k1234561
13.07.15, 07:24
Mam od 4 lat kota brytyjczyka,którego kochamy prawie jak własne dziecko.Kocur szczególnie upodobał i ukochał sobie mnie.Chodzi za mną wszędzie,jak tylko usiądę on obok mnie,albo jeszcze lepiej na mnie i udeptuje,albo po prostu się przytula i mruczy.No,po prostu kochany jest.Jednak od ok. kilku miesięcy kiedy gdzieś wyjeżdżam na weekend,a do kota dochodzi moja mama,to on w dzień mojego przyjazdu zawsze coś odstawi.Ostatnio przeszedł juz samego siebie i zrobił qpę do naszego łóżka w sypialni.Mama aby mąż się nie zdenerwował a ja zaraz po przyjeździe nie miała roboty,wyprała pościele,kołdry,prześcieradło oraz doprowadziła do porządku materac.Zrobiła to wszystko w 3 godziny.Jak przyjechałam nie było śladu,dopiero później mama się przyznała ile nerwów ją ten ostani mój wyjazd kosztował.Dodam aby uprzedzić wszelkie wątpliwości.Kot jest wykastrowany od kocięcia,wyjeżdżaliśmy weekendowo od zawsze,co prawda nie w każdy weekend ale dajmy na to w co 3.Kot jest zdrowy,bo go przebadałam pod tym kątem.Nigdy wcześniej takich numerów nie odstawiał.Nawet jak miał awarię w postaci zakłaczenia czy luźnej qupy to szedł na dół do pralni i zrobił to na płytki,ewentualnie na płytki w łazience,ale nigdy na wykładzinę,kanapę czy do łóżka.Jestem w szoku,próbowałam już wielu rzeczy,chciałam zostawiać go u mamy w domu,ale kot jak tylko za mną zamykały się drzwi dostawał takich duszności,że mama natychmiast mnie wołała,aby zawróciła i zabrała to biedne zwierzę,zanim u niej na zawał zejdzie.Konsultowałam się z kilkoma wetami.Stwierdzili,że skoro kot z medycznego punktu widzenia zdrowy,a jest zdrowy,to wytłumaczeniem może być fakt ,że kot po prostu tak mnie kocha,że każdą dłuższą rozłąkę ze mną tak przeżywa i traktuje jako porzucenie z mojej strony,za co w odwecie robi mi takie "niespodzianki".A co Wy o tym sądzicie.Może tak być?Są jakieś sposoby aby temu zaradzić?Dodam,że zabieranie kota na wyjazdy nie wchodzi w grę,źle znosi jazdę samochodem,w dodatku nie wszędzie są miejsca tolerujące zwierzęta.