18.10.04, 00:29
Hej wszystkim,
Tak pisze sobie zeby sie podziellic ... moj kot od soboty jest u weterynarza
na kroplowce. Cukrzyca polaczona z jakimis ketonami w moczu. Nie wiem jak
to bedzie... no ale nie chce sie o tym rozpisywac. Chce tylko napisac, ze
jesli ktos ma wykastrowanego samca, ktory nie wychodzi z domu (my mieszkamy w
bloku) i ktory jest troche grubasny to niech od czasu do czasu poprosi
weterynarza o badanie krwi (poziom glukozy). Sage byl do tej pory zdrowy. A
tu nagle mu sie pogorszylo z dnia na dzien i sie okazalao, ze niewykryta
cukrzyce mial.

Wlasciciele grubasnych kocorow, dmuchajcie na zimne i zrobcie badania
kontrolne od czasu do czasu.
Obserwuj wątek
    • weekend123 Re: Sage 18.10.04, 14:02
      Oj, aż mi ciarki przeszły... mam takiego samego kocurka jak z Twojego opisu...
      Jego największą pasją od małego to jedzenie no i niestety czasami się łamię sad

      Chyba mnie zmobilizowałaś/eś.

      Dzięki z trzymam kciuki za Sage'go ! Będzie - musi być dobrze !!!
      Napisz proszę co u niego ? Jest już w domku ?

      pzdr
      • deadeasy Re: Sage 19.10.04, 09:51
        Wczoraj znowu odwiedzilismy kota. Wygladal zalosnie z wygolonym brzuchem (mial
        robiana ultrasonografie) i nie za bardzo ladnie pachnial (wymuszali mocz
        naciskajac na brzuch no i sie kotek zsiusial). Ma wygolone na szyi i caly czas
        kroplowke dostaje. Ale tym razem byl zywszy, wstawal (na ile lapa z kroplowa
        mu pozwalala) i sie do nas lasil i mruczal jak durny smile Przewracal sie na
        plecy zeby mu ten lysy brzuch drapac a tu nie bylo co tarmosic - kompletny brak
        futra smile Ponoc ma powiekszona trzustke (jakies zapalenie) polaczone z ta
        cukrzyca. Zaczeli mu wczoraj rano dawac antybiotyki na te trustke i bylo
        wieczorem widac efekty smile Weterynarz powiedzial, ze potrzymaja go jeszcze
        dzisiaj i moze w czwartek bedziemy go mogli wziac do domu smile Wczoraj rano
        zanim zrobili mu skan to lekarz dawal mu 60% szansy, teraz po lekarstwach
        wyglada bardziej pozytywnie.
        smile
        • aniabe13 Re: Sage 19.10.04, 12:56
          Trzymam kciuki za kiciusia, bądź dobrej myśli, koty to żywotne i twarde
          stworzenia. Wyrazy uznania że ci się chce, wielu dałoby za wygraną. Przyjrzałam
          się swojej kocie, chyba za bardzo się zaokrągla....a ja jestem za miękka. Czas
          to zmienić.
      • deadeasy Re: Sage 21.10.04, 12:23
        Wczoraj (sroda) wieczorem przynieslismy go do domu. Slaby troche jest ale wode
        pije, troche zarcia podgryza. Dzisiaj biore pol dnia wolnego zeby z nim troche
        posiedziec smile

        • deadeasy zdjecia 21.10.04, 12:30
          Zapomnialam wkleic link ze zdjeciami:

          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=631&w=16863118
          mam na dzieje, ze dziala smile
          • weekenda Re: zdjecia 21.10.04, 12:41
            No śliczna mordzia ! smile)) Tylko przytulać.
            Bidaczek, jak sobie pomyślę o wygolonym brzuszku itd sad

            A propos - czy nie powinno być legalnych zwolnień lekarskich na nasze
            czworonożne pociechy ? Deadeasy siedzi w domu i opiekuje się chorą istotą. Jak
            znam życie to wzięła urlop.
            Jest coś takiego jak "inicjatywa obywatelska" czy jakoś tak: jak się zbierze
            500.000 podpisów to mamy ustawę taką jak chcemy ! wink
            • wave32 Re: zdjecia 21.10.04, 22:54
              Bardzo się ciesze, że już wrócił do domusmile.Wreszcie wśród swoich.Pozdrawiam, a przy okazji proszę o zdjęcie Twojego drugiego kota.
    • umfana Re: Sage 22.10.04, 15:05

      Hej Deadeasy!
      Widziałam fotki Twojego Sage wcześniej.Jest cudownym kocurem!Smutno mi się zrobiło na wieść, ze rozchorował się kocurek.Mam nadzieje ze juz wyzdrowiał i bawi się z Cebulką.Zyczę mu moc zdrowia!
      Pozdrawiam Twoje koty i Ciebie!
    • marta_i_koty Re: Sage 22.10.04, 23:26
      Śliczny...
    • deadeasy podziekowania 23.10.04, 00:03
      Dziekuje Wam wszystkim za cieple slowa otuchy i zyczenia. Sage sie
      przylacza. smile i Cebulka dorzuca swoje pomruki smile

      Latwiej jest znosic ciezkie chwile jak sie wie, ze tyle ludzi sle cieple
      mysli smile

      Sage byl dzisiaj na kontroli, ketony z moczu zniknely - bardzo dobry znak.
      Glukoza sie utrzymuje jednak i jesli nie zniknie do srody to bedziemy mu
      musieli codziennie robic zastrzyki insuliny. Sage zrobil sie o wiele zywszy,
      dzisiaj tez wzielam wolne (szefowa tez ma zwierze w domu wiec rozumie sytuacje)
      i troche rozruszalam kota. Bawilismy sie sznurkiem, kilka razy nawet sie
      zaczail na ten sznurek i "rzucil z nienacka". Zaczyna tez wiecej "przechadzac
      sie" po mieszkaniu i nie siedzi skulony w fotelu przez caly dzien.

      Ciesze sie, ze dochodzi do siebie... a jeszcze kilka dni temu, podczas
      niedzielnej wizyty, jak go zobaczylam z ta kroplowka i jak nawet nie mial sily,
      zeby glowe podniesc to myslalam ze to juz "to", ze nad ranem weterynarz
      zadzwoni z wiadomoscia...
      Co do weterynarza to takiego faceta (i z reszta caly zespol w przychodni) to ze
      swieca szukac. Facet w nocy przychodzil zeby sprawdzic jak Sage sie miewa i
      robil mu badania krwi. Nawet akupunkture rozwazal (!) - bo akupunkture tez
      robi. W ogole jak mowi o zwierzakach (a rozgadac sie potrafi) to od razu widac,
      ze to nie tylko jego praca i sposob zarabiania pieniedzy ale takze pasja.

      Oj, ale skoncze te wywody, z reszta Cebulka mi sie do reki przykleja - czas na
      pieszczoty.

      Jeszcze raz dziekuje Wszystkim smile
      • wave32 Re: podziekowania 23.10.04, 00:27
        Bardzo się cieszę, że Sage czuje się coraz lepiej, oby jeszcze zniknęła glukoza.Mam nadzieję, że wszystko dobrze się skończy. Mocno w to wierzę.
        Może podaj namiary tej kliniki.Dobry lekarz wykonujący swój zawód z pasją, a jeszcze jak sądzę miłośnik zwierząt, który nie popadł w rutynę to rzadkie połączenie.Gorąco pozdrawiam.










        • deadeasy klinika 23.10.04, 01:04
          hmmm...jakby to tu...ehem.... My mieszkamy w Liverpool... namiary owszem moge
          podac, nigdy nie wiadomo moze ktos tu tez pisze z Liverpool smile
          The Mews Veterinary Centre, Robert Dunn 0151-924 2025

          Znam (znalam) jedna calkiem dobra mala klinike w Gdansku-Wrzeszczu. Moja mama
          regularnie sie opiekuje kotami podworkowymi i czasem te bardziej oswojone
          zanosi do tego weterynarza. Facet mniej bierze za bezdomne kotki. Niektore
          lekarstwa tez daje za darmo dla podworzowcow. Do niego tez zanioslam moja
          suczke. Biedna nie miala sily chodzic, ja juz wtedy mieszkalam za granica i
          mama musiala ja znosic z i wnosic na pierwsze pietro kilka razy na dzien, pies
          nie nalezal do "drobnych". Psica kryla sie po katach, jakby chciala gdzies w
          spokoju dokonac zywota... Zadne leki nie pomagaly, badania nic nie wykryly. No
          wiec zanioslam bidule do tego weterynarza. Pan byl wspolczujacy i pozwolil mi
          z nia byc do konca i tak dlugo jak chcialam mimo, ze czekalo paru ludzi w
          poczekalni umowionych na wizyte... Nie pamietam nazwy ale klinika sie miescila
          na Ul. Wyspianskiego tuz przy rynku, kolo lodziarni Eskimos. Nie wiem czy tam
          jeszcze jest ten sam weterynarz.
          smile
          • aniabe13 Re: klinika 23.10.04, 13:43
            Wiem! Ten złoty człowiek przeniósł się bliżej Placu Komorowskiego, zapomniałam
            nazwy ulicy, bibliteka tam jest. Ale działa, i leczy futrzaki, i lubi koty, co
            nie jest zjawiskiem powszechnym u wetów, o czym miałam okazję się przekonać.
            • procenka Re: klinika 27.10.04, 09:12
              hej aniabe i deadeasy!!

              wiec chodzimy do tego samego weterynarza!!!
              to marcin czernielewski.
              chodzilam do niego z moim psem, u niego go uspilismy,
              a teraz chodze z kotem. jest troche flejtuch, ale ma dobre serce i dobre
              podejscie.
              ania, gdzie mieszkasz? ja na mickiewicza we wrzeswzczu.
              deadeasy, a mo9ze razem chodzilismy do tej samej podstawowki? 24?

              a z moim kocurkiem lepiej, zaczal sikac do kuwetki. tak, jak radzilas, zamykam
              go na jakis czas w kibelku (tam jest kuweta) i otwieram, gdy miauczy

              pozdr
              iza
              • aniabe13 Re: klinika 27.10.04, 10:05
                Mieszkam w śródmieściu. Do tego weta chodzi moja znajoma z kotem, czasami jej
                towarzyszę stąd znam gabinet. W czasach gdy szynszyle nie były jeszcze "modne"
                ja miałam szynszylę, weterynarze nie chcieli go leczyć i kierowali mnie do
                specjlisty od zwierzą futerkowych. A ten dobry człowiek z Wrzeszcza dla jednego
                szynszyli się dokształcał i pomagał mi zawsze gdy było trzeba. Skutecznie,
                szynszyla żył 12 lat.
              • deadeasy Re: klinika 27.10.04, 10:07
                Ja chodzilam do 17-stki a potem do Topolowki. Na religie najpierw na Legionow
                a potem na Czarna. smile
                Procenka, jesli widujesz czasem dwie kobiety w okolicach Pl. Komorowskiego ok.
                godiny 9-tej wieczorem, za ktorymi koty sie uganiaja z "szalem w oczach" to
                jedna z nich jest moja mama. O 9-tej/10-tej moze sie palic i walic ona idzie
                koty karmic. smile
                • procenka Re: klinika 27.10.04, 20:19
                  hej,

                  ja chodzilam do sp24, a poem do liceum w nowym porcie 4LO i na przymorzu 10.

                  twoja mama nalewa tez wody golebiom do miski na placu komorowskiego?
                  teraz codziennie chodze do sklepu rybnego na komorowskiego po sledzie dla
                  kocurka. kupuje 3-4 sztuki za 50-60gr. rewelacja.
                  pozdrawiam
                  cie bardzo, daleko cie zawialo, na wyspy.

                  a jak twoj kocur?
                  • deadeasy golebie 27.10.04, 21:18
                    Heja,
                    Mam nadzieje, ze nie "poi" bo "nakrzyczalam" kidys wink Ptaszyska tylko
                    chorubska roznosza i sraja wszedzie. I kategorycznie zabronial dokarmiania.
                    Jedyny pozytek z tych golebi to taki, ze moze jakas kicia skorzysta z drobiu.

                    Sage wrocil do domu po calodziennej obserwacji. Niby poziom glukozy nie zmalal
                    ale weterynarz powiedzial, ze poziom moze byc wyzszy ze stresu. Jutro rano ide
                    z kocurkiem, tym razem ja bede sie uczyc jak zastrzyk robic (maz sie uczyl
                    dzisiaj). Sage dostaje bardzo mala dawke, mam nadzieje, ze pomoze. Klopot
                    bedzie na swieta. Wziac do Polski nie mozemy, musimy kogos znalezc kto sie na
                    2 tyg. przeniesie do nas i mam nadzieje, ze do tego czasu glukoza spadnie. Do
                    hotelu kociego nie chce Sage oddawac jak jest w takim stanie (w ogole kotow nie
                    chce oddawac, koniec i kropka).
                    • weekenda Re: golebie 27.10.04, 21:21
                      aaaa! to Wy jesteście dwa w jednym ? raz Mąż a raz Żona jako deadeasy ? czy mi
                      się już wszystko pozajączkowało ?

                      a z gołębiami to prawda... niech sobie same szukają jedzenia... pozarażają nas
                      i będzie bal...
    • deadeasy z ostaniej chwili :) 26.10.04, 23:26
      Jutro rano Sage idzie na pierwszy zastrzyk insuliny i zostaje tam caly dzien na
      monitoringu. Glukoza we krwi spada ale nie tak szybko jakby sobie tego
      zyczyli. Jutro maz jedzie a pojutrze ja, zeby kazde z nas sie nauczylo
      zastrzyki robic. Weterynarz pozyczyl nam nawet DVD z krotkim filmem o kociej
      cukrzycy, wyobrazacie Sobie? Szkoda, ze go wczesniej nie obejrzalam... no ale
      lepiej pozno niz wcale. Wiadomosci nie sa jednak tak do konca przygnebiajace.
      Okazuje sie, ze w wiekszosci przypadkow cukrzyca u kotow sie cofa (mam
      nadzieje, ze Sage sie do nich zalicza, tym bardziej, ze Sage poziom glukozy u
      Sage nie jest az tak wysoki).
      Zauwazylam tez, ze Sage mniej siusia tzn. ze mniej pije co tez jest dobrym
      znakiem.
      Dzieki jeszcze raz za cieple zyczenia.

      Fajowo jest sobie "pogadac" o kotach, wyzalic sie albo pochwalic. Wiekszosc
      moich znajomych to tylko o pieluchach i nocnikach wink
      • malen_a Re: z ostaniej chwili :) 27.10.04, 10:25
        a wlasnie, jak jej zapobiegac? moj jeszzce nie jest wykastrowany, ale moi
        rodzice maja trzech futrzakow i wszyscy trzeja ostatnio sie bardzo zaokraglili....
        • deadeasy cukrzyca 27.10.04, 10:44
          Nie przekarmiac - to podstawa. Wiekszy kot ma tendencje do cukrzycy. Nie
          znaczy to ze ja na 100% dostanie ale jest duze prawdopodobienstwo, ze sie
          cukrzyca rozwine. Jak kot duzy to starac sie mu ograniczyc jedzenie.

          Wieczorem napisze dokladnie co i jak z cukrzyca u kotow (w nowym watku). smile
    • marta_i_koty masz rację z tymi nocnikami 28.10.04, 17:14
      i pieluchami, ale nie ze mną te numery, nie ze mną, ja o kotach non stop gadam -
      bo za nimi przepadamsmile))Ale prawdą jest, że ludzie postrzegają moją "kocią
      chorobę"( 8 sztuk + Ivan-rezydent na parapecie )jako chęć posiadania drugiego
      dziecka ( pierwsze ma 9 lat i też jest kociarzem ). I nie rozumieją, że nie,
      nie, nie, ja naprawdę lubię koty!!! A dzieci, cóż, pyskują, a koty nie...
      • weekenda Re: masz rację z tymi nocnikami 28.10.04, 17:20
        o to to !!! Mam to samo, tylko niech tu ktoś nie myśli, że uważam dzieci za ciś
        gorszego czy coś tam ! żadne takie !!! ale:
        dzieci pyskują - koty najwyżej mnie zlekceważą
        nie chcą wstawać na śniadania - koty są przy misce przede mną
        nie pomagają rozpakowywać zakupów - koty zawsze pomagaja co najmniej je
        segregować
        rozrzucają swoje zabawki - koty zawsze tak je pochowają, że nie mogę znaleźć
        nie chcą się przytulać - kociak sam włazi na kolana
        itd itd

        Martusiu - ROZUMIEM CIĘ !!!!! wink))
      • daimona mój kot pyskuje;) 16.02.05, 14:21
        i to całkiem intensywnie wink
        Uparte bydle z tego Budryska.

        Za to Ogonioczek - to kot-chodząca dobroć! smile
    • deadeasy dobre wiadomosci - uwaga: przydlugie :) 13.11.04, 19:12
      Dzisiaj bylam u weterynarza (sama, bez Sage, bo tylko antybiotyki odbieralam,
      jakis katar mu sie przyplatal). No wiec w czwartek znowu pobrali mu krew ale
      tym razem odeslali probke do specjalnego laboratorium. Za kazdym razem jak
      wizytowalismy weta (raz w tygodniu) to poziom glukozy byl "za wysoki".
      Weterynarz stwierdzil, ze to moglo byc spowodowane stresem (poczekalnia+psy w
      poczekalni itp.) i jedynym wyjsciem jest badanie fruktozy we krwi. Ponoc to
      jest tak: jak glukoza jest wysoka przez dlugi czas to powoli zwieksza sie
      poziom fruktozy (i sie utrzymuje w wysokim stanie). Jesli poziom glukozy jest
      ogolnie niski i tylko czasem wzrasta to fruktoza pozostaje na niskim poziomie.
      Wiec dlugotrwaly wysoki poziom cukru mozna wykryc przez poziom fruktozy.
      No i dostalismy dobra wiadomosc. Fruktoza byla niska, wiec Sage-owi zwiekszal
      sie cukier zaraz po posilku (kiedy go karmilam zaraz po przyjsciu z pracy - bo
      by pasy ze mnie zdarl - co bylo bezposrednio przed wizyta u weterynarza). No i
      czekanie z banda psow w poczekalni tez nie pomagalo.

      Zostaje mi codzienne robienie zastrzykow z insuliny i trzymanie kciukow, ze w
      koncu sie cukrzyca cofnie.

      Dodatkowo, zostalismy z mezem pochwaleni przez pania weterynarz za to, ze
      Cebulka zrzucil pol kilo (6.5kg teraz -> 5.5kg waga idealna) a Sage mial ponad
      10kg a wazy teraz 7.5kg (6.5kg idealnie, ale nie mniej). Pani byla zadowolona
      bo Sage zrzuca wage powoli (tydzien temu wazyl 7.7kg).

      No i to by bylo na tyle!
      smile
      • weekenda Re: dobre wiadomosci - uwaga: przydlugie :) 13.11.04, 20:39
        Noooo ! gratulacje !!! rozumiem i zdrowia życzę !!! domyślam się co
        przeżywaliście i przeżywacie bo sama miałam koci szpital w domu i dopiero dwa
        dni temu odstawiłam antybiotyki całej trójce i jest juz OK smile Nie ma to jak
        zdrowie pod dachem !
        pozdrawiam !
      • aniabe13 Re: dobre wiadomosci - uwaga: przydlugie :) 13.11.04, 23:28
        I ode mnie przyjmijcie gratulacje. Zdrowia dla futrzaków, wytrwałości dla
        dwunogów. I informuj na bieżąco.
      • wave32 Re: dobre wiadomosci - uwaga: przydlugie :) 14.11.04, 12:17
        Musi sie cofnąć! Kciuki zaciśnięte do granic możliwości.
    • marta_i_koty Re: Sage 13.11.04, 23:59
      Bardzo się cieszę i życzę powodzenia. Pozdrawiam, Marta...i kotysmile
    • deadeasy jak to z Sage bylo :) dlugie bedzie 15.02.05, 23:03
      Chce sie z Wami podzielic naszym szczesciem...

      ...no wiec o maly wlos i Sage by nie bylo - w ogole. Swieta spedzalismy w
      Polsce a kotami sie opiekowal (nie po raz pierwszy z reszta) sprawdzony kolega
      meza - Ken. Kilka razy na dzien zdawal nam relacje jak sie koty maja, co
      nowego napsocily itp. 26 grudnia jednak Sage-owi sie pogorszylo na tyle, ze
      Ken z innym kumplem meza zawiezli Sage do zwierzecego szpitala (Swieta -
      weterynarz zamkniety). Kroplowki, zastrzyki... nic nie pomagalo. Kociowi sie
      pogarszalo z dnia na dzien. My przezywalismy koszmar. Weterynarz dzwonila do
      nas i my do niej kilaka razy na dzien. Wstepna diagnoza - moze byc rak albo
      inny nowotwor na watrobie. Rokowania - w sumie zadne. Weterynarz mowila, ze
      Sage wyglada... no po prostu "nie wyglada", nie je, nie pije, jakbby stracil
      chec do zycia - wielokrotnie sugerowala zeby przerwac cierpienie i pozwolic mu
      odejsc. Ryczelismy z mezem nocami, dniami, ani spac ani nic... podjelismy
      decyzje, ratowac jak sie da. Pani weterynarz powiedziala, ze moze Sage
      otworzyc ale jak bedzie nowotwor to nawet na pewno go uspia. Z ciezkim sercem
      godzilismy sie na operacje (maja swiadomosc, ze byc moze nigdy juz jego mordki
      nie zobaczymy, nie powiemy "Dobranoc"). Okazalo sie jednak, ze ma "tylko"
      anomalie: watrobe zrosnieta z trzustka (z tad twarda i obrzmiala watroba).
      Kociowi sie jednak nie poleprzalo. Maz wrocil z Polski wczesniej zeby byc z
      nim w domu. Sage byl tak slaby, ze musial go nosic do kuwety bo kot nawet
      ustac na nogach nie mogl, karmil i poil strzykawka, dawal antybiotyki. Jak ja
      wrocilam i zobaczylam Sage to sie rozryczalam, szkielet, sam szkielet, skora
      wiszaca na kosciach, wylysialy w wielu miejscach, slaniajacy sie (jesli juz w
      ogole mial sile wstac) a co gorsza z rany pooperacyjnej z wielu miejsc po
      szwach ciekla ropa (nie saczyla sie - wyciekala!). Kot smierdzial gangrena,
      wszytko oblepione ropa. Zostalalm w domu zeby go dogladac, obmywalam zropiala
      rane srodkiem dezynfekujacym, podawalam leki, karmilam na sile... No i nam Sage
      odzyl. Ropa znikla (na szczescie toksyny sie do krwiobiegu nie dostaly), futro
      zaczyna odrastac. Kocie zrobilo sie psotne jak kiedys. Wazy teraz 6.2kg. Jak
      go maz odebral Sage wazyl 5kg, polowe swojej wagi przed choroba.
      Moglam zrobic mu zdjecia, zeby Wam pokazac jaka byl bieda ale w tamtym czasie
      jakos nie mialam ochoty siegac po aparat. Mam jednak w pamieci ciagle zywy
      obraz Sage jak slaniajac sie, resztka sil idzie do kuwety, jak kazde
      potrzesniecie glowa rzuca go na boki tak, ze az sie przewraca. Do tej pory, jak
      Sage lezy przy mnie z jedna lapa na moim udzie nie moge uwierzyc, ze jest z
      nami...
      ...no i tak to z Sage bylo...
      smile
      • wave32 Wspaniałe wiadomości!!!! 15.02.05, 23:39
        Bardzo się cieszę, że wszystko skończyło się dobrze smile)))
        Pozdrawiam!
        • oxygen100 Re: Wspaniałe wiadomości!!!! 16.02.05, 12:21
          Ciesze sie z Tobasmile) pzdr
          • umfana Re: Wspaniałe wiadomości!!!! 16.02.05, 19:50
            Moc zdrówka dla kocurka!!!
            • marta_i_koty Re: Wspaniałe wiadomości!!!! 18.02.05, 00:45
              Och, bardzo sie ciesze, wyobrażam sobie, jak bardzo się denerwowaliście. Ale na
              szczęście wszystko dobrze sie skończyłosmile Trzymajcie sie ciepłosmile Marta i jej
              dzieci...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka