magdaksp
15.03.08, 17:09
manius mi sie rozchorowal.w srode mial kastracje ,wszytsko bylo ok i wsrode iw
czwarttek.w piatek bylismy na kontroli i zeby dac mu antybiotyk .rano manius jakos
tak dziwnie oddychal ale wsumie wszytsko inne bylo ok.wzielam go do weta i
wszytsko bylo ok do momentu jak wrocilismy do domu.polozyl sie na podlodze i
zaczal ciezko oddychac ,wygladal jakby umieral!ja odrazu za telefon i dzwonie
do weta.kazal mi sprawdzic jego lapki czy sa zimne,oczywiscie byly.poplakalam
sie strasznie .odrazu wsialdam wtaksowke i do weta.okazalo sie ze ma obrzek
pluc i gdybym go tak zostawila to moglby juz nie zyc.
dostal leki dozylnie,mial bardzo niska temperature-34 .
spedzilsimy pol dnia u weta .wychodzilismy od weta to mial 38.5 i czul sie
dobrze.w nocy nie spalam tylko pilnowalam go.do godziny 2 bylo okej,spal sobie
itd.a potem nagle to samo co rano.szybko polecialam na sggw ,nie bede mowic
jak mnie tam potraktowano...kazl mi koles przyjsc rano na rentgen i powiedzial
zeby isc do domu.
pojechalismy do kliniki na niepodleglosci.gdzie moja tesciowa ma swoja zaufana
wetke.dzis rano manius mial male szanse na
przezycie i wyzdrowienie.teraz mu sie polepszylo,temperatura 39,nie ma juz
przekrwionych uszu itp ,chodzi po klatce,i pije.ma tez lepsze wyniki
rentgena.ale wyszedl slabo pozytywny test
na FIP.noi z wynikami krwi jest cos nie tak...wetka nie chce go usypiac bo
roznie to bywa,czekamy do jutra do 15.jak
mu sie bedzie saczyc plyn do otrzewnej(?)
to trzeba bedzie go uspic.ale moj wet mowi ze jest szansa ze bedzie ok bo to
mlody kot.ona mi cos tlumaczyla ze ten test to jeszcze nie jest potwierdzenie
ze jest zle.trzeba obserwowac objawy.kurcze ja juz nie wiem co robic .oszaleje
chyba ,nie umiem sobie wyobrazic ze maniusia nie bedzie...
wkazdym razie jutro bedzie wiadomo co dalej...ale trzymanie kciukow sie przyda.