weekenda
06.05.05, 22:05
No dobrze, poszłam, poświęciłam czas, umysł, że o kasie nie wspomnę...
kupiłam piekny kawałek świeżutkiego serca... umyłam, obrobiłam, pokroiłam.
Potwory przez cały czas czekały - tłumaczyłam, że mam dla nich wyjątkowy
smakołyk, że zdrowie itd.... Wredoty jedne, powąchały, popatrzyły się na mnie
i tyle... i co? mam sama to zjeść???????? nie dam nic aż to zjedzą... Kicia
się obraziła, nawet nie wiem gdzie się zaszyła ale Rudi z Agatem stanowią
zgodny chórek, siedzą, patrzą się na mnie i od czasu do czasu drą gardła...
pewnie się zaraz złamię jak znam siebie...
Nie poddam się! będę próbować - zostały nereczki, płucka, że o wątróbce nie
wspomnę...
dajcie znać czy Wasze Kocie to jedzą...