madziulec
12.07.15, 00:10
Jakos tak zapomniałam się pochwalić.
No więc jak wiecie (ci co wiedzą oczywiście) mam 2 koty. Przy czym dama damessa - Yvette to w ogóle kot taki, że wyjdzie na balkon, usiądzie i mozna ja potem zawołać i niczym pies przyjdzie. Nie skacze na meble, ogólnie dobrze wychowana. Ba! To księżniczka.
Przez wiele, wiele lat mnając ja tylko nie było konieczności grodzenia balkonu. Zupełnie.
Można wręcz ją było zostawiać z otwartym balkonem, bo ona nie wiadomo skąd wiedziałą, że jak nikogo nie ma to na balkon nie nalezy wychodzić. Ot, taki kot.
No ale w domu pojawił sie on. 9 kg słodyczy ale i tępoty, głuchoty, niereagowania na imie. Któregoś dnia wieczorem zima to była wietrzyłam pokój i on wyszedł. po czym.. przeskoczył na balkon do sąsiadki. Mamy takie łączone balkony. Ilez go się naprosiłam, nabłagałam. A godzina 24 była, więc nie pora by chodzić. Bałam się tez że jak nawet pójdę to .. on może zeskoczy???
Potem zaczęło się przypinanie go do smyczy. No ale wiadomo to nie rozwiązanie. Było jednak tymczasowe, bo nie miałam pieniędzy na osiatkowanie balkonu.
W tym roku ejdnak znajomy pomógł!! I mam! Pięknie osiatkowany bezpieczny balkon. Yvesia ogólnie nadal olewa, ale mogę i Salemka zostawić. Na noc moge drzwi balkonowe zostawiać otwarte, na dzień też.
Nie mudze się martwić, że cos nie tak będzie, że wyskocza, coś sobie zrobia.
Siatka.. na krety - plasik. Bardzo fajna. Giętka. Kupiona w Leroy Merlin. Poelcam jakby co.
No i tyle
Zdjęcia zrobię przy okazji i dodam
No i Salcia siedzącego na małym krzesełku mojego syna, którego nie mogę się pozbyć

tez obfotografuję