marti890987
04.04.25, 11:41
Cześć Mireczki!
Z góry mówię że nie mam dużego doświadczenia w „trwałych” relacjach - może stąd te pytanie.
Mnie i dziewczynę różni 8 lat (mamy powyzej 20), ona studia i praca , ja praca w zawodzie.
Czasami sie zdarza że dziewczyna chce iść sama na impreze/do znajomych (kolega i kolezanka). Wiedzą oni o tym że jesteśmy razem, jednak „wspolne” spotkania odpadają, zakladam że ze względu na różnicę wieku - może sie wstydzą, może nie, nie wiem - chociaż raz byliśmy wszyscy razem na jednej imprezie. Ona twierdzi, że czułaby sie nieswojo przyprowadzając chłopaka do osób, ktorych sama dobrze nie zna i wie, że są to osoby średnio godne zaufania.
Dziewczyna czasami narzeka, że jest jej troche przykro, bo nie ma żadnych bliższych znajomych. Całkowicie to rozumiem, nie da się być ze sobą związanym non stop. Jednak z jakiegoś powodu jest mi nieswojo jak wiem, że u kogoś jest, wróci lekko podpita - ale zdaje sobie sprawę że związek nie polega na rezygnowaniu z prywatnego życia.
Niedawno poszła do mieszkania kolegi (będącego w związku) i koleżanki. Z tego co wiem, dobrze sie razem bawią, ale mówi że „nie mam się czym martwić” bo znają się właściwie od liceum (z widzenia).
Na codzień niby nie mam szczególnych powodów do zmartwień, mieszkamy razem, jakieś problemy czy wątpliwości staramy sie na bieżąco wyjaśniać.
Może to idiotyczne - ale tak jak mowilem, mam minimalne doswiadczenie i chcialbym wiedziec jak zapatruja sie na to inni - czy fakt że druga połówka maks raz w tygodniu chce spotkac sie sama z innymi jest czymś dziwnym?