o 7.15 musze sie stawic na lotnisku w naszym Pacanowie, doleciec do Santiago, potem Paryz a tam niech wszelkie kocie bogi maja mnie w opiece cobym trafila do odpowiedniego terminalu nie spozniajac sie lot do Wroclawia.
Koty zostaja w dobrych rekach, napewno z lekka przytyja

Maja zakaz chorowania, zatykania i innych kocich kataklizmow.
Trzymajcie kciuki za kupy Grubsona i szczanie Chestera
odezwe sie juz z ojczyzny lona