Czesto, na kanale Animal Planet pokazuja filmy na temat angielskich instytucji
zajmujących się opieka nad bezpańskim zwierzętami... I, przepraszam za
wyrażenie, chuj mnie strzela, kiedy widzę, JAK TAM SIE SZANUJE ZWIERZAKI...
Zobaczcie, jak wygladają ich schroniska, jak bardzo zależy im na adopcji
niczyich zwierzat, jak opiekuja sie chorymi... Ehhh, a u nas, jeśli ktos sam
nie zadba o bezpańskie zwierzaki, to na pomoc instytucji nie ma co liczyc...
Nie planowałam 10 kotow... Ale przygarnęłam je i mam, dbam i kocham, chociaż,
jak wiadomo, kosztowne jest wykarmienie takiej zgrai (przeciez nie moge im
dawac resztek ze stołu....), sterylizacja, leczenie, szczepienia,etc... Ale od
osiedlowych bab słyszę "A po co pani tyle kotow, ja bym pogoniła..." Ehhh,
bycie nieczulym na los zwierzaków jest w tym kraju zdecydowanie
wygodniejsze... Ale skoro u nas wyrzuca sie noworodki na smietnik, to czego
moge oczekiwać jeżeli chodzi o zwierzeta...? Ehhhh.....