Dodaj do ulubionych

Biedne dzieci

29.05.13, 17:56
Trwa obrona przed pójściem dzieci do szkoły. Murem za dzieciństwem dzieci stoi część rodziców. Oni nie wiedzą, że krzywdę dzieciom robią. Argumentów za podjęciem nauki szkolnej w wieku 6 lat (a nawet wcześniej) jest multum. Nie chcę ich powtarzać.

Mamy żywe dowody na to, że szkoła od 6-ciu lat - to była słuszna decyzja naszych rodziców. Wygraliśmy na tym, chocby uciekając przed wielkim powojennym wyżem demograficznym.

Dodatkowe argumenty płyną ze świata

orka.sejm.gov.pl/WydBAS.nsf/0/A4F8763AAD6E8E70C12576EE0029DFE9/$file/Analiza_%20BAS_2009_34.pdf
Obserwuj wątek
    • balamuk Re: Biedne dzieci 11.06.13, 17:41
      Takie coś się pojawiło: wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,14081825,Szesciolatki_od_wrzesnia_pojda_do_szkoly__Premier.html#BoxSlotII3img
      Czuku, najpierw tobie odpowiem, żeby było po kolei. Argumenty ze świata poczytałam do momentu, kiedy doszłam do Rumunii - akurat tutaj mieszkam i tu uczą się moje dzieci, więc jakie takie pojęcie mam. I te informacje są, elegancko mówiąc, nierzetelne. Dalej nie czytałam, bo jak mam wierzyć w rzetelność pozostałych?
      Nie mam nic przeciwko posyłaniu dziecków do szkoły w wieku 6 lat. Sama byłam "sześciolatkiem", przyjęli mnie do szkoły po serii obowiązkowych testów psychologicznych. Rzecz w tym, że program szkolny dotyczy określonego etapu rozwoju - w przypadku polskiej edukacji siedmiolatków. Czy ktoś ten program dostosował do dzieci o rok młodszych, niekoniecznie emocjonalnie, motorycznie i intelektualnie rozwiniętych ponad wiek? W artykule, który zalinkowałam, słowa o tym nie ma. Za to mamy coś takiego: Proponujemy bardziej racjonalny start szkolny. To wiek, w którym człowiek po raz pierwszy kontaktuje się ze szkołą: uczy się czytania, pisania i leczenia. Od połowy lat 70. rozwlekamy w czasie ten proces, który powinien być skondensowany. Ta reforma to kończy. Dziecku się nie dzieje żadna krzywda. Można nawet powiedzieć, że podstawa programowa jest skrojona pod 1/5 najsłabszych uczniów - przekonuje prof. Krzysztof Konarzewski.
      Nie mam ochoty komentować.
      • ewa9717 Re: Biedne dzieci 11.06.13, 19:07
        A ja się pod Balamukiem obiema ręcyma, bo znam naszą szkolną rzeczywistość. U nas wszystko zaczyna się od dupy strony.
        • stefcia41 Re: Biedne dzieci 12.06.13, 20:30
          I ja !
          Jako matka ośmiolatka jestem na "bieżąco".
          Poszedł do szkoły jako siedmiolatek , jest mało dojrzały emocjonalnie i wiedząc jakie teraz ma kłopoty w szkole, nie wiem co by było gdyby zaczął rok wcześniej.
          Nie macie pojęcia ile podręczników, zeszytów ćwiczeń, kart pracy i innych takich on ma suspicious
          Gdybym chciała,żeby miał czas na naukę, zabawę i zwykłe leniuchowanie to musiałabym odbierać
          ze szkoły zaraz po zajęciach czyli ok 13.
          • jassmnize Re: Biedne dzieci 20.06.13, 12:24
            Nasza szkoła w sensie ciała pedagogicznego jest niestety w ogromnej większości po pierwsze niedouczona po drugie obserwując ten specyficzny byt ludzki zwany dalej nauczycielem stwierdzam z całą stanowczością żę przynajmniej polowa powinna mieć odgórny zakaz nauczania i kontaktu z dziećmi a charaktery kształtują się już od najmłodszych lat i zaraz po domu-rodzinie wpływ na taki plastyczny jeszcze charakter dziecka ma nauczyciel ....który niestety paprze robotę na całego....więc im starsze dziecko poślemy do szkoły tym dłużej to my rodzice będziemy mieli wpływ na to jakim człowiekiem w pózniejszym wieku będzie nasza pociecha ,po drugie bazując na obserwacji mojej małoletniej widzę że dziecko w wieku lat 6 jest zdecydowanie nie przygotowane do tego żeby zaczynać naukę ....ja posłałam córkę do zerówki dziecko okrzepło,nauczyło się płynnie czytać i pisać,umie wykonywać podstawowe zadana matematyczne proste dodawanie i odejmowanie ,potrafi się dłużej skupić na zadanej pracy....czyli...teraz jest już gotowa żeby iśc do klasy pierwszej...owszem dziecko dziecku nie równe i zdarzają się takie maluchy które wykazują ponad przeciętną inteligencję i zapewne bez kłopotu wdrożyłyby się w naukę szybciej niż inne ale to jednak nadal mniejszość ....pewnie nie raz przytaczany był tu przykład Finlandii w której nauczanie jest na jednym z najwyższych poziomów w europie a dzieci Fińskie są jednymi z lepiej wyedukowanych na naszym kontynencie a tam nie spieszą się z wtłaczaniem wiedzy w małą główkę .....mam niejasne przeczucie że wszystko robija się o dziurę w budżecie .....wcześniej do szkoły wczesniej do pracy,szybciej opłacane składki na ZUS...itp
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka