zsazsa
09.04.04, 07:58
Tu będę kochał Was, a szczególnie tych Was, co w niemieckim biegają.
Bo ja w ogóle nie wiem, o co biega z Was. Raz Niemiec, proszę ja Was,
ras czystych przedstawiciel, z dynastii hanowerskiej, co się znaczy
do Hanoweru na Okotoberfest po tańsze bier jeżdżący, pokłócił się ze
mną strasznie a w bluzgactwie taką zapodał fugę:
- Fug you!
[chwila konsternacji]
[praca komórek]
[mózg ciasny, ale własny]
- Ich bitte um Entschuldingung, mei' Herr, aber es ist etwas in mein Zahn'
steckegeblieben - odparłem tak (czy jakoś tak, w każdym razie z Komödien
der Irrungen, co to mi Babcia do głowy chciała wbijac, ale jej wybiłem).
Niemiec zatchnięty łypnął na mnie jak na ćwoka w zonderprajsie i spytał:
- Bist du verrueckt. Oder Was?
Haha! Tu cię boli! Oder Was?! No pewnie że Nas! A nie tylko Odra jest Nas!
Ale i Nysa jest Nas! Polskich pracujących mas! Nie po to Boleslas Chrobry
druzynników słał pod Łuzyce różne, i Milsko, i Grody Czerwieńskie, wróć, to
nie w tę stronę, nie po to a Adenauer stękał, a Brandt klękał, abo na odwrót,
a Honecker ślinił, a Hitler śnił, abo na odwrót, a piękny i dorodny, abo na
odwrót, Helmut misia uskuteczniał z Die Stillkrafts Dicke Kreske, żebyś ty,
ziomkowska sztuczko kusa, śmiał powątpiewać, czy Oder jest Nas czy nie Nas,
bo die Grenze są niewzruszone (tu się wzruszyłem) raz i na amen - otóz to
wszystko chciałem mu w twarz rzucić, ale zapomniałem jak jest po ichniemu
czerwieński, więc czerwieński ze złości na pamięć, co już nie ta, partyjkę
mu skata zaproponowałem, dupek żołędny dupkowi krojcowemu, i rżnęliśmy się
w karty do bladego świtu.
Pozdrawiając Was świątecznie, powracam dosię
Wasserschottak