Dodaj do ulubionych

Dziewczyny, mamy, kociary - poinformujcie

23.06.05, 23:59
Już napomknęłam o tym w innym wątku, ale zakładam nowy.
Proszę Was, mamy drogie, o informacje na temat toksoplazmozy, ale nie takie
medyczne (tych już się sporo naczytałam), tylko praktyczne. Chodzi mi po
głowie myśl o dziecku, ale trochę się boję. Jakie środki ostrożności
stosowałyście? Jak czyściłyście kuwetę? Czy mam się aż tak bać jak to wynika
z różnych publikacji?
Będę wdzięczna za info.
Obserwuj wątek
    • maaryska1 Re: Dziewczyny, mamy, kociary - poinformujcie 24.06.05, 09:20
      Kilka miesiecy temu postanowilismy powiekszyc nasza rodzine o Kociczke. O
      dzieciatku tez myslimy, wiec przed podjeciem ostatecznej decyzji o kocie
      poprosilam mojego lekarza o zrobienie badan krwi. Z tego co zrozumialam jak sie
      juz raz przejdzie toksoplazmoze to ma sie jakies przeciwciala czy cos i juz sie
      nie ma czego bac. To tak jak z rozyczka chyba smile Wyszlo dobrze (tzn ze juz to
      mialam) i jestem szczesliwa "mama"- na razie Kocia wink

      Tak na marginesie to moja pani gin uspokajala mnie przed badaniami, ze nawet
      jak wyjda inaczej, to latwiej zlapac toksopl przez sadzenie kwiatkow w ogrodku
      niz sprzatanie kuwety- "musialaby pani tydzien nie sprzatac w kuwecie a pozniej
      wybrac nieczystosci reka i od razu zabrac sie za przygotowanie sniadania" - tak
      w skrocie wink

      Ale pretekst zawsze jest dobry, zeby kuweta zajmowal sie Tatus wink

      Przedewszystkim nie panikowac. Ale dmuchac na zimne - to napewno!
      Zrob badania, moze tak jak ja juz masz to za soba nie masz sie czym martwic smile

      [opinia laika medycznego - czysto praktyczna]
      • wiesia.and.company Re: Dziewczyny, mamy, kociary - poinformujcie 24.06.05, 09:33
        Ja tylko dorzucę, że można znaleźć pełną informację na temat kot i toksoplazmoza
        na forum (nie prywatnym) WETERYNARIA. Tam jest taki post w okolicach 01 kwietnia
        tego roku "Re: badanie kota na toksoplazmozę". Odpowiedziała pani Anna Jóźwik
        bardzo sensownie, aż sobie to wydrukowałam dla ewentualnych mam.
        Nie bardzo sobie radzę z wklejaniem postów, więc trudno, zajrzyj tam sama.
        Pozdrawiam
    • pinos Proszę Iwu. 24.06.05, 09:54
      To ten wątek i post, o którym pisała Wiesia
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=525&w=22246779&a=22302921
      • Re: badanie kota na toksoplazmozę
      anna.jozwik 01.04.2005 15:57 + odpowiedz

      tamara5 napisała:

      > Muszę przebadać kota na toksoplazmozę (jestem w ciąży).

      Od razu mówię, że badania kota na toksoplazmozę jest kompletnie bez sensu;
      wiarygodne i dające jakąkolwiek podstawę do dalszego działaniu lub jego braku
      są jedynie badania krwi konkretnego CZŁOWIEKA.

      > Wiem, że są dwa badania: kału i krwi. Wiem, żekot ma mieć pobraną krew, mam
      > pojechać z tym do laboratorium, z tym, że to jest chyba jeden wynik i nie
      > wiem czgo właśnie.

      Żeby było jaśniej i prosciej, to moze zacznę od przybliżenia Ci tej choroby u
      kota. Kot - zwykle wychodzący - może zarazić się oocystami toxoplazmy np. w
      piaskownicy na placu zabaw albo gdziekolwiek indziej grzebiąc w ziemi. Po
      jakimś czasie wykazuje objawy typu biegunka, wymioty, brak apetytu, podwyższona
      temperatura. Wtedy równiez dochodzi u niego do wydalania oocyst - które mogą
      zarazić kolejne ssaki. TO JEST JEDYNY CZAS KIEDY KOT WYDALA OOCYSTY. Własnie te
      kilka dni po zakażeniu. Po czym objawy się kończą, kot kończy wydalanie oocyst,
      a pierwotniak ten może ewentualnie usadowić się w niektórych jego narządach w
      postaci nieaktywnych, otorbionych bradyzoitów. Ale może również całkowicie
      pozbys się go z organizmu. OD TEGO CZASU KOT JUZ NIGDY WIĘCEJ NIE WYDALA OOCYST
      A WIEC NIE JEST W STANIE ZAKAZIĆ CZŁOWIEKA.
      Badanie krwi o którym piszesz polega na zbadaniu obecności przeciwciał
      przeciwko toxoplazmie w surowicy kota. Badanie to może nam odpowiedzieć na
      pytanie, czy kot w swoim życiu zetknął się kiedykolwiek z toxoplazmą - ponieważ
      każdy kontakt z pierwotniakiem wywołuje powstanie przeciwciał. Natomiast to że
      kot się z nią zetknął absolutnie nie oznacza że "jest chory", tzn, że może Cię
      zarazić.
      Tak więc ze zrobienia go niewiele wynika.

      > Chciałabym się dowiedzieć jaka jest między tymi badaniami różnica, czy któreś
      > badanie może wskazać, że kot jest nosicielem czy wykazuje jedynie, że w danej
      > chwili kot nie jest chory.

      O pierwszym badaniu już napisałam - nie odpowiada na pytanie ani czy jest
      nosicielem, ani czy jest chory - odpowiada tylko na pytanie czy kot
      kiedykolwiek zetknął się się z danym patogenem.
      Drugie badanie to badanie kału w poszukiwaniu oocyst. Tak jak juz napisałam,
      kot wydala oocysty toxoplazmy tylko jeden raz w życiu, tuż po zakażeniu, a więc
      żeby "trafić" akurat na ten moment w życiu kota trzeba mieć takie szczęście jak
      trafić szóstkę w totolotka. I kolejna sprawa dotycząca badania kału - oocysty
      toxoplazmy wyglądają pod mikroskopem identycznie jak oocysty kilkunastu innych
      kokcydii mogących wywyołać chorobę u kota, ale absolutnie niegroźnych dla
      człowieka. Żaden szanujacy sie parazytolog nie napisze na wyniku "widoczne
      oocysty toxoplazmy". Za to każdy szanujący się parazytolog napisze na wyniku
      (ozcywiście jeśli coś zobaczy) - "widoczne oocysty kokcydii".
      Czyli - nadal nic nie wiemy.

      Czy choroba się odnawia (kot jest niewychodzący),
      > pod wpływem czego?

      Zapewne w pytaniu chodzi o to, czy jesli zdarzyło sie tak, że doszło do
      powstania otorbionych bradyzoitów w narządach kota, to czy jest szansa na to by
      się znów uaktywniły i znów zaczęły się pojawiac oocysty w kale.
      Odpowiedź brzmi: taka szansa jest, tak - jeśli kot jest w ostatnim stadium
      wyniszczającej choroby zwanej kocim AIDS-em lub jesli jest w ostatnim stadium
      białaczki kociej (obie te choroby są wyniszczające i śmiertelne dla kota).

      > Lekarz kazał najpierw zbadać kota, tylko nie wiem czy to ma sens jeżeli u

      Nie, nie ma - ze względów o których pisałam powyżej.

      > niego to się jakoś samoistnie odnawia. Przed kotem badałam swoją odporność i
      > obydwa wuniki IgG i IgM miałam zerowe - brak zachorowania, brak odporności
      > (mimo iż wiecznie dłubię w ziemi).

      Ej, no to juz lepiej nie dłub w ziemi smile

      >Zasugerował mi ewentualne oddanie kota.

      Sadysta sad Nie ma najmniejszych powodów dla których musiałabyć to zrobić.
      Dajcie Wy spokój temu Waszemu kotu smile
      Powiem Ci jedną ważną rzecz. Jestem lekarzem weterynarii jak wiadomo. Przez
      moje ręce przeszlo mnóóóóóóóóstwo kotów, pewnie można by je liczyć w tysiącach.
      Swego czasu tez byłąm w ciąży i też badałam oba poziomy IG we krwi. I co? OBA
      POZIOMY MAM ZEROWE, podobnie jak Ty.
      Dziwne? Nie, nie dziwne, normalnie mieszczę się w statystykach. A one mówią, że
      główne przyczyny zachorowań na toxoplazmoze to:
      1) jedzenie surowego mięsa
      2) jedzenie nieumytych, brudnych warzyw i owoców
      3) spozywanie czegokolwiek nieumytymi rękami - zwłaszcza jeśli te ręce dotykały
      wcześniej ziemi, piasku, trawy.

      > Nie widzę tego absolutnie, ale troche się zmartwiłam. Wiem, że mam nie
      > czyścić kuwety, ale jak parzę jak kicia wszędzie się tą swoja pupką usadza to
      > nie jestem pewna czy też się nie przeniesie.

      Spokojnie i bez paniki. Powiem Ci kolejną ważną rzecz - oocysty aby móc zakażać
      muszą "dojrzec" na świeżym powietrzu, tj. z dostępem tlenu, około 24 godzin.
      Tak więc ważne jest aby kuweta z "kocim bobkiem" była najlepiej sprzątana od
      razu albo przynajmniej jak najczęściej. I to nie Ty masz to robić,tylko ktoś
      inny.
      Zachowuj podstawowe elementy higieny, nie jedz surowego mięsa, po przyrządzaniu
      schabowych od razu myj ręce pod bieżącą woda; nie jedz nieumytych warzyw ani
      owoców (owoce mogły być zbierane z ziemi). Nie dłub w ziemi, a jeśli już musisz
      to robić, zawsze umyj ręce przed każdym posiłkiem. A kota nie całuj pod
      ogonkiem smile))

      To chyba tyle, powodzenia życzę i szczęśliwego rozwiązania, mam nadzieję że coś
      wyjaśniłam i że da się zroumieć to co napisałam, jeśli coś jest niejasne to
      spróbuję wyjaśnić.
      Pozdrawiam!
      • biealka Re: Proszę Iwu. 24.06.05, 10:06
        Kochana Iwu,
        Ja mam za sobą trzy ciąże. Wychowałam się na wsi i dlatego przy pierwszej ciąży
        13 lat temu, lekarka zleciła badania na tokso. Wyszły pozytywne i to z dość
        dużymi mianami. Na szczęście Kuba urodził się zdrowy. Wtedy nie oznaczyli mi
        czy to jest igg czy igm, więc tak naprawdę nie wiem do dziś, czy to tokso
        nabyłam w trakcie ciąży czy to był tylko ślad po przebytej chorobie. Przed
        drugą ciążą się nie badałam. Dwa lata temu lekarz się uparł, żebym oznaczyła
        igg i igm ponieważ mam w domu kotkę. Nawet kazał mi ją oddać rodzinie na czas
        ciąży. Jednak ilu lekarzy tyle opinii na temat kotów i toksoplazmozy. Kiedy
        dowiedziałam się, że żona mojego gina jest również w ciąży a pierwszą poroniła,
        to zrozumiałam jego zapobiegliwość zbytnią. Nie zrobiłam badań. Poszukam ci
        linku do artykułu, który znalazłam w necie na ten temat i wkleję.
        Jest tak jak mówi Maaryska1 – kot to tak naprawdę niewielkie zagrożenie,
        wystarczy minimum ostrożności, prędzej zarazisz się od surowego mięsa, albo
        przy myciu okien z gołębich kupek.
        A poza tym może masz już odporność, badania wszystko wyjaśnią. Ja byłam
        przekonana, że te wyniki moje z pierwszej ciąży świadczą o tym, że tokso mam z
        sobą. Wtedy ciąża jest bezpieczna.
        Powodzenia.
        • biealka Re: Proszę Iwu. 24.06.05, 10:13
          www.republika.pl/sevenlives/tokso.htm
          tutaj też masz rozsądny artykuł
          • iwu Dziękuję, dziewczyny :-) 24.06.05, 16:07
            Jesteście niezawodne, jak zwykle. Oczywiście pójdę w najbliższym czasie do gina
            i jeszcze go wypytam, ale już mnie uspokoiłyście.
            Pinos, jak Ty się szybko wdrożyłaś w rolę kociary! smile))
            • pinos Re: Dziękuję, dziewczyny :-) 24.06.05, 17:00
              A co, jak szaleć to szaleć ;o)
    • bajonek Re: Dziewczyny, mamy, kociary - poinformujcie 24.06.05, 18:12
      Ja zaadaptowałam małego kocurka będąc w czwartym miesiącu ciąży. Miałam ogromny
      dylemat z jednej strony biedny maluszek potrzebujący domu a z drugiej ta
      toksoplazmoza. Jednak zdecydowałam się i po prostu badałam się kilka razy na
      toksoplazmozę. Można też zbadać kotka czy jest nosicielem> A kuwetę sprzątał
      mąż, ja nie dotykałam się do niej. Jeśli już musisz czyscić to tylko w
      rękawiczkach i myć dokładnie ręce po czyszczeniu i po zabawie z kotem. Ani też
      nie wypuszczaliśmy kota z domu (i nie wypuszczamy do dziś) ani też nie dostawał
      surowego mięska. I wszystko było ok.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka