Dodaj do ulubionych

Przygotowanie kota do jazdy 600 km

07.08.09, 17:54
Hej! smile
Jedziemy na wakacje nad morze. Z Opola to jakieś 670km. Bierzemy
Edka, żeby uniknąć nieporozumień w rodzinie (mają psy, które kotów
po psiemu nienawidzą). Edek nie znosi jazdy. Kocha transporter, ale
podczas drogi (próbna 80 km w jedną stronę) miauczy stale, głośno,
żałośnie. Udamy się do weta, oczywiście. Słyszałam, że Aviomarin
mogłby być jakimś rozwązaniem. Zapytam kociego lekarza, ale chciałam
wysondować, czy ktoś ma doświadczenie w tej sprawie.
Dziękuję za uwagę wink
Obserwuj wątek
    • kontik_71 Re: Przygotowanie kota do jazdy 600 km 07.08.09, 19:46
      Ja bym nie dawal kotu lekartw ludzkich.. Mozesz mu kupic korzen
      waleriany i wcadzic do klatki, to uspokaja koty. Bedzie Wam smierdzialo
      w drodze, ale czego sie nie robi dla zwierzaka smile
      • jottka Re: Przygotowanie kota do jazdy 600 km 07.08.09, 20:17
        samodzielnie nie dawaj nic kotu, jeśli wcześniej tego nie robiłaś - leki dobiera
        się do wagi i stanu zdrowia osobnika, kiedyś był taki wątek na forum wet, aaa,
        może znajdę.

        a poza tym może spraw mu szelki? taki koci pas bezpieczeństwa, grube szelki z
        regulowanej długości pasem, wpinane w ludzkie pasy bezpieczeństwa. koty zwykle
        dużo lepiej znoszą podróż, kiedy nie są zamknięte, a w takich szelkach na tylnym
        siedzeniu kot może i przez okno wyjrzeć, i łapy rozprostować, i wygodnie się
        rozciągnąć jak chce. no i np. przy gwałtownym hamowaniu szelki go utrzymają, a
        transporterka zwykle się nie mocuje i kotem rzuca, co też nie poprawia mu humoru.
        • kontik_71 Re: Przygotowanie kota do jazdy 600 km 07.08.09, 20:35
          Z tym wygladaniem przez okno to raczej u psow funkcjonuje a nie u
          kotow.. Kot lubi sie w stresujacej sytuacj, a to jest wlasnie taka,
          ukryc, zakopac..
          • mist3 Re: Przygotowanie kota do jazdy 600 km 07.08.09, 20:56
            p. Sumińska w jednym z programów mówiła, że wybieranie się ze
            zwierzętami w Polsce na wyprawy na dłuższe trasy jest bardzo
            ryzykowne. dlaczego? Ano dlatego, że w razie wypadku żadna ze służb
            nie ma obowiązku zająć się zwierzęciem. Zwierzęta zatem o ile
            zostaną wyciągnięte z samochodu są potem wypuszczane i nikt nie dba
            o to, że są w nowym miejscu, mogą być ranne czy w szoku. Przyznam że
            mnie to bardzo przeraziło. Dlatego warto choćby na czas podróży
            zaopatrzyć kota w obróżkę z adresem (i obietnicą dużej nagrody za
            znalezienie go...) i taką samą informację przyczepić też do
            transportera...
          • jottka Re: Przygotowanie kota do jazdy 600 km 07.08.09, 21:33
            kontik_71 napisał:

            > Z tym wygladaniem przez okno to raczej u psow funkcjonuje a nie u
            kotow.. Kot lubi sie w stresujacej sytuacj, a to jest wlasnie taka,
            ukryc, zakopac..


            ale to jest, że tak powiem, prawda obiegowa, a wśród kotów całkiem sporo
            indywidualistów sie trafiasmile znaczy sporo znanych mi kotów, włącznie z moim
            własnym, w transporterku szału dostaje po najdalej 10 minutach i nie ma
            znaczenia, że transporterek zasadniczo lubi, to jest zamknięcie w sytuacji
            stresu i kot zrobi wszystko, żeby sie wydostać. wydostany spokojnieje, ale z
            kolei kierowcy zwykle nie lubią pomocników do zmiany biegów albo obwijających im
            sie wokół szyismile

            szelki na pasie bywają z tego powodu świetnym rozwiązaniem, kot na przednie
            fotele nie przelezie, a może sie schować do transporterka, jak chce (odpowiednio
            długi pas dajemy, transporter stawiamy blisko wpięcia pasa), a jak nie chce, to
            sobie leży na fotelu czy właśnie wygląda przez okno - moje kocisko połowę
            dwugodzinnej jazdy spędza stojąc na tylnych łapach i wpatrując się z zajęciem
            przez tylną szybę w krajobrazsmile


            natomiast na tak długą podróż jak ta z pierwszego postu, to bym faktycznie
            podeszła do weta po jakiegoś uspokajacza, kot nie pies i raczej nie wyjdzie na
            postoju na krótkie siusianko czy coś, lepiej żeby przespał drogę.
    • alicez Re: Przygotowanie kota do jazdy 600 km 07.08.09, 22:18
      Naszemu poprzedniemu kotu pomagało... przykrycie transpotrera materiałem. Zostawialiśmy odkryty jeden bok transportera ze względu na dopływ powietrza ale odcięcie od świata natychmist go koiło. Kot aktualny potrzebuje chwili poglaskania (mamy transpoter z otwieranym "włazem" i tam wkładam kojacą rękę) a potem zasypia i śpi aż go nasze dziecko nie obudzi smile
    • sygitka21 Re: Przygotowanie kota do jazdy 600 km 07.08.09, 22:42
      Serdecznie dziękuję za cenne uwagi smile
      Pomysł z tymi szeleczkami na pewno wykorzystamy. Do głowy mi nie
      przyszły. Nie wiedziałam, że coś takiego jest. Odwiedzimy weta i
      podamy Małemu co zleci. Aviomarin działa ponoć oszałamiająco i
      nasennie. Pewnie coś w tym stylu Edek otrzyma. Może substancja
      czynna będzie taka sama. To nie istotne. Napewno damu Edziowi
      obróżke z informacją. Przytoczona została ważna kwestia nt.
      bezpieczeństwa kocia w razie --odpukać
      • mysiulek08 Re: Przygotowanie kota do jazdy 600 km 08.08.09, 02:06
        Co do upokajacza dla kota nie pomoge, bo nasza Kicia uwielbia i auto i podroze autem (im dalej tym lepiej smile) wiec sie nie znam, ale wet powinien pomoc.

        Co do okna, to tez Kici ulubiona rozrywka, siedziec na pupsku i z pogarda na wszystkich poza autem ogladac, warczec na psy itp.

        Obrozka z info konieczna. Auto z klima jak najbardziej i wyjazd raczej nocno-wczesno poranny. Nasza Kicia ma przygotowane pudeleczka z porcjami zarelka (je suche wiec to latwe), butelka (szklana, z plastiku nie ruszy) z woda i oczywiscie jej miseczka i kubeczek na pitko smile W czasie drogi czeste postoje (co dwie, trzy godziny, a u nas 670 km to dystans do najblizszego lasu smile). Kota na smyczce wylazi z auta i z ciekawoscia zwiedza okolice, je, pije. Kuweta na "pace" (autito kombi) z dogodnym dojsciem, uzywana bez problemu w trakcie jazdy smile
        Transporterek jest fajny ale wylacznie w domu, w czasie jazdy jest wyszydzany.

        Tyle moge podpowiedziec w temacie kociej jazdy.

        Kicia nie lazi zbyt aktywnie po przedniej czesci auta, woli tylne siedzenia i "pake".

        Gdzie mozna kupic te szelki????
        • mysiulek08 Re: Przygotowanie kota do jazdy 600 km 08.08.09, 07:00
          szelki juz znalazlam, Kicia takie uzytkuje na codzien, musimy tylko smyczke do pasa gdzies zanabyc
    • kontik_71 Passiflora 08.08.09, 08:32
      To jest swietny uspokajacz... Kupuje sie to jaka plynna esencje
      kwiatowa i zaczyna dawac kotu na tydzien przed stresem (np podroza).
      Kot "uodparnia" sie na stresy. passilora jest w 100% naturalna i nie ma
      efektow ubocznych. Moje juz parokrotnie byly w ten sposob "preparowane"
      i to dziala smile
      • jottka szelki 08.08.09, 11:15
        o takie coś chodzi:

        www.twenga.pl/dir-Dla-zwierzat,Koty,Szelki-dla-kota-13157

        te szelki są szersze i grubsze niż takie normalne szeleczki spacerowe. te
        ostatnie to zwykle dwie pętle (na łepek i tułów) połączone paskiem na grzbiecie,
        a te samochodowe mają dodatkowy szeroki pas przez kocią pierś i to on trzyma w
        razie czego ciężar kota (a nie szyja). my mamy te pierwsze szelki z linka, firmy
        trixie, z tym że zaznaczają, że do volvo i fordów trzeba dokupić osobno smyczkę
        do wpięcia w klamry pasów, bo ta standardowa nie pasuje.


        a co do jazdy - bardzo długa jest, więc i tak musisz "podespać" kota, my zwykle
        staramy się jeździć tak, żeby to na porę kociego spania wypadało, no ale też
        nigdy tak daleko nie jechał. za jazdą w dzień przemawia wygoda kierowcy, za
        jazdą w nocy brak upału, który może dać się zwierzakowi we znaki. no ale z
        drugiej strony w nocy kocina może być (nie)mile ożywiona, co wykończy wszystkich
        podróżnikówsmile


        aha, i faktycznie kup kuwetkę podróżną (to, co mysiulek pisze) - możliwe, że kot
        nie będzie chciał skorzystać, ale też możliwe, że to go uspokoi, no i w razie
        czego nie będzie się bał wysiusiać czy coś. najlepsze do tego są kryte kuwety,
        ale to już zależy od twojego kicura - no i wcześniej musi być z nią zaznajomiony.


        a nie da się go naprawdę z nikim zostawić? to jednak spory stres dla domowego
        kota, jeśli nie objawia zamiłowań globtrotera. a jak już przyadaptuje się do
        nowych warunków (które też mogą być stresujące), to będzie musiał wracać.
        pierwsza podróż od razu tak długa to mocno ryzykowne.
    • sygitka21 Re: Przygotowanie kota do jazdy 600 km 08.08.09, 12:07
      Witam!
      Niestety, nie mamy z kim Młodego zostawić. W obu rodzinach są psy,
      które z kotami obchodzą się w drastyczny sposób, chociaż normalnie
      to łagodne i kochane psiaki. Nie chcę Edka zostawić z przypadkowymi
      osobami, których do końca nie znam; które nie mają doświadczenia w
      obchodzenia się z kotem, którym może się "nie będzie chciało"
      zmienić mu brudną kuwetę (lub nie będą umiały tego zrobić, albo
      odrzuci je odór kupek), które nie będą miały czasu pobawić się z
      nim, lub zwyczajnie poświęcić mu trochę uwagi. To jednak obowiązek.
      Moja przyjaciółka w połowie mojego urlopu wyjeżdża wraz z rodziną do
      Bydgoszczy i znów byłby problem, komu Edzia zostawić. A jedynie jej
      ufam. Zamierzamy go wziąść. Urozmaicimy mu pobyt. Będzie z nami,
      osobami które zna. Troszkę zmieni klimat. Pooddycha jodem. Zabawki
      będzie miał. Wczesnym rankiem pokażemy mu morze (na smyczy,
      oczywiście).
      Szelki to rewelacyjny pomysł! Z klimatyzacją nie będziemy
      przesadzać, by kot się nie przeziębił. Edzio na smyczy z pewnością
      inaczej przetrwa tę podróż. Jak umocować przenośną kuwetę?? Nie mamy
      auta kombi, więc jest to pewien problem. Auto jest średniej
      wielkości, kot też nie jest specjalnie wielgaśny smile
      Mamy nadzieję, że cel podróży zrekompensuje mu wszelkie
      niedogodności.
      Pozdr.!
      • jottka Re: Przygotowanie kota do jazdy 600 km 08.08.09, 19:29
        teoretycznie racje rozumiem, praktycznie wszystko będzie zależało od edziowych
        poglądów na zmianysmile znaczy nastaw się na to, że w wersji hardkorowej miła
        zwykle i kontaktowa kocina spędzi najbliższy tydzień pod tapczanem. no i
        pierwsze dni lepiej tak planować, żeby jak najwięcej być razem z kotem, bo może
        się bać i mogą mu się codzienne obyczaje odmienić.


        a kuwetki nie masz mocować w samochodziesmile masz ją tylko zabrać ze sobą i
        normalnie do bagażnika włożyć czy z tyłu pod nogi, jak ci pasuje. tyle że czasem
        podczas długiej podróży dobrze jest się zatrzymać i wtedy np. postawić kuwetkę w
        czy koło samochodu i pokazać kocisku, że jak chce, to proszę (znany zapach może
        zachęcić do czynu). i na miejscu docelowym kota też uspokaja, jak od razu
        zobaczy swoją kuwetkę, miskę z żarciem, zabawkę.
        • muraszka1 Re: Przygotowanie kota do jazdy 600 km 08.08.09, 20:02
          powodzeniasmile
          domniemam,ze wszystkie kocie spacery w obcym ternie beda
          'na szelkach'
    • sygitka21 Re: Przygotowanie kota do jazdy 600 km 08.08.09, 21:46
      Liczymy, że nie będzie wybredny. Obchodzenie okolicy w smyczy
      obowiązkowo. Podróż Edka udokumetuję. Wyjeżdżamy po 20 sierpnia.
      Dziękujemy za porady. Bardzo nam pomogliście! big_grin
    • sherman-doberman Re: Przygotowanie kota do jazdy 600 km 08.08.09, 22:43
      Przez 11 lat woziłam koty na trasie Genewa- Szwecja,Polska i z
      powrotem.I to koty, które specjalnie za samochodem nie
      przepadały.Jeżeli chpdzo o kuwetę, to kupiliśmy taką małą jak dla
      kociaków, którą ze żwirkkiem ustawialiśmy mocno zaklinowaną na
      podłodze za fotelem kierowcy na worku od śmieci, Niektóre oty nigdy
      nie korzystały, ale zdarzało się, że kota w czasie jazd przycisnęło
      i złaził do kuwety i robił w czasie jazdy.
      Zasadniczo zatrzymywaliśmy się co jakieś 300-400 km gdzieś, gdzie
      był kawałek lasu prz autostradie i kot mógł się na smcz przelecieć ż
      co wszystkie robiły za zamiłowaniem, zławszcza że czasem jakiś
      piasek się znalazł, gdzie mogł pokopać i zostawić pamiątkę.
      Nigdy przed jazdą i w czasie jazds nie jadły ż i nie powinny,
      Dopiero wieczorem, po podróży w hotelu - rzucały się na swoje
      porcje, Woda na każdym przystanku do woli.
      Raz próbowałam dać kotu lekarstwo na uspokojenie - przepisane przez
      weterynarzaŁ kot zazął wmiotować, potem dostał sraczki a następnie
      zemdlał i go w głuchej dziczy w jakiś mazurskim lesie. Nigdy więcej
      adnego lekarstwa podróżnego nie dałam ż najwyżej kot powrzeszczał,
      potem mu się znudziło, wlazł na kolana i zasypiał. Jeden kot
      wszstkie podróże odbywał pod siedzeniem kierowcy - wyłaził dopiero w
      hotelu lub po przjeździe do domu. Nigdy nawet nie miauknął.
      Na tylnym siedzieniu tranporterek bokiem do kierunku jazdy /zgodnie
      z zalecenie Automobilklubu niemieckiego/, dobrze unieruchominy
      pasami ale z otwartymi drzwiami. Kot jak chce, to leży tam sobie i
      śpi. a jak nie to buszuje po smochodzie do woli lub śpi nakolanach
      czw ygląda przez okno.Nie jest to na 100 proc, zgodne z przepisami
      ale wygodne dla kota. I faktycznie, mój obecny kot w młodszym wieku
      usiłował sam prowadzić samochód - niestety prawa jazdy nie ma i z
      czasem pojął, że tego robić nie należy. Mądry kot.
    • sygitka21 Re: Przygotowanie kota do jazdy 600 km 09.08.09, 09:00
      Podjęliśmy decyzję, że nie damy mu leku, aczkolwiek do weta
      pójdziemy, by omówić wyjazd kota. Będziemy mieć coś w razie "W".
      Edek jest dość ciekawskim kociambrem, więc pewnie przekona się do
      oglądania świata przez okno. Pozdr.!
      • natasia2006 Misiek wymiotował w samochodzie 09.08.09, 10:21
        mój poprzedni kociak, kiedy był maluchem, chętnie jeździł samochodem na wieś, 50 km. Kiedy podrósł, niestety, zmieniły się jego upodobania do podróży. Po pięciu sekundach w samochodzie zaczynał PRZERAźLIWIE miauczeć, jakby go kto gorącym żelazem przypalał. Po następnych pięciu, ale minutach, zaczynał wymiotować, do transporterka, chociaż jechał głodny. Jazda z nim to była masakra, więc przestaliśmy go brać na wieś, zawsze ktoś zostawał z nim w domu smile
        Weź więc również pod uwagę wymioty... w samochodzie.
        • jottka Re: Misiek wymiotował w samochodzie 09.08.09, 12:26
          a tak, no człowiek odruchowo zakłada, że pewne rzeczy robi się automatyczniesmile
          sygitka, transporter faktycznie ustawiasz na tyle bokiem do kierunku jazdy i
          dobrze jest coś podłożyć pod niego, bo inaczej stoi skosem i kot się zesuwa na
          bok, co go może drażnić. poza tym my zawsze wykładamy tylne fotele starym kocem
          - z jednej strony chroni je to przed pazurkami kociska, z drugiej gdyby coś sie
          stało, łatwo uprać itepe. jak zupełnie nie wiesz, jak kot reaguje, możesz
          położyć gazety w transporterze i okolicy, bo rzeczywiście są koty, które reagują
          nerwowymi wymiotami i biegunką.

          a jak masz dobrego weta, to przejdź sie i posłuchaj, co radzismile na tak długą i
          debiutancką podróż może być rozsądne podespanie go, a może jakieś uspokajacze na
          kilka dni przed.
    • onionka Re: Przygotowanie kota do jazdy 600 km 10.08.09, 15:27
      Dzieki za ten watek. Podrozujacy kot to jest dla mnie w tej chwili
      pytanie zasadniecze bo nasz Ignac (4 miesieczny rudo-bialy kocur)
      stoi przed koniecznosci wyrobienie paszportu. Mialam watpliwosci czy
      kot da sobie rade w podrozy i czy zatem jest sens tego paszportu
      ale po przeczytaniu Waszych postow juz wiem ze sie da. Dla nas
      podroz to jakies 1500km wiec jest sie nad czym zastanawiac. Ignac
      jest ciekawski i szybko sie uczy zatem nie powinno byc problemow
      aczkolwiek trening musimy zaczac jak najszybcij mam tu na mysli
      chodzenie w szelkach i spacery dluzsze niz na pobliska lake.
      Poprzedni kot lubil wygladac oknem w samochodzie i nie przepadal za
      transporterm, najlepiej bylo mu na ludzkich rekach, on jednak nigdy
      z nami daleko nie jezdzil. To byl absolutnie freedom kot. Jest juz
      niestety na wiecznych lowach.
      Patent z kuweta za fotelem wydaje mi sie niezlym pomyslem. Dodatkowa
      ciekawostko lub problemem jest to, ze oprocz Ignaca musimy zabierac
      takze Inke; duuuzy lablador, nie zawsze chetna do zabawy. Tu
      niestety moze byc konflikt bo Inka na kolanach czlowieka to bedzie
      trudne, dla niej jest bagaznik i nie wiem czy kota tez tam
      zainstalowac, zmiesci sie bez problemu, czy pozwolic mu wybrac sobie
      inna opcje? Na codzien nie ma zadnych konfliktow, a kot zna swoje
      miejsce w szeregu.
      Pozdrawiam razem z pluszkami Inka i Ignacy.
    • sygitka21 Re: Przygotowanie kota do jazdy 600 km 17.08.09, 10:24
      W niedzielę ruszamy. Buzia mi się śmieje. Ciekawi mnie reakcja Eda
      na taki bezmiar wody. Proszę trzymać kciuki za podróż.
      ps. Piszę już teraz, bo nie mogę się doczekać smile Pełna radość i
      euforia big_grin
    • sygitka21 Re: Przygotowanie kota do jazdy 600 km 05.09.09, 00:38
      Wróciliśmy przed godziną smile
      Podróż łącznie miała nieco 1600 km w obie strony (w drodze powrotnej
      przemknęliśmy przez Szczecin do Bydgoszczy- gdzie spędziliśmy 3
      dni --> gorące pozdro! dla Agatki).
      Już na początku zaznaczę, że nie wyobrażam sobie tego wyjazdu bez
      Młodego.
      Ale od początku...
      Kot nie miał konsultacji u weta (kontrolę zrobimy za tydzień, z
      odrobaczeniem i innymi takimi sprawami). Nie dawaliśmy mu nic na
      uspokojenie. Planowaliśmy wyjazd z nim na czczo, ale głośnym
      miauczeniem dał wyraz swemu oburzeniu. W aucie z boku był
      transporter, kocyk, przy siedzeniu oparty drapak typu "fala". Kot na
      smyczy z końcówką do pasa bezpieczeństwa. Ed zniósł podróż idealnie.
      Początkowo trochę miauczał, ale krótko. Postojów było 3- ok. 20
      minutowe. Wypróżnił się bez problemu. Bał się ciężarówek i
      motocykli. Pił niechętnie, wodę w aucie.
      Chciałabym podkreślić, jak ważne jest dobre założenie smyczy. Edzio
      wyrwał się nam na plaży i poleciał w wydmy. Cud boski, że kota
      dopadłam na górze, w chaszczach, biegnąc boso po ścieżce pełnej
      szkła. Mój facet myślał, że już straciliśmy kota. Od tej pory
      panicznie bałam się, że się wyśliźnie. Przy tej smyczy to było
      bardzo możliwe. Druga sprawa, identyfikator przy obroży, którego
      zapomnieliśmy sad( Bardzo potrzebny! Jakby kocięciu udało się zwiać,
      zawsze jest nikła bo nikła szansa, że ktoś się zlituje i da nam znać.
      Kot od tego momentu spacery na krótkiej smyczy odbywał na terenie
      ośrodka, conajmniej 4 razy dziennie. Miał mnóstwo zabawek,
      transporter, drapak, ukochany brodzik, w którym spał. Ale drżałam,
      ilekroć wychodził, na spacer po nadmorskim lesie, czy na trawę przy
      stacjach paliwowych. Generalnie, z nad morza wróciliśmy wszyscy
      szczęśliwi: kot się wybiegał, a my się zaręczyliśmy smile smile smile
      Cudne wakacje! Ściskam bardzo, smile
      sygitka21
      • macarthur Re: Przygotowanie kota do jazdy 600 km 05.09.09, 00:46
        zajefajne wakacje - w razie gdyby powstał konkurs wakacje z kotem
        miejsce na podium gwarantowane, gratuluję kota i udanych wakacji
        smile
        • wiesia.and.company Re: Przygotowanie kota do jazdy 600 km 05.09.09, 01:26
          "Generalnie, z nad morza wróciliśmy wszyscy szczęśliwi: kot się wybiegał, a my
          się zaręczyliśmy"
          No proszę, wspólna troska i wspólne przeżycia (a kot się pewnie trochę postarał
          o dostarczenie różnych emocji wink ) Was połączyły.
          Fajne rozpoczęcie opowiadania dla wnuków, jak to się dziadkowie przez kota
          połączyli węzłem małżeńskim i stworzyli podstawową komórkę społeczną: on, ona i
          ten mały (kot).

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka