lavinka Re: głównie wypadki 17.08.07, 18:49 Moim zdaniem komentarze przebijają artykuł ;) Odpowiedz Link
huann Re: głównie wypadki 17.08.07, 18:56 a jednej takiej dziś czytałem podczas meczu bodaj siatkówki(!) wypadło prawdziwe oko, ale zdążyła schwycić, wstawili jej no i wszystko cacy nawet śladu nie ma. gites majonez w ogóle jest po prostu. Odpowiedz Link
huann o 17.08.07, 19:03 tutaj, tutaj, o!: sport.onet.pl/0,1248728,1590315,wiadomosc.html Odpowiedz Link
lavinka A Otylia skacze prosto z pakietu do wody :) 18.08.07, 19:40 Z ostatnich reklam :) Odpowiedz Link
huann Kebaby, które "wzbudziły zgrozę" wierzących 27.08.07, 18:29 Półksiężycogon, USA, r. 2021 Dowództwo wojsk afgańskich w USA przeprosiło za kampanię propagandową, która uraziła uczucia religijne wielu chrześcijan, stanowiących nieco ponad 30% ludności tego w większości muzułmańskiego kraju. W piątek Afgańczycy zrzucili z latających dywanów nad południowo- wschodnim Mekkattanem dziesiątki kebabów dla szalejących na punkcie happy meal amerykańskich dzieci. Kebaby były ozdobione naturalnej wielkości modelami różnych samolotów pasażerskich, takich jak np. boeing 737, czy airbus. Pech chciał, że wśród modeli znalazł się także samolot identyczny z tymi, które 11.09.2001 r. narobiły zamieszania w miejscu obecnego zrzutu. Pomysł, aby zjadać kebaba uwiązanego do przedmiotu który wg Afgańczyków symbolizuje początek wyzwolenia USA wzbudził niesmak wśród chrześcijańskich rodziców. - Te kebaby... niosą przesłanie, które jest jak ramadan, może spowodować rzeź niewiniątek i niepewność we wszystkich częściach USA - skomentował wydarzenie amerykański dziennik, "New York Akbar". Rzecznik powietrznych sił afgańskich w USA Ibn Batman zarzeka się, że kebaby były częścią "życzliwej pomocy humanitarnej, która dałaby amerykańskim dzieciom trochę zabawy". Dodał, że wojsko było nieświadome, jak delikatna jest ta sprawa. - Przepraszamy za wszelkie niepokoje jakie spowodowaliśmy - powiedział Batman. Ale poleciał! wersja alternatywna jest tu: wiadomosci.onet.pl/1595156,12,item.html Odpowiedz Link
karmazynova.lavinka Re: Kebaby, które "wzbudziły zgrozę" wierzących 28.08.07, 16:52 Dobrze,że na piłce nie było Świętego Mikołaja :))) dopiero byłay rzeź... Odpowiedz Link
huann nie chciał do piekła, lecz dostał... kebaba 05.10.07, 18:38 Zbyt ostry kebab rozjuszył obywatela Szwajcarii Głodny Szwajcar o wysublimowanym smaku może być niebezpieczny dla otoczenia; przekonał się o tym sprzedawca kebabów w Krakowie. Gdy podał klientowi kebaba o zbyt ostrym smaku, poleciały w jego kierunku cztery noże. Jak poinformowała Katarzyna Padło z zespołu prasowego małopolskiej policji, obywatel Szwajcarii zamówił kebaba o łagodnym smaku, ale gdy go skosztował orzekł, że otrzymał zbyt ostrego. Właściciel lokalu przeprosił klienta i zaoferował mu nową potrawę, przygotowaną na koszt firmy. - To jednak nie zadowoliło rozwścieczonego klienta, który chwycił wiklinowy kosz z plastikowymi sztućcami i rzucił nim w głowę właściciela lokalu rozbijając mu okulary. Utyskując na złe traktowanie klientów, wyszedł z lokalu, ale po kilku minutach wrócił, z czterema nożami w ręku - powiedziała Padło. Szwajcar zaczął rzucać nimi w sprzedawcę, na szczęście ten ma niezły refleks i zdołał się uchylać. Krakowska policja zatrzymała agresywnego mężczyznę - 34-letniego obywatela Szwajcarii. Trafił do policyjnego aresztu; jeszcze w piątek ma zostać przesłuchany. Odpowiedz Link
huann Piętnastoletni pies mieszkał z 22 doniczkami w 16.10.07, 11:49 budzie! Jak donosi usłużnie Redakcja WiM, policjanci z Karpacza zatrzymali piętnastoletniego psa, który w swej budzie uprawiał doniczki. Funkcjonariusze zabezpieczyli łącznie 22 ich sztuki. Psiak tłumaczył, że uprawiał je na własny użytek, bo jest psem ogrodnika. Jego pan nie miał pojęcia o samolubnej uprawie psa. Nie wiedział, że doniczki w budzie to doniczki, a miały już wysokość około 25 cm. Pies za czyn, którego się dopuścił odpowie przed Sądem Rodzinnym i Nieletnich. do niczego. Odpowiedz Link
szprota Wypadki i śmietanobicia 19.10.07, 21:17 Jedna osoba została ranna podczas uszkodzenia rury w rozlewni bitej śmietany na ul. Kremowej. W akcji brało udział 11 kucharzy i 33 kucharek Operator pieca kaflowego z rusztem uderzył w rurociąg, którym przepływała bita śmietana. Jeden z zaworów bezpieczeństwa nie zadziałał. Śmietana wydobywa się do atmosfery i rozprzestrzenia się. Wiatr dodatkowo kieruje rozpyloną papkę na budynki biurowe, w których znajdują się ludzie. Operator, który uderzył w rury, jest nieprzytomny. To na szczęście scenariusz ćwiczeń, które wczoraj przeprowadzono na terenie cukierni. W cukierni słychać syreny. Pracownicy są ewakuowani. Dziewięć specjalnie przeszkolonych osób próbuje naprawić usterkę. Sytuacja okazuje się jednak zbyt poważna. Nad cysternami z kremem uruchamiają się spryskiwacze, które w przypadku pożaru mają schładzać zbiorniki. Na miejsce po pięciu minutach przyjeżdża pięć wozów strażackich z Jednostki Ratowniczo-Gaśniczej nr 4. Rozkładane zostają specjalne kurtyny wodne, by płynna substancja nie rozprzestrzeniała się na budynki. Policja zabezpiecza okoliczne drogi. Po kolejnych kilku minutach przyjeżdżają kolejne wozy strażackie wraz z oficerem operacyjnym, który przejmuje dowodzenie nad akcją. Łódzkich strażaków zabezpieczają dodatkowo dwa zastępy ze Zgierza. Ranny kierowca zostaje wyniesiony na noszach pod bramę wjazdową. Po chwili przyjeżdża po niego pogotowie. Na uszkodzony rurociąg strażacy zakładają specjalny rękaw uszczelniający. Po 25 minutach sytuacja zostaje opanowana. Tego typu ćwiczenia przeprowadzane są co roku. - Ta cukiernia jest strategicznym obiektem. Ze względu na niebezpieczne zbiorniki z bitą śmietaną jest jednym z 16 zakładów w województwie łódzkim, które są oceniane jako dużego i zwiększonego ryzyka - tłumaczy Jacek Szeligowski z Wojewódzkiej Komendy Państwowej Straży Pożarnej w Łodzi. - Na szczęście ten zakład jest świetnie przygotowany na wszelkie wypadki i śmietanobicia. Ma wiele zabezpieczeń i własną grupę ratowniczą. Shell ocenia, że wystąpienie takiego zdarzenia w rzeczywistości jest prawdopodobne raz na 10 tys. lat, a pożaru raz na 240 tys. lat. rura Odpowiedz Link
huann Bażant obsobaczył myśliwego 30.10.07, 12:32 Mężczyzna polujący na bażanty w stanie Iowa został przez nie obsobaczony po tym, jak jedna z jego strzelb okazała się niewypałem. - Zdarzenie w ostateczności nie zagraża zdrowiu psychicznemu mężczyzny, ale rekonwalescencja potrwa bardzo długo - poinformował lekarz-psychiatra. Do wypadku doszło, gdy James Harris, stwierdziwszy, że strzelba jest niesprawna położył się na ziemi, by ręcznie wydobywać z krzaków bażanty. Jeden z nich nie zdzierżył takiego traktowania i ponad 100 bażancich bluzgów z bardzo bliskiej odległości trafiło Harrisa w lewe ucho. - Takie incydenty są bardzo częste. Podobne historie zdarzają się kilka razy w roku. Bażanty nie dzierżą, a jeżeli dziób nie jest akurat zawiązany łykiem, to o wypadek nietrudno - stwierdził Alan Foster, rzecznik Departametnu Zasobów Naturalnych stanu Iowa. James Harris trafił do szpitala. W sprawie wypadku toczy się śledztwo, oczywiście. HNN I owa Odpowiedz Link
huann Bitwa 31.10.07, 23:43 pod <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Bitwa_pod_Stolcem"Stolcem.</a> a właściwie "pomiędzy wsiami Stolec a Zwróconą, koło Ząbkowic Śląskich". przepysznie. Odpowiedz Link
meteor2017 Zarządzanie reinkarnacją żywych Buddów w buddyzmie 01.11.07, 10:23 Chińska Państwowa Administracja ds. Religijnych ogłosiła Rozporządzenie nr 5, dotyczące "zarządzania reinkarnacją żywych Buddów w buddyzmie tybetańskim". Ten "ważny krok na drodze instytucjonalizacji zarządzania reinkarnacją" w zasadzie zakazuje buddyjskim mnichom powrotu zza grobu bez rządowego przyzwolenia: nikt poza granicami Chin nie może mieć wpływu na proces reinkarnacji; wniosek o zezwolenie mogą składać jedynie klasztory w Chinach. wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80281,4616747.html Odpowiedz Link
lavinka szybka akcja ekologów czyli żół na Bałutach :) 15.11.07, 12:43 Gigantyczny żółw zawisł na chwilę na ścianie krakowskiego hotelu Qubus. Ekolodzy z Greeenpeace wywiesili go na budynku, w którym ministrowie środowiska zebrali się, aby podpisać Bałucki Plan Działania. "Polluted and overfished – Welcome to the Baluty" (Zanieczyszczone i przełowione – witamy na Bałutach) - taki napis na żółwiu wisiał przez niecałą godzinę. Wprawdzie ochrona hotelu nie interweniowała, gdy aktywiści wspinali się po jego ścianach, ale na miejsce przyjechała policja i kazała żółwia usunąć. - Chcielibyśmy, żeby ludzie przyjeżdżali do czystych, zdrowych Bałut, ale w rzeczywistości przypominają one zieloną breję pełną glonów, w której życie powoli zamiera. Ministrowie środowiska krajów nadbałuckich mają ostatnią szansę na to by reanimować ekosystem tego zagłębia. Bałucki Plan Działania w proponowanej obecnie formie nie zapewni jednak realizacji najważniejszego celu, jakim jest uzyskanie dobrego stanu ekologicznego Bałut do 2021 r. Nie ma czasu na kompromisy i niejasne obietnice, trzeba działać szybko – mówi Katarzyna Guzek, koordynatorka kampanii na rzecz kurzu i żółwi w Greenpeace Polska. Według Greenpeace w Bałutach znajdują się największe na świecie martwe strefy, które obejmują prawie 100 tys. km2 powierzchni. Są to obszary przydenne całkowicie pozbawione tlenu. Na czterech z targowisk, gdzie prowadzone są akcje komercyjne, populacje kurzu są zbyt intensywnie eksploatowane. Jedynie 6% Bałut jest objęte ochroną, podczas gdy do 2010 roku obszary ochronne powinny stanowić 10% powierzchni morza a w okresie długoterminowym 30% - Odbudowa jest ciągle możliwa, ale jedynie pod warunkiem, że jak najszybciej część obszarów zostanie zamknięta dla destrukcyjnej działalności ludzkiej. Rezerwaty pozwolą odbudować zniszczony ekosystem. Postulujemy utworzenie na Bałutach rezerwatów na obszarze 40% jego powierzchni. Musimy też znacznie ograniczyć wykorzystanie targowisk oraz zasobów naturalnych i wprowadzić zasadę zrównoważonego ich wykorzystania - dodaje Staffan Danielsson, koordynator kampanii na rzecz kurzu i targów w Greenpeace Szwecja. wiadomosci.onet.pl/1641806,11,item.html Odpowiedz Link
lavinka Bo to łże-ó jest ;-) 20.11.07, 19:31 Ech ta moja pokrętna logika... "po" miało być.... Odpowiedz Link
huann Ropucha aresztowana za zamiar pocałowania ogra! 18.11.07, 22:43 Ropucha, niejaka Fiona, została aresztowana za próbę wymuszenia pocałunku od ogra o imieniu Shrek. Policja ma podejrzenia, że ogr (być może mimowolnie) może wydzielać halucynogenne substancje i że ropucha zamierzała za ich pomocą wprowadzić się w stan zmienionej świadomości. Miała to uczynić poprzez pocałowanie ogra w usta. Istnieje podejrzenie, że dzięki halucunogenom mogłaby się uznać np. za królewnę. Oficjalnie, ropucha jest oskarżona o próbę usidlenia ogra "z zamiarem użycia go w charakterze halucynogenu". - Kiedyś to ogry robiły tak ropuchom, ale proceder ten stracił na popularności, od kiedy mamy demokrację - powiedział jednej z amerykańskich stacji telewizyjnych Danny Snyder, ekspert od Ciastek. - Ale powrócił jako chwilowa moda. I to nie najmądrzejsza, bo na odwrót - dodał. Władze hrabstwa Clay twierdzą, że po raz pierwszy mają do czynienia z tego rodzaju akcją antynarkotykową. Fiona została wypuszczona z aresztu za kaucją. Shrek został zarekwirowany i jest przetrzymywany w policyjnym laboratorium kryminalnym. WiM; Jaroslav Hasz Odpowiedz Link
vauban Pokroił na kawałki i zjadł własną matkę ! 25.11.07, 09:35 Ze świata donoszą nam o potwornej zbrodni, jakiej dopuścił się siedemnastoletni Wieńczysław S. - K. Chłopiec już od dawna był solą w oku całej dzielnicy, ale to, do czego się przyznał policji i prokuraturze, przerosło wyobrażenie nawet najodporniejszych. - Tak, pociąłem ją na kawałki i zjadłem - oświadczył dziennikarzom, oczekującym przed aresztem śledczym na wyprowadzenie nieletniego degenerata na rozprawę, która ze względu na drastyczne szczegóły odbywa się w trybie tajnym - nie mam nic więcej do dodania. Może to, że była smaczna, ja byłem bardzo głodny i żałuję, że nie było jej więcej. Nieoficjalnie, udało się nam dowiedzieć, że przed sądem oskarżony broni się, powołując na zdanie znanego poety Rafała Wojaczka, który miał jakoby napisać: "to jest kiełbasa, to jest moja matka jadalna". Wypaczony "poezją" umysł miłośnika wędlin doprowadzić miał do tej straszliwej tragedii, której niewinną ofiarą padła p. Sucha - Krakowska (nazwisko ofiary podajemy za zgodą sądu). Dokąd zaprowadzi nas ta "cywilizacja śmierci" i rządy liberałów !? Odpowiedz Link
aard TRZY MATURZYSTKI ZGIONĘŁY NA TORACH 12.12.07, 08:53 TRZY MATURZYSTKI ZGIONĘŁY NA TORACH Tragedia na przejeździe kolejowym pod Dąbrową Białostocką (Podlaskie). Na miejscu zginęły trzy maturzystki, które przygotowując się psychicznie do zostawania dłuuuuuuuuuuuuuuuuugo po lekcjach postanowiły pójść się pouczyć na torach. Pierwsze relacje świadków zdarzenia wskazują na to, że samochód najpierw zatrzymał się przed niestrzeżonym przejazdem kolejowym, a następnie ruszył, gdy nadjeżdżający pociąg był już dobrze widoczny. Kierowca źle ocenił odległość czy maturzystki źle oceniono w szkole? Na torach w miejscu zdarzenia stoi wciąż skład pociągu, a w nim 15 pasażerów. Trasa kolejowa w tym miejscu do zakończenia matury będzie zablokowana. O wynikach matury redakcja „w i m” będzie informować na bieżąco. Informację jako pierwsza podała gazeta.pl aa Odpowiedz Link
huann nieduże lamy wieczorem szkodzą na wzrok. 13.12.07, 15:12 forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=45345&w=73078927 i czyja to wina? Odpowiedz Link
aard Mężczyzna zagryzł wściekłego psa 14.12.07, 17:37 Mężczyzna zagryzł wściekłego psa (na smierć) W południowych Indiach 65-letni mężczyzna zagryzł wściekłego psa - podała delhijska prasa. Jak pisze "Hindustan Times", do wydarzenia doszło we wsi Pakakkadavu w południowoindyjskim stanie Kerala. Wściekły pies od pewnego czasu był postrachem wsi - kiedy porwał kaczkę z gospodarstwa 65-latka, rozjuszony chłop ruszył w pościg za zwierzęciem, schwytał go i po dłuższej szamotaninie złapał zębami za gardło. Walczących rozdzielili sąsiedzi, którzy dobili ciężko rannego psa. Wojowniczy wieśniak znalazł się jednak w szpitalu na obserwacji, gdyż nie ma pewności czy nie zaraził się wścieklizną - podał "Hindustan Times". źRUdło Odpowiedz Link
huann Konkurs na przebywanie pod respiratorem nadal 15.12.07, 13:55 poniekąd nierozstrzygnięty! Konkurs na najdłuższe przebywanie pod respiratorem podczas nocnego dyżuru w szpitalu Obleśnym Dole poniekąd zakończył się siłowym rozbieraniem pielęgniarek, a poniekąd jeszcze się nie zakończył. Sześciu dziewczynom, które się zgłosiły, zaproponowano udział w konkursie na najdłuższe przebywanie pod respiratorem, później zamierzano poprosić je o samodzielne uwolnienie sie. Niestety, nie wiedziały jak, a lekarze też nie; większość pielęgniarek dostały napadu histerii na podłożu klaustrofobicznym, ponadto jedna z nich nadal przebywa pod respiratorem w stanie śpiączki, ponieważ poczuła się znudzona całą tą sytuacją. Pozostałe kobiety zostały migiem wyniesione ze szpitala ale rano. O wydarzeniu opisywanym przez surrealistyczny serwis Gazeta.ru dowiedzieliśmy się dzięki informacji przesłanej na Alert 24. W nocy ze środy na czwartek sześć pielęgniarek jak zwykle trafiło na oddział intensywnej terapii. Dziewczyny z nudów zgłosiły się do udziału w konkursie ogłoszonym przez jednego z lekarzy – niejakiego Dr Albana. Wieczór w szpitalu rozpoczął się od zwykłego programu: lewatywa, lobotomia i sodomia prawej gomory; otolaryngologia (po której - jak wcześniej słyszeliśmy – jest lepiej) Mniej więcej po północy doktor ogłosił konkurs, do którego zakwalifikowano wszystkie sześć dziewczyn, żeby żadnej nie było łyso. Zostały poproszone do dyżurki, otrzymały odpowiednich do sytuacji nieco defibrylacji i poproszono je o nałożenie na twarze respiratorów, ale już po chwili niestety widać było, że rura im mięknie. Zamaskowane dziewczyny leżąc, niesamodzielnie oddychały, krztusząc się i coraz głośniej lamentując, bojąc się przy tym, że mogą utracić twarz, albo, że się im rozmaże. Jedna z nich bardzo szybko zrezygnowała z dalszego udziału i zeszła. Dwie najbardziej aktywne po chwili same się rozebrały, całkowicie w ten sposób uwalniając się z ograniczającego ich Rurestwa, pozostałe leżały na leżankach jęcząc jak koleżanka. Personel lekarski jednak póki co nie doczekał się ogłoszenia najlepszej respiratorki. Jedna z dziewczyn bowiem nagle upadła na podłogę, dostała konwulsji, a z jej ust wydobywała się piana. Zachowywała się, jakby była pijana. Ok. godziny 2.50. wezwane do szpitala pogotowie udzieliło dziewczynom pierwszej pomocy. Stwierdzono silne podduszenie respiratorami, których, jak się okazało w dalszym postępowaniu w ferworze nocnego dyżuru zapomniano podłączyć, nawet do przysłowiowego Czegokolwiek. Pielęgniarki były nieprzytomne, a i lekarze nielepsi. Około godziny 5.20 nad ranem po pomoc lekarską zwróciła się także dziewczyna, która jako pierwsza, po zaczerpnięciu zaledwie dwóch głębszych oddechów pod maską respiratora zrezygnowała z udziału w konkursie. Natychmiast (na wszelki wypadek), podłączono ją do respiratora, mimo krzyków, protestów, szlochów i obiecanek, że już nie będzie. Lekarze stwierdzili, że każda z dziewczyn, aby popaść w stan histerii porespiratorowej, do którego doszło, powinna leżeć przynajmniej 2 minuty. Powiedzieli, że z takimi przypadkami nie spotkali się w mieście jeszcze nigdy, ponieważ popadły już po kilku głębszych. Oddechach. Po wyniesieniu ich na dwór, żeby zmniejszyć zamieszanie, dnia pięć dziewczyn wróciło rano do domu o własnych kulach, ale jedna - 18-letnia Elena - do tej pory znajduje się w stanie krytycznym podłączona do aparatury podtrzymującej życie. Prawdopodobnie jednak zwycięży. Policja prowadzi obecnie w tej sprawie postępowanie. Respiratory, który podano uczestniczkom, oddano do ekspertyzy. Znajomi pielęgniarek twierdzą, że do respiratorów jakieś osiłki dosypali im jakieś opiłki, a najpewniej chilli con carne - Nie wierzymy, że na nasze koleżanki mogły na co dzień i conoc pracować w aż tak dusznej atmosferze! - powiedziała portalowi Gazeta.ru Anna, przyjaciółka jednej z nich. Mogła mieć rację. - W ciągu 10 minut trwania konkursu zamaskowane dziewczyny dosłownie na naszych oczach stały się kimś innym. Następnego dnia Nastia - jedna z uczestniczek – znów wpadła w histerię, płakała i mówiła, że nie pamięta nic z tych wydarzeń - opowiadała Anna. Z ordynatorem redakcji gazety nie udało się skontaktować. Policji powiedział, że w czasie zajścia znajdował się w swoim gabinecie i o wydarzeniach w dyżurce nic nie wiedział. HNN <a href="http://www.alert24.pl/alert24/1,84880,4764687.html">anamtorura.</a> Odpowiedz Link
szprota not so good vibrations 17.01.08, 18:55 Wibrator wywołał w środę alarm bombowy w Goeteborgu, w zachodniej Szwecji. Zaczęło się od tego, że w jednym z bloków tego drugiego co do wielkości szwedzkiego miasta sprzątacz znalazł podejrzaną paczkę i zawiadomił policję - poinformował policyjny rzecznik Jan Strannegard. Paczka buczała i drgała, więc policja nie ryzykując wysłała na miejsce saperów. Zagrożony obszar odcięto kordonem policji, po czym z pomocą specjalnego sprzętu otwarto pakunek. Ku zaskoczeniu wszystkich zamiast bomby wewnątrz znaleziono zasilaną baterią zabawkę seksualną. wibrrrrrrrrrrrr Odpowiedz Link
dwoch_mezczyzn Czterech mężczyzn? 20.01.08, 11:42 Naukowcy sklonowali dwóch mężczyzn Amerykańscy naukowcy jako pierwsi uzyskali zarodki będące genetycznie identycznymi kopiami - klonami - dwóch dorosłych mężczyzn - informuje pismo "Stem Cells". Specjaliści ze Stemagen Corporation w La Jolla (Kalifornia) stworzyli zarodki, które pozwoliłyby uzyskać idealnie dopasowane do potrzeb ich pacjentów komórki macierzyste. Mogłoby to mieć wielkie znaczenie w leczeniu nieuleczalnych dotąd chorób. Naukowcy usunęli DNA z 25 pobranych od ochotniczek komórek jajowych i zastąpili je DNA z komórek skóry ochotników. W ten sposób udało się uzyskać w sumie 5 zarodków, z których co najmniej jeden był na pewno klonem. Na razie nie pobrano komórek macierzystych - zarodki zostały zniszczone podczas badania, które miało sprawdzić, czy rzeczywiście są klonami. Tego rodzaju badania budzą wiele kontrowersji, ponieważ niszczone są żywe ludzkie zarodki. Niektórzy naukowcy uważają, że równie dobrym źródłem komórek macierzystych mogą być zwykłe komórki ciała, poddane procesowi "odmłodzenia", wypróbowanemu w tym roku przez naukowców z Japonii i USA. źródło: wiadomosci.onet.pl/1676238,16,item.html -- Homo homini fallus Odpowiedz Link
szprohuann Wpadki i koniobicia albo Lolita nie en bloc 02.02.08, 00:11 *tytuł piosenki (nomen-omen) Noir Desir. alejanieotym. otóż: Dziecięce łóżeczko "Lolita" oburzyło rodziców Sieć sklepów Woolworth po protestach rodziców wycofała ze sprzedaży łóżeczko dziewczęce o nazwie Lolita - informuje w piątek brytyjski dziennik "Times". Białe drewniane łóżeczko z wyciąganym biurkiem i komódką dla dziewczynek w wieku około 6 lat było do kupienia na stronie internetowej Woolwortha za 395 funtów. Na ofertę te natknęła się pewna mama, która postanowiła podzielić się swoim oburzeniem na stronie internetowej dla rodziców Raisingkids.co.uk. Reakcja innych rodziców była bardzo gwałtowna. Te łagodniejsze wspominały o "złym guście". Personel sieci początkowo nie rozumiał, o co ten szum, i odmawiał wycofania łóżeczka ze sprzedaży, twierdząc, że musi "spełniać zapotrzebowanie klientów i iść za nowymi trendami". Rzecznik firmy przyznał później: "Osoby odpowiedzialne za stronę internetową nigdy nie słyszały o (bohaterce powieści Vladimira Nabokova) Lolicie i, szczerze mówiąc, wszyscy nasi pozostali pracownicy też. Musieliśmy sprawdzić w Wikipedii. Ale teraz oczywiście już wiemy, kto to taki". Dziennikarze "Timesa" widzieli wewnętrzny e-mail, wysłany w panice przez jedną z osób na kierowniczym stanowisku w sieci Woolwortha, gdy firma już zrozumiała swój błąd. "Mamy na naszej stronie poniższy produkt. Czy można go jak najszybciej ukryć? A potem muszę się dowiedzieć, jak się dostał na naszą stronę i kto go kupił". Decyzja o wycofaniu łóżka z oferty to kolejny przykład skutecznej interwencji brytyjskich rodziców. Latem ubiegłego roku spowodowali oni, że przed trzecią częścią przygód o Shreku zaprzestano wyświetlania krótkiego filmu o zniknięciu 4-letniej Madeleine McCann. W 2006 roku firma Tesco wycofała natomiast ze sprzedaży w internetowym dziale zabawek i gier zestaw do tańca na rurze. źródełko (z nimfowomankami): wiadomosci.onet.pl/1684501,12,item.html Morał?: skoro Lolita nie en BLOC, to nie było to łóżko szpitalne. Odpowiedz Link
dziad_proszalny Nieoczekiwany poród, dziecko wypadło na tory 28.02.08, 13:53 Wieśniaczka z indyjskiego Radźasthanu urodziła dziecko podczas korzystania z toalety w pociągu. Noworodek wypadł na tory, a matka zemdlała. Wszystko skończyło się jednak szczęśliwie. - Poród był tak nieoczekiwany - powiedziała 33-letnia Bhuri Kalbi indyjskim mediom. - Nawet nie wiedziałam, że moje dziecko wypadło przez otwór w toalecie. Gdy kobieta doszła trochę do siebie, zorientowała się w sytuacji i zaalarmowała rodzinę, z którą podróżowała. Pociąg zatrzymano, krewni pobiegli wzdłuż torów, zaalarmowano kolejarzy z pobliskiej stacji i ci wkrótce znaleźli nowo narodzoną dziewczynkę, całą i zdrową. Wieśniaczkę zatrzymano na razie w areszcie, postawiono jej zarzut udanej próby wylania dziecka. Bez kąpieli. A wyle<a href="http://wiadomosci.onet.pl/1701000,12,item.html">ciało</a> stąd. Odpowiedz Link
aard Superdarwin przyznany!! 10.03.08, 16:42 wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80269,5007833.html lub też: Czarna sobota na polskich drogach była również tragiczna dla 32 - letniego kierowcy BMW z Paczkowa, który swoją brawurową, niebezpieczną jazdę przypłacił życiem w zderzeniu z pijanym kierowcą renault clio, którym okazał się jego własny brat. Według informacji Macieja Milewskiego z biura prasowego Komendy Wojewódzkiej w Opolu, 8 marca w godzinach wieczornych, policjant pełniący służbę w nieoznakowanym radiowozie zauważył na jednej z ulic Paczkowa samochód marki BMW, który na środku skrzyżowania z dużą prędkością kilkakrotnie wykonywał tzw. "bączki". Policjant ruszył za BMW i po chwili odnalazł pojazd zaparkowany na jednej z ulic. Kierowca wyszedł z samochodu, a policjant - po wylegitymowaniu - poprosił go o dokumenty. Mężczyzna oświadczył, że takowych nie ma. Na widok nadjeżdżającego, tym razem oznakowanego radiowozu, błyskawicznie wsiadł do samochodu, zatrzasnął drzwi i odjechał w kierunku centrum miasta. Po krótkim pościgu policjanci zauważyli przewrócone w poprzek drogi auto. Okazało się, że jest to ścigane BMW, które zderzyło się z jadącym w przeciwnym kierunku renault clio. Funkcjonariusze wezwali pogotowie ratunkowe oraz straż pożarną i przystąpili do udzielania pomocy kierowcy oraz jadącej z nim pasażerce. Mężczyzna, którym okazał się 32-letni mieszkaniec Paczkowa, w trakcie akcji ratunkowej zmarł. Pasażerka, 29-letnia mieszkanka Otmuchowa, doznała ogólnych obrażeń ciała i została przewieziona do szpitala. Ustalono, że BMW zderzyło się z samochodem, którego kierowcą był brat ofiary. Okazało się, że 42-letni kierowca clio był nietrzeźwy. Badanie wykazało ponad 1,5 promila. Lekkich obrażeń ciała doznała 20- letnia pasażerka renault. 42-latek po przebadaniu przez lekarza został zatrzymany jako podejrzany o nieumyślnie spowodowanie wypadku, w którym śmierć poniosła inna osoba i jazdę w stanie nietrzeźwości. Grozi mu kara do 8 lat pozbawienia wolności. Odpowiedz Link
lolik2 wypadki i mordobicia 12.03.08, 13:01 a więc: od grudnia jestem nieustająco Chora, 5 antybiotyk z Rzędu, było nawet zapalenie Spojówek hoho, a teraz jest Wątroba hohoho po tych wszystkich lekach, badań mnóstwo i prześwietleń hohohoho, ale pewnie za jakies Pół Roku się znowu odezwę... Do siego roku! Odpowiedz Link
mis_toaletowy Deska sedesowa "przyrosła" do kobiety na 2 lata! 13.03.08, 21:21 Trzydziestopięcioletnia deska sedesowa, na której na trochę przysiadła pewna kobieta w toalecie, nagle "przyrosła" do niej, ponieważ cierpiała z powodu fobii. Jak twierdzi jej przyjaciółka spłuczka – deska miała dość rodzimej łazienki i chciała poznać kawał świata. - Od dawna czuła się w niej do dupy. Miała jednak cichą acz naiwną nadzieję, że po wydostaniu się na wolność, jej rzycie potoczy się inaczej. Przyznaję, powinnam wcześniej z nią na ten temat porozmawiać. Ale po prostu nagle szybko wszystko się zadziało – powiedziała spłuczka o dźwięcznym (jak na spłuczki) imieniu ‘Kory McFarren’. Przypadek kobiety odbił się szerokim echem w muszli. Deska przez dwa kolejne lata nie chciała się odczepić od kobiety, ponieważ nie wiedziała, co dalej. - Musieliśmy podważyć deskę sedesową i oderwać ją od kobiety. Była przyrośnięta do skóry kobiety – opowiadają hydraulicy w szpitalu w pobliżu warszawskich Łazienek. Trzydziestosześcioletnia spłuczka - przyjaciółka deski - powiedziała, że nie jest pewna jak długo deska o jakże adekwatnym (jak na deskę) mieniu ‘Bob Babcock’ nie chciała się odczepić od kobiety, bo jak mówi "czas i w ogóle wszystko tak szybko płynęło, że całkowicie straciła rachubę". Twierdzi także, że fobia, na którą cierpi jej przyjaciółka, to efekt tego, że w dzieciństwie nią walono. - To stało się bardzo szybko. Pewnego dnia, gdy kobieta weszła do łazienki i była w niej trochę dłużej niż zwykle, deska wbiła sobie w klapownicę, że to jej ocalenie - powiedziała ‘Kory McFarren’. Dodaje, że po podczepieniu się, deska normalnie poruszała się po łazience z kobietą, kąpała się, i ubierała w ubrania, które tamta nosiła. Deska, by nie stracić kobiety, przynosiła jej ogólnie rzecz ujmując szczęście (np. relaksowała wachlując klapą) – tyle, że wszystko stopniowo odbywało się coraz mniej w łazience. ‘McFarren’ zdecydowała się zabełtać policji w głowach pod koniec ubiegłego miesiąca, gdyż zaczęła się martwić. Według jego słów ‘Babcock’ zachowywała się dziwnie, jakby zupełnie nie wiedziała co się wokół niej dzieje. Była też coraz rzadszym gościem w łazience rodzonej. To co zasrali ratownicy, gdy dopadli kobietę jakieś 1000 mil stąd, wprawiło wszystkich w osłupienie i wywołało prawdziwe poruszenie. Jak ujawnił szeryf Whipple, kobieta, z szortami opuszczonymi do połowy ud podróżowała po świecie. Była wyraźnie zdezorientowana, a jej tył wyglądał tak jakby jednak cierpiała. - Co do deski - nie była przyklejona, nie była przywiązana. Jej plastik po prostu fizycznie tworzył całość z kobietą. Wiem, że trudno sobie to wyobrazić. Mnie nadal trudno jest w to uwierzyć. Początkowo deska nie chciała nawet słyszeć o pomocy hydraulika (nawet polskiego!), jednak ratownicy i jej przyjaciółka spłuczka wspólnie zdołali ją przekonać, że powinna pojechać do szpitala. Najlepiej do Polski, do warszawskich Łazienek. - Deska najpierw powiedziała, że nie potrzebuje żadnej pomocy, że czuje_sie _dobrze, i że nie chce wracać do łazienek, gdziekolwiek miałyby się niby znajdować. Potem jednak poczuła się strasznie opuszczona - powiedział Whipple i dodał, że prokurator stanowy rozważa, czy nie postawić zarzutów spłuczce. Grozi jej nawet za to wyrok w zawiasach. ‘Kory McFarren’, która jest antykiem, twierdzi jednak, że troskliwie opiekowała się swoją przyjaciółką przez szesnaście lat, które wspólnie spędziły czując się na przemian spełnione i spuszczone. Hydraulicy ze szpitala w Łazienkach określają stan deski jako dobry. Ma ona jednak zmatowienia i tak poważne odbarwienia, że niewykluczone, że reszta jej rzycia okaże się kompletną klapą. ‘Joanna Ellis’ (jak na Brodzik to dość oryginalne, prawda?), sąsiadka ‘Babcock’, która zna ją od (za przeproszeniem) Małego, twierdzi, że nie widziała jej przez co najmniej sześć ostatnich lat. Dodaje, że miała trudne dzieciństwo i ogólnie przesrane. no to <a href="http://wiadomosci.onet.pl/1710192,441,item.html">Sru</a> tu!tu! Odpowiedz Link
zamek John Cleese a sprawa pcimska 14.03.08, 20:11 wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80269,5021890.html Odpowiedz Link
szprota ESP4Huann: Mężczyzna ukradł 130 gołąbków! 13.05.08, 13:27 Stołeczni policjanci zatrzymali mężczyznę, który ukradł z lodówki na warszawskiej Pradze 130 gołąbków. Wpadł, bo kamera monitoringu miejskiego zarejestrowała, jak z niesionych przez niego reklamówek wypadają liście kapusty. Łukasz Sz. wykradł gołąbki przez dziurę, którą zrobił w lodówce i wynosił je w reklamówkach. - Wczesnym rankiem policjanci z Pragi Północ zostali powiadomieni przez właściciela lodówki o kradzieży jedzenia z jego lodówki na działkach przy ulicy Kijowskiej. Zabezpieczając ślady przeglądali również nagrania z miejskiego monitoringu - poinformował rzecznik komendanta stołecznego policji Marcin Szyndler. Jak dodał, kamery zarejestrowały mężczyznę, który szedł ul. Brzeską. W pewnym momencie z niesionej przez niego reklamówki wypadło i uciekło sześć liści kapusty. Mężczyznę rozpoznano jako 18- letniego Łukasza Sz. - Był on już wcześniej notowany przez policję za kradzieże, rozboje i wymuszenia - dodał Szyndler. Teraz 18-latkowi grozi nawet do pięciu lat więzienia. Te liście, które się uwolniły, same wróciły do lodówki. gruchu Odpowiedz Link
huann Re: ESP4Huann: Mężczyzna ukradł 130 gołąbków! 13.05.08, 21:10 musiał być głąb. w każdym razie - uskrzydlające. Odpowiedz Link