Mam tu na myśli na przykład tuńczyka z puszki, rozdrobnionego w wodzie, albo gotowaną wątróbkę drobiową, albo surowe mięso z fileta z kurczaka.
Nie mówię, żeby codziennie, ale może chociaż 2 razy w tygodniu. W końcu to 100% prawdziwego mięsa. W przekąskach sklepowych jest zaledwie 4%.
Jakie macie zdanie na ten temat?