gacusia1
05.05.09, 21:10
Wczoraj kolezanka dzwonila do mnie "ot-tak" i od slowa do
slowa,pytam o jej kota. Ona jakby nic powaznego sie nie stalo
mowi "a,nic chory jest". No to pytam i ciagne slowo po slowie...
Okazalo sie,ze kotek oslepl,bo...ona zaniedbala. Bylo tak-kot
wychodzacy(niecaly rok ma),nieszczepiony,bo...kobieta od ktorej ona
wziela koty(zaraz napisze,co z drugim) powiedziala,ze sa DZIKIE I
NIE TRZEBA ICH SZCZEPIC!!! Drugi kociak uciekl miesiac po tym,jak go
wziela.Nie szukala go nawet. No i wracajac do pierwszego kota.
Pytam,jak to sie stalo,ze oslepl. Ona na to,ze zlapal szczura i go
zagryzl. Po tym zdarzeniu kot zachorowal.Mial biegunke i zaropialy
mu oczy. Ona przemywala mu oczy rumiankiem i ziolka parzyla...NO
COMENTS! Na pytanie,czemu do veta nie poszla powiedziala "a,jakos
tak wyszlo". No i kot najpierw oslepl na jedno oko,potem na drugie.
Nie wiedzialam co mam powiedziec. Mieszkamy od siebie dosc daleko i
spotykamy sie rzadko ale kur...mac,telefony sa!!! No i malo tego,to
wlasnie ją prosilam o bycie moimi "referencjami" w aplikacji do
foster home!!! To bylo wlasnie w czasie,gdy jej kot chorowal-ja
dzwonilam i z nia gadalam,pytalam jak kot-nic nie powiedziala
wtedy!!!!!! Jestem wsciekla bo MOGLAM POMOC!!!! Jesli nawet ona NIE
WIEDZIALA,co robic,to mogla zapytac. Teraz "po ptakach". Trzyma kota
w garazu,nie wpuszcza go do domu,zeby jej dzieci czegos nie zlapaly
ale do veta nie idzie,bo... "nie chce jednym samochodem dzieci i
kota wiezc". Czeka az jej matka wroci(za 2 tyg) i wtedy MOZE
pojdzie. Dodam jeszcze,ze jej brat,ktory mieszka z nimi jest
weterynarzem ale takim od duzych zwierzat(krowy,konie).
Szkoda mi tego kociaka...i zla jestem ze to sie stalo "przy mnie" i
nic nie zrobilam,bo nie wiedzialam o niczym na czas. Nie bardzo wiem
co teraz moge zrobic? Powiedzialam jej konkretnie co o tym mysle i
niemal nakazalam pojsc do weta...tylko,ze sila jej nie zmusze.