17.12.16, 05:34
Godzine temu przeszedl...

https://fotoforum.gazeta.pl/photo/5/xe/yb/ncoj/4YwPlgZjIBYKzRUQyX.jpg

Bylam z nim do ostatniego tchnienia..
Obserwuj wątek
    • mysiulek08 Re: Dudus (*) 17.12.16, 06:00
      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/5/xe/yb/ncoj/UuPG8IqrEqf93xZNPB.jpg

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/5/xe/yb/ncoj/PvMvMqgH9cI4sAWraB.jpg

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/5/xe/yb/ncoj/CKozjeQUu0lEpWZ7bB.jpg
      • zaba_300 Re: Dudus (*) 17.12.16, 07:05
        sad ...
    • mysiulek08 Re: Dudus (*) 17.12.16, 07:38
      Usg i wyniki krwi byly bardzo zle, podejrzenie pekniecie woreczka zolciowego, zapalenie otrzewnej, nerki, watroba. Przytomnie zabralam test, FIV i FeLV pozytywny sad
      Lecznica nie podjela sie operacji, skierowali nas do kliniki uniwersyteckiej. Kota odebralismy o 21 i pojechalismy do tej kliniki. Nie powiem, zajeto sie i kotem i nami bardzo profesjonalnie, zrobiono jeszcze raz badanie krwi, usg. Pani weterynarz (widac, ze kocia specjalistka) bardzo dlugo z nami rozmawiala,okazalo sie, ze Dudus ma anemie i mykoplazmoze i w takim stanie w trakcie znieczulenia mozliwa zapasc. Potrzebna transfuzja, ale nigdzie nie ma krwi, a koty ktore maja w klinice nie moga byc dawcami, potrzebne koty zdrowe, powyzej 4,5 kg w wieku 1,5 roku do 7 lat. No wiec kto? Miszczu? Pan Wasik?Bursztyn? Celinka? Kicia.Yoda juz poza wiekiem, ale jakby bylo trzeba. Bylismy gotowi gnac przez cale miasto i przywiezc dwa koty, zeby Dudus mial krew.

      Jednak jak uslyszala, ze wynik testu plytkowego jest pozytywny, to szanse Dudusia mocno zmalaly. Mowila duzo i dlugo, o tym, ze bialaczka i mykoplazma, kiepski stan Dudusia, wyczerpanie, niska waga, ze nie wiadomo co sie zastanie po otwarciu kota, jak zniesie czas po operacji. Miedzy wierszami dalo sie wyczuc, ze sugeruje eutanazje, kot cierpi, bol jest spory. Zaproponowala ponowny test FeLV, tym razem PCR. Po dlugiej rozmowie podjelismy z MD ciezka, klujaca w serce decyzje, ze jesli wynik bedzie pozytywny, Dudus przejdzie za TM.

      Widac bylo, ze weta z ulga przyjela nasza decyzje. A Dudus, Dudus byl juz w bardzo zlym stanie, ledwo kontaktowal, ale wtulil pychol w moja dlon i zaczal pompowac lapami i mruczec. I taki mruczacy odszedl...

      Nie udalo sie nam Dudusiu sad Dolacz do Gapcia, Czarnego Pumy i powiedz Malgorzacie, ze corki maja sie dobrze...
      • silje78 Re: Dudus (*) 17.12.16, 08:21
        sad
        • pi.asia Re: Dudus (*) 17.12.16, 09:35
          Umarł przy Was, w cieple, było mu dobrze. Podziwiam Waszą determinację i odwagę bycia do końca z Dudusiem.
          Przytulam...
          • silje78 Re: Dudus (*) 17.12.16, 11:42
            Ten bezdomniak w ostatnich chwilacj swojego zycia mial poczucie, ze komus na nim zalezy. To bardzo duzo...
            • olinka20 Re: Dudus (*) 19.12.16, 09:52
              Silje, pięknie to napisałaś... Tak własnie było.
              Mysiulku, bardzo mi przykro.
    • kkjp Re: Dudus (*) 17.12.16, 09:49
      Mysiulku.... Daliście wszystko ❤
    • mysiulek08 Re: Dudus (*) 17.12.16, 17:37
      Przykro, ze tak sie skonczylo, cudem uratowal sie uwiezi, a pokonala go choroba. Nie wiadomo dlaczego pekl ten woreczek, moze na ostatnim gigancie ktos go kopnal, uderzyl kamieniem, bil sie niefortunnie z innym kotem? Albo i bialaczka byla na tyle zaawansowana, ze narzady wewnetrzne sie wylaczaly? Moze ktos wiedzial, ze kot jest chory i chcial sie go pozbyc przywiazujac do czegos?

      Fajny kot z niego byl.
    • mysiulek08 Re: Dudus (*) 18.12.16, 04:49
      Przy tak smutnej sprawie pobralismy kolejna nauke. Dudus pojechal do tej samej lecznicy co UmpaLumpa, specjalistyczna kocia, w ktorej byl Prosiak nie przyjmuje naglych przypadkow, tylko pacjentow umowionych, a bylo piatkowe popoludnie.

      Powtorzyla sie historia jak u UmpyLumpy, mieli dzwonic, nie dzwonili, jak zadzwonil w koncu Starszy, to nikt nie wiedzial o jakiego kota chodzi, itp, itd. Ktos w koncu sie zreflektowal i Dudus sie odnalazl.

      Grzecznie zaplacilismy 73000 peso okolo 430zl (wizyta, badania krwi, usg) i pognalismy ze skierowaniem do poleconej kliniki.

      I to jest chyba to miejsce gdzie nalezy od razu z kotem jechac jak sa wieksze problemy. Wyniki sa od razu (wlasne lab), na miejscu usg, rtg, tomograf, personel kompetentny, procedury na wysokim poziomie. Osobne departamenty dla psow, kotow i innych zwierzakow, takiez i doktory.

      Nikt nie ukrywa cen, cennik podstawowych uslug wisi na widoku, wydruk wyceny indywidualnej do reki. Omowiony kazdy krok postepowania i rokowan. Juz sam fakt poszukiwan krwi, transfuzji nas zaskoczyl. Ceny rowniez.

      Na miejscu okazalo sie, ze i tak beda robic wlasne badania (pelne krwi, usg), nie mozna ich za to winic, predzej poprzednia lecznice, bo pan wet zapewnial, ze wystarczy to co oni zrobili. Niewazne.

      Eutanazja byla przeprowadzona wg standardow, choc miejsce moglo by byc bardziej intymne (za drzwami plakal inny kot), kremacja, pozniejszy zwrot prochow w urnie.

      Obysmy nigdy nie musieli tam wracac, ale jakby byla potrzeba, to jest to dobre miejsce. I juz wiemy, ze na nowym miejscu nalezy szukac nie lecznicy a kliniki przy uniwersytecie.

      Dzieki tobie Dudusiu wiemy gdzie ratowac koty.
      • wiesia.and.company Re: Dudus (*) 18.12.16, 19:15
        Duduś tak bardzo poważnie, rozsądnie spogląda na nas. Jak kot doświadczony. Wybrał Was, wrócił do Was a Wy byliście z nim do końca. Pięknie to ujęła Silje: "Ten bezdomniak w ostatnich chwilacj swojego zycia mial poczucie, ze komus na nim zalezy. To bardzo duzo... ". Tak właśnie. Nie został sam, miał Was.
        I to, że tak bardzo się staraliście dać mu życie, że walczyliście w różnych gabinetach, to też Wam dało pewne doświadczenie gdzie można szukać profesjonalnej pomocy. Śpij Dudusiu spokojnie, tutaj miał być Twój dom. Twoi ludzie (już Twoi przecież) byli z Tobą do końca.
        • mysiulek08 Re: Dudus (*) 18.12.16, 22:52
          Na tych zdjeciach (jedynych, bo bal sie aparatu) wyglada na powazniejszego kota niz byl.

          Wetka powiedziala, ze zycia to moze mial na trzy-cztery dni i umieralby w bolu. Przy operacji, ktorej szanse, po udanej transfuzji, oceniala na 19%, zycia raczej marnego mialby rok-dwa, przy ciaglych infekcjach, scislej diecie, mozliwych potrzebnych transfuzjach. Powtarzala co i raz, w zaleznosci jaka niespodzianka by byla po otwarciu kota, czy przezylby w takim stanie jakim byl operacje i podniosl sie po operacji. Nie moglby byc z innymi kotami, ani tez wychodzic, co dla niego kota towarzyskiego i niechetnego zamknieciu byloby duzym stresem

          I, o ironio, pieniadze tutaj nie byly wazne.
          • mist3 Re: Dudus (*) 19.12.16, 21:16
            (*) (*) (*)
          • aankaa Re: Dudus (*) 19.12.16, 21:22
            Musiulku, na tym polega miłość
            • mysiulek08 Re: Dudus (*) 20.12.16, 04:54
              Po doswiadczeniach naszej dziewczyny od sprzedazy, ktorej w krotkim czasie odeszly dwie koty (nerki), naszych tulaczkach po wetach zdecydowalismy, ze zadnemu z ferajny nie pozwolimy cierpiec, na sile nie bedziemy 'ciagnac za uszy'. Jesli drastycznie pogorszy sie komfort zycia nie bedziemy czekac na cud, ani pozwalac na 'operacje diagnostyczne' ( taka w sumie bylaby u Dudusia).
              Zdajemy sobie sprawe np z bomby jaka nosi w sobie UmpaLumpa i wiemy tez, ze poza kroplowkami nawadniajacymi lokalni weci niewiele tu beda miec pola manewru, chocby i z braku dostepu do wielu lekow.

              Za trzy tygodnie musimy zrobic testy Miszczowi i Bodziowi, oni mieli najblizszy kontakt z Dudusiem, Kicia.Yoda mniejszy ale zawsze, no i UmpaLumpa jako najslabszy w grupie, choc on nie wychodzacy, jednak jakby cos sie przeslizgnelo do domu lub Kurnika.. Echhh

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka