madziulec
28.06.09, 22:34
Mam sasiadke.
Sasiadka ma psa, mlodziutkiego labradorka, bardzo fajniutkiego.
I...
Dzis mialam kolejna noc zarwana, bo sasiadka wychodzi na nocki zostawiajac psa
samego. Psina biega po mieszkaniu i szczeka.
Szczeka jak wariat, biedny.
Wlasciwie to kolejny raz kiedy mialam noc zarwana. Pierwszy raz nie przejelam
sie zbytnio. Drugi raz poszla do niej sasiadka z gory. Drzwi zatrzasnieto jej
przed nosem.
Potem tylko wzywalysmy policje.
Przedostatnio pies szczekal od okolo 1 w nocy. Az mi dziecko obudzil.
Wczoraj od 23 do 3:30, az sie wlascicielki pojawily.
Jakies pol godziny temu wlascicielki wziely d.. w troki i trzaskajac drzwiami
gdzies wyszly. Pies szczeka.
Nie wiem juz kompletnie co zrobic. Cholernie szkoda mi psa.
Sasiadek kompletnie nie i nie boje sie tego, ze juz mi jedna wygrazala.
Wiem, ze taki pies potrzebuje towarzystwa, ze nie wolno w ogole psa zostawiac
samego.
Co robic?
Policja rowniez bezradnie rozklada rece. Przy czym juz ida dwie sprawy: sad
grodzki za notoryczne zaklocanie ciszy nocnej i za znecanie sie nad zwierzeciem.