Dodaj do ulubionych

Ki czort? Chyba zapeszyłam...

18.12.05, 01:11
Tak się chwaliłam wszem i wobec, że moje koty, oprócz tego, że Frycek leje
Frotkę, a ona nam do łóżka, ogólnie są zdrowe, jak rydze i współczułam tym, u
których choroba, a tu proszę! Parę dni temu zauważyłam u Frycka (przypadkiem,
gdy go czesałam, inaczej nie dałoby rady w tym gęstym runie) malutką rankę za
uchem. Byłam przekonana, że to efekt zadrapania przez Frotkę, więc w ogóle
się nie przejęłam, szczególnie, że wyglądała już na zastrupioną. A dzisiaj
widzę, że jest dwa razy większa, zrobiła się dziwnie okrągła (na oko: 3-4 mm)
i wygląda, jak świeże mięso! Sprawdziłam: nie boli go i nie swędzi, po prostu
jest. Paskudna. Jak myślicie, posmarować mu to czymś, zanim w poniedziałek
polecę do weta, czy w ogóle tego nie ruszać? Aż mi się coś zrobiłosad Może
jestem przewrażliwiona, ale ja już jednego kota pochowałam, a wszystko
zaczęło się od niewinnie wyglądającej ranki na brzuchu... Frycek ma dopiero
dwa lata! Boję się, żeby to nie było coś poważnego, jakaś cukrzyca, albo inne
licho, bo on od dziecka jest za gruby, jak na normalnego kota. Alergię
pokarmową raczej wykluczam, bo je tylko RC, ten dla Frotki-alergiczki też.
Czy spotkałyście się z takim cholerstwem? Co zrobić, żeby do pojutrza nie
zrobiło się to jeszcze większe?? Radźcie dobre kobitki, please!
Obserwuj wątek
    • po.prostu.ona Re: Ki czort? Chyba zapeszyłam... 18.12.05, 09:58
      Jeśli nie ranka krwawi, nie sączy się nic z niej, to ja bym nie ruszała.
      Ewentualnie przemyła, ale czymś łagodnym, np. rivanolem. Wierzę, że się
      martwisz, ale nie warto zapas, staraj sie raczej myśleć pozytywnie. Do czasu
      wizyty u weta poradzę Ci stary magiczny sposób - zapal brązową świecę (może to
      być nawet takie maciupstwo do podgrzewacza) Płomień brązowej świecy wysyła
      energię chroniącą zwierzęta domowe. Zapalając ją wyobraź sobie, że ta energia
      otula Twojego kota i pochłania chorobę. Powinna się wypalić całkowicie. Można w
      to wierzyć, można nie, ale ja tak kiedyś "czarowałam" mojego psa, gdy dostał w
      nocy jakiegoś paskudnego ataku jelitowego. Dałam mu węgiel, ale brązową świecę
      też zapaliłam. Do rana po choróbsku nie było śladu, nawet wet powiedział, że
      nie ma potrzeby dawania jakichkolwiek lekarstw smile Będzie dobrze, może to
      jakieś stare zadrapanie, które zostało na nowo w zabawie uszkodzone (lub
      podczas kociej toalety drapnięte)?
    • joisana Re: Ki czort? Chyba zapeszyłam... 18.12.05, 10:11
      Hmm, oczywiście, że jak najprędzej do weta, ale póki co ja bym zaryzykowała
      dwie rzeczy, po pierwsze kołnież, albo stały nadzór coby nie rozlizał i nie
      rozdrapał, po drugie gdybyś miała maść Betadine-działa praktycznie na wszystko-
      wirusy, bakterie, grzyby, szybko goi i regeneruje, tyle, że jest na jodynie
      więc brudzi. A jeśli nie, to po prostu trzymać to to w czystości i suchym
      stanie i nie przejmować się, przecież kotowi nie trudno się zadrapać, a po
      pazurkami cudów -nie ma zawsze jakaś bakteria się znajdzie. Skórne sprawy niby
      nie są do leczenia najprostsze, ale na pewno wszystko będzie dobrze. Moj była
      kotka czasem coś podobnego miała, lekarz mówił, że to coś jak liszaj, i albo z
      przebiałkowania, albo w zadrapanie się wdał jakiś drobnoustrój. Po mazidłach
      znikało.
    • madzieks2 Re: Ki czort? Chyba zapeszyłam... 18.12.05, 17:59
      a czy na tej plamce na skórze są włoski? Czy w okolicy tego znamienia wypadły
      włoski?
      • groha Re: Ki czort? Chyba zapeszyłam... 19.12.05, 00:07
        Jestem już po konsultacji telefonicznej, smaruję Rivelem i czekam na moich
        wetów, których akurat gdzieś poniosło i będą dopiero we wtorek. Ranka odrobinkę
        jakby się powiększyła, kurczę blade. Wygląda już, jak kawałeczek skóry wyrwanej
        do samego mięsa, ale dookoła sierść jest bez zmian i nadal tak gęsta, że
        musiałam ją wyciąć nożyczkami, żeby się dostać do tej paskudy i posmarować toto
        maścią. Na samej ranie nie ma nic, żadnych włosów, ziarniny ani naskórka, tylko
        wciąż świeża tkanka, bez śladu i chęci gojenia. Póki co odstawiłam aktualną
        karmę, bo nie wykluczone, że to jednak jakiś odczyn alergiczny i czekam wtorku,
        jak kania dżdżu. Na szczęście, Fryc nie ma możliwości wylizywać tego miejsca,
        bo językiem nie sięgnie, a i łapką nie za bardzo. Jedynie tylnymi pazurami może
        się drapać, ale nie drapie, więc chyba go to nie swędzi. No nic, zobaczymy, co
        będzie dalej. Szaleje, jak zwykle, więc mam nadzieję, że to nic groźnego.
        Zwykle nie wpadam w panikę, ale wczoraj widok tego paskudztwa tak mnie
        zszokował, że pierwsza myśl, to było natychmiast szukać ratunku. A gdzie można
        go znaleźć w sobotni wieczór, jak nie na tym forum? Dlatego trochę
        podramatyzowałamsmile Dzięki dziewczyny za rady! Niestety, nie znalazłam w domu
        brązowej świeczki, bo ostatnią, taką z pszczelego wosku, wypaliłam w ubiegłym
        tygodniu, gdy skręciłam sobie nogęsmile
        • po.prostu.ona Re: Ki czort? Chyba zapeszyłam... 19.12.05, 14:13
          Trzymam kciuki za zdrowie kotka, na pewno wszystko będzie dobrze smile Pozdrawiam
          serdecznie!!!
    • weekenda Re: Ki czort? Chyba zapeszyłam... 19.12.05, 14:44
      Cześć,
      mój Agat też miał rankę. Nie wiem czy taką samą - musiałabym to widzieć.
      Zrobiła się na karku. Najpierw było malutkie, z czasem powiększyło się do
      wielkości prawie 5 cm w średnicy. Wyglądało to okropnie: żywe mięso - dobrze,
      że nie krwawiło/ciekło sad Vet nazwał to "nieswoistym miejscowym zapaleniem
      skóry" i powiedział, że koty czasami tak mają np. po jakiejś bójce i żeby się
      nie denerwować, przemywać dla spokoju ducha ludzkiego rivanolem i że przejdzie.
      No i przeszło. Paprało się jakieś dwa miesiące ale się zagoiło bez śladu.
      Stopniowo zarastało futerkiem i już. Czym ja tego nie smarowałam.... chyba
      tylko zabrakło tłuszczu z bobra... I nie wiem co pomogło i czy w ogóle pomogło -
      chyba przeszło samo.

      Także nie wiem czy to samo - bo... nie wiem. Ale trzymam kciuki!

      pozdrawiam
      • wiesia.and.company Re: Ki czort? Chyba zapeszyłam... 19.12.05, 15:52
        Wiesz, może spróbuj kupić w aptece (bez recepty) Solcoseryl żel lub Selcoseryl
        żel. To taki białkowy opatrunek bez plastra. Doskonale leczy. Nawet jamę ustną
        (wewnątrz, polieczek) smarowałam tym żelem mojej kotce. Doradziła pani
        weterynarz. Jest to bezwonne, bez smaku, nie szczypie, więc kot się nie
        awanturuje. Szybko się goi pod nim ranka albo zatarcie, albo oparzenie.
        Pozdrowienia.
    • groha Re: Ki czort? Chyba zapeszyłam... 19.12.05, 22:14
      Bardzo Wam dziękuję, kochane z Was niewiastysmile Widzę, że po Rivelu już jest
      lepiej, czyli rana wygląda na mniej mokrą. Ale zaraz polecę po ten Selcoseryl,
      bo właśnie myślałam o czymś bardziej przylepnym, niż zwykła maść. Wiadomo, że
      po każdym smarowanku, Fryc-czyścioch zaczyna się nerwowo myć, więc większość
      maści zjada z łapy, skubany, a to mi się wcale nie podoba. Może taki naturalny
      opatrunek będzie trwalszy. Dzisiaj oglądał go wet (nie "mój", ale też w
      porządku) i taki sam mądry, jak ja. To faktycznie może być wszystko: stan
      zapalny po podrapaniu, albo uczulenie, albo Bóg wie co. Zaakceptował ten Rivel
      i kazał obserwować. Kurczę, u Frotki to wystarczył rzut oka moich wetów na
      wysięki na karku i od razu była prawidłowa diagnoza - alergia pokarmowa.
      Zaczęłam więc, na wszelki wypadek, Frycowi wydzielać Frotkowe SkinCare RC i
      zobaczymy. Jeśli przejdzie, to będzie wiadomo, co to było, hehe. Mówię Wam, jak
      patrzę na to wystrzyżone, asymetryczne pysio, to od razu muszę go myziaćsmile Ale
      przy okazji stał się cud - Fryc zaniechał pazurów i daje się opatrzyć bez
      dantejskich scen! Kota mi ktoś podmienił, czy co... smile)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka