Dodaj do ulubionych

problem psi

28.06.09, 22:34
Mam sasiadke.
Sasiadka ma psa, mlodziutkiego labradorka, bardzo fajniutkiego.

I...

Dzis mialam kolejna noc zarwana, bo sasiadka wychodzi na nocki zostawiajac psa
samego. Psina biega po mieszkaniu i szczeka.
Szczeka jak wariat, biedny.

Wlasciwie to kolejny raz kiedy mialam noc zarwana. Pierwszy raz nie przejelam
sie zbytnio. Drugi raz poszla do niej sasiadka z gory. Drzwi zatrzasnieto jej
przed nosem.
Potem tylko wzywalysmy policje.

Przedostatnio pies szczekal od okolo 1 w nocy. Az mi dziecko obudzil.
Wczoraj od 23 do 3:30, az sie wlascicielki pojawily.
Jakies pol godziny temu wlascicielki wziely d.. w troki i trzaskajac drzwiami
gdzies wyszly. Pies szczeka.

Nie wiem juz kompletnie co zrobic. Cholernie szkoda mi psa.
Sasiadek kompletnie nie i nie boje sie tego, ze juz mi jedna wygrazala.
Wiem, ze taki pies potrzebuje towarzystwa, ze nie wolno w ogole psa zostawiac
samego.


Co robic?
Policja rowniez bezradnie rozklada rece. Przy czym juz ida dwie sprawy: sad
grodzki za notoryczne zaklocanie ciszy nocnej i za znecanie sie nad zwierzeciem.
Obserwuj wątek
    • wladziac Re: problem psi 28.06.09, 23:12
      przyznam że takich ludzi nie rozumie,również kocham psy ale nigdy
      nie chciałam mieć ze względów różnych między innymi nie potrafiłabym
      spokojnie bywać poza miejscem zamieszkania wiedząc że pies się nudzi
      i cierpi z powodu samotności i jednak szanuję spokój swoich sąsiadów
      chociaż oni nie koniecznie mój
    • paulina.galli Re: problem psi 28.06.09, 23:19
      Policja. I niech nie rozkładaja bezradnie rak - bo sa min. od tego zeby reagowac
      na zaklócanie ciszy nocnej.
      Tu wkleje ci pewien tekst z forum (moze nalezy to wydrukowac i pokazac panom
      policjantom?):

      Cisza nocna 22-6 to mit!
      obcyastronom25 11.01.08, 18:49 Odpowiedz cytując Odpowiedz

      Odkąd pamiętam, mój sąsiad, rówieśnik bębnił całymi dniami i nocami. Nie lubię
      hałasu, ale jakoś strasznie mi to nie przeszkadzało. Ale kiedy byłem na czwartym
      roku studiów i pisałałem prace mgr na dwóch kierunkach, zacząłem się na poważnie
      irytować. Chciałem ciszy i postanowiłem ją wyegzekwować. Zrobiłem to skutecznie.
      Najpierw prośba, potem groźba, potem realizacja groźby - policja. Za każdym
      razem kiedy był hałas w godzinach wieczornych. Uzbierało się tego sporo. Po
      kilkunastej interwencji w ciągu roku, dzielnicowy oddał sprawę do sądu
      grodzkiego. Facet dostał niską grzywnę - ale zabolało. Ostrzegł mnie potem, że
      będzie grał całymi dniami. Udałem się do administracji, postudiowałem
      regulaminy, usłyszałem od prezesa że niby mam prawo do świętego spokoju, ale go
      w zasadzie nie mam...
      Wkurzyłem się i postanowiłem skorzystać z konsultacji u dobrego prawnika - speca
      od spraw lokatorskich. Szybko się okazało, że CISZA NOCNA OD 22 DO 6 TO MIT,
      POZOSTAŁOŚĆ PO SOCJALIZMIE. Teraz, zgodnie z prawem, każda osoba, która
      nagminnie utrudnia sąsiadom wypoczynek poprzez hałas, podlega karze grzywny. W
      skrajnym przypadku może być wręcz wykluczona z grona członków spółdzielni, co
      samo w sobie nie jest jeszcze tragedią, ale traci się sporo. Przed sądem, gdyby
      ktoś założył sprawę o eksmisję, nie byłaby strata członkostwa w spółdzielni
      okolicznością sprzyjającą hałaśliwemu sąsiadowi...
      Ja nie musiałem się procesować. Pomijając rzecz jasna sąd grodzki z inicjatywy
      dzielnicowego - nawet mnie na rozprawie nie było. A spokój ma. Wystarczyło, że
      dostarczyłem sąsiadowi ekspertyzę prawną z której wynika, że można wylecieć z
      mieszkania hałasując np. o 7:10 i 13:45, jeśli robi się to często i ma się na to
      dowody. Ja je miałem. Pewnie to zweryfikował, bo grać po prostu przestał. Może
      zainwestował w dobre słuchawki? Lepsze od tych, które mu kiedyś próbowałem
      podarować...
      Tak czy owak, ciszy nocnej nie ma. Nie znajdziecie tego w polskim prawie. Może
      tylko w niezgodnych z nim regulaminach lokatorskich. JEST CISZA DO KTÓREJ KAŻDY
      MA PRAWO WTEDY, KIEDY CHCE. Sąsiad może z kolei nawet grać całą dobę. Musi mieć
      jednak sąsiadów o cierpliwości anioła, albo wytłumić swoje mieszkanie tak, żeby
      nikt nie musiał się męczyć.

      Wszystkich namawiam do wyrozumiałości. Każdy ma raz w roku imieniny, bawi się na
      sylwestra. Ale jeśli ktoś nie może sobie poradzić z sąsiadem natrętem, który po
      powrocie ze szkoły rzuca plecak i bębni codziennie przez kilka godzin, to -
      zapewniam - nie musicie się męczyć.


      Szkoda psa ale ty masz prawo do spokoju we włsnym domu, do cholery!
      Na twoim miejscu chwytałabym sie wszystkich sposobów

      ps. wspólczuje bo to upierdliwe sie uzeranie a sama kiedys miałam takiego wyjca
      w mieszkaniu pod soba - wył w dzień (kiedy państwo w pracy) ale i tak było to
      nie dozniesienia.
      Skonczyło sie tak ze oddali psa (pies był rasowy husky wiec nie trafił do
      schroniska czym sie pocieszam smile)
      • madziulec Re: problem psi 29.06.09, 00:18
        Za kazdym razem jak dzwonie na policje to mam wrazenie, ze maja mnie za jakas
        skonczona idiotke, ktorej przeszkadza szczekanie byle pieska.

        Teraz za oknem mam cudowna cisze. Okno balkonowe otwarte, za oknem las..
        Wspaniale powietrze...
        Naprawde jest czego zazdroscic.
        I wyobrazmy sobie... W tej pieknej ciszy szczekanie psa, przez 4 godziny .. bez
        przerwy.
        10 minut ok, 15 minut nadal ok.
        Wczoraj o 1 w nocy obudzilam sie pierwszy raz z potwornym bolem glowy, o 3:30 z
        jeszcze wiekszym.


        Zaczynam ze starchem myslec o nastepnym piatku czy sobocie, bo ona znow wyjdzie,
        znow psa zostawi, a ja...
        Mysli zaczynam miec takie, ze nie wiem jak ale rozpyle gaz usypiajacy, by pies
        usnal (ma balkon nade mna) ..
        Byle tylko samej rowniez moc pojsc spac. Nie ma nic gorszego jak zarwane noce.


        A jutro ide na policje.
        Koniec zabawy. nie chce mi sie wiecej.


        PS
        Sasiadka pisala mi, ze pies ma "zycie jak w Madrycie".. bo oczywiscie nie
        omieszkala wypisywac mi jakichs lekkich pogrozek na maila.
        • wiesia.and.company Re: problem psi 02.07.09, 18:41
          Sama bardzo lubię psy, ale nieustanne i monotonne szczekanie to jak samochód z
          wyjącym alarmem.
          Z Twojego opisu wynika, że sąsiadki są dosyć rozrywkowe i wychodzą na nocne
          zabawy. Bałabym się tylko, że nękane przez policję będą chciały się zemścić na
          biednym towarzyskim labradorze. No, ale jeśli mówią, że "ma życie jak w
          Madrycie" to może jest bardzo kochany i rozpieszczany, a tylko chce zwrócić na
          siebie uwagę, gdy nikogo przy nim nie ma.
          Chyba można poprosić je, żeby pooglądały program na TVN Style "Ja albo mój pies"
          - tam są porady psiej psycholog (psycholożki). Na pewno są porady na psich
          forach (może www.dogomania.pl ) ma takie porady. Moi znajomi robili tak, że tuż
          przed wyjściem za drzwi chowali przysmaki w różnych miejscach (niech pies ma
          zajęcie), podawali psu miskę z jedzeniem i wtedy znikali z jego pola widzenia.
          Jakoś to pomagało. Pies przestał wyć i nawoływać swoich właścicieli.
          Miał do dyspozycji całe mieszkanie, pochowane chrupki ichoć troszkę
          zorganizowany czas nieobecności ludzi.
          Może jakieś takie mądrości, porady pomogą tym dziewczynom, one po prostu mogą
          nie wiedzieć, jak sobie z problemem poradzić i z tej bezsilności robią się
          niemiłe dla sąsiadów.
          Ale oczywiście poszukałam na początek parę porad w książce "Proste domowe
          sposoby na kocie i psie przypadłości" i tak:
          - Częste spacery i zabawy: dwa trzy długie spacery albo dłuższe zabawy (przed
          wyjściem pań) wpłyną na uspokojenie - zamiast szczekać
          będzie spał przez noc
          - Wolny czas do przeżucia: jeśli będzie miał smakowitą kość (długo trwa lub
          zabawkę do żucia) to nie będzie mógł równocześnie szczekać i żuć
          - Zostaw po sobie wspomnienie: potrzymaj każdy smakołyk czy zabawkę, żeby
          dokładnie nasiąkły twoim zapachem, co długo pozwoli mu koić tęsknotę
          - Eliminuj hałasy z zewnątrz: może go coś denerwować na klatce schodowej i tym
          chętniej szczeka - czyli trzeba go odseparować od tych bodźców
          - Za każdym razem gdy szczeka słusznie trzeba go słownie nagrodzić, gdy powiemy
          "spokój" (ale nie przekrzykujemy psa) i się uciszy też go trzeba pochwalić można
          nawet długotrwałą ciszę nagrodzić smakołykiem. Jeśli ciągle szczeka, można
          pobrzęczeć puszką z monetami wewnątrz, a gdy się uciszy - pogłaskać i nagrodzić
          smakołykiem. Niech wie, że cisza może być opłacalna.

          A szczekanie też coś może oznaczać: jeśli przerywane jest skomleniem, to pies
          może mówić, że jest bardzo przestraszony i nie chce zostać sam. Pies, który
          szczeka dłuższy czas, robiąc sobie tylko krótkie przerwy, jest
          najprawdopodobniej zwyczajnie znudzony (wtedy te zabawy przed wyjściem z domu,
          umęczenie go i pochowanie smakołyków - czyli organizowanie czasu na czas
          nieobecności chyba będzie najskuteczniejsze).
          Mam nadzieję, że te pierwsze podpowiedzi jakoś Twoim sąsiadkom pomogą rozwiązać
          pieska problem z samotnością i opuszczeniem (one mogą nie wiedzieć jak mu pomóc)
          no i problem Twój oraz innych sąsiadów.
          smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka