Dodaj do ulubionych

PRZEZYLAM WCZORAJ SZOK!!

09.10.05, 12:09
Wracam sobie do domu.

A tu na ulicy lezy calkiem swiezo potracona roczna kotka(wygladala z twarzy
na samiczke).

Nie moglam jej tak zostawic zeby po niej jezdzili, bo juz kiedys widzialam
kota po ktorym caly ranek jezdzili i nikt nie sprzatna tego..jak byl juz
rozjezdzony to nikt nawet nie mial jak go sprzatnac bo bylo trzeba
zdzierac to z ulicy..potem tydzien czasu na ulicy byla plaska plama
tylko...to straszne jak ludzie sa znieczuleni...zeby nawet sie nie zatrzymac
i nie odlozyc takiego biednego zwierzaka na trawe.

podnioslam tamta koteczka bo chcialam ja wlansie przeniesc na trawe ...
zobaczylam wtedy ze od strony kamieni miala rozbita glowe. Poleciala jej krew

taka ładna byla i jakos potem przez godzine nie moglam sie uspokoic...potem
jakos staralam sie o tym nie myslec ... widok byl starszny ... gdyby to byl
ktorys z moich ktow bym sie z tego chyba nie pozbierala do konca zycia

tylko zastanawia mnie jak mozna potracic kota na kamienistej ulicy. Kiedys
tamtedy jezdzily autobusy chyba 30 lat temu wiec kamienie nie sa zbyt rowne a
ulica nie byla reperowana. Strach jechac tamtedy wiecej niz 30km/h bo trzesie
troche..na zwyklym rownym bruku trzesie a co dopiero na
kamienistym...samochod jezdzi tamtedy raz na 10min a ze byla sobote to nawet
zadziej

i tamta ulica chodza tez moje koty ... myslalam ze sa bezpieczne bo okolica
bez duzego i szybkiego ruchu

jak sie odwraca wzrok i przechodzi dalej nie mysac o tym ze sie widzialo
takiego potraconego zwierzaka to jakos po 10 min smutek mija... ale jak sie
go trzyma w reku i sie z bliska widzi rozbita glowe i kaluze krwi to jets
ciezko...przynajmniej mi jest ciezko
Obserwuj wątek
    • umfana Re: PRZEZYLAM WCZORAJ SZOK!! 09.10.05, 12:29
      Kiedyś byłam świadkiem bezsensownej śmierci prawdopodnie domego wielkiego rudego
      pięknego kota, który chciał przebiedz ulicę... Samochód nie musiał go przejechać!
      • karhunvatukka Re: PRZEZYLAM WCZORAJ SZOK!! 09.10.05, 12:51
        W pewnym sensie wiem co czujesz. Ja tak stracilam swojego psa!! Moja ulica nie
        jest ruchliwa, ale kiedys byl objazd, a on chyba polecial za suczka i go
        potracil samochod, to bylo zima... ziemia byla zamarznieta i moj tata nie mogl
        go zakopac i widzialam go takiego... lezal, krew na nosku. To byl MOJ piesek.
        Teraz jak sobie to przypomne to chce mi sie plakac a minelo ponad 10 lat...

        POzniej mielismy innego psa, tez potracil go samochod, ale na szczescie kierowca
        nie uciekl! Pies mial zlamana 'tylko' lapke, ale jak piszczal. Chociaz bylam
        wtedy okolo 10 letnia gowniara, to myslalam, ze zatluke faceta...
        • ashkas Re: PRZEZYLAM WCZORAJ SZOK!! 09.10.05, 13:13
          Ja Cie bardzo przepraszam karhunvatukka, ale dlaczego twoje psy lataja luzem
          po ulicy? Nawet na tej osiedlowej - zdaje sie że powinny byc na smyczy...
          A co do kotów potrąconych przez samochody to wiem o czym mówicie. Straciłam tak
          babcię mojego najstarszego kota. Sąsiad to widział, akurat do domu biegła sad
          kierowca nawet nie zwolnił ( może dlatego ze wjechał w jednokierunkowa pod prąd
          i chciał sie jak najszybciej wydostać ) trzepnął i pojechał dalej. Tina zginęła
          na miejscu , sasiad ja pochował bo nie chciał żebym ja widziała w takim stanie.
          Kilka dni później rozszarpana przez wałęsające sie psy zginęła jej córka Elza.
          Od tego czasu nie wypuszczam juz kotów na zewnątrz.
          Niczego się tak nie boję odkad mam samochód jak tego ,ze jakiś psiak/kociak
          wpadnie mi pod koła a ja nie zdąże zachamować sad
          • karhunvatukka Re: PRZEZYLAM WCZORAJ SZOK!! 09.10.05, 13:18
            A dlatego lata, ze mam bardzo duze podworko, a jak pies wyczuje suke z cieczka
            to potrafi pzreskoczyc przez ogrodzenie. Prosze, oto odpowiedz, jak tak bardzo
            Cie to interesuje.
            • karhunvatukka Re: PRZEZYLAM WCZORAJ SZOK!! 09.10.05, 13:23
              I jeszcze jedno, nie mieszkam na zadnym osiedlu.
            • ashkas Re: PRZEZYLAM WCZORAJ SZOK!! 09.10.05, 13:25
              Oj nie burz się tak, po prostu wyraziłam zdziwienie, bo cięta jestem na
              właścicieli luzem latających psów, puszczanych "żeby sobie pobiegały" prosto na
              ulicę.Mam pecha mieszakć wśród takich własnie ludzi. Może wyższe ogrodzenie? ;-
              ) A dla kierowców jadacych po drogach osiedlowych ze zbyt dużą prędkością nie
              powinno byc litości - dzis pies, jutro kot, a pojutzre może byc i dziecko...
              • karhunvatukka Re: PRZEZYLAM WCZORAJ SZOK!! 09.10.05, 13:44
                Bardziej sie burze jak widze psa bez kaganca niz bez smyczy.
                Ogrodzenie jest dosyc wysokie, ale teraz i tak nie mamy psa.
              • marta_i_koty Re: PRZEZYLAM WCZORAJ SZOK!! 09.10.05, 13:49
                A ja , gdy wiedze martwego kota (psa zreszta też) to mam spierdolony humor na
                cały dzień... Kiedy jadę samochodem (wiem, że to głupie, ale coż...), staram sie
                nie patrzeć na jezdnię, bo zawsze coś tam dojrzę...
                A poza tym wkurza mnie, ze rzadko kiedy kierowca, potracając zwierzaka
                zatrzymuje sie i czasami ranne zwierzę jest dobijane przez innego, a przeciez
                udzielenie pomocy mogloby uratować futrzaka...
                • marta_i_koty Dodam.... 09.10.05, 13:50
                  ...że jeżdże jako pasażer, gdybym prowadzila samochód i nie patrzyła na jezdnię,
                  pewno nie tylko zwierzęta byłyby ofiarami....
                  • gebo13 Re: Dodam....i swoją smutną historię. 09.10.05, 15:00
                    Kilka lat wcześniej mieliśmy w domu małego króliczka,miniaturkę.Mam ogród,więc
                    zakupiliśmy mu kojec i całe lato spędzał na dworze w kojcu. Na nocki
                    oczywiście do domu. Córcia przyniosła do domu czarną kotkę znalezioną gdzieś
                    przez jej koleżankę w worku foliowym na śmietniku. Mała była zaropiała,na siłę
                    dawaliśmy jej jedzonko i wodę,bo mleka nie chciała. Po tygodniu zaczeło być
                    widać,że to kotka właśnie.Okropnie zaprzyjażniła się z króliczkiem,do tego
                    stopnia,że wchodziła mu do kojca,a potem razem z niego
                    wychodzili...tak,tak..króliczek jak kot wychodził z 110cm wysokiego
                    kojca.Obydwoje gdzieś się wbili w stodołę i już. Zabawa na całego. Póżnym
                    wieczorem nie dało się żadnego z nich przywołać,bo zmęczeni napewno gdzieś
                    usneli.Musiałam na noc do pracy. Rano...tragedia. Króliczek uduszony za
                    stodołą,pod kasztanem,a koteczka jeszcze z czymś strasznie walczyła. Spadli
                    razem z wysokiego orzecha,też rosnącego za stodołą.Zwierz uciekł,ale kicia
                    miała przetrącony kręgosłup.Nic nie dało się już zrobić.Była niesamowicie
                    mądra.Słuchała jak piesek. Zostawiła mi niedokarmionego
                    synkatongue_outusiaczka.Pusiaczek był kocurkiem z tych dużych.Inteligencję odziedziczył
                    po mamusi.Pracowałam na zmiany,a on wiedział kiedy wracam i czekał na
                    murku.Teściowa mi mówiła,że wcześniej tam nieprzesiadywał,dopiero jak miałam
                    wrócić.O Pusiaczku,to mogłabym pisać non stop! W tak krótkim,2-letnim życiu ile
                    ten kocurek dał radości,zabawy,mądrości kociej pokazał...eh,jeszcze teraz jak
                    piszę tą jego historię,to mi się klawisze zlewają.. Zabił mi go sąsiad. Jeżdzi
                    bardzo wolno,ale chyba niewiele widzi,tak przypuszczam,bo to niemożliwe
                    inaczej.To starszy czlowiek.Nie przyznał się,ale teściowa wygadała.Zaraz go
                    zabrał i pochował,bo sąsiedzi znali mojego pupila.Straciłam dwa mądre kochane
                    kotki w bardzo krótkim czasie.Myślałam,że już żadnego futrzaka nieprzygarnę,aż
                    tu w pażdzierniku 2004 biega po szosie maleńka szykrelowata. Zatrzymałam
                    samochód obok sklepu ogrodniczego a ona mi się pakuje do auta. Z domu na
                    przeciw kobieta się wydziera,że to jej kotek.Wziełam małą na ręce i do
                    kobiety: "Jeśli jej kotek,to dlaczego o niego nie dba? Zaraz go auta rozjadą"
                    No i kobieta stwierdziła,że jak mam takie "DOBRE" serce,to mam sobie zabrać
                    tego darmozjada. Koteczka jest u nas. Jest mamusią rudaska.Jest spokojną
                    koteczką i dobrą mamusią.Z wiosny chyba będzie
                    sterylisowana.
                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=631&w=17029033&a=19434085
                    • umfana Gebo masz prześliczną koteczkę :o) 09.10.05, 15:06
                      Głaski dla panienki!
          • tygrysio_misio Re: PRZEZYLAM WCZORAJ SZOK!! 09.10.05, 18:43
            a wiesz,ze Towj sasiad dobrze zrobil...

            ja widzialam cudza kotke ale i tak bylam wstrzasnieta...po takim widoku mego
            kota nie wiem czy bym sie otrzasnela..a na pewno nie szybko
    • wrexham Re: PRZEZYLAM WCZORAJ SZOK!! 09.10.05, 16:28
      my tez z mezem przezylismy szok kiedy stojac na swiatlach zobaczylismy kierowce
      dobrego i drogiego samochodu, ktory ryzykujac zderzenie czolowe, specjalnie
      zjechal na lewa strone po to zeby trafic kota (mieszkajacego w naszej piwnicy i
      dozywianego regularnie nota bene); kot na szczescie uciekl, ale my stalismy za
      to jak durne paly i nie wierzylismy wlasnym oczom; skad sie takie sk..syny
      biora?
      • tygrysio_misio Re: PRZEZYLAM WCZORAJ SZOK!! 09.10.05, 18:51
        ale normalnie takiego bym spalowala gdybym miala cos pod reka
        • tygrysio_misio Re: PRZEZYLAM WCZORAJ SZOK!! 09.10.05, 18:51
          nie ze lubie przemoc...ale takim jak sie nie wpierdoli to nie wiedza ze to
          boli...
          • gebo13 Re: PRZEZYLAM WCZORAJ SZOK!! 09.10.05, 20:09
            Tygrysio_misio Swięte słowa! Umfana,ciesze się,że koteczka się podoba,bo mnie
            ona też...bardzo! I charakrerek ma milutki.
    • hakdil Re: PRZEZYLAM WCZORAJ SZOK!! 09.10.05, 22:15
      No to ja tez a propos samochodowych potrącen.Przez ponad miesiac dokarmialismy
      w bloku kotkę-sliczną,oswojoną ,czyściutką,przymilną.Szukalismy jej domu wsrod
      dobrych ludzi.Kotka byla w ciazy,zawiezlismy ja do schroniska na
      sterylizacje,potem spowrotem wzielismy bo mielismy nadzieje,ze znajdziemy jej
      dom.Co dzien rano wygladalam na balkon i widzialam ją,czekajacą na
      jedzonko.Pózniej spotkalam panią-z wałówką dla kotki,co dzien tez ją
      dokarmiala.Dowiedzialam sie,ze kotka ma wlasciciela-starszego pana ,ktory od
      mies.jest w szpitalu,ale wraca za tydz.i ona sie tą kotka opiekuje na jego
      prosbe.Niestety,kotka uciekala z kamienicy tego pana,chyba nie wiedziala ,ze
      jej pan wroci.Od 3 dni kotka nie zjawiala sie,tylko ja nie widzialam czerwonej
      plamy krwi na chodniku.Mój mąż,gdy widzial,jak stercze co godzina na balkonie i
      ją wołam,w koncu powiedzial prawde.Płakalam po niej jakby byla moja.Pochowal ją
      sąsiad,kociarz...Moja ulica jest wąska,mała,ale samochody pędzą po niej jak
      szalone.Kotce zabrakło 5 dni i wrocilaby do domu.A ten,co ją zabil....niech
      go...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka