Dodaj do ulubionych

MOKRE JEDZONKO - MOJ WET MIAL RACJE :)

28.08.05, 16:43
"Feed some canned food, which generally contains more animal protein and less
grain than dry foods. Plain dry food does not clean the teeth and is not an
essential for either cats or dogs. Cats in particular need at least 50% of
their diet in the form of wet food to reduce the workload on the kidneys and
keep the urine dilute. Cats with a history of bladder or kidney disease
should not be fed any dry food."

www.api4animals.org/689.htm

jednak mokre jedzonko jest kocuchom potrzebne. wydawalo mi sie to logiczne bo
przeciez ludzie chorzy na nerki czy majacy problemy z dolnym ukladem moczowym
tez musza przyswajac duzo plynow w celu "przeplukania" sie. coz.... chyba
trzeba po prostu szukac info w niezaleznym srodowisku weterynaryjnym bo
czesto bywa tak ze wet ktory nam udziela rad co do zywienia jest
jednoczesnie "przedstawicielem handlowym" konkretnej firmy.

jestem z radomia i polecam takiego weta bez zobowiazan - dr. Paweł Ostrach a
takze pracujaca z nim WET. Alicja Studzińska smile Reklame im zrobie!!!!
a co?! NALEŻY IM SIE !!!!!!
Obserwuj wątek
    • aniabe13 Re: MOKRE JEDZONKO - MOJ WET MIAL RACJE :) 28.08.05, 18:34
      Miał rację. Na logikę biorąc kot jest drapieżnikiem i mięsożercą a nie
      chrupkożercą. Chrupki tak, ale nie jako jedyny pokarm.
      Przecież sami nie żywilibyśmy się tylko chrupkami nawet mając świadomość że
      zawierają wszystko co nam do życia potrzebne. Bo jesteśmy wszystkożerni i każdy
      rodzaj pokarmu jest potrzebny. W miarę naturalnej formie.
    • groha Re: MOKRE JEDZONKO - MOJ WET MIAL RACJE :) 29.08.05, 14:04
      Marto, o ile sobie przypominam, to my nie negowałyśmy mokrego jedzonka i nie
      traktowałyśmy go, jako całkowicie zbędny składnik pożywienia. Wyrażałyśmy
      jedynie swoje wątpliwości, co do konserwowanego jedzenia z puszek i saszetek.
      Nadal uważam, że najlepsze jedzonko dla kotów, nie tylko mokre, ale w ogóle, to
      świeże mięsko wołowe lub kurczęcesmile A jeśli podstawą żywienia są chrupki, to
      należy robić "mokre" dni. Co do wetów, jako przedstawicieli handlowych masz
      świętą rację. To jest jeszcze gorsza sytuacja, niż z "ludzkimi" lekarzami i
      firmami farmaceutycznymi, bo w większości gabinetów wet. mamy już do czynienia
      niemal z mini marketami firmy patronackiej... Więc Twojemu wetowi, jako
      unikatowi, należy się reklamasmile Dobrze, że znalazłaś kogoś, komu możesz zaufać.
      P.S. trochę nie na temat: jak Twoj kot zniósł szaleństwo Mig-ów, Mirrage-ów i F-
      16 na radomskim niebie? Byłam wczoraj na Air Show, oczywiście bez kotówsmile
      Chwała Radomiowi za doskonałą organizację całej imprezy! Ale Wy, mieszkańcy, to
      chyba mieliście trochę dość, co? smile
      • marta.kunc groha:) 29.08.05, 15:24
        ale to nie mial byc zaden atak na was moje zlotesmile ja juz mam taka nature
        dłubka - naukowca i lubie drazyc temat do utraty tchuwinkto post czysto
        informacyjny.
        co do air show... moj blok znajduje sie niemal w lini prostej od pasa
        startowego 3 osiedla od lotniska wiec oprocz tego ze wszyscy piloci wracaja do
        domu nad moim blokiem to ja mieszkajac na 10 pietrze mam ,ze tak powiem, bonus
        dzwiekowy. co wiecej podczas robienia akrobacji samoloty zawracaly tuz nad moim
        blokiem. koto generalnie olewal to co sie dzialo na tygodniu tj cwiczenia itp
        ale wczoraj wymiekl jak tak popierniczali w te i z powrotem (byl taki huk i
        wibracje ze stacilam 3 szklanki ktore staly ok 10 cm od krawedzi polki) i
        schowal sie pod wanne. generalnie nad ustroniem( moje osiedle) lataja tak przez
        caly bozy rok wiec i ja i kot jestesmy przyzwyczajeni, ale to co sie wczoraj
        dzialo to juz lekkie przegiecie....chocial ladnie wygladalowink
        na szcescie przy okazji nastepnego air show bedziemy juz daleko stad....smile

        POZDRAWIAMY - LEKKO OGLUSZENI - MARTA I TIGER smile
        • groha Re: Marto:) 29.08.05, 15:49
          Hehe, a ja zapłaciłam 20 złotych, żeby ten huk mógł mnie lekko ogłuszyćsmile)
          Widok chodzących po ziemi pilotów, to w większosci przypadków, też miłe
          wrażenie estetyczne dla kobiecego okasmile) Dlatego jesteśmy w Radomiu co roku;
          mój mąż, niedoszły pilot, podziwia lotniczą technikę, a ja lotnikówsmile)
          A jeśli chodzi o mokre żarełko, to czy Twój weterynarz poleca w ogóle jakieś
          puszkowe? Bo nie ukrywam, że czasem sięgnęłabym po jakiegoś gotowca, ale
          takiego pewnego. Wiadomo, koty je lubią, ale nie wszystkie im służą, jak należy.
          • marta.kunc Re: Marto:) 29.08.05, 18:05
            mi wet nie odradzal whiskasa tyle ze mieszanego z jajkiem na twardo. wszelkie
            karmy mokre czy suche ale specjalistyczne odradzal chyba ze pod kontrola
            lekarza i na jego zalecenie.
            generalnie polecal eukanube/RC ale nie iamsa.jak juz pisalam w innym watku
            jesli chodzi o karmy wszelakie to wszystko jest wzgledne - w uk RC normalnie
            stoi obok whiskasa w supermarketach.dla nas to high quality food a tam zwyklas.
            w kazdym razie kotki i koty po neutralizacji powinny jesc karme z dosc niskim
            poziomem magnezu. tigero je glownie whiskas i ostatnio friskies.wczesniej
            glownie KK i whiskas + chrupki whiskas na pol z purina dla bezjajkowcow i
            odklaczajaca.nie ma zadnych problemow zdrowotnych, jest smukly, zwawy i wesoly.
            ostatnio experymentowalam z feliksem... troche krecil nosem smile
            a z tymi jajkami na twardo to polecam bardzo.sierc piekna sie robi, koto zajada
            az mu sie uszy trzesa. moj wet powiedzial ze ostatnie badania dowiodly ze jaja
            na twardo dla kotow sa pelnowartosciowa karma.hodowcy zachodni - szczegolnie
            kotow dlugowlosych traktuja jaja na twardo jako niezbedny element diety. ale
            musza byc NA TWARDO bo w surowym zoltku jest costam co kotom bardzo nie sluzy
            ale nie pamietam co to bylo. ja daje tigerowi 4 jaja na tydzien wymieszane z
            whiskasem/friskiesem w sosiku.JAK ZAZERA TO TAK MRUCZY ZE NA POCZATKU MYSLALAM
            ZE SIE TYM JAJKIEM DLAWI...taaaa gorzej jak z dziecmi smile

            pozdrawiam bardzo serdecznie smile
            • wiesia.and.company Re: Wtrącenie nt.: karmy puszkowe 30.08.05, 12:10
              Moje sobie wybrały puszkowe: ma być Felix i to tylko pasztetowy. Whiskas
              pasztetowy już nie. Jeszcze im smakuje Animonda na aluminiowych tackach (takie
              z czarną etykietką są i dla Juniorków i tzw.Lunch i jeszcze coś tam, pasztetowe
              na tackach, inna Animonda puszkowa już nie - taki country dinner jest pfuj). Z
              innch puszkowych tylko sos jest wylizywany, pozostają tzw. mięsne kawałki). Ja
              próbuję im odmieniać smaki, kupuję nowości, kupuję puszki różnych firm, testuję.
              No i niestety, Felix pasztetowy jest do akceptacji - tak się wyraziła moja
              siódemka, zgodnie, więc muszę im wierzyć.
              Pozdrawiam.
              PS. A huk samolotów, rany, współczuję. Mam leśną małą działkę pod Dęblinem i
              kiedy tam samolot wojskowy przekroczy barierę dźwięku (ostatnio jakoś nie) to
              można utracić zdrowie i szklaną zastawę. Na moje koty działa
              jeszcze "odrzutowy" kierowca motocykla - jest takich idiotów dużo na Puławskiej
              w Warszawie, gdzie jest przecież natężenie ruchu i ograniczenie szybkości.
              Wolałabym, żeby Ci supermani sprawdzali się za sterami samolotów, narażaliby
              wtedy tylko swoje życie - mam nadzieję.
              Pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka