lisek.chytrusek
08.04.09, 02:29
Mizia znów prosi o kciuki. W pon była sterylka, potem wszystko wzorcowo, aż we
wt. wieczorem zaczęła się trząść i płakać, na kubraku pojawiła się krew. Pani
doktor w całodobowej klinice stwierdziła, że puściły szczy wewnętrzne, ale nie
ma bezpośredniego zagrożenia życia. Odesłała nas do domu, mamy obserwować, a
rano do weta "rodzinnego". Mizia śpi i nawet mruczy przez sen, a ja nad nią
siedzę i wariuję z nerwów.