salimis
01.01.15, 14:20
Ja kiedyś zejdę na zawał przez te koty.
Umyłam kotom kuwetę, żwirek mam na półpiętrze w pomieszczeniu po ubikacji. No i biorę kuwetę, w drugą rękę wycieraczkę bo myłam podłogę na naszym piętrze i na ten czas przeniosłam ją do mieszkania. Nie zdążyłam zamknąć za sobą drzwi a tu Prysia jak nie wyskoczy . Oczywiście drzwi oddzielające mieszkania znajdujące się na moim piętrze zostawiłam jak szeroko otwarte, żeby podłoga wyschła . Pryśka czym prędzej w stronę schodów, ja przerażona za nią. Stanęła na ich szczycie, miauknęła a ja czym prędzej odgrodziłam ją kuwetą i na ręce. Aż strach pomyśleć co by mogło się stać gdyby strzeliło jej do głowy zbiec na dół. Mieszkam co prawda na trzecim piętrze, ale pomimo tego że bramę wyjściową mamy na domofon, czasami jest uchylona.
Smarkula oczywiście nic sobie z tego nie robiła. Dobrze że reszta w trakcie jak łapałam młodą, spała w domu, bo gdyby któremuś strzeliło cos do głowy to kardiolog murowany