Dodaj do ulubionych

o kurcze :/

12.04.07, 15:21
gadalam z wetem przez tel bo umawialam tigersona na szczepienia.
no i zaczelam gadac o coffee.
ze chyba znowu troche schudla bla bla bla.
a on na to: znajac historie coffee to ja podejrzewam cukrzyce.
prosze oba potwory w sob przyprowadzic.

kurczeuncertain
Obserwuj wątek
    • annb słowo klucz-podejrzewa 12.04.07, 15:32
      marta.kunc jeszcze jej nie stwierdzil
      tylko podejrzewa
      mysl pozytywnie
      • marta.kunc Re: słowo klucz-podejrzewa 12.04.07, 15:38
        ale wiesz
        polazilam po internecie
        i cholera
        wszystko sie zgadza
        nawet ten dziwny chod
        wczesniej tyle nie pila
        moze ostatnio ciutke wiecej mi sie wydawalo
        myslalam ze na spolke z tigerem tak chleja
        troche dziwne mi sie to wydalo bo tiger to najchetniej prosto z kranu
        ale dzisiaj ja rano przyuwazylam
        i wciagnela na raz 3/4 miseczki wody
        w sumie tylko dlatego zaczelam znowu gadac o jej chudosci z wetem
        bo mi sie zapalilo czerwone swiatelko
        o ta wode
        bo to przeca najbardziej oczywisty objaw.
        juz sobie nawkrecalam i mam milion czarnych scenariuszy uncertain
        • annb Re: słowo klucz-podejrzewa 12.04.07, 15:39
          marta.kunc to sie leczy, prawda?
          i koty z tym zyja
          marta
          no nie wiem co napisac
          musi byc dobrze
          • marta.kunc Re: słowo klucz-podejrzewa 12.04.07, 15:42
            no musi
            bo to moja ksiezniczka najwierniejsza.
            tylko to juz za duzo na takiego malego kota.
            ta wloczega
            to umieranie
            to meczenie
            to postrzelenie

            a teraz jeszcze to.
            nie ma sprawiedliwosci na tym swiecie.
            • misia007 Re: słowo klucz-podejrzewa 12.04.07, 15:56
              Marta nie kracz, na to zawsze jest czas.Mysl pozytywnie a my tu wszyscy kciuki
              za mała bedziemy trzymac.
              • marta.kunc Re: słowo klucz-podejrzewa 12.04.07, 16:00
                ja bardzo prosze o kciuki w sobote.
                staram sie myslec pozytywnie.
                staram sie.
                ale to jak puzzle.
                wszystko pasuje.
                • wiesia.and.company Re: O kurczę, Marto, czy to chodzenie to 12.04.07, 16:12
                  takie jakby opieranie się na tylnych łapkach jakby na lekko podkulonych/podwi-
                  niętych? Lekkie zataczanie się, tzn. nie jest to pewny, równy chód tylko tak
                  czasem zbacza jakby z linii? Zdarza się jej zrobić pod siebie? Dużo siusia?
                  Miałam cukrzycę. Do tej pory nie mogę się otrząsnąć. Ale Felutek nie był młody.
                  Młodzi przechodzą zupełnie inaczej. No i to mogą być tylko tabletki (jak u
                  ludzi), a nie insulina. No i to może być brak jakichś pierwiastków. Albo coś...
                  Fakt, picie dużej ilości to pierwsza wskazówka, ale jak sama wiesz, to przecież
                  może być informacją o innych schorzeniach, może po prostu jest osłabiona, albo
                  ma podwyższoną temp. i dlatego pije.
                  Hej, Marto, to są lekkie czegoś objawy... czyli stan początkowy...
                  Trzymam kciuki. A jak nie możesz wytrzymać, to może ktoś w pobliżu ma glukometr
                  i wystarczy jedna kropeleczka krwi z uszka (widać pod światło, gdzie idą żyłki
                  w uchu), tego kot nawet nie czuje, jak odwrócisz uwagę - ajuż masz wynik.
                  Ale trochę się ręce trzęsą....
                  Trzymam kciuki. Pozdrawiam i nie daj się nerwom. Wiesia + 8
                  • marta.kunc Re: O kurczę, Marto, czy to chodzenie to 12.04.07, 16:18
                    dokladnie taki choduncertain
                    sika 3 razy dziennie ale bardzo duzo na raz robi.
                    duzo wiecej niz tiger.
                    wiesiu
                    coffe tez nie jest mloda
                    wet ocenil jej wiek na 8-10 lat.
                    ja wiem jak pobrac krew
                    ale nie znam nikogo kto ma glukometruncertain
                    • biljana Marta, nie martw sie 12.04.07, 16:41
                      ja tez (pisalam o tym w watku o kosztach weta) bylam z Maja u lekarza z
                      podejrzeniem cukrzycy. Widzisz, tylko moj Majson jest jakby negatywem Coffiesmile))
                      Zamiast szkieletora mam spasionego tłuściocha i tez bylo podejrzenie cukrzycy bo:
                      - Majka je jak opętana
                      - duzo pije
                      - duzo sika
                      no i jest naprawde duzo, duzo za gruba.
                      Okazalo sie, ze wyniki Majson ma b. dobre, az sama wetka byla zdziwiona (hehe tu
                      dr Bielowa zawiodl jej diagnostyczny geniuszsmile

                      Tak wievc uszy do gory, moze po prostu ten typ tak ma?
                      • mirmunn Re: Marta, nie martw sie 12.04.07, 18:54
                        ojej, ja też teraz przeczytałamsad(( Do soboty dwa dni, jescze nic nie jest
                        przesądzone. A swoja drogą u moich kociejów też można dopatrzyć się części
                        objawów ( Maksio dziwnie chodzi czasem, A Mini pije i sika jak lejek), a testy
                        krwi nic nie wykazały. Moze to nie cukrzyca?? A może by zapytać w aptece o
                        jakiś . "jednorazowy" glukometr ? Może coś takiego mają - jak test ciążowy?
                      • smillaaraq Re: Marta, nie martw sie 12.04.07, 20:14
                        Marta, wiem, że nerwy, że wyobraźnia podsuwa najczarniejsze z czarnych scenariusze.
                        Ale.
                        Wet pewnie pobierze krew i tak czy siak zrobicie przecież badanie ogólne.
                        Więc tam coś się objawi.
                        Może to tylko odwodnienie? Balbina mi schudła na suchej karmie, a do tego
                        odwodniła się właśnie, chociaż piła bardzo dużo. Badanie robiłam tydzień temu,
                        skoczyła kreatynina, ale i hematokryt.A wczesniej też się mi cukrzyca u
                        Balbinoka po głowie chodziła.
                        Natomiast, żeby było ułatwić diagnoze - złap jej siuski i oddaj do zbadania,
                        żebyście w sobotę poszli już z tymi wynikami.
                        Jak nie będzie ciał ketonowych w moczu, to cukrzyca nie jest przesądzona
                        przecież. Zresztą, na pewno dobrze o tym wiesz smile

                        Kciuki trzymam już od dzisiaj.


                        smil
                        • wiesia.and.company Re: Ech, to nie takie proste nie martwić się 12.04.07, 21:39
                          Marto, znasz trochę objawy cukrzycy, więc pewnie tak troszkę czujesz, że coś
                          może być w tym kierunku. Inna rzecz, że to jest b. mądre rozwiązanie, które
                          proponuje smillaaraq - paski diabetix (czy podobne) kupisz w aptece bez recepty,
                          tyle że są drogie. U Felutka to te paski nie bardzo się sprawdzały. U psów są
                          doskonałym wskażnikiem, ale metabolizm kota jest całkowicie odmienny i
                          nieprzewidywalny
                          (tak powiedział profesor, który sam napisał podręcznik nt. cukrzycy - z tego
                          podręcznika uczą się studenci wet.). Glukometr to ja mam, igły, próbki, wszystko.
                          To taki najtańszy glukometr na pomiar 2000 razy (a po co więcej?). Kosztował w
                          2003r. 100 zł. Marto, poczekaj na te wyniki sobotnie. Mój Felutek nie miał
                          żadnych znamiom tej choroby poza piciem (dużo), wcale nie tak często, poza
                          siusianiem 3,4 razy dziennie ale za to dużej ilości, nie miał "stopy
                          cukrzycowej", chodził normalnie, ale był bardzo słaby, bardzo dużo spał i był po
                          prostu mocno ospały. Nawet ogonek, kiedy mu wznosiłam do góry, po prostu szybko
                          opadał "jak zmęczony" bezwładnie. Oczy normalne, wszystko normalne, nawet gdy
                          poszłam do lekarza, bo coś nie tak, dobry wieloletni fachowiec też sądził, że to
                          początek może jakiejś infekcji, dopiero dalsze osłabienie po dwóch dniach
                          pognało mnie na pobranie krwi. Początkowo miały być tabletki + dieta. Więc to
                          jest początek leczenia. Na razie czekaj i oglądaj małą, jak śpi, co robi, czy
                          się interesuje wszystkim, ogląda wygłupy, goni za zabawkami.
                          Nie przesądzamy - oglądamy. No wiesz, tak żebyś mogła jak najwięcej informacji
                          udzielić lekarzowi - od Twojego zmysłu obserwacji bardzo dużo zależy. A że można
                          się przed wizytą ogromnie denerwować (wiem to sama) warto zapisać wszystko i
                          przeczytać lekarzowi, żeby nic nie umknęło.
                          Marto, piszę tak obszernie, bo wiem, jak wygląda taka choroba. A jednak się
                          pocieszałam, że wolę leczenie cukrzycy od zaawansowanej niewydolności nerek.
                          Nerek już się nie da leczyć, można tylko starać się przedłużyć życie odpowiednią
                          dietą i dializami (=kroplówkami). Cukrzycę się leczy i stosuje dietę. Z cukrzycą
                          można żyć.
                          Trzymaj się i nie poddawaj przedwcześnie. Jak najmniej stresu dla małej i dla
                          Ciebie, stres bardzo szkodzi.
                          Rany, ale elaborat.
                          Pozdrawiam. Wiesia + 8
    • kirke18 Re: o kurcze :/ 13.04.07, 08:27
      Marto! Ja Ci nic mądrego nie napiszę , jedynie tylko to, że w sobotę będę mocno
      trzymać kciuki za Ciebie i Twoje fiterka. W poniedziałek oczekuję dobrych
      wieści. Pozdrawiam.
      • marta.kunc kobialki kochane 13.04.07, 10:15
        przypominam, ze ja zyje w uk.
        uwierzcie mi, ze ktokolwiek kto narzeka na polska sluzbe zdrowia, polski dostep
        do lekow, polskich weterynarzy itd powinien przyjechac tutaj.
        NIC bardziej zaawansowanego od paracetamolu nie dostane bez recepty.
        do dooopyyy to tu dziala.

        co do kofiliusza
        wszystko zle co napisalyscie( w sensie objawow) pasuje jak ulal.
        ja sie nie boje leczenia, kosztow itd.
        mi po prostu rece wczoraj opadly ze ta kociejka to chodzacy pechowiec i kupka
        nieszczescia.
        a jest taka kochana.
        okruszek taki ale w zyciu nie widzialam wierniejszego kota.
        i grzeczniejszego.
        ja bede o nia walczyc i dzisiaj juz mnie nie oplataja smetne nastroje.
        dzieki kobialki.
        tak czy owak licze na wsze kciuki i na swietego franciszka.
        a w razie czego(tfu tfu tfu) na wasze fachowe porady.
        w pon przedstawie sprawozdanie z wizyty.
        • kena1 Re: kobialki kochane 13.04.07, 10:27
          Fachowych porad niestety nie udzielę, ale kciukami służę jak najbardziej.
          Zaciskam z całej siły, żeby było dobrze smile
        • misia007 Re: kobialki kochane 13.04.07, 11:30
          Marta,nie nazwalabym malutkiej takim ostatnim pechowcem, skoro Tobie zostala
          przydzielona.Bedzie co ma byc ale wszyscy wiemy ,ze za uszy ja do zdrowia
          będziesz wyciągała az do skutku i jak kot tak kochany ma byc kupka
          nieszczęscia.No jak???
          • marta.kunc Re: kobialki kochane 13.04.07, 11:37
            smile
            dzieki misiusmile
            • kejt35 Re: kobialki kochane 13.04.07, 16:45
              marto, nic nie wiem o cukrzycy, więc porad żadnych nie udzielę.
              Wiem jedno: jest sprawiedliwość na świecie - bo Twoja kotka ma CIEBIE.
              Trzymam mocno kciuki!
              • wiesia.and.company Re: Marto, na razie to nic pewnego 13.04.07, 20:25
                A tabletki, to sama wiesz, że to są ludzkie tabletki, zapewne z Polski łatwiej
                by było, ja jeszcze mam Minidiab produkcji Pharmacia and Upjohn - Włochy (chyba
                tylko jedna czy dwie tabletki zużyte) z terminem ważności do końca marca 2007,
                więc wiadomo, że spokojnie przez 6 miesięcy powinien być OK. Używałam pasków
                Keto-Diastix f-my Bayer do badania moczu. Trzeba było codziennie prowadzić
                dzienniczek. Ale u Twojej małej to na razie przecież nic nie wiadomo. Ona jest
                po przejściach i może reagować chudnięciem i piciem, na jakikolwiek czynnik
                stresujący (zgadnij jaki, może rzeczywiście coś się przytrafiło, no nie wiem,
                przestał się pojawiać człowiek, którego lubiła, albo kot, którego lubiła. Moja
                Lusia schudła po śmierci Bartusia, który był jej parą. No wiesz, różne rzeczy
                mogą być - znów się powołam na profesora - koty mają tak nieprzewidywalny
                metabolizm....
                Nos do góry - a, i na pewno sama to wiesz, poziom cukru skacze kotom podczas
                badania, pobierania krwi - to normalny objaw stresu. Tak więc wynik o 50
                jednostek wyższy od górnej granicy - to jest bardzo dobry. Co ja Ci tu będę
                paplać, sama to widziałaś.
                A teraz spokojnie, wygłaszcz małą, uspokój, rozluźnij, sama weź jakiś ziołowy
                środek żebyś Ty nie denerwowała dziewczynki.
                Hej, no przypomniało mi się:
                koty chudną przy nadczynności tarczycy, może niech lekarz obada palpacyjnie (bo
                się to ponoć wyczuwa od razu) no i standardowe badanie hormonu tarczycy.
                Z książek wynika że koty mają często nadczynność tarczycy i to powód utraty
                wagi. Tak więc może być całkiem inne rozwiązanie, czego Wam życzę.
                Pozdrowionka. Wiesia + 8
    • wiesia.and.company Re: Marto, odezwij się, ja nie lubię braku 14.04.07, 22:06
      wiadomości.... bo wtedy myślę, że jednak coś złego, co przygnębiło autorkę postu
      tak bardzo, że na razie jest w szoku. Tfu! Tfu! Proszę napisz.... Czekamy
      • annb marta sie odezwie w poniedzialek 14.04.07, 22:13
        przez weekend nie ma dostepu do netu
        wiec jeszcze jeden dzien i bedziemy wiedzieli
        • marta.kunc Re: marta sie odezwie w poniedzialek 16.04.07, 10:30
          annb moj ty rycerzusmile

          ano kochani czekam na wyniki badan, maja byc dzisiaj.
          wet obstawia ( brawo wiesiu) nie cukrzyce tylko nadczynnosc tarczycy.
          powiedzial ze wstepnie mozna wyeliminowac niewydolnosc nerek bo sa takie male
          jak powinny byc.
          szczerze mowiac to na razie staram sie o tym nie myslec. dzisiaj - jutro sie
          wyjasni i bedzie mozna zaczac dzialac.

          a teraz kochani historie dla narzekajacych na polskich weterynarzy ( czyli
          kiedys i dla mnie).

          historia nr 1

          kofika miala pobierana krew. ja wiem ze czasem bywa trudno ALE nie widzialam
          jeszcze zeby kot mial wygolone pol szyi i kawalek karku i 6(!!!!) sladow po
          wkluwaniu). SZLAG MNIE TRAFIL!!!!
          nie moglam isc na to pobieranie z nia( wiecie, cywilizacja, osobny gabinet
          zabiegowy, sterylny bla bla bla) bo musialam pilnowac tigersona.

          historia nr 2

          w ubiegla srode zamawialam wizyte u weta GLOWNIE z uwagi na fakt ,iz paszpotr
          tigera wymagal walidacji - szczepienie na wscieklizne.

          w sob idziemy z kotami do weta , kofika idzie na pierwszy ogien, badanie i
          pobieranie krwi trwa jakies 15 minut. kofika do transportera, wyciagamy
          tigersona, wierzganie syczenie - norma. a pan weterynarz rozklada rece i mowi:
          JA BARDZO PANSTWA PRZEPRASZAM ALE W CALYM OKREGU NIE MA ANI JEDNEJ WOLNEJ
          SZCZEPIONKI NA WSCIEKLIZNE.
          krew mnie zalala.
          mowie, ze specjanie dzwonilam z wyprzedzeniem bo termin mam w paszporcie do 15
          kwietnia.
          A PAN MNIE BARDZO PRZEPRASZA ROZKLADAJAC RECE.
          no wiec(sorry za ferncz) CH.. strzeli i sie pytam czy mam wobec tego rozumiec
          ze przez wlasne zaniedbanie sa chetni pokrywac koszty ponownego wyrobienia
          paszportu.
          pan sie stropil i poszedl dzwonic. wrocil po 15 minutach i stwierdzil ze
          niedziele mamy jechac do centrali ( szpital weterynaryjny) na ostry dyzur to
          nam zaszczepia.
          no to pojechalismy wczoraj. na szczescie zaszczepili.
          ALE ALE

          rachunek za padanie palpacyjne i badanie krwi kofiki oraz za szczepienie
          (tylko!!) na wscieklizne wyniosl JEDYNE 160 funtow brytyjskich.

          no to kochani ,
          ustawiamy sie w rzadku i posypujemy wszyscy glowy popiolem.
          ja tez.
          • wiesia.and.company Re: Marto, cieszę się że na pierwszy rzut oka 16.04.07, 11:00
            to raczej tarczyca. To można palcami ponoć wyczuć, ale z drugiej strony -
            wyniki krwi powiedzą, czy to nie jest coś dodatkowego - bo to może wątroba też,
            albo kto wie?
            A to, co napisałaś o indolencji lekarzy bryt. albo raczej braku inicjatywy i
            bezmyślności (no, bo on przecież nie jest winny temu, że nie ma szczepionki na
            wściekliznę, nie ma to nie ma... jak własciciel chce, to niech sam się wykaże
            przedsiębiorczością), o wygoleniu kota do banalnego zabiegu, ale i u nas w
            Polsce też się zdarzają lekarze pogryzieni kiedyś przez kota, och jak oni się
            boją potem pobrania krwi..... ale to są lekarze, którzy nie mają kota w domu...
            Sama po swoich doświadczeniach widzę, który ma kota, a który jest zwolennikiem
            tylko psów. Zdarza się, że pytam (kiedy lekarza nie znam) czy ma w domu jakieś
            zwierzę. Zdecydowanie wolę, gdy ma kota, bo sam wie jakie są kocie reakcje.
            No, to trzymam kciuki, żeby niczego więcej nie było złego i tylko ten hormon
            tarczycy. Pozdrawiam. Wiesia + 8
            • annb Re: Marto, cieszę się że na pierwszy rzut oka 16.04.07, 11:14
              pani wet do ktorej chodzimy, ma hodowle, no i jest bardzo kociolubna.
              sterylizuje tez dziczki.
              ma rece jakby sie ciela w dziecinstwie
              ale podejscie do kotów niesamowite
              ostatnio z małą jak byłam to na koniec usłyszałam, nie, nei zamykaj jej, teraz
              ja ją muszę wygłaskac
              i dawaj głaskac i miziac kotę smile

              u poprzedniego weta byla stara kotka rezydentka-wet mowil ze im ją ktos
              podrzucil, no i byla smile
              lubila siedziec w poczekalni
              miks persa z dachowcem smile
              • marta.kunc Re: Marto, cieszę się że na pierwszy rzut oka 16.04.07, 11:17
                no w tym szpitalu co wczoraj bylismy tez byl koto. czarny i wielki i taki ubity
                miesniaczeksmile
                miziasty szalenie.
                ma poslanko w recepcjismile

                tu generalnie koty sa bardzo lubianesmile
                tyle dobrego.
            • smillaaraq Re: Marto, cieszę się że na pierwszy rzut oka 16.04.07, 23:37
              Marta, dzielna jesteś w tych całych mocno biurokratycznych przejściach.
              Kciuki za dziewuszkę trzymam nieustająco.

              a co do tego:
              wiesia.and.company napisała:

              > o wygoleniu kota do banalnego zabiegu, ale i u nas w
              > Polsce też się zdarzają lekarze pogryzieni kiedyś przez kota, och jak oni się
              > boją potem pobrania krwi..... ale to są lekarze, którzy nie mają kota w domu...
              > Sama po swoich doświadczeniach widzę, który ma kota, a który jest zwolennikiem
              > tylko psów. Zdarza się, że pytam (kiedy lekarza nie znam) czy ma w domu jakieś
              > zwierzę. Zdecydowanie wolę, gdy ma kota, bo sam wie jakie są kocie reakcje.
              >
              to się zgadzam.
              Ostatnio Balbince trzeba było pobrać krew. Fakt, że w akcji uczestniczyło dwoje
              lekarzy i dwie osoby do pomocy (poza mną), ale cała zabawa z pobraniem,
              kroplowką i zastrzykami ( w tym domięsniowym, bardzo bolesnym) trwała 12 minut.
              A Balbinka nie jest łatwym kotem uncertain


              smil
              • marta.kunc nadal czekam 17.04.07, 13:18
                jak nie zadzwonia do jutra do 12 to sie po pracy przejade tam chyba.
                • biljana wlasnie mialam zapytac 17.04.07, 13:19
                  co z Kofiliuszem? Moze zadzwon do nich?
                  • marta.kunc MAM WYNIKI 18.04.07, 10:46
                    wiesia jako diagnostyk jest swietna.
                    kofika ma nadczynnosc tarczycy. wszystkie pozostale wyniki ma cyt ' nadzwyczaj
                    dobre jak na jej wiek'.
                    jak dobrze ze to nie nerki, jak dobrze, ze to nie cukrzyca.
                    dzisiaj ide do weta po leki i na pogadanke.
                    potem skonfrontuje to z moimi wetami w pl bo jest rozdzwiek miedzy tym co mowia
                    tu a tym co mowia w pl.
                    a swoim wetom ufam bezgranicznie.
                    i bedzie tak jak oni powiedza.
                    do tutejszych konowalow nie mam juz sily.
                    mam nadzieje ze moja dziewczynka - czarna ksiezniczka nabierze po tych lekach
                    cialka.
                    bo mi serce peka jak patrze na te zapadniete boczki i chude nozki.

                    aaaaaaaaaaa

                    jako ciekawostke, weci pl mi na to zwrocili uwage. nadpobudliwosc u coffe
                    objawia sie nie brykaniem, nie agresja tylko tym, ze CALY CZAS GADA I GADA DO
                    MNIE.
                    chude male cialko i pogaduchy basem.
                    kocham ja bardzo.
                    a tiger jej wylizal wczoraj glowe.
                    taka scenka sielska.
                    leze/polsiedze na lozku, coffee na kolanach a obok tigerson przycupnal i lize
                    jej lepetyne.
                    milosc i bliss.
                    • barba50 Re: MAM WYNIKI 18.04.07, 10:49
                      Oj cieszę się bardzo Kofika będzie leczona, wyzdrowieje, nabierze ciałka!
                      A teraz Gutka w transporter i jazdasad((
                      • kiciowata Re: MAM WYNIKI 18.04.07, 11:00
                        oj jak bardzo się cieszęsmile kamień z serca! ja też tarczycowa i uwierz mi z tym
                        można żyć
                    • biljana Re: MAM WYNIKI 18.04.07, 11:02
                      Marto, to bardzo dobra wiadomosc - oczywiscie, jesli mozna to tak ując.
                      Ale jak sama napisalas, tarczyca to nie nerki ani inny diabel!
                      Glaski dla kofiliuszasmile))

                      A propos glaskania, Maja tez ostatnio "umyla" Guciowi calą glowke, jak wrocil od
                      weterynarza i byl ogolnie nieszczesliwysmile Dbaja o siebie nawzajem te nasze kotysmile
                      • marta.kunc Re: MAM WYNIKI 18.04.07, 11:14
                        ja tez sie ciesze ze to tarczyca a nie co gorszego.
                        dzieki dziewczyny za rady i podtrzymywanie na duchu.
                        ale to jeszcze nie koniec .
                        jutro napisze co i jak i licze na wasze glosy w sprawiesmile
                        • misia007 Re: MAM WYNIKI 18.04.07, 12:01
                          Marto bardzo sie ciesze, pewnie, ze lepiej zeby mala zdrowa byla ale żle nie
                          jest.diabeł zdiagnozowany i nie taki on straszny jak sie wydawal.No ale kciuki
                          dalej potrzebna, zeby ja z tego wyciągnąć.
                        • adrzewoj Dobrze, że to nie najgorsza ewentualność 18.04.07, 13:18
                          Bo to Biedactwo zasługuje na wszystko najlepsze.

                          Pozdrawiam
                    • katikot Re: MAM WYNIKI 18.04.07, 12:17
                      Ufff, dobrze, że już wiadomo co jest kofiliuszowi.
                      • ewung Re: MAM WYNIKI 18.04.07, 13:39
                        Też się cieszę że takie pozytywne wyniki. Pamiętam Twoje opowieści o kitce, tyle
                        już w życiu przeszła. Musi być dobrze!
                        • wiesia.and.company Re: Oj, jak to dobrze, że reszta wyników OK 18.04.07, 16:23
                          czyli, że nie dorzuciło się coś jeszcze innego do kłopotów z tarczycą. Bo
                          zawsze to jednak hormon, którego brak lub nadmiar powoduje następstwa w
                          gospodarce organizmu innymi hormonami. Wcześnie uchwycone. Brawo Marto!
                          Jak to dobrze, że obserwujesz swoje koty, że je WIDZISZ. Bo tak naprawdę to
                          opiekun może zobaczyć, a kot nie powie, chyba że objawy są bardzo dramatyczne.
                          A każda "cicha" podstępna choroba wcale sie nie spektakularnie nie awizuje.
                          Tu trzeba mieć prawie trzecie oko.
                          Trzymajcie się i tak fajnie się czyta, jak macie sielsko i rodzinnie. jak to
                          doceniacie. Pozdrówka. Wiesia + 8
                          • marta.kunc Re: Oj, jak to dobrze, że reszta wyników OK 18.04.07, 16:34
                            wiesiu, jak czytam o tobie i twoich koczikach to mi jednak daleko do twojej
                            spostrzegawczosci.
                            ale jak piszesz ja sie bardzo staram swoje koty widziec i slyszec co do mnie
                            mowia.
                            co do sielskosci... no zdarza sie
                            ale tiger to rozbojnik i molestant. a coffee jest szybka i juz sie nauczyla go
                            olewac.
                            teraz mi powiedz jak 2 razy dziennie dawac samemu(niemalz przez kolejne 3 tyg w
                            rozjazdach) tabletke kotu, ktory przy takich okazjach w magiczny sposob traci
                            szkielet stajac sie lejaca sie przez rece stwora o stu paszczach i tysiacu
                            pazurow???????
                            • wiesia.and.company Re: Rany... tabletka to jest wyzwanie i temu 18.04.07, 21:52
                              nie umiem sprostać z Frygą. No, nie ma siły na tę zołzę, ona jest nadpobudliwa w
                              ruchach, wiewiórka, do tego złości się i warczy, i kręci i wyrywa, sąsiadkę
                              ugryzła. Żadna próba się nie udała. Natomiast na Milusiu - to z zaskoczenia,
                              kiedy spał. Na Uranku - głaskałam go na podłodze, potem na nim siadałam
                              okrakiem, prawie się kładłam, żeby brzuchem łebek przygiąć do ziemi i
                              jednocześnie lewą ręką
                              odciągać pyszczydło do góry i w tej pozycji prawą ręką (ciągle mocniej
                              dociskając całe jego ciało do podłogi) wpychać do gardła.
                              A najprostsza metoda: zrobić kuleczki z czegoś co kot lubi (pasztet, pasztetowa,
                              mięso mielone, serek żółty) i w to włożyć rozlupana na kilka kawałków tabletkę.
                              Przy czym wcześniej trzeba samemu spróbować, czy nie gorzkie. Jeśli tak, to te
                              kawałki tabletki okleić czymś kleistym (serek topiony, serek żółty półmiękki) i
                              dopiero to włożyć w mięsko lub pasztet. A potem całus z dubeltówki w nos, wtedy
                              kot z obrzydzeniem się wzdryga i nie ma siły - musi ten nabój połknąć.
                              No i albo, albo... Najpierw jednak metodą koleżeńską, czyli wabienie
                              przysmaczkiem, żeby nie zestresować chamskim wpychaniem w dziób, bo potem to już
                              u takiego obrażonego i zmęczonego nawet smakołyk nie przejdzie....
                              Pozdrawiam. Wiesia + 8
    • marta.kunc ha! 19.04.07, 11:32
      za rada annb przemycilam pastyli w takich przysmakach co koty wyja do nich
      milosnie.

      ale twoj sposob wiesiu tez wyprobuje chociaz kofika to sprytne bydle i jak sie
      da cos zjesc lizac to tak zje. wiec nie wiem czy te kulki pasztetowe przejda.

      poki co mam podawac hormony 2 x dziennie i za 3 tyg idziemy znowu na badanie
      krwi.
      dam znac co i jaksmile

      ps. a tiger mimo ze bydle wielkie to jest latwy w obsludze. siadamy na krzesle,
      dupka kocie miedzy moje nogi, pasza jedna reka otworzona , pastylka do pysia,
      buziak w nos i po sprawie.
      • biljana Re: ha! 19.04.07, 11:39
        ja Guciowi przez kilka miesiecy musialam podawac rozne tabletki. Rozgniatalam je
        na proszek i dokladnie mieszalam z maslem i maltpastasmile a nastepnie Gucio zjadal
        te paste a przy okazji tabletke. Zadnych kuleksmilemiesnych lub pasztetowych - bo
        byly natychmiast wypluwane. On WIEDZIAL ze jest w nich tabletkasmile
        Ale dzis koljene badanie kontrolne siuuuu Guia i mam nadzieje, ze bedzie oksmile i
        konczymy z tabletkami, zastrzykami i innymi swinstwami, przez ktore kot mnie
        potem nienawidzismile
        • wiesia.and.company Re: O rany! Ja tam wabię do maltpasty a moje 19.04.07, 16:16
          bueeee.... próbowałam posypywać niektóre rzeczy kocimiętką sproszkowaną,
          pfe.... posypywać pysznym zapachowym Biogen kt - no to które jadło, no które?
          przecież że nie ta spryciara na którą polowałam. Nervosol to mi jeszcze z
          umytej już łyżeczki usilują wycisnąć, ale gdybym pokropiła jadło, to nie
          zjedzą, tylko się będą do tego kawałka podpieszczać i ocierać. I tak to mi
          kiepsko wychodzi. Ach, są niektóre koty doskonałe jako pacjenci. No są......
          Pozdrawiam. Wiesia + 8
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka