18.10.06, 09:30
a bylo to tak..

Stoje ja sobie dzis rano w wannie, wycierajac cialo i przygotowujac sie do
wyjscia z niej coby zaczac kolejny dzien w pracy, az tu nagle slysze dziwny
dzwiek, przypominajacy skrzypienie malego kolka... Mysle sobie: osluchy
jakies mam, albo moje koty znow cos wymyslily cudacznego..moze zabawke
wydobyly jakas spod komody albo mi cos zepsuly.

Wychodze. Filon przemyka z czyms w pyszczku. Podchodze blizej. Wyglada jak
kolorowa zabawka... Boze... to....ptaszek!!! Sliczna mala sikorka..To ona
tak "skrzypiala" na pomoc.

Zaczyna sie latanie za kotem po calym mieszkaniu. Mieszkanie "zalane"
plamkami krwi.

W koncu uspokoilam sie, stanelam, zawolalam klasycznie "kici kici", a Filon
bez problemu oddal mi ptaka..

W pierwszej chwili zglupialam i nie wiedzialam co dalej zrobic.

W koncu zrobilam tak: oszolomiony ptaszek zostal umieszczony na wannie.
Lazienka zamknieta. Sikorka cichutko kwilila, z dziobka leciala jej krew,
ale... zyla!

A ja w te pedy: wywalam buty z pudelka, dziurawie nozem przykrywke, w srodku
umieszczam lignine. Ubieram sie, ptaszka do pudelka i gazu do najblizszej
kliniki.

Klinika zamknieta (od 10).

Telefon do mojego kolegi z pracy - Artura.
"Artur? Tylko sie nie smiej...mam tu sikorke, ktora moj kot chcial
skonsumowac na sniadanie. Musisz mnie podwiezc do kliniki malych zwierzat na
Ursynowskiej..".

Artur przyjezdza, oczywiscie przez cala droge nasmiewa sie ze mnie i biedaka/-
czki siedzacego/-cej cichutko w pudelku. Niewazne jednak, najwazniejsze, ze
moge na niego liczyc.

W klinice pokazuje lekarzowi sikorke, ktora nagle odzyskuje sily i z
przerazliwym skrzekiem probuje mi uciec smile Lapie je jednak wprawnie
(obiecujac sobie w duszy, ze w nastepnym wcieleniu zamierzam zostac
weterynarzem), a pan z rejestracji wykonuje telefon do pani doktor od ptakow.
Okazuje sie, ze pani doktor nieglugo przyjedzie i zajmie sie sikorka. Pan
bierze ode mnie pudelko i rzuca jeszcze dowcipnie:
-"Przyda sie. Mamy tu duzo kotow" smile
-" A moge zadzwonic i dowiedziec sie jak sie czuje?"
-"Jasne"
-"dajcie mu cos do jedzenia"! - rzucam jeszcze, ale pan juz znika na zapleczu
z moja (?) sikorka..

Wracam do pracy i nadal przezywam. Musze zamontowac jakis odstraszacz.
Ptaszek wlecial przez moja siatke zabezpieczajaca i nie mogl wyleciec.

Kto by pomyslal, ze moj Filon taki lowny?

Uwielbiam moje koty, ale chyba nigdy nie przyzwyczaje sie do mysli, ze to w
koncu drapiezcy.
Obserwuj wątek
    • monika605 Re: Morderca 18.10.06, 10:03
      To się czyta jak thiller! Brawo za zachowanie zimnej krwii. Mam nadzieję, ze
      ptaszyna przeżyje. Moja kicia też ślini się na widok sikorek, które dokarmiamy
      na balkonie. Niestety( jej punkt widzenia) mamy zamontowana taką siatkę w
      oknie, ze nic nie przeleci. Pozdrawiam i polecam melisę zamiast porannej kawy ;-
      )
    • annb Re: Morderca 18.10.06, 10:46
      dobry kotek
      upolowal i oddal pani
      podzielil sie jedzeniem
      docen
      • smillaaraq Re: Morderca 18.10.06, 11:21
        Mnie też niedawno sikorka wlazła na balkon przez kratkę od balustrady, a potem
        nie bardzo mogła wylecieć, no bo siatka: / Dzięki Bogu jakoś chłodno było i
        balkon był zamknięty. W końcu ptaszyna się wydostała (jak minęła jej pierwsza
        panika). Ale przyznam, że serce mi zamarło. Gdyby koty miały dostęp do balkonu,
        to byłoby pewnie po niej uncertain
        Myślałam, żeby zamontować na siatce obrys dużego ptaka, taki jakie są na
        ekrnanach przy trasach szybkiego ruchu. Wypchane ptaszydło odpada - raz, ze nie
        uznaję takich mumii, dwa, że moje by oszalały i próbowały toto z miejsca
        rozparcelować wink
    • zouza26 Re: Morderca 18.10.06, 11:15
      Oj mojemu Miśkowi też się zdarzyło złapać wróbelka, ale on jest prawdziwy killer
      (został przywleczny ze stajni jako podrośniety kociak, potrafił sobie złapać
      myszkę, ale był tak chory, że nie potrafił jej zjeść)... w każdym razie jak
      złapał wróbelka to wróbelek był jak nowy nawet piórka nie miał zwichrzonego, a
      nie żył sad
      Nie karmię ptaków na balkonie, w lecie regularnie wyganiałam młode wróble, poza
      tym chyba zła sława Miśka działa wink bo w sumie ptaszki do nas nie przylatują,
      troche szkoda, no ale co zrobić jak mam taką cholerę.
    • kirke18 Re: Morderca 18.10.06, 12:12
      Rety! Ty to na drugie masz pewnie Franciszka smile, no fajnie, ze ktos ptaszka
      ratował, i pani doktor od ptaków... pomarzyć... pozdrwiam z Katią-łowcą i
      pożeraczem much wink
      • mada.d.n Re: Morderca 18.10.06, 12:27
        Pyrda zrobiła nam podobny "przezencik" jakiś czas temu - wiosna, na dworze
        ciepło, balkon otwarty, kota na porannym spacerze, siedzimy przy śniadaniu;
        nagle przez balkon włazi kota z czymś w pysiu i leci od razu na górę. następne
        sekundy: mój krzyk (mój kochany siedział tak, że nie widział koty w ogóle),
        błagalne prośby, żeby coś z tym zrobił. narzeczony idzie do góry z kawałkiem
        jakiejś wędliny w ręce, żeby skusić kotę, przez następne parę minut gania ją
        wokół kanapy (ona- cały casz ze zdobyczą w pysiu), wreszcie kota odpuszcza -
        niestety, ptaszek już nie żyje sad
        ja niestety spanikowałam, zbieg okoliczności, że nie byłam sama w domu - on
        szedł później do pracy - nie wiem co bym zrobiła, bo jestem panikarą trochę smile
        na szczęście sytuacja narazie się nie zdarzyła, tym bardziej podziwiam Twoją
        postawę smile
        pozdrowionka


        jeszcze dużo czasu... bardzo dużo...
        • andzia84 Re: Morderca 18.10.06, 13:35
          Mój Rudolf wychodzi w nocy na dach i przynosi mi zdechłe nietoperze, ostatno
          jednego zdeptałam w drodze do łazienki, i nawet się zdziwiłam co to zabawka
          kocia. Przez pół godziny myłam nogę, fuj... Zaraz potem pobiegłam zaszczepić
          kota na wściekliznę, bo przecież biedakowi jedynej rozrywki jaką jest ganianie
          po dachu nie odbiorę
          • misia007 Re: Morderca 18.10.06, 14:19
            Claire zareagowałas wspaniale, mam nadzieję, ze sikorka odleci zdrowa od
            weta.Nam udało się wyrwać kotu nietoperza i odwieść do ZOO a zeszłej zimy
            wciąnęły do pokoju przez klapkę w drzwiach balkonowych kosa i tez udalo się go
            ocalic.
    • claire_de_lune Nie przezyla.... 18.10.06, 14:31
      dzwonilam do kliniki. Sikorka nie przezyla. Miala bardzo powazne obrazenia
      wewnetrzne. Naprawde bardzo mi przykro..byla sliczna.

      Nic to- planuje zalozyc jakis odstraszacz, bo czuje sie winna (siatka).

      Niby wiem, ze drapiezniki (zreszta kochane. Doceniam, ze Filon bez problemu
      oddal mi zdobycz-to cos znaczy).
      Niby wiem, ze prawa natury, ale... zal ptaszka.
      • misia007 Re: Nie przezyla.... 18.10.06, 14:43
        Zrobiłas co mogłas i to sie liczy a, ze nasze pieszczochy to urodzeni mordercy ,
        no cóż to siła wyższa zadecydowała.
        • dradam2 mysliwi , mysliwi ! 19.10.06, 17:56
          www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/a6b788a5d8d62f42.html
          Nie fotografuje naszych kotek z ptaszkami, bo mi ptaszkow zal. Ale gryzonie to
          co innego !

          Pozdrawiam


          dradam 1/2
          • misia007 Re: mysliwi , mysliwi ! 19.10.06, 18:23
            Moze i co innego ale wiewiórki żal.W Łazienkach sa takie oswojone, ze karmimy je z
            ręki orzeszkami.Sikorki tez siadaja na dłoni i dziobią ziarno.Java nie wygląda
            na morderczynię.Jest bardzo wytworną kotką.
    • biljana Re: Morderca 18.10.06, 20:57
      jejku, ale historia...
      a skad sikorka u was w domu??? przeciez balkon osiatkowany! Podziwiam za zimna
      krew i opanowanie... naprawde
      ale nie gniewaj sie na kocieja - taka jego natura smile to nie morderca, to łowca!
      • claire_de_lune Re: Morderca 19.10.06, 09:11
        sikorka byla malutka. Prawdopodobnie przeleciala przez siatke. Moja siatka ma
        duze- 5 cm- oczka. Nie gniewam sie na kociejstwo (przeciez rozumiem, ze to
        prawa natury, nic nie zmienilo sie w zakresie glaskania i okazywania im
        milosci), tylko zal mi ptaszka, choc to pewnie nieracjonalne..
        • kejt35 Re: Morderca 19.10.06, 21:51
          Wcale nie jest nieracjonalne Claire, mi też było bardzo żal, gdy Miniu niedawno
          upolował śliczną papużkę. Cóż zrobić, to w końcu drapieznik.
    • agusiaaa666 Re: Morderca 20.10.06, 09:26
      Świetne są takie historie..oczywiscie dla czytającychwinkale jak ktos w tym
      uczestiniczy to wygląda jak film zgrozywinkNajwazniejsze ze i futerko
      zadowolony..bo przeciez zapolował sobie prawdawink?I ptaszek cały..mimo
      poturbowania i ...czucia kiełków między piórkamiwinkSzybko zareagowałaś!!Ja by
      siadła i zaczeła płakaćsad(Pozdrowienia dla Ciebie i Futerek!kiss**Odemnie i
      mojego księciasmile
      • claire_de_lune Re: Morderca 20.10.06, 09:41
        agusiaaa666, ptaszek nie przezyl niestety...
        dziekuje za pozdrowienia. Moja brygada FF takoz przesyla serdeczne "miau" smile

        Dradam: masz piekne, polujace kocice. Podziwialam je juz na zdjeciach.

        Wiewiorki jednak szkoda. To dla Polakow bardzo wdzieczne i sliczne stworzonka,
        choc gryzonie.
        • agusiaaa666 Re: Morderca 20.10.06, 10:21
          Biedactwosad((Ale robiłas wszystko co mogłaś,odrazu zaczełaś działać!!No a kotki
          to jednak drapieżne futerka..takze..trzeba im to wybaczyć!
          • claire_de_lune Re: Morderca 20.10.06, 10:47
            wybaczylam oczywiscie smile To jest instynkt, dzialaja tak, bo tak je stworzyla
            natura, zreszta bardzo madra. Tylko czlowiek zdolny jest do okrucienstwa w
            pelni swiadomie, ze komus sprawia to bol.
            • agusiaaa666 Re: Morderca 20.10.06, 11:05
              Masz całkowitą rację,zgadzam się z Tobąsmile) Masz mądre kociaki..jezeli oddał
              zdobycz to musi Cię bardzo szanować i ufać Cismile
              • kamisiunia Re: Morderca 20.10.06, 22:08
                Moja Kiciula tez raz złapała wróbla na balkonie. Nie mam pojęcia jak, bo
                mieszkam na parterze i żadne ptaki nigdy do nas nie przylatują... No, chyba że
                czasem wpadna przez okno do mieszkania wink
                Ale mój kot nie chciał mi oddać ptaka... biegała z nim po mieszkaniu i warczała
                na mnie, jak chciałam jej odebrać biedaka. Wszędzie krew. Jak wreszcie wypuściła
                wróbla to ten resztkami sił uciekł za meble (!) zostawiając jakieś jelita na
                moim dywanie uncertain Domyślam się, jak bardzo go bolało, ale cóż mogłam zrobić...
                Przyszedł mój ojciec, dorwał ptaka, dobił go i ten juz się nie męczył... Ale
                pamiętam, że spazmów dostałam całkiem fajnych. Tak mi go było żal sad
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka