07:17
                  Możecie mnei wykasowac ale po przeczytaniu wyjasnienia tej kobiety mam tylko dwa slowa :
                  dziwka i szmata.
                  Podpisałam i udostępniłam na FB petycję.
                  Sąd sądem ale myślę że najlepsze co można zrobić w tej sytuacji to czarny PR tak żeby tę Julię uderzyło po kieszeni i nikt nie pozwolił sie jej zbliżyć do żadnego kota never.
              • jan.kran Re: ŚMIERĆ PODCZAS PETSITTINGU 14.07.14, 07:23

                ###Nie zostałam również poinformowana (przy wcześniejszym pytaniu o wszelkie inne możliwe skrytki, na które mam zwrócić uwagę) o pozostawieniu przed moją pierwszą wizytą uchylonej i wypełnionej rzeczami pralki, która okazała się niestety tak fatalną w skutkach skrytką dla kotów.

                -------------> Ja jeszcze nie mam kotów i nigdy nie miałam i nie jestem wielka specjalistka od kotów jak ta głupia Julia ale wiem że jak kiedyś będę miał to przed kazdym praniem sprawdze czy nie ma w niej kota lub kotów.
                Czytam ciągle na Zakątku i znam z praktyki innych kociarzy że licza koty , sprawdzaja gdzie sie schowały a ta kretynka z tytułami i doświadczeniem dwóch k... kotów nie znalazla , nie zauważyła.
                Teraz najbardziej myślę O Dominice nie mam pojecia jak Jej pomóc czy to wogóle jest możliwe...
                • 3-mamuska Re: ŚMIERĆ PODCZAS PETSITTINGU 14.07.14, 13:55
                  Straszna smierć, biedne koteczkisad

                  Ale babka totalnie przesadza, leki ,psychiatra leczenie ona musi muec cis z gliwa nie tak.
                  Możecie mnie zjeść czy nawrzeszczec ale dla mnie po prostu przesada.


                  Jesli rzeczywiście tak byli ze pralkę mozna było zamknąć odruchowo bo nad nia stały puszki zjedzeniem i ona domknięta ta pralkę np. Kolanem ,to to był wypadek .
                  Ja tez musiałam pralkę BEKO i nie wierze ze 2 latek jej nie zamknie.


                  Przecie ta kobieta nie zrobiła tego specjalnie.
                  • niutaki Re: ŚMIERĆ PODCZAS PETSITTINGU 14.07.14, 14:18
                    Jak to przesadza? Ma prawo do roznych uczuc i stanow ducha, uszanujmy to... ja tez mialam mocno obnizony nastroj, jak zginal moj pierwszy bezdomny kot, snil mi sie w nocy i plakalam. Nie oceniaj jej.
                  • lisek.chytrusek Re: ŚMIERĆ PODCZAS PETSITTINGU 14.07.14, 14:27
                    Ta "babka" najpierw straciła brata, nieśmiało przypominam. A potem ukochane koty, w koszmarnych okolicznościach. Ale pewnie, przesada, to tylko koty, to tylko brat.

                    A depresja to taka choroba, którą "uaktywnić" może cokolwiek, nawet, paradoksalnie, urlop, święta, wszystko, do czego podejdziemy emocjonalnie. A co dopiero coś takiego.

                    I nie życzę ci, żebyś się kiedyś o tym przekonała na własnej skórze.

                    Podpisano: ta, która też "ma coś z głową".
                    • nevada_r Re: ŚMIERĆ PODCZAS PETSITTINGU 14.07.14, 14:49
                      > Ta "babka" najpierw straciła brata, nieśmiało przypominam. A potem ukochane kot
                      > y, w koszmarnych okolicznościach. Ale pewnie, przesada, to tylko koty, to tylko
                      > brat.

                      Nie ma to jak przesadzić, prawda? Skąd my mamy wiedzieć, że ona straciła brata; wątek jest tylko o kotach.

                      To rzeczywiście niesamowicie przykre, co się zdarzyło, ale też uważam, że dobrze, że ta dziewczyna jest pod opieką psychiatryczną [sądząc po tym, co pisze]. I nie zrozumcie mnie źle - ja świetnie wiem, że przeżyła te tragedie, ale coś się w niej pewnie nawarstwiło z tego powodu i pękło, jej reakcje nie są zdrowe.

                      BTW. te koty w końcu zostały uprane czy udusiły się, zamknięte w pralce?
                      • lisek.chytrusek Re: ŚMIERĆ PODCZAS PETSITTINGU 14.07.14, 15:04
                        > Nie ma to jak przesadzić, prawda? Skąd my mamy wiedzieć, że ona straciła brata;
                        > wątek jest tylko o kotach.

                        Z tego samego źródła, z którego pochodzi informacja o psychiatrze, czyli z wklejonego przez salamis linka.
                        • nevada_r Re: ŚMIERĆ PODCZAS PETSITTINGU 14.07.14, 15:11
                          > Z tego samego źródła, z którego pochodzi informacja o psychiatrze, czyli z wkle
                          > jonego przez salamis linka.

                          Ok, nie przyuważyłam tego; moja wina.
                      • mysiulek08 Re: ŚMIERĆ PODCZAS PETSITTINGU 14.07.14, 15:29
                        > BTW. te koty w końcu zostały uprane czy udusiły się, zamknięte w pralce?

                        Doskonale wiesz co sie stalo, wiec po co takie pytania?
                        • nevada_r Re: ŚMIERĆ PODCZAS PETSITTINGU 14.07.14, 15:34
                          > Doskonale wiesz co sie stalo, wiec po co takie pytania?

                          Bo ciężko to było wywnioskować z 1 posta, dlatego pytałam. Później domysliłam się, co się stało, z tego co zostało tu napisane.
                  • nevada_r Re: ŚMIERĆ PODCZAS PETSITTINGU 14.07.14, 14:58
                    > Jesli rzeczywiście tak byli ze pralkę mozna było zamknąć odruchowo bo nad nia s
                    > tały puszki zjedzeniem i ona domknięta ta pralkę np. Kolanem ,to to był wypadek

                    No więc właśnie. sad Do tego należy jeszcze pamiętać, że kotów było dużo [łatwo któregoś przeoczyć albo pominąć, szczególnie, jeżeli ich się nie zna], w mieszkaniu było dużo schowków, a te dwa koty lubiły się chować i petsitterka została poinformowana, że raczej będą to robić w jej obecności.

                    Dla mnie to naprawdę nieszczęśliwy wypadek [czy ktoś naprawdę myśli, że to zostało zrobione specjalnie?!] i takie jechanie po tej nieszczęsnej petsitterce jest trochę nie na miejscu.
                    • jan.kran Re: ŚMIERĆ PODCZAS PETSITTINGU 14.07.14, 15:03
                      O śmierci brata było w poście tej dziewczyny.
                      Koty się udusiły.
                      Ja jednak przeczytałam post właścielki kotów i mimo że nia mam kotów ani depresji nie mogę sobie miejsca znależć i płakać mi się chce.
                      Też widocznie mam coś z głową...
                      Dodam że dla mnei jest ewidentne zaniedbanie i lekceważenie ze strony Julii skoro kotów przez blisko dwa dni nie widziała.
                    • mysiulek08 Re: ŚMIERĆ PODCZAS PETSITTINGU 14.07.14, 15:27
                      Jaki ladny wybielajacy PR pani Julii i jaki nick, non no.

                      Otoz, ja bede 'jechac' po Julii ile bedzie mi zywnie podobac. Chocby tylko z jednego powodu, ze wychodzac nie sprawdzila gdzie sa brakujace dwa koty, czyli te, ktorych nie widziala i przyjela, ze sa np pod lozkiem. Ok, to trzeba bylo ruszyc cztery litery, schylic i na kolanach sprawdzic czy faktycznie ich tam nie ma. Jesli nie ma to przeszukac mieszkanie (z tego co czytalam to pokoj z kuchnia, wiec nie za wiele mozliwosci). A tym bardziej bedac owym doskonalym profesjonalista znajacym sie na psychice kotow spojrzec nawet do zamknietej pralki, ktora byc moze sama zamknela.

                      6 kotow to znowu nie tabun, obowiazkiem opiekunki jest OPIEKA nad powierzonymi zwierzakami, a to oznacza tez sprawdzanie stanu ilosciowego. Zawsze.

                      Jesli juz tak bronisz zaciekle osoby, ktora zabila koty, to czy rownie mocno bronilabys polecanej, znanej opiekunki do dziecka (Twojego dziecka), ktore by w swej dziecieciej ciekawosci weszlo do pralki i w niej zasnelo, poczym zostalo w niej przez przypadek zamkniete przez opiekunke i zmarlo. Jak bys czula? "Panowe nic nie stalo" tez by bylo?

                      A co uczuc Dominiki, to jest jej osobista sprawa i jak i to co z tymi uczuciami robi.

                      Powtarzam raz jeszcze, gdyby trafilo na mnie, sprawa mialaby bardzo przykry final dla Julii.
                      • nevada_r Re: ŚMIERĆ PODCZAS PETSITTINGU 14.07.14, 15:36
                        > 6 kotow to znowu nie tabun, obowiazkiem opiekunki jest OPIEKA nad powierzonymi
                        > zwierzakami, a to oznacza tez sprawdzanie stanu ilosciowego. Zawsze.

                        A tu się zgadzam.

                        A co masz do mojego nicka, bo nie rozumiem przytyku?
                  • wadera3 Re: ŚMIERĆ PODCZAS PETSITTINGU 14.07.14, 15:02
                    Nie będziemy wrzeszczeć, jeść tym bardziej, ale poprosimy o odrobinę refleksji (jeśli na empatię Cię nie stać) przed napisaniem takiego postu.
                  • emigrantkaaa Re: ŚMIERĆ PODCZAS PETSITTINGU 15.07.14, 02:32
                    > Ale babka totalnie przesadza, leki ,psychiatra leczenie ona musi muec
                    > cis z gliwa nie tak.
                    > Możecie mnie zjeść czy nawrzeszczec ale dla mnie po prostu przesada.

                    Nie rozumiem osób, które nie rozumieją aktualnego stanu psychicznego Never. Czy tak trudno sobie wyobrazić, co czuje osoba, która w takich okolicznościach straciła koty, które kochała, które nazywała swoimi dziećmi i do których była bardzo przywiązana? Z postu Never można wywnioskować, że mieszka sama z kotami. Może to są najbliższe jej istoty na tym łez padole?
                    Czy tak trudno zrozumieć, że są osoby mniej i bardziej przywiązane do swoich kotów, mniej i bardziej wrażliwe, słabsze i silniejsze psychicznie?
                    Mam kotkę, którą kocham nad życie i do której jestem bardzo przywiązana. Ona zaś kocha mnie i jest niezwykle przywiązana do mnie, czego dowody dostaję codziennie. Gdyby umarła w takich okolicznościach jak koty Never, też oszalałabym z rozpaczy. Tak zwyczajnie...

                    > to był wypadek (...)
                    > Przecie ta kobieta nie zrobiła tego specjalnie.

                    Oczywiście, że to był wypadek. Nikt rozsądny nie będzie twierdził, że z premedytacją doprowadziła do uduszenia się kotów w pralce. Ale to w niczym nie zmienia faktu, że petsitterka dopuściła się zaniedbania nie sprawdzając liczebności i stanu kotów każdorazowo podczas wizyty w mieszkaniu. To było jej obowiązkiem.

                    Jednakowoż to ewidentne zaniedbanie nie usprawiedliwia nazywania jej "dziwką i szmatą". Już pomijając to, że te określenia, odnoszące się przecież do zachowań seksualnych, kompletnie nie pasują do zaistniałej sytuacji, to w moim przekonaniu są zbyt mocne - to był nieszczęśliwy wypadek i jestem pewna, że owa petsitterka, osoba, które swoje życie poświęciła zwierzętom, przeżyła to równie mocno jak Never. Zresztą ubolewanie wyraziła wielokrotnie w swoim oświadczeniu.
                    • jan.kran Re: ŚMIERĆ PODCZAS PETSITTINGU 15.07.14, 06:17
                      Emigranyko , wiem że odnosisz się do mnie i wiem że mmnie poniosło.Przepraszam.
                      Zresztą moderaacja może usunąć mój post nie ma problemu.
                      Co do reszty tego co napisałam jak. widzę sie zgadzamy.
                      Jednak czytając post Dominiki odnisłam wrażenie że nie zachowała się do końca ok po wypadku.
                      • zwiatrem Re: ŚMIERĆ PODCZAS PETSITTINGU 15.07.14, 08:34
                        Odnośnie tematu wątku, nie chce się też wierzyć, jakie emocje i związane z nimi słowa padają tutaj ad personam. Dziwka ? Szmata ? A gdzie uzasadnienie ? (to są pomówienia).
                        Albo czy jeśli dla kogoś niezrozumiały jest przebieg emocji właścicielki po stracie kociaków, oznacza, że trzeba ja klasyfikować i komentować konieczność wizyt u psychiatry ?
                        Strata kociąt mogła być ostatnią kroplą przelewającą czarę.
                        Sam tragiczny przypadek, potencjalnie mógłby wydarzyć się także przy innym opiekunie.
                        Od profesjonalisty oczekuje się rozeznania na szybko, bo i sytuacja jest szybka, niesie dużo zmian w tak krótkim czasie, niemniej trzeba dążyć do wyjaśnienia, a nie zaczynać od zrzucania ze stołka, co i tak nic nie da, jeśli zrobi się tylko to, bo problem ucichnie prędzej czy później, pani nadal będzie zajmować się cudzymi kotami, a jeśli popełniła błędy, trzeba jej to uniemożliwić "urzędowo" w dłuższym wymiarze czasu.

                        NIE tłumaczę p. Julii, widzę brak spójności w jej tłumaczeniach i rozbieżności między tym co opisuje właścicielka kotów ale właśnie dlatego że są takie różnice i dopóki wszystko się nie wyjaśni, trudno przekonywać bez wysłuchania obu stron.

                        • ortolann Re: ŚMIERĆ PODCZAS PETSITTINGU 15.07.14, 23:27
                          Tego i mnie brakuje w tej całej historii i dość podobnie odbieram całą tę sprawę.
              • zielistka00 Re: ŚMIERĆ PODCZAS PETSITTINGU 15.07.14, 16:21
                >Nigdy, przenigdy nie wychodzilismy z domu nie sprawdzając gdzie jest Kicia.Yoda. Teraz z uwagi >na wiele czynnikow zawsze ktos jest w domu ale i tak sprawdza sie stan kociejstwa.

                Fakt, ja też zawsze sprawdzam gdzie są koty zanim wyjdę z domu, szukam do oporu, nawet jeśli wychodzę na krótko.
                Parę czy paręnaście godzin bez wizualizacji kotów to zdecydowanie zlekceważenie obowiązków petsitterki. Nie mieści mi się co prawda w głowie jak to się mogło stać, że koty zostały zatrzaśnięte w pralce. Gdybym ja była w cudzym mieszkaniu, do głowy by mi nie przyszło zamykanie pralki (w ogóle tykanie czegokolwiek poza karmą, wodą, zabawkami i kuwetą). To co się stało, jest straszne, ale i bardzo dziwne. Ale pomijając fakt w jaki sposób ta pralka została zamknięta, to i tak zdecydowaną winą petsitterki było zignorowanie braku kotów przez taki długi czas.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka