eyemakk
01.06.04, 00:05
W pieknym nadmorskim miescie K..... (-oszalinie albo -olobrzegu, rozne sluchy
chodza) zyl sobie w czasach poznego Gomulki pewien Tadeusz. Czlowiek calkiem
zwyczajny, bezpartyjny inteligent lat okolo 60, urodzon i wychowan we Lwowie.
Poza dziwna wymowa pewnych zglosek niczym ow pan sie nie wyroznial. Procz
jednego: panicznie bal sie Ryb.
Nie mam tu na mysli ludzi urodzonych pod tym znakiem Zodiaku, ani nawet ryb w
sklepie rybnym, martwych. Rysunkow ryb, rzezb. Pan ow Tadeusz nie bal sie
takze rybek-zabawek, ani nawet akwariowych. Innymi slowy - bal sie po prostu
ryb plywajacych w rzece, morzu, lub dopiero co wylowionych.
Unikal plazy, ryb sie bal. Pewnego razu spotkal piekna i calkiem mloda jak na
niego turystke z Warszawy, Zdzislawe Pelagie Wisniewska. Pela (tak ją nazwal,
przypominala mu bowiem pewnego slawnego piłkarza) była dla niego bardzo miła
podczas niekończących się spacerów uliczkami miasta. W koncu dał się namówic
na spacer po plaży. Zobaczył rybę i uciekł. Pela uznała że jest impotentem i
boi sie zblizenia, po czym już nigdy nie skosztowała mężczyzny, umierając we
śnie wczesna wiosna 1994 w wieku lat 73.
Od tej pory Tadeusz nie tylko bal sie ryb, ale i je nienawidzil. Zaczal
sponsorowac wedkarzy. Wedkarze kupowali sobie dobrej klasy wedki, a
najzdolniejsi dostawali od Tadeusza stypendia. Jeden nawet wyjechal do
Norwegii na kurs (osiedlil sie tam, zaczal budowac i sprzedawac altanki
ogrodowe i prawdopodobnie nie wroci juz na starosc do kraju, choc jego syn o
tym mysli).
Tadeusz zajal sie wypychaniem ryb. Wypychal je roznymi rzeczami, najczesciej
sianem i zuzytymi wędkami, przecząc calkowicie kanonowi tej sztuki.
Wkrotce (a bylo to juz za Gierka) Tadeuszowi zabraklo przestrzeni zyciowej w
mieszkaniu, by wieszac na scianach wypchane swe ryby. Skolonizowal wiec
mieszkanie sasiadow podczas ich nieobecnosci. Co prawda kolonizacja udala sie
polowicznie, na dodatek panstwo M. wytarli cala sperme po swoim powrocie.
Wazne jednak bylo to, iz w kilku pomieszczeniach Tadeusz zdazyl powiesic
wypchane ryby swe, ktorych panstwo M. nie zauwazyli.
Niestety juz po paru miesiacach Tadeuszowi znow zabraklo miejsca na wypchane
ryby. Doprowadzilo go to do szewskiej pasji. Zapukal. Nikt nie otwieral.
Wszedl, po czym zobaczyl ze szewc jest juz ukrzyzowany.
Znow sie, kurwa, spoznilem - zaklał. Jak szewc.