Dodaj do ulubionych

Pierwsza ruja...

15.12.03, 13:23
Jestem ciekawa waszych doświadczeń odnośnie tego tematu. Moja Emi ma już 6,5
miesiący i wiem, że pierwsza rujka tuż tuż. Jak dotąd nie zauważyłam
większych zmian w jej zachowaniu. Ostatnio tylko pomiaukuje częściej. Ale nie
sądze, że to z tego powodu. Nauczyła się chyba, że ja zawsze reaguje jak ona
wyda jakiś dźwięk. Zwykle jest to zachęta do wspólnego gonienia się po
pokojachsmile) Wielka przylepa też z niej nigdy nie była i to się też nie
zmieniło. Powoli myślę już o sterylizacji, ale to dopiero za jakieś pół
roku.. Do tego czasu, cóż pozostaje mi czekaćsmile
Pozdrawiam kociarzysmile
Obserwuj wątek
    • l2m Re: Pierwsza ruja... 15.12.03, 18:18
      Ja miałam z tym wielkie szczęście. Moja obecna czarnula jest pierwszą
      naszą "mieszkaniową" kotką. Też myślałam, jak to będzie, ale ona mnie bardzo
      mile zaskoczyła. Przechodziła ruję w sposób bardzo cichutki. Na noc zabierałam
      ją do siebie pod kołdrę, ona przez kilka minut protestowała przeciwko takiemu
      ograniczeniu wolności osobistej, ale potem kładła się spokojnie spać. W dzień i
      wieczorem mogła trochę "pośpiewać", ale niedługo i niezbyt donośnie.
      Teraz nawet to mamy za sobą. Jak kotka miała 9 lat, urósł jej guz na macicy, i
      musieliśmy ją zoperować. Chyba szkoda mi.
      • marcsi Re: Pierwsza ruja... 23.12.03, 16:25
        Moja niestety podczas rui miauczy wniebogłosy (non stop przez kilka dni) i
        kategorycznie domaga się uwagi oraz pieszczot. Coraz poważniej myślę o operacji.
        • moooni Re: Pierwsza ruja... 26.12.03, 18:17
          marcsi napisała:

          > Moja niestety podczas rui miauczy wniebogłosy (non stop przez kilka dni) i
          > kategorycznie domaga się uwagi oraz pieszczot. Coraz poważniej myślę o
          operacji

          A jak długo to może trwać?
          Bilba wyje w niebogłosy już trzeci dzień, w dzień mniej, w nocy okrutnie...
          Sroda, czwartek, piątek... Ja tego dłużej nie zniosę chyba!!
          Jak mogę jej pomóc?? I czy w ogóle mogę?


          --
          moooni
          www.harlem.pl/bilba.jpg
          • mysikluliczek Re: Pierwsza ruja... 26.12.03, 21:46
            sterylizacja
            • moooni Re: Pierwsza ruja... 28.12.03, 23:37
              mysikluliczek napisała:

              > sterylizacja

              Ok, to wiem, ale jak długo ona będzie mi tak wyć??
              I kiedy mam z nią iść do weta? Póki wyje czy jak skonczy?
              Ile to może kosztowac?


              --
              moooni
              www.harlem.pl/bilba.jpg
              • l2m Re: Pierwsza ruja... 30.12.03, 17:47
                1) Różnie bywa, ale u większości znanych mi kotek "mieszkaniowych" to trwało
                około tygodnia.
                2) Do weta - już po rui.
                3) Ile może kosztować - nie wiem, nie mieszkam w Polsce.
                • joko5 Re: Pierwsza ruja... 31.12.03, 11:30
                  Sterylizacja kosztuje ok 100-150PLN.
                • moooni Re: Pierwsza ruja... 02.01.04, 18:17
                  l2m napisała:

                  > 1) Różnie bywa, ale u większości znanych mi kotek "mieszkaniowych" to trwało
                  > około tygodnia.
                  > 2) Do weta - już po rui.
                  > 3) Ile może kosztować - nie wiem, nie mieszkam w Polsce.

                  Byłam dzisiaj u weta. Bilba kwiczała do sylwestra, więc dziś już można było
                  dać jej zastrzyk. Dostała delmostenum (i ole potrafię rozczytać pismo weta),
                  1ml, kolejny zastrzyk po 2 kwietnia. Zapłaciłam 20zł (w Płocku).

                  Pozdr,
                  MiB.
    • e-kociczka Re: Pierwsza ruja... 17.01.04, 16:37
      Moja Ruja miała pierwszą ruję ok.5. mca i niestety bardzo źle je znosiła i my też, oczywiście wyła i gruchała, była też b.nadpobudliwa, na każde dotknięcie czy dźwięk reagowała prawie drgawkami, wypinała tyłeczek, sztywniały jej tylne łapki, prawie nie jadła, nie spała, męczyła się. Przez prawie 3 lata dostawała zastrzyki hormonalne, gdyż bałam się operacji ze względu na jej inne choroby.Niestety nie powinno się ich dawać długo, bo dają powikłania, najgorszym jest ropomacicze, które może być śmiertelne, a i tak kończy sie wycięciem macicy i jajników.W listopadzie, za moja pierwsza pensję zafundowałam jej zabieg, zniosła go b. dobrze i teraz jest ok, trochę zdziecinniała, trochę przytyła (była chuda).Ceny w Warszawie zastrzyk 30-35 zł, sterylizacja 180 zł.Polecam to ostatnie, gdy kotka będzie miała ok.roku, na pewno po I rui.
      Pozdrawiamy.
      • fibi111 Re: Pierwsza ruja... 04.02.04, 13:53
        Moja Bzi miała ropomacicze i musiała mieć operację. Zniosła ją i późniejsze
        chodzenie w sukience szpitalnej i w kołnierzu bardzo dzielnie; reszta
        traktowała ją jak UFOsmile
        Tosiątko - ponieważ przechodziła ruję tak jak Twoja Ruja + sikała na wszystko
        co się da /głównie na łóżko i pościel/ - też szybko pojechało na operację.
        Niestety w jej przypadku żadne sukienki i kołnierze nie wchodziły w grę -
        odstawiała taki cyrk, że po prostu dochodziła po operacji bez niczego - po
        prostu uważałyśmy na nią.
        Maleństwo - pojechało na operację razem z Tosią. Po prostu była promocja i
        zapłaciłyśmy za 2 sterylizacje tak jak za jedną. Moje słoneczko właśnie
        przechodziło swoją drugą w życiu ruję - nieco się tarzała z gruchaniem co do
        śpiewów - była najcichsza z całego towarzystwa. Po operacji - przeszłysmy
        tragedię jak miała nosić kołnierz... ponieważ moje Maleństwo cierpiało
        pooperacyjnie przy kaloryferze na ręczniku w łazience w nocy jak ją zobaczyłam
        jak siedziała 'na dzięcioła' w kołnierzu ze łzami w ślipkach to czym prędzej
        jej go zdjęłam! I jakoś sobie ani Tosia ani Mała nie porozrywały szwówsmile
        • joko5 Re: Pierwsza ruja... 30.04.04, 08:55
          Moja kicia ma 9 miesięcy i chyba nie miała ruji Kotka jest persiczką a jak
          widomo to bardzo ciche koty, czasmi zdarza się jej galopowanie po mieszkaniu
          przez dłuższą chwilę, ale to wszystko co odbiega od normalnego, spokojnego
          zachowania. Jeśli przechodziłaby tak spokojnie ruję to może zbyteczny będzie
          zabieg sterylizacji, tylko czy nie będzie miała ropomacicza. Dodam, że kotka
          jest nie wychodząca.
    • narysuj.mi.baranka Dwie niesterylizowane kotki i tak zostanie 30.04.04, 12:33
      Mam jedna kotke po sterylizacji (ale nie ja jej dokonalam, Focia juz taka byla
      w schronisku) i dwie niesterylizowane kotki. Jedna ma ok. 27 miesiecy, druga
      ok. 17 miesiecy. Kjoto (starsze) placze strasznie w czasie rui i sika wszedzie.
      Mala Katja nie placze i upuszcza siusiu po kropelce. Ale wiem, ze obie traca
      wiele energii na tym przeciaganiu sie i wygibasach. Zauwazylam, ze jak Mala
      Katja ma ruje to Kjoto ja uspokaja, obejmuje za szyjke i depcze po niej smile

      Nie zamierzam ich sterylizowac. Glownie dlatego, ze kotek mojego kolegi umarl
      na stole operacyjnym w czasie sterylizacji.
      • hania261 Re: Dwie niesterylizowane kotki i tak zostanie 30.04.04, 22:01
        Moja Wikie miala pierwsza ruje w wieku dziewieciu miesiecy, strasznie sie darla
        w dzien i w nocy, nie dala sie dotknac i ogolnie byla bardzo niespokojna trwalo
        to szesc dni, pozniej trzy tygodnie spokoju i znowu ruja ze spiewem w dzien i w
        nocy, prawie nie jadla i nie spala.Wczoraj miala operacje, dzisiaj prawie caly
        dzien przespala( na szafie) troche zjadla, przechadza sie teraz po mieszkaniu,
        szef jest w porzadku, ma ok. 2,5 cm i troche wiecej wygolonej skory na ok 4
        cm.Mam wyrzuty sumienia z powodu stresu jaki miala, ale jak pomysle, ze miala
        by ruje jeszcze pietnascie lat i co trzy tygodnie czy tp. to jestem zadowolona
        z tej decyzji.Tylko Jonasz nie poznal swojej kolezanki (zapach lekarstw i
        innych ludzi) i prychal na Wiki jak na obcego kota.
    • neptus Re: Pierwsza ruja... 01.05.04, 15:56
      Nie narażam moich kotów na cierpienie tylko dla własnej wygody. Póki był w domu
      kocurek, kotki dostawały hormony. Teraz nie dostają. Pośpiewaja parę dni i
      spokój. To zwierze, nie zabawka.
      • kasikk Re: Pierwsza ruja... 02.05.04, 12:10
        owszem, jeśli lekko przechodzą ruję, to masz rację,
        ale kotka sąsiadki (z resztą przeznaczona do chodowli)
        dostała czegoś takiego, jak ruja permanentna i musiało się to skończyć
        operacją, bo nie jadła, nie piła i kocurowi nie dała się pokryć
        po prostu by sama sie wykończyła sad(
        więc nie zawsze jest to fanaberia właściciela sad(
        • joko5 Re: Pierwsza ruja... 12.05.04, 11:25
          Jeszcze do niedawna zastanawiałam się jak przeżyjemy pierwszą ruję naszej kotki
          (10-cio miesięczna persiczka) a wczoraj będąc u weterynarza na "przeglądzie"
          dowiedziałam się, że nasza kicia jest w szczycie ruji. Kicia nie miauczy,
          normalnie je, nie jest bardziej przymilna niż zawsze, po prostu jestem
          zachwycona.
          • chatka_ Re: Pierwsza ruja... 12.05.04, 22:04
            Mojek kici rujka ciagnie sie juz od miesiaca, spiewa przed 5-7 dni a potem ma
            tydzien przerwy. To juz trzeci raz i mam nadzieje, ze na tym koniec. Za kazdym
            razem bylo troszke inaczej, pierwszy tydzien spiewala nad ranem, nastepnym
            razem calymi nocami, teraz w nocu spi a w dzien spiewa.
            • neptus Re: Pierwsza ruja... 12.05.04, 23:37
              Ano tak. Nasza Kizia też była bardzo namiętna w młodości. Kiedyś trwało to
              przez pół roku na tej samej zasadzie tydzień śpiewała, tydzień jadła i
              nabierała sił. Najwyraźniej postanowiła, że będzie prowadzić akcję do skutku.
              Wtedy zaczęłyśmy jej podawać tabletki. Potem już było to koniueczne, bo w domu
              był kocurek. Tak się dzieje często, gdy kotka czuje w pobliżu kawalera. Funia
              natomiast wychodziła na chwilę do przedpokoju, zeby nie dokuczą obecnym,
              miauknęła 3 razy i uznawszy, ze odwaliła obowiązek wracała do towarzystwa.
              Przechodziło jej po 3 dniach. Teraz nie ma już Kracusia i przestałam podawać im
              hormony. Jak narazie pierwsza po przerwie ruja przebiegła normalnie. Trochę
              sobie pośpiewały i jest spokój.
              Z pewnością możnaby przytoczyć wiele przykładów, kiedy zabieg jest potrzebny i
              wskazany. Piwnicznym kotkom np. często ratuje życie. Jestem tylko wrogiem
              kastrowania kotki dla świętego spokoju. Każdy zabieg pod narkozą jest
              niebezpieczny i żadna ingerencja chirurgiczna w organizm nie jest obojętna dla
              zdrowia. Jeżeli zwierzę zmienia charakter po kastracji, to jest do dowód, że
              jego system nie funkcjonuje normalnie. Brak hormonów powoduje zwiększoną
              podatność na różne choroby, np. kocurki musza być potem na specjalnej diecie.
              Zwierzę nie jest pluszowym misiem, którego można tak sobie "udoskonalać".

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka