Dodaj do ulubionych

Szelki-albo nie

06.09.08, 10:42
Maja czuje sie lepiej ale nie może wychodzić i jako kot wychodzący
do tej pory jest nieszcześliwa a my razem z nią.Jeśli testy wykażą
obecność wirusa nie wyjdzie już nigdy (luzem).Zaczęłam myśleć o
szelkach ale sama nie wiem,Maja jest "temperamentną istotą" czy
zaryzykować zakup?Jeśli tak jakie polecacie(majac na uwadze mój
b.skromny budżet)?Zabawki i próby zabawiania nie bardzo zdają
egzamin bo Maja nie jest zainteresowana zabawą z ludziem
zwłaszcza ,że ludź nie spełnia jej oczekiwań i nie chce wypuścić
kota,co ją denerwuje do szaleństwa.Zmizerniała bardzo w czasie
choroby i jeśli nie zechce jeść jak trzeba to nie odchucha
sie,Poradźcie coś proszę
Obserwuj wątek
    • muraszka1 Re: Szelki-albo nie 06.09.08, 12:57
      opiekuje sie kotem z dzialki,tez byl wychodzacy,ale w bloku,to
      koszmar,czailam sie by w godzine powrotu kotka otworzyc okienko w
      piwnicy,otwieralam,a za chwile ktos zamykal,nie moglam mieszkac w
      piwnicy i cxaly czas pilnowac okna,wiadomo pod blokiem wypuszczane
      luzem psy i dziwne dzieci,kiedys kotek wrocil w oplakanym stanie,
      od tamtego czasu nie wypuszczam go,prosil,tesknil,teraz tylko
      wyglada przez okno,juz jest domowy,nie jest kastrowany(bo to stary
      kot)a nawet nie znaczy w mieszkaniu,pomimo,ze mieszka z kotka(tez
      wiekowa)tez nie sterylizowa,profilaktycznie na noc oddzielam
      zwierzaczki,kotek jest w kuchni,kotka spi noca na salonach
    • paulina.galli Re: Szelki-albo nie 06.09.08, 16:45
      sprobuj moze pozyczyc od kogos takie szelki juz ma smile i sprawdzic
      sa koty ktore absolutnie nie daja sobie szelek zalozyc - klada sie na boku i
      odmawiaja wspolpracy.
      ja obecnego "wyprowadzam na spacer" w szleczkach i kocio chodzi rewelacyjnie ale
      np. stray kot Felek dostawal szału i mowy nie bylo
    • mary4 Re: Szelki-albo nie 06.09.08, 19:29
      jakoś zrobiło mi się smutno, czytając Twoje słowa....
      co do szelek nie mam pomysłu tego jeszcze nie przerabiałam wink
      ale co do jedzenia, to czy np: zupełnie Maja nie je i nie pije?
      w zaczynających się krytycznych momentach nie jedzenia moich ogonów wet poradził
      dawać tuńczyka w sosie własnym (rozdrobnić z sosem) podobno zapach rozbraja
      kicie wink, po za tym w kolejce ryż z kurakiem o ile kot jadł (moje nie chciały
      nigdy) ewentualnie brałam od weta saszetki z jedzeniem łagodnym na jelita
      (drobne kawałeczki mięska wygląda jak zwykła saszetka pachnie łagodniej) lub
      papka z saszetki Royal Canin Veterinary Diet Convalescence Support taki biały
      proszek jest kilka rodzajów (moim biedakom dawałam pipetą na siłę)lub gerbery
      dla dzieci (również pipetą) ale to już były ekstremalne chwile...
      Trzymaj się będzie dobrze
    • biljana Re: Szelki-albo nie 07.09.08, 12:57
      pożycz od kogoś szelki i sprawdź. Mój kot Gucius był w kociństwie przyzwyczajany
      do szeleczek. Niestety, moja siostra poniosła sromotną klęskę w tym względzie,
      gdyż Guciuś, jako istota odznaczająca się wybitną inteligencją poradził sobie z
      szeleczkami absolutnie bez przemocy. Dał je sobie założyć, a przy każdej próbie
      skłonienia go, żeby chodzi na smyczy (też coś!smile on p prostu kładł się na
      podłodze... i można było go najwyżej ciągnąć w charakterze froterki do parkietusmile
      • kena1 Re: Szelki-albo nie 07.09.08, 13:02
        OT do biljany
        Przepraszam za off topic, ale nie mogłam się powstrzymać wink Biljana, co słychać
        u Krysi?
        • biljana kena 07.09.08, 13:08
          u krysi słychać to: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=10264&w=84245686
          dzis miała iść do weta w sprawie tego sikania jak konewka. Martwię się o nią...
          Jej pani ma dać znać, czego się dowie po wizycie. Dzięki z zainteresowanie.
          • scrivo Re: kena 07.09.08, 21:43
            szelki to poczatkowo smutna nowość dla kici. moja, wychodząc luzem przez pierwszy rok, dosć szybko przywykła do puszorka i teraz rozkosznie mruczy gdy tylko zbliżam się do drzwi i ubieram w strój zwiastujacy spacer. widać perspektywa wyjścia była bardziej ponętna niż jej brak, spróbuj na pożyczonych szelkach, jak radzą dziewczyny. powoli i bez pośpiechu. kot jak dzieciak, potrzebuje cierpliwości. a tuńczyk w sosie własnym działa oszałamiająco na moją pannę. choć odradzam zbyt często, raczej jako smakołyk a nie regularna karma. ponoć ryby w każdej postaci nadmiernei dawkowane szkodzą kocim nereczkom.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka