Dodaj do ulubionych

dziki Kacper-tragedia

12.07.07, 13:58
u nas przy bloku stołuje sie dziki kot Kacer- duży, czarny rozbójnik. Nie da
się złapać mnie, ani nikomu, a jedyna sąsiadka, której daje się dotknąc
wyjechała nad morze. Wczoraj jej córka zawołała mnie przez domofon, żebym
zobaczyła... boszzzz od wczoraj nie mogę myśleć o niczym innym- Kacper
przykuśtykał pod dom z paskudnie rozwaloną przednią łąpą- duża świerza ran ,
łapa od łokcia cała spuchnięta, no masakra. U nas nie ma TOZ-u, a schronisko-
to sami wiecie, co najwyżej odłowią go i uśpią, o ile nie dadzą zdechnąć,
tragedia... jedynie co dalismy mu jeść i gdzieś odszedł. Nie da się
złapać.... jedynie co wymyśliłam , że pojadę do znajomego weta i poproszę o
jakiś antybiotyk i może jakąś zasypkę na tą ranę, może się uda do dotknąć,
choć wątpię. Nie wiem co mogłabym jeszce zrobić... no wiem, płacz tu nic nie
pomoże.biedny, to taki wielki, duzy kocur, boję się, że ta łapa może być np.
złamana, a to juz jak wyrok...Po tych ze schroniska zadzwonię tylko w
ostateczności.... Tak, u nas nie ma Pixie... sad
Obserwuj wątek
    • marta.kunc Re: dziki Kacper-tragedia 12.07.07, 14:04
      zadzwon do schroniska i wyjasnij sytuacje. moze ci go odlowia a ty z nim
      pojdziesz do weta?
      sprobuj. na poczatku im nie dawaj namiarow na kota tylko wybadaj sytuacje.
      • misia007 Re: dziki Kacper-tragedia 12.07.07, 14:06
        Marta dobrze radzi,to moze sie udac.
      • kirke18 Re: dziki Kacper-tragedia 12.07.07, 14:07
        chce mu pomóc, będę próbowała, zobaczę co powie znajoma wetka, bo co dalej- po
        wecie- ja mam moją Axlę w domu, mąż mi nie pozwoli na przyniesienie tego kocura
        do domu, w piwnicy mieszka inny kocur- rezydent...
    • pixie65 Re: dziki Kacper-tragedia 12.07.07, 14:08
      Hmmm...
      Ale do rzeczy: wczoraj miałam podobny problem i zeby się już nie rozpisywać o
      różnych koncepcjach bo na odległość i tak się nie da -myślę, że zadzwonienie do
      schroniska z prośbą O ODŁOWIENIE kota nie musi być równoznaczne ze skazaniem go
      na śmierć. Trzeba tylko przejąć nad odłowionym kotem opiekę (m.in.
      niekoniecznie leczyć go w schronisku, ale być może jest lecznica ze szpitalem
      gdzieś w pobliżu). Można prosić o pożyczenie sprzętu (klatka-łapka jeśli mają,
      podbierak), można zapytać o klatkę-łapkę w wydziale ochrony środowiska urzędu
      miejskiego.
      A córce sąsiadki nie daje się dotknąć?
      Powiem szczerze - kot MOŻE sobie poradzić, ale może być i tak, że w ranę wda
      się zakażenie, martwica...
      Pomyśl na spokojnie JAK go złapać. Cała reszta to bułka z masłem.
      Trzymam kciuki za Kacpra...
    • iris101 Re: dziki Kacper-tragedia 12.07.07, 19:19
      Kirke, współczuję. może uda się mu jakoś pomóc, bo na pewno cierpisad(
      • wiesia.and.company Re: Może łapka nie jest złamana, jeśli może się na 12.07.07, 22:19
        niej podpierać? Może nie jest tak źle? Antybiotyk trzeba na pewno podać
        niezależnie od dalszego leczenia, nie może się wdać zakażenie. Tu fachowcem jest
        pixie i dobrze radzi. Jak Ci się udało, kirke? Późno piszę a Ty zapewne już
        walczyłaś z oporem Kacpra? Jak ranny?
        • kirke18 Re: nic :-( 13.07.07, 08:26
          nie pojawił się wczoraj wcale... mam antybiotyk i wetkę, która pomoże, ale jego
          nie ma... obawiam sie najgorszego sad(((((((, Karolina (córka sąsiadki) szukała
          go, ale nie pojawił się w okolicy... jak byśmy go złapały idzie do wetki, a
          potem do Karoliny domu, ale najpierw musi się pojawić, do poniedziałku będę bez
          kompa, dopiero rano coś napiszę, trzymajcie kciuki...
          • misia007 Re: nic :-( 13.07.07, 08:43
            Kciuki trzymamy
            • zolwik Re: nic :-( 13.07.07, 08:59
              trzymamy.
              • pixie65 Re: nic :-( 13.07.07, 10:35
                Trzymam kciuki z całych sił! Koty to twardziele, może tak być, że zaszył się
                gdzieś i "cierpi z godnością"...jeśli macie taką możliwość - warto go szukać,
                licząc, że się odezwie jeśli gdzieś się schował. Powinien dać się złapać, warto
                przygotowac na wszelki wypadek skórzane rękawiczki i jakiś ręcznik. Ja nie
                używam rękawiczek bo gołe ręce mają "lepszy chwyt", ale ręcznik się przydaje.
                • kirke18 Re:dobre wieści :D 13.07.07, 14:17
                  własnie dzwoniła Karola, że przyszedł!!! zjadł (razem z antybiotykiem), łapa
                  mniej spuchnięta, rana przyschnęła- słowem poprawa! boszzzz, a juz się tak
                  bałam, to taki fajny chłop wink, dzięki za kciuki
                  • annb Re:dobre wieści :D 13.07.07, 14:18
                    kirke18 smile
                    • misia007 Re:dobre wieści :D 13.07.07, 15:23
                      Bardzo sie ciesze i dalej trzymam.
                      • pixie65 Re:dobre wieści :D 13.07.07, 16:13
                        Bardzo się cieszę!
                        Chociaż ja wolałabym go złapać i dokładnie obejrzeć wink)))
                        • marta.kunc Re:dobre wieści :D 13.07.07, 17:06
                          ja tez sie cieszesmile
                          ale jak pixie juz napisala...
                          • wiesia.and.company Re:dobre wieści - świetnie, bo się martwiłam 13.07.07, 22:15
                            Dobrze idzie, można dalej podawać antybiotyk, żeby się nie babrało. Ufff...
                            no, to są emocje nie do pozazdroszczenia. Ale jest lepiej na całe szczęście. Uff..
                        • sibeliuss Re:dobre wieści :D 14.07.07, 13:21
                          Nie masz możliwości odłowienia?
                          • misia007 Re:dobre wieści :D 14.07.07, 13:36
                            Kirke pisala ze odezwie sie w poniedzialek.
                            • sibeliuss Re:dobre wieści :D 14.07.07, 14:00
                              Rannego kota na wsi łapaliśmy kiedyś siatką z obciążnikami. Trochę to może
                              wyglądać brutalnie, ale to jedyna forma "upolowania" stwora. Po operacji kot
                              wrócił na wolność. No nie do końca - teraz zawsze wraca w okolice działki.
                              Czasami przynosi prezenty i zostawia je przed domkiem (ostatnio sroka).
                              • kirke18 Re:dobre wieści :D 16.07.07, 08:40
                                nic nowego konkretnego o Kacprze, ale to nie są złe wieści. Wróciła "ta"
                                sąsiadka, może dziś Kacper podejdzie bliżej. Ja sama tylko z bardzo daleka
                                widziałam czarnego kocura, biegał na czterech łapach, myślę, że to był on...
                                czyli nie jest najgorzej uf..., dzięki za wsparcie smile
                                • pixie65 Re:dobre wieści :D 16.07.07, 09:24
                                  Jeśli wróciła już "ta" sąsiadka, to może jednak udałoby sie Kacpra złapać i
                                  obejrzeć? Pasek biegał na czterech łapach od mniej więcej dwóch-trzech tygodni,
                                  a w środku miał rozorane jelito...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka