Dodaj do ulubionych

Kota gwizdnęła mnie w oko

22.10.06, 17:55
siedziała przede mną, świnia jedna, na biurku, mimimi, tiutiutiu, grzeczny
kotek i nagle zobaczyłam, jak jej się oczy rozszerzają - już wiedziałam, że
będzie atak, i zasłoniłam się nieco dłońmi, a ta cholera sruu! łapą i -
widziałam! - celując tak, żeby mnie walnąć w oko. Na szczęście tipsy miała
schowane, więc nie rozorała mi powieki, ale nie podoba mi się ta jej
skłonność do walenia po twarzy swoich państwa.
Może jej oddać czy co?
Obserwuj wątek
    • pepsi Re: Kota gwizdnęła mnie w oko 22.10.06, 18:02
      przepraszam, wiem ze to nie smieszne, ale wyobrazilam sobie jak jej
      oddajesz wink))))))
      • annb Re: Kota gwizdnęła mnie w oko 22.10.06, 18:10
        pepsi -a trzeba bylo
        lekko w lapke z syknieciem wink
        a co
        • kawka74 Re: Kota gwizdnęła mnie w oko 22.10.06, 18:30
          A tam w łapkę - oko za oko, ząb za ząb smile
          Po następnym takim numerze podbiję jej to śliczne oczko. Prawym prostym.
          • annb Re: Kota gwizdnęła mnie w oko 22.10.06, 18:39
            a co
            i pamietaj o rozwarciu paszczy i wydaniu syku wink
          • agusiaaa666 Re: Kota gwizdnęła mnie w oko 22.10.06, 18:40
            Gdy mnie Fil poczęstuje jakimś ciosem..pazurkiem lub zębami mówie do niego że
            dziś nie dostanie kolacjismile Mało tego!! mówie mu że jest niedobry i jak dalej
            tak będzie to nie będe się z nim bawićsmileMoże to poskutkujewink
            • kawka74 Re: Kota gwizdnęła mnie w oko 22.10.06, 19:43
              Ja też czasem mówię białej maupie, że nie dostanie kolacji. Biała maupa drze
              pysk, aż echo idzie po mieście, i bije mnie po łydkach.
              Dziękuję, wolę ją nakarmić. smile
              A bawić... cóż. Ja się nie bawię z kotem. Kot nie bawi się ze mną. Kot się bawi
              MNĄ.
              echchch...
              • juven74 Re: Kota gwizdnęła mnie w oko 22.10.06, 20:21
                Oko za oko, ząb za ząb (oczywiście w granicach rozsądku).Ja w takich
                przypadkach syczę lub wydaję nieprzyjemne dźwięki paszczą(trudno to opisać -
                koty tulą uszy).Ci mali futrzani terroryści muszą wiedzieć że człowiek nie jest
                Dużym Głupim Łagodnym Zwierzem.
                Łączę się w bólu z wszystkimi ofiarami kociej przemocy.
                • napolnoc Re: Kota gwizdnęła mnie w oko 22.10.06, 20:34
                  syk, parchniecie, jesli mam pod reka moja bron (zraszacz kwiatow) to dostaje serie.
                  Poza tym odgrazam sie ze do chinskiej restauracji sprzedam a futrem czapke obszyje.
                  • kawka74 Re: Kota gwizdnęła mnie w oko 22.10.06, 22:43
                    Z Białej maupy futra by i na rękawiczki starczyło, nie tylko na czapę.
                    Poza tym tego typu groźby ją śmieszą - widzę, jak chichocze pod pokiereszowanym
                    nosem.
                    Nienawidzę tego kota. Teraz leży w pozycji "zobaczciejakajestemsłodka" czyli
                    brzuszkiem do góry, a za chwilę znów mnie będzie biła łapą w nogę albo w nos.
                    Albo w oko.
                    Oddam jej w ucho i zasyczę, jakby co. Ciekawe, co zrobi.
    • dalija26 Re: Kota gwizdnęła mnie w oko 22.10.06, 21:34
      ja wyglaszam pogadanke...jak mogles i wogole..oczywiscie tylko titi ma takie
      akcje i tylko w stosunku do sisi.wobez nas agresji zero.ale jak ten szatan
      skacze iedaczce po brzuchu a ona sie wscieka to jak mam nie zareagowac...titi
      wie ze zrobil zle i idzie sobie obrazony do katasmile
      • monikate Re: Kota gwizdnęła mnie w oko 22.10.06, 22:43
        Moja niedawno zrobiła to samo, tuż pod prawym okiem miałam 3 kocie pazury przez
        kilka dni! I jeden pazur na lewym uchu! niewiele brakowało, a byłabym bez oka.
        Bez dania racji mnie zaatakowała. Zwiała momentalnie w ciemny kat, wiec mogłam
        sobie tylko wrzeszczeć. Były długo ciche dni, czego kota b. nie lubi. Ale co
        robić, no co?
        • mada.d.n Re: Kota gwizdnęła mnie w oko 22.10.06, 23:38
          ja przez pierwsze pół roku miałam ciągle podrapane ręce - aż ciotka moja
          mówiła, żeby kotę oddać, bo jest zbyt agresywna
          w tej chwili mam strupek wzdłuż całego wnętrza dłoni - efekt porannego
          miziania, przeoczyłam moment rozszerzających się oczu, bo moje były zamknięte -
          no i tak mnie potwora pazurem zaorała, że słoika z dżemem nie mogłam otworzyć sad
          a o łydkach atakowanych z nienacka (czyli spod łóżka) nie wspomnę; no i kota
          nauczyła nas wieczorem nogi pod kołdrę chować, bo paluchy obgryzała
          sposób na nią: krzyknąć, i złapać za kark albo gardło- delikatnie! (zależy jak
          jest ułożona


          jeszcze dużo czasu... bardzo dużo...
          • agusiaaa666 Re: Kota gwizdnęła mnie w oko 23.10.06, 08:36
            Jak ro czytam to mam wrażenie jakbym w tym uczestniczyła..winkBo mam tak samo:
            ((Poranne mizianie też kończy sie taką akcją..ale mnie Fil gryzie w nos!Na
            szczęście lekkosad(Ale ręce mam całe podrapane..Nogi głęboko pod kołdrą bo już
            bym chyba nie miała palcówwinki mam grube spodnie jezeli chodzi o moje łydki..bo
            tą bardzo bolisad(Ale nawet bestia sie nie zastanowi że to sprawia ból!Tylko z
            entuzjazmem atakuje!Czuje się normalnie jak zakładniksad(winki nic nie da..zadne
            krzyki,packa na muchy..no packa to nieraz..Ale znalazłam sposóbsmileOdsówam go od
            siebie i zamykam sie na chwile w laziencesmileSkutkuje bo Fil widzi ze jestem na
            niego zła za to i potem jest potulny!Wiem ze to powinno być na odwrót ze go
            powinnam zamknąć..ale nie mam sercasad(
            • meduza7 Re: Kota gwizdnęła mnie w oko 23.10.06, 10:11
              Mój sposób jest mało kulturalny, mało higieniczny ale za to JAK skuteczny!
              Jeśli nie mam pod ręką pistolecika na wodę - a przeważnie nie mam - prycham na
              Filemona i to w ten sposób, żeby poleciały też kropelki śliny. Niezawodne.
              Stosuję w momentach, gdy już nic innego nie pomaga - uszy stulone, a zęby
              wgryzione we mnie z całej siły. Zmyka jak niepyszny.
              • juven74 Re: Kota gwizdnęła mnie w oko 24.10.06, 18:06
                Metody besztania słownego już próbowałam.Kiedy tłumaczyłam Rysiowi że tak się
                nie godzi itd grożąc mu palcem, ten gad podskoczył i ugryzł mnie w palec.
                Zraszacz jest OK ale nie na Kreta (Krecię), która nie wiedzieć czemu lubi wodę
                i jest szybka jak torpeda.Co robić z wodolubnym TurboKotem??(pytanie
                retoryczne)
                A najgorsze jest to że te gady potem przychodzą mruczeć i się pieścić i
                człowiekowi złość mija...
                (gryzący Kret śpi właśnie słodko na parapecie i wygląda jak aniołek)
    • dorotek83 Re: Kota gwizdnęła mnie w oko 23.11.06, 18:57
      Widzę, że nie tylko ja mam takie problemy z kotem sad

      Jestem nowa na forum, mój kot Gaara ma 17 miesięcy (wykastrowany) i niespożyte
      siły.

      Nogi pod kołdrą schowane są od razu (rudy potwór nie przeoczy okazji).
      No i kot bije mnie. Widzę, że w tym temacie nie jestem sama (a myślalam, że
      tylko mnie kot terroryzuje).
      Na ogół jest radosnym kotkiem, ale czasami wstępuje w niego zło.
      Człowiek siedzi sobie grzecznie na pufie i ogląda sobie TV. Kot siedzi obok na
      podłodze, zaspany, słodki.. I nagle wielkie oczęta, ogon w ruch, uszy
      spłaszczone i atak. Nawet jeśli przewidzę atak, niekoniecznie nie oberwę.
      Syczenie?? Jasne, wtedy to zachęta. Kończy się na bitwie z kotem, bronie się
      pantoflem, proszeniem żeby poszedł sobie, albo zaniesieniem go do mojego
      chlopaka, pogonieniem go.

      Czasami mam dosyć, bo kotek wyciąga pazurki i gryzie. Podlec jeden.
      Chwilę później nic nie pamięta i rozwala się obok. Przejscie w nocy lub rano do
      lazienki bez kota czepiajacego sie lydki jest dla mnie malym cudem. Chyba, ze
      kot odpoczywa po ciezkiej nocy i spi sobie.

      Z drugiej strony jak czasami przegnie i wyrwie mi sie okrzyk bolu (to musi
      naprawde bolec) i zerwe sie z mordem w oczach, kot w ciągu sekundy znika pod
      lozkiem
      • nessie-jp Re: Kota gwizdnęła mnie w oko 23.11.06, 21:33
        Dorotek, twój kot jest niedobawiony smile Moja Saga też tak miała - no może nie aż
        tak morderczo - i przeszło jej po dokooptowaniu drugiego kota. Teraz tłuką
        siebie nawzajem smile

        Serio, kot z braku ćwiczeń fizycznych zaczyna atakować wszystko, co się rusza, w
        tym swoich państwa. Po prostu energia go rozpiera i MUSI, no musi ugryźć.

        W temacie syczenia... ehhh. Saga myślała, że to taka zabawa. Owszem, cofała
        ząbki po moim syku, ale jak się odwracałam, to pędziła za mną z łoskotem po
        kanapie, żeby rzucić się i jeszcze trochę pobawić smile

        A ostatnio próbowałam ją powstrzymać, bo za mocno się tłukły z Kropką. Ta
        wredota rozbawiona nie dość, że zatupała mnie pazurzastymi łapkami po dłoniach
        (piękne spuchnięte szramy), to jeszcze udało się jej pazurem zawadzić o cycka.
        Mojego, nie własnego. Krew się polała. Czuję się jak ofiara przemocy domowej... smile
        • smolimo Re: Kota gwizdnęła mnie w oko 24.11.06, 01:40
          Nessie to ja lacze sie z Toba, moj dekolt i biust zwlaszcza po jednej stronie
          ma wielkie szramy, po ktorych mi juz chyba slady zostana na pamiatke, bo u mnie
          z gojeniem sie jest problem. Po probie rozdzielania ratowania Smoli przed
          nadmiernie atakujacym go Kicia tez zostaly mi blizny na nodze, atak skierowal
          sie na mnie i kot skoczyl na mnie z rozpedu wbijajac swe kly gleboko w noge,
          chyba nie bylo warto bronic, bo Smoli jakos krwawych ran nie dostaje, a ja i
          owszem.

          nessie-jp napisała:

          >
          > A ostatnio próbowałam ją powstrzymać, bo za mocno się tłukły z Kropką. Ta
          > wredota rozbawiona nie dość, że zatupała mnie pazurzastymi łapkami po dłoniach
          > (piękne spuchnięte szramy), to jeszcze udało się jej pazurem zawadzić o cycka.
          > Mojego, nie własnego. Krew się polała. Czuję się jak ofiara przemocy
          domowej...
          > smile
          >
        • dorotek83 Re: Kota gwizdnęła mnie w oko 24.11.06, 11:34
          Może. Tylko, że ja ostatnio miałam dużo pracy i po prostu nie miałam czasu na
          zabawę z nim. Bawi się z nim mój chłopak. Tylko problem polega na tym, że on
          wraca koło północy, pierwszej i rudy gad wie doskonale, że Pan przychodzi i
          czeka pod drzwiami i zaczyna wyć, skuczeć. Drobiazg jak jeszcze nie śpię, ale
          ostatnio mnie kilka razy obudził.

          A tak poważnie, na drugiego kota nie ma chwilowo szans (warunki mieszkaniowe i
          zdecydowanie nie mojego chłopaka). Na weekend przyjeżdża koleżanka na zjazd i
          wybawi go smile.

          Nie przeszkadza mi, że kot szaleje i chce sie ze mna bawic, chociaż ostatnio
          troszke nie możemy się zgrać, ja chce spać a kot się bawić i na odwrót, tylko
          ja się muszę dopasować. Tylko jak zaczyna mnie gryźć to nie wie kiedy przestać.

          Chyba muszę mu znaleźć kolejną zabawę, na razie kończy się pastwić na kwiatkiem
          i kuleczką z folii. Moje gumki do włosów wyłapuje bezbłędnie i właśnie ostatnią
          mi gdzieś zapodział.

          Z ranami nie ma problemu, goją się pięknie, a ostatnio ich troszkę mniej. Poza
          małym krwiakiem kiedy kot wystartował zębami w moje kolano. Pocieszam się, że
          jak był mały było znacznie gorzej.
    • mama007 Re: Kota gwizdnęła mnie w oko 23.11.06, 21:43
      ja bym oddala.... juz widze swoja reakcje jak w takiej sytuacji wyszczerzam kly
      i robie glosne 'phhhhyyyyyyyyyyyyy'. nie darowalabym, ja tez umiem ;d
      • pixie65 Re: Kota gwizdnęła mnie w oko 23.11.06, 22:08
        Wygląda nato, że trzeba będzie założyć Błękitną Linię dla ofiar przemocy kociej...
        • ewung dla poturbowanych 24.11.06, 07:57
          fakt linia by się przydała smile ale ja zaproponuję coś innego. Moje koty raczej
          spokojne i drapia ewentualnie jak się je bardzo zmusza do nieprzyjemnych rzeczy
          albo za długo gdzies na rękach niesie. A jak drapną trzeba cudowny eliksir
          gojący zastosować. Przepis: Płatki nagietka (można kupic w aptece lub sklepach
          zielarskich do słoiczka do pełna wsypać i zalać spirytusem. Zrobi się toto
          żółte i fantastycznie wspomaga gojenie. Potem mozna i dolewac spirytusu i
          dodawać nagietka według potrzeb. Jeśli przecieram tym zdrapki to szybko, ładnie
          się goją. Inaczej jak z lenistwa nie przecieram wtedy trwa to dłużej i
          brzydziej. polecam.
    • kena1 Re: Kota gwizdnęła mnie w oko 24.11.06, 09:01
      Trudno, przyznam się, jak przeczytałam Wasze wypowiedzi, humor mi się
      poprawił wink Nie jestem sama smile Dobrze jednak mieć współtowarzyszki w
      cierpieniu smile)
    • minerwamcg Podrapana kotem :) 24.11.06, 10:40
      Moja mama przy jakichś wojowniczych zabawach z Psotem oberwała pazurem w rękę.
      Akurat na żyłce, więc krwawiło porządnie. Poszła na pogotowie, opatrzyli i
      napisali w karcie informacyjnej: podrapana kotem dzisiaj. I bardzo się
      zdziwili, dlaczego pacjentka tak się śmieje - czyżby szok pourazowy?..
      • kejt35 Re: Podrapana kotem :) 24.11.06, 11:58
        smile))))) Dobre!
        • isztar.6 Re: Podrapana kotem :) 24.11.06, 12:22
          Wiem, że zaraz posypią się gromy, ale ja czasami oddaję ( raczej oddawałam),
          zdążyło mi się nawet w ramach rewanżu ugryźć ( oczywiście lekko). Efekt jest
          taki, że jestem jedynym szanowanym domownikiem przez kota, mnie już w ten sposób
          nie atakuje, a córkę owszem cały czas.
          • dorotek83 Re: Podrapana kotem :) 24.11.06, 12:31
            Może na mnie też posypią się gromy, bo mój chłopak raz po szczególnie ostrej
            bitwie (kilka krwawiących ran), po prostu dał kotu kilka klapsów i połączonych
            z syczeniem. Efekt, kot wie kiedy z nim przestać, ze mną niekoniecznie. Chyba
            wciąż pamięta reakcje mojego chłopaka i bawi się z nim, ale jak przesadzi i mój
            chłopak syknie kot odskakuje i czuje respekt przed Panem. Dosłownie.

            Co do infolinii dla ofiar pobic kotów, pomysł jest niezły. Choć mi pewnie
            wystarczy grupa wsparcia na tym forum
            • misia007 Re: Podrapana kotem :) 24.11.06, 12:46
              Czytam i wlos mi sie jezy i juz nie wiem czy te moje koty sa normalne, czy mi
              sie jakięs lizusy trafily.No bo one są grzeczne, spokojne, spia w nocy , sikaja
              tylko do kuwet, nie drapią, nie gryzą, no najwyzej miedzy sobą jakies porachunki
              załatwiają..Do nas, z sercem na wyciągnietej łapie przychodzą,witają stęsknione
              w przedpokoju jakby nas rok nie bylo no i starają sie jeszcze z oka nas nie
              spuszczac.I to wszystkie, w róznym stopniu ale wszystkie.
              • smolimo Re: Podrapana kotem :) 24.11.06, 16:39
                Ja juz Ci kiedys Misiu pisalam, ze masz koty-aniolki.
              • minerwamcg Re: Podrapana kotem :) 24.11.06, 17:13
                Prawda jest. Huncwoty mimo że obracają dom w perzynę, nas traktują raczej
                dobrze: nie biją, nie drapią, nie podsikują, łaszą się od rana do wieczora.
                Najwyżej nas obłażą, i wtedy czujemy się zdeptani - ośmiorgiem łap.
                Psot to zdecydowanie co innego. Jest przepiękny, ale kawał drania i naprawdę
                współczuję mojej mamie, że musi się męczyć z tym nieznośnym kocurem. Ale za to
                jaki umie być miły, kiedy czegoś chce... Zupełnie jak mężczyzna smile))
                • misia007 Re: Podrapana kotem :) 24.11.06, 18:12
                  Nam to nawet nie maja co obracać w perzynę, bo juz nas dawno nauczyły co moze
                  byc na wierzchu a co nie.Właściwie to mieszkanie tak więcej pod nie
                  zrobione.Moze dlatego są takie miłe.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka