Dodaj do ulubionych

smarkajacy kot astmatyk :-(

22.01.07, 23:07
nasza Mała jest po kocim katarze i szczegolnie w okresie jesienno-zimowym ma
problemy z oddychaniem, wet stwierdzil, ze to kot - astmatyk, ma taka typowa
sapke, no i niestety rowniez smarka. no fuj mowie Wam, czasem bym ja udusila,
bo z chusteczki do nosa niestety nie umie korzystac sad smarknie sobie czasem 1
x czasem pare razy dziennie. buuuu a ja mam male dziecko w domu i co ta Mała
smarknie lece ze szmatka i wycieram. czy ktos ma tez taki problem?? a jak u
Waszych kociakow objawia sie astma?
Obserwuj wątek
    • mifku Re: smarkajacy kot astmatyk :-( 22.01.07, 23:08
      a fotoforum ciagle nieczynne, zdjecia moich dwoch futrzakow wkleje do forum, jak
      tylko sie da smile oj wlasnie kot mi lazi po klawiaturze...
      • wiesia.and.company Re: smarkajacy kot astmatyk :-( 23.01.07, 10:54
        U mojego astmatyka to nie było smarkanie, nawet nie posapywanie, zdjęcia płuc i
        serca niczego nie wykazały (miał prześwietlane). Tylko zaczynał kasłać, długo,
        seriami, z przedłużonym wydechem. To nie był krótki kaszel taki khy, khy, tylko
        khhyyyyy.... khhyyyyyy (nie umiem tego inaczej oddać), potem falowały mu boki
        bardzo dziwnie, no i dusił się. A może u Twojego kotusia warto zrobić zdjęcie,
        żeby zobaczyć czy płuca i czy serce w porządku?
        Smarki Twojego kotusia, to nic takiego, człowiek się nie zarazi i dziecko też
        nie, na całe szczęście. Możesz troszkę nagrzewać kotka (ustaw go pod lampą
        nocną np., tak by główka była naświetlona, ale by go nie oparzyć). Koty to
        bardzo lubią. Ja kiedyś zakrapiałam kroplami do nosa (Gentamycyna do nosa),
        wzmacniaj odporność - ja podaję Biogen kt. Niestety, koci katar może się dosyć
        długo utrzymywać, lepiej podnosić odporność immunologiczną.
        Pozdrawiam. Wiesia + 8
        • mifku Re: smarkajacy kot astmatyk :-( 23.01.07, 20:31
          WItaj Wiesiu! wiec wlasnie objawy astmy u Twojego kotka wydaja mi sie byc
          typowe, u nas takiego kaszlu i falujacych bokow nie ma, tylko ta sapka i
          smarkanko co czas jakis. no i siersc jej wypada kepkami, ale to juz inna
          historia. wybieramy sie niedlugo do innego weta, moze cos innego doradzi. zawsze
          im wiecej sie wie, tym lepiej smile pozdrawiamy serdecznie
          • wiesia.and.company Re: smarkajacy kot astmatyk :-( 23.01.07, 22:12
            Ale ta sapka i smarkanie to może być po prostu wynik przeziębień, taki "krótki
            oddech", bo w zatokach coś siedzi,nos niedrożny a koty nie potrafią oddychać
            przez pyszczek (tylko przez nos, no a ten przytkany). I naprawdę mam nadzieję,
            że to tylko przejściowe posapywanie, oby nie astma. Zresztą to młody kociak, mój
            Bartuś nie był taki młody (5 lub 7 lat) a miał przechodzone wielokrotnie
            zapalenia płuc i zapalenia oskrzeli, i to zapewne równocześnie, co dało astmę.
            Trzymam kciuki i myślę, że to nie astma: kaszel jest przy astmie "obowiązkowy" i
            to "robienie bokami", takie falowanie.
            Pozdrawiam. Wiesia z 8 kotami
            • pixie65 Fafluniący kot... 24.01.07, 09:54
              Ja mam taką "delikwentkę"...Zasmarkaną mówiąc wprost. Z tego co piszesz i co
              napisała Wiesia mnie to nie bardzo wygląda na astmę, raczej na pozostałość
              kociego kataru. To niestety jest dość uciążliwe i lubi się wlec. Pomaga
              podnoszenie odporności, nagrzewanie lampą, o czympisała Wiesia, ja jeszcze
              płuczę Dzidziowy nosek słabymroztworem zwykłej soli kuchennej- działa
              aseptycznie,rozpuszcza wydzielinę i ułatwia oddychanie. Dzidzia jest ze mną juz
              piąty rok, i dalej "prowadzi" katarek, raz większy,raz mniejszy. Po rozmaitych
              kuracjach jest o tyle lepiej, że nie muszę już zmywać co chwilę ...ścian...A
              stosowałam rozmaite specyfiki IRS 19, Euphorbium,Bronchovaxom (Dzidzia ma
              jeszcze gronkowca), Biostyminę, Echinaceę. Najlepszy efekt przynosi homeopatyk
              Cinnabaris firmy Dagomed - stosuję go kiedy Dzidzia ma nasilone objawy. Ale
              generalnie z tym katarem to jest tak, że całkowicie wyleczyć raczej się go nie
              da...Ludziom,poza hmmm...efektem estetycznym - niczym nie grozi.
              • wiesia.and.company Re: Fafluniący kot... Pixie, dzięki za podpowiedzi 24.01.07, 10:48
                to mi się przyda, bo Lusia od czasu do czasu właśnie pokichuje, nie choruje
                a ma zajawki. Hej, hej! Wiesia + 8
                • mifku Re: Fafluniący kot... Pixie, dzięki za podpowiedz 24.01.07, 21:42
                  Wielkie dzieki za podpowiedzi!!! a mam pytanko - jak pluczesz jej ten nosek,
                  zanurzasz w miseczce, czy jakos jej wstrzykujesz strzykawka i jak czesto to
                  robisz? wlasnie ostatnio znowu wiecej smarka, musze wyprac zaslonki sad no i
                  chcialabym jej jakos ulzyc. ja wiem, ze te smarki grozne nie sa, ale moja cora
                  jest na etapie "odkurzacza", kazdy paproch z podlogi wedruje do buzi, wiec nie
                  byloby to apetyczne. i tak juz walcze ze zwirkiem, bo grudka zwirku na dywanie
                  to niezla gratka dla mojej coruni smile a co do astmy, to tez mi sie wydaje, ze
                  wet troche przesadzil, bo tez kojarze astme z kaszlem, a u niej kaszlu niet.
                  • pixie65 Re: Fafluniący kot... Pixie, dzięki za podpowiedz 24.01.07, 21:52
                    Robię taki delikatny roztwór soli w ciepłej wodzie (najlepiej sprawdzić na
                    sobie, nie potrafię napisać ile soli na ile wody...ale kiedyś sprawdziłam i
                    okazało się, że przesoliłam...nie było to miłe), a potem patyczek do czyszczenia
                    uszu namaczam i delikatnie wyciskam na brzegu noska podnosząc koci łepek do
                    góry, zeby wpłynęło do środka. I tak kilkakrotnie, czasem po takim zakraplaniu
                    następuje atak kichania! Ale nosek się oczyszcza. To metoda używana podobno w
                    odniesieniu do niemowląt, ja testowałam na dwóch pokoleniach kotów, na
                    przypadkach kocich katarów, no a Dzidzia to mój stały pacjent. Naświetlanie
                    soluxem nawet chyba lubiła, trzeba tylko przysłaniać oczęta...i nie grzać za
                    mocno, a potem nie dopuścić do przewiania.Zdrówka życzę!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka