wiem że ktoś z was prezentował historię kotki z obciętym języczkiem...
Tymczasem "znajomy" ma dylemat. W jego firmie od zawsze był kot. Kot nie
wychodził po za teren zakładu (to duży teren z krzewami etc.) więc kiedy przez
kilka dni się nie pokazywał przy misce pracownicy zaczęli go szukać. Nawet
plakaty rozwiesili, ale nic

Po następnych kilku dniach, przy koszeniu trawy znaleźli kota. Brudny, ledwie
przytomny - zabrali go do weterynarza. Okazało się że kot sobie wbił coś w
język, ten spuchł, zaropiał i zaczął gnić

Nie było wyjścia jak tylko obciąć chorą część żeby ratować życie. Języka
zostało 2/3 ale nie wiadomo czy nie będzie trzeba jeszcze operować. Kota
dostaje silne antybiotyki, karmiony jest sondą.
Właściciel firmy chce ratować kota - ale wiele osób mówi że trzeba uśpić bo to
już nie będzie życie...
Czy któraś z was może poradzić w praktyce jak później opiekować się kotem,
albo np. ma namiary na osobę która opiekuje się tamtą kotką ???