Dodaj do ulubionych

Koci hotel

29.11.16, 07:56
Do tej pory przy każdym wyjeździe, każdej dłuższej nieobecności miałam stres, co zrobić z kotami. Niby zawsze mogłam poprosić siostrę, żeby wpadła i nakarmiła, ale nigdy nie czułam takiego całkowitego spokoju. No i odkąd Fruzia zaczęła sikać poza kuwetę, też nie wiedziałam, czy taki obcy zapach jej dodatkowo nie utrudnia życia. Z drugiej strony, bez sensu, bo też nie mogę non stop siedzieć w domu, bo Fruzia się stresuje. Poza tym bywają różne sytuacje.
I tak kombinowałam, co zrobić z kotami, aż wreszcie przypadek pomógł. Okazało się, że moja pani weterynarz prowadzi koci hotel. O ile wcześniej w ogóle nie rozważałam takiego rozwiązania (tak samo jak obcej osoby dochodzącej do kotów), tak to mi się spodobało. Lecznica niedaleko od nas, cena dla dwóch kotków przyjazna, a gdyby w razie coś się (odpukać) działo, to są pod opieką weterynarza! smile
Pierwszy raz koty "pojechały" do "cioci Marty" w sierpniu, jak wychodziłam za mąż. Nie ogarnęłabym tego wszystkiego - ani nie wysprzątała, a nie chciałam nawet sobie wyobrażać panów, którzy odkłaczają garnitury. big_grin Koty czas spędziły trochę napięte, ale przeżyły. wink Więc pojechały w niedługim czasie drugi raz, gdy my sobie zafundowaliśmy wycieczkę poślubną. Jak je odbierałam, to Kocio za bardzo nie chciał wracać, ale powiedziałam mu, że za dłuższy pobyt sam dopłaca z kieszonkowego, więc ostatecznie pozwolił się spakować do torby i zanieść do domu. big_grin
A za ostatnią, najświeższą bytnością, Kocio został sfotografowany i umieszczony na stronie, żeby przyciągać nowych "klientów". wink Wrzucę link do strony na fejsie, gdzie jest zdjęcie, strona jest publiczna, więc każdy może obejrzeć:

Kocio28.11

O, taką ciekawostkę chciałam opowiedzieć, bo też i dawno się nie odzywałam. A ktoś z Was korzystał z takich kocich "hotelów"?
Obserwuj wątek
    • arim28 Re: Koci hotel 29.11.16, 09:18
      Strona pusta sad
      Pomysl bardzo dobry. U mnie w okolicy przydalby sie taki hotel.
      • arim28 Re: Koci hotel 29.11.16, 09:20
        Zlosliwosc rzeczy martwych smile
        Teraz sie otwiera smile
    • jehanette Re: Koci hotel 29.11.16, 13:04
      Z komercyjnych nie korzystałam, ale w wakacje moje koty wyjechały do kocich dziadków na 2 tygodnie. Przeżyły, następnego dnia po powrocie do nas były już w 100% u siebie. Pierwszych kilka dni siedziały za szafkami, ale nie zdradzały potem objawów choroby sierocej czy innych problemów. Także z zaufanego kociego hotelu też bym skorzystała smile
      • wiesia.and.company Re: Koci hotel 29.11.16, 18:56
        Bardzo dziękuję! Muszę jednak odpluć (tfu, tfu) żeby jednak moja opiekunka do kotów nie zhardziała i nie odmówiła mi swojej opieki na czas dwutygodniowej nieobecności latem. Płacę jej, to sąsiadka emerytka z mojego piętra, więc nawet nie musi się ubierać. Wszystko zna, wszystko ma zgromadzone, posegregowane, ale jest pod wpływem jednej sąsiadki socjopatki (serio!) i ta ją buntuje przeciwko wszystkim znajomym. To odcinanie ofiary od znajomości, opinii i pomocy i pieniędzy przy żadnej emeryturze. Ale ofiara tego nie widzi. Więc nie wykluczam, że będę musiała korzystać z hotelu. A jak już, to ze sprawdzonego wink
        • uwazna Re: Koci hotel 30.11.16, 10:18
          Wszystko zależy od kota. Ten ze zdjęcia nie wygląda notabene na wyluzowanego... wink Kot z natury śmiały odnajdzie się dość szybko w nowym miejscu, z nowymi ludźmi. Kot nieśmiały i płochliwy przeżyje traumę. Taką kiedyś zafundowałam nieświadomie mojej kotce. Oddałam ją na 2 tygodnie do moich znajomych, których kotka zupełnie nie znała. Po powrocie dowiedziałam się, że prawie cały ten czas przesiedziała pod wanną... Nigdy więcej już jej tego nie zrobiłam. Zostawała w domu pod opieką dochodzącej sąsiadki, którą b. dobrze znała. Hotel - rzecz niewątpliwie przydatna, ale nie z każdym kotem się sprawdzi.
          • panna_beata Re: Koci hotel 30.11.16, 14:36
            No pewnie, że tak, i miałam milion obaw, ale czasem trzeba spróbować. Kocio (ten na zdjęciu) jest mega ciekawski i towarzyski i generalnie łatwiej niż koteczka adaptuje się do nowych warunków i ludzi. Na ile go znam, to pewnie podczas robienia zdjęcia akurat "paczył", a wtedy jest skupiony od koniuszka ogona do czubka nosa. Więc nie ma mowy o luzie. wink
            Ale serio, to gdybym cokolwiek zauważyła, że jest nie tak, to bym ich więcej tam nie dawała. Jednak wygląda, że jest ok, a świadomość, że są pod opieką wetki, którą wszyscy znamy, też jest ważna. smile
            • kromisia Re: Koci hotel 01.12.16, 12:16
              O, tak, zgadzam sie z Uwazna. Przy rezydentach nigdy nie rozwazalam oddania do hoteliku gdyz wiem, ze przyplacilyby to bardzo duzym stresem. Zwlaszcza Cessna i Arthur. To sa takie bojci-doopcie i najlepiej czuja sie na znanym terenie. No i nie ukrywam, ze szarpneloby to dosc mocno moim portfelem chociaz wiem, ze niektore hoteliki maja "rodzinne znizki" etc. Kiedy pojawil Bury gowniak czyli 5-ty kot i pokazal na co go stac i jakim junakiem jest i jak wiele czasu trzeba mu poswiecac i podporzadkowac swoj harmonogram dnia, przy 1wszej okazji zadzwonilam do nowo otwartego hotelika i z duzym spokojem pozostawilam go na weekend. Bury odnalazl sie w nowym miejscu doskonale i bardzo szybko poczul sie panem sytuacji. Pokazal tez swoje umiejetnosci inzynierskie otwierajac co noc zablokowane drzwiczki od swojego pokoju i w ten sposob wywalczyl wolnosc....gdyz jako jedyny kot nie jest zamykany do swojego pokoiku na noc...bo i tak sobie sam otworzy. Ostatnio wlascicielka zamknela go na 1h aby "przesiakl" zapachami hotelika i mogl wyjsc przywitac sie z innymi kotami, to wylamal zamek, w dodatku chcial uwolnic innego kota wink
              Byl juz tam 3 razy, w tym raz przez caly tydzien. Wlascicielka go uwielbia, bo on taki wlasnie jest....narozrabia, zrobi demolke ale zaraz przyjdzie i daje pysia do calowania i czaruje. Nie da sie na niego gniewac choc przyznam, ze w zyciu zaden kot nie dal mi tak czadu jak ten.
              Jesli ma sie mozliwosc do oddania do sprawdzonego, dobrego hoteliku i kot nadaje sie na takie przygody, to jak najbardziej. Bure zostalo stalym klientem, jak przyjezdzamy po niego to cieszy sie ale jeszcze przeciaga chwile wyjscia pokazujac jak to on potrafi sie bawic na drapakach, przynosi zabawki. Jak dziecko. Ostatnio nawet znalazl sobie kocia kolezanke, wlascicielka smiala sie, ze to narzeczona.
              Natomiast psa nie oddalabym do hoteliku, chyba, ze byloby to miejsce bardzo rodzinne bez kojcow, a ludzi znalabym bdb.
    • lampka_nocna5 Re: Koci hotel 01.12.16, 14:55
      panno Beato, zatem należy zmienić nicksmile gratulacje. A na serio, to fajnie, że w Wawie, też mam problem logistyczny jak chcę wyjechać, dodam sobie do ulubionych czy gdzieś tam, gdzie się dodaje takie strony na fb
    • zaba_300 Re: Koci hotel 01.12.16, 18:02
      Maksio z Mini byli dwa razy w hotelu, oglądniętym, sprawdzonym, z własnym pokojem... Mini po pobycie wyglądała jak mortadela (gruba i błyszcząca), Maksio z tęsknoty schudł i dostał łupieżu, za pierwszym razem trochę a za drugim bardzo, więc zrezygnowaliśmy. Na szczęście rodzice przeprowadzili się blisko a sąsiadka zakociła, więc jest obsada w razie wyjazdów smile
      • wiesia.and.company Re: Koci hotel 01.12.16, 18:19
        Oczywiście, że każdy kot reaguje inaczej. Ale jak się nie da metodą "niani dochodzącej do kotów", to cóż... Z Frygą uuuu... jest ogromnie lękliwa. Ale coś drgnęło i u Frygi odkąd w pokoju sypialnianym jest wpięty w gniazdko Feliawy Friends. Daje się głaskać, oczywiście do czasu, ale to już coś.
        Ale się ucieszyłam zobaczywszy wpis Kromisi. Cessna, to tak jak Basi Ksika i moja Misia (przed laty nawet był taki konkurs fotograficzny: czy da się tę trójkę odróżnić po pyszczkach). Ale Grisou czyli Bury...oooo... to jest kot z ADHD i w ogóle potrafi sobie ustawić wszystkich, łącznie z psicą. Jak się spojrzy na ten bury pyszczek z wielkimi oczami, to nie można uwierzyć, że to największy rozrabiaka domowy, burzyciel spokoju. To jest zdjęcie Burego strzelającego oczami
        www.garnek.pl/kromis
        i tu zdjęcie stróżującej dwójki (przy czym oczywiście rozkazy wydaje to mniejsze...) smile
        www.garnek.pl/kromis/32384629/psy-obronne
    • lisek.chytrusek Re: Koci hotel 01.12.16, 18:50
      Moje jeżdżą czasem (max. tydzień rocznie) do "hotelu" u mojej mamy.
      Mecenas zniósł to bez problemu, on się wszędzie odnajduje i wszystkich lubi - jest micha i głaskanie, jest ok. Mizia, chociaż zna dom i mamę, za każdym razem przeżywa koszmarny stres.
      Jej bym w obcym miejscu nie zostawiła, kocura bez problemu.
    • miriam_73 Re: Koci hotel 02.12.16, 10:16
      W Warszawie na szczęście jest kilka miejsc gdzie można koty "przechować". Kiedyś, jak byłam sama i nie zawsze dawało się skoordynować urlopy z rodzicami, moje Kociapanny jeździły tutaj: www.hoteldlakotow.pl/
      Bardzo porządne miejsce, chociaż dla Meli zawsze był to duży stres, bo to klasyczna boidupka. Kicia radziła sobie znacznie lepiej. Też "sprzężone" z lecznicą. Dobrze że są takiej miejsca.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka